hellious
28.05.09, 14:14
Gadalam z kolega na gg i weszlismy na temat mojego namietnie grajacego meza.
Wygadalam wszystko, co mi na sercu lezy i rycze

Nie wiem co mam zrobic, jak
do niego dotrzec, zeby cos sie wkoncu zmienilo?? Ani prosby, ani grosby nie
dzialaja. Czuje sie jak piate kolo u wozu, bo liczy sie tylko on i
jegopieprzone pudlo. Zostawic go? nie mam pracy, zadnych oszczednosci, szansy
na zlobek

A w dupie z takim zyciem

Po chuj byl mi ten slub??