Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dalej?

29.05.09, 07:13
Przeczytałam to co napisała cosa_nostra w wątku Hellious i co? i jakoś tak
dziwnie, obicie "ryja" kochance pominę bo to poniżej mojego poziomu, ale
interesuje mnie jak się żyje teraz z facetem, którego niejako zmusiło się do
bycia ze sobą? Obiłaś mu kochankę, odcięłaś źródło dochodów więc niejako był
zmuszony wrócić z podkulonym ogonem. I jeszcze zapowiedziane miał, że jak
jeszcze raz tak zrobi to wyleci z hukiem i z obitą mordą. Więc powiedzcie mi
JAK może wyglądać życie z facetem, który został tak potraktowany i został
zmuszony do powrotu?
Czy nie przeszkadzałoby Wam ta myśl? że obracał inną a jednak ma siedzieć na
dupie przy mnie? jak wygląda taki związek?
Jak gdyby nic dajesz się dotykać i wierzysz że on tego chce? wierzysz w jego
miłość? w to że naprawdę z Tobą chce być?
Jak dla mnie niepojęte bo pogoniłabym gnoja z mojego życia, a nie jeszcze
zmusiła go do bycia ze mną.
Gdzie teraz zaufanie, szacunek, radość z bycia razem?
Ręka w górę która by chciała życie z takim przymuszonym facetem?
    • liwilla1 Re: ja nie podniose reki 29.05.09, 07:18
      bo nie potrafilabym zyc z czlowiekiem, ktory mnie nie kocha, a jest ze mna bo
      musi. jednak chyba bylabym w stanie wybaczyc zdrade cielesna i kontynuowac
      zwiazek jesli delikwent okazalby szczery zal za wystepek. jesliby sie natomiast
      zakochal - spalilby za soba wszystkie mosty. nie byloby powrotu.
      • serei Re: ja nie podniose reki 29.05.09, 07:20
        no jak przeczytałam następny watek cosa_nostra ma dość swojego chłopa i myśli o
        poderwaniu innego tongue_out więc po co to było?
        Wybaczenie to jedno, ale zmuszenie aby facet z tobą był to drugie.
        • tabakierka2 Re: ja nie podniose reki 29.05.09, 07:22
          nie wiem, nie staram się zrozumieć nawet.
          My zyjemy inaczej, mamy inne priorytety, wartości...
          Jeden dzień bez mężola a ja już tęsknię - on tak samo; żyć bez
          siebie nie umiemy... Czasem mam wrażenie,że ludzie na własne
          życzenie sobie życie komplikują uncertain
    • tabakierka2 Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 07:19
      dla mnie cała ta sytuacja niewyobrażalna jest absolutnie.
      - pobicie kochanki
      - odebranie facetowi środków do zycia
      - zmuszenie do powrotu
      - dalsze wspólne życie

      Wszystko to JEST PONIŻEJ MEJ GODNOŚCIsad
      nie wiem, jak bym się zachowała w sytuacji ewentualnej zdrady,
      pewnie bym walczyła o małżeństwo dopóki bym kochała, ale
      takie 'wejścia' wykluczam.
      • serei Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 07:21
        dokładnie tak Tabakierka dlatego nie wiem co myślała autorka tak postępując,
        szczerze mówiąc dla mnie to niepojętne aby kobieta tak się ponizyła. Wybacz
        cosa, ale Ci z takiego małżeństwa?
        • liwilla1 Re: serei 29.05.09, 07:38
          a moze nadinterpretujesz? moze nie zmusila meza do zostania, tylko sam chcial, a
          ona po prostu postawila mu warunki? ja tak to zrozumialam.
          obicia mordy kochanki nie popieram, ale rozumiem ze czlowiek pelen zlych emocji,
          ktory zostanie dodatkowo przez taka blerwe sprowokowany bezczelnym tekstem, jest
          w stanie znizyc sie do rekoczynow. mysle, ze tak naprawde kazda zdradzona
          kobieta pragnie wytargac za kudly ta drugą.
          • serei Re: serei 29.05.09, 07:44
            czy ja wiem czy to można nadinterpretować?
            "m wyczyscilam konto, dokladnie i dokumentnie, tak, ze od tatuska kase musial
            pozyczac co by zyc, w dodatku zrobilam awanture, ze wszystko latalo, i
            powiedzialam, ze to pierwszy i ostatni raz, nastepnego nie bedzie, bo go wyjebie
            i jeszcze mu morde obije"

            Dla mnie jest tak jak opisałam, oczywiście usiłuję tutaj zrozumieć jak
            jakakolwiek kobieta może tak postąpić, niekoniecznie cosa_nostra smile, żeby nie
            było, że się czepiłam akurat jej.

            Powiem, że w moim wypadku moja złośc skupiłaby się tylko i wyłącznie na facecie,
            kochankę bym zlała bo w końcu mój facet też ma mózg i też ma myśleć choćby nie
            wiem jak go pociągała. To nie jest tylko kwestia fiuta, ale i mózgu. Ale ja nie
            o tym chciałam.
            Może faktycznie za mocno to ujełam, ale ja naprawdę nie pojmuję postepowania
            autorki i jeszcze szczycenie się tym jak kobiecie "ryja" stukła.
            • tabakierka2 Re: serei 29.05.09, 07:50
              serei napisała:


              >
              > Powiem, że w moim wypadku moja złośc skupiłaby się tylko i
              wyłącznie na facecie
              > ,
              > kochankę bym zlała bo w końcu mój facet też ma mózg i też ma
              myśleć choćby nie
              > wiem jak go pociągała.

              Ponadto to MĄŻ ślubował miłość, WIERNOŚĆ I UCZCIWOŚĆ MAŁŻEŃSKĄ
              a kochanka jakby nie ma żadnych zobowiązań - ewentualnie
              kobiecą solidarność. Mąż ma zobowiązania ( nie -mąż chyba nie ma<?>wink
              a nie kochanka - w stosunku do nas (bo jeśli ma własnego męża, to
              się sprawa komplikuje co nieco).
    • anorektycznazdzira Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 07:59
      Czasem zdrowiej jest się rozładować i zrobić totalną jazdę, niż
      okazywać, na jak wysokim poziomie jestem i jak bardzo moja godność
      mnie uszlachetnia(którą nota bene pan pokazał, że ma głęboko w
      dupie).
      Dla mnie pytanie jest wyłacznie w kategoriach SENSU i BEZSENSU
      trzymania kogoś, kto zawiódł moje zaufanie i z kim w sumie nie chcę
      już być. No chyba, że jednak chcę: jeśli laska potrzebuje się
      wyładować i pojeździć po zdradzaczu, żeby sobie odbić przykrości.
      Nie wydaje mi się, zeby to na dłuzszą metę działało, ale moze ktos
      tego poprostu potrzebuje?

      Ja również uwazam, że ZDRADY winny jest mąż, to nie kochanka nam
      slubowała. Ale jesli pinda wie, w jakiej sytuacji jest żona tego
      faceta i z niej otwarcie kpi (czy tak było? nie czytałam wątku c_n),
      to moim zdaniem za to dostała a nie za przedmiotową zdradę...
      tongue_out
      • cudko1 Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 08:13
        hmmm więc zacznę od tego, że costra ciut mi zaimponowała obiciem
        gęby kochanki, choc wiem że to mąż ponosi winę za zdradęwink - fakt
        jest faktem, że nie wiele kobiet by się na to zdobyła i to nie z
        poczucia własnej wartości, godności czy jeszcze z powodu jakiś
        innych górnolotnych frazesów

        a następnie wypowiem sie co do trzymania faceta na siłę: nie da
        się utrzymać faceta na siłę i choćby góry srały to jak zechce to
        odejdzie


        mi się raczej wydaje że costra nie tyle zmusiła faceta to zostania z
        nią, co do SZYBKIEJ I DEFINITYWNEJ DECYZJI, czego jak mi się wydają
        nie potrafią wszystkie kobiety. Ile znacie przypadków (nie będę
        cytować wątków, czy rzucać linkami bo mi się nie chcesmile ) takiego
        załatwiania sprawy po zdradzie faceta, że to kobieta się buja, facet
        biedaczej zaje.... nie może się zdecydować itp.

        a tu była krótka piłka i tyle.

        pomijam fakt czy chciałabym być z facetem, który mnie zdradził bo to
        nie o to tu chodzi. To już wsyztsko zalezy odd indywidualnego
        przypadku itp. itd.
        • serei Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 08:17
          no tak, każda zdradzona kobieta reagtuje inaczej, ja która zostałam zdradzona
          wiem, że panu dziekuję i nie ma zmiłuj. Czuję do takiego egzemplarza skunksa
          zdradliwego tylko pogardę, a miłość szybko wyparowuje. Ja sama jestem wierna jak
          pies, mimo pokus. Tego samego wymagam od partnera, a juz na pewno od takiego,
          który mi to ślubuje.
          • cosa_nostra_77 Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 17:51
            Ale dlaczego mnie nie spytalas co bylo dalej tylko zalozylas watek
            nadinpretujac. Cudko ma racje, zrobilam krotki rozrachunek z moim m i pokazalam
            mu, ze moze isc, albo moze zostac. Wybral mnie, nie ja, wybral nasze dziecko,
            nie ja, jak sie potem okazalo panna miala dwoje dzieci i potrzebowala kasy...ta
            wielka milosc to byla potrzeba poderwania sponsora...jestesmy ze soba,wszystko
            wraca do normy, a ja potrzebuje po tym wszystkim wyjazdu, odpoczynku po calym
            tym cyrku.tylko tyle.
            • pola.cocci Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 17:58
              A dlaczego on ciebie zdradzil i czy myslisz ze nie zrobi tego
              ponownie?? pytam z ciekawosci
              • cosa_nostra_77 Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 18:03
                to byla gra tej kurwy, namowila, albo oplacila kogos kto powiedzial, ze gdy on
                jest na delegacjach to ja fikam z kim popadnie.Moj m impulsywny upil sie w trzy
                dupy, a ona sie podlozyla.
                • anorektycznazdzira Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 18:37
                  No co Ty???

                  Ja na jakimś innym swiecie zyję, takei historie widziałam wyłacznie
                  w filmach, w realu NEVER.
                  • cosa_nostra_77 Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 19:30
                    owaga, podlozyla mu tez zafalszowane zdjecie jakiejs fikajacej pary, w tamym
                    momencie bylam dlugowlosa brunetka, i dlugowlosa brunetka lezala pod jakims
                    facetem na zdjeciu.Gdybym nie wiedziala, ze to nie ja dalabym sie nabrac
                    • carrymoon Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 20:14
                      i mamy kolejnego skrzywdzonego prze los misia. Biedny podła była go skrzywdziła
                      a teraz biedak został wmanewrowany prze inna podłą sucz.
                      No świat się uwziął na misiaczka i go wszystkie baby krzywdzą.

                      Zraniona łania.
                      Co to kurwa języka w gębie nie ma, żeby się swojej baby spytać jak sprawa się
                      ma. Tylka trzeba od razu lecieć do pierwszej chętnej. No tak mu ta krzywda na
                      mózg siadła, że nie pomyślał zupełnie.
                      Ciekawe dlaczego Cosa Ty od razu w ramach rewanżu nie poszłaś z innym tylko
                      walczyłaś o związek?

                      Kochanka sucz jeśli to prawda ale to go nie tłumaczy
                      • cosa_nostra_77 Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 20:23
                        To ja z tesciem doszlismy do prawdy.Moj byl zalamany.Tez bym byla jakby mi ktos
                        takie rzeczy pokazal i opisal.Jesli wyglada jak czarno na bialym to pyania
                        wydaja mi sie zbedne.Z reszta to nie moj sie tlumaczyl, to wszystko wyszlo
                        samo.Data na zdjeciu np. bylam w tym czasie z rodzicami mojego. Ten znajomy tez
                        przyznal sie, ze sklamal.To byla piekna intryga na najwyzszym poziomie.Bym sie
                        sama nabrALA:jAKBY MI TOS POKAZAL ZDJECIA FACETA NA INNEJ BABIE I TEN FACET
                        PODOBNY BYLABY DO MOJEGO TO RACZEJ BYM GO NEPYTALA TYLKO IMPULSYWNIE ZROBILA
                        AWANTURE:kAZDY REAGUJE INACZEJ:
                        • carrymoon Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 20:28
                          TO RACZEJ BYM GO NEPYTALA TYLKO IMPULSYWNIE ZROBILA
                          > AWANTURE:kAZDY REAGUJE INACZEJ:

                          a nie sądzisz, że awantura lepsza niż wsadzenie swojego fiuta w inną kobietę?

                          tłumaczysz go, dla Ciebie lepiej, że to ona zdzira niż on drań. Możesz jeśli się
                          pokajał przyjąć go z powrotem bez poczucia, ze chłop rogi przyprawia a Ty się na
                          to godzisz.
                          I dla Ciebie i dla niego wersja "biednego misia" jest lepsza
                          • cosa_nostra_77 Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 20:33
                            O nie ja mu powiedzialam co mysle, bo mogl sie spytac, ale w pelni rozumiem, ze
                            czlowiek dziala impulsywnie i jesli sie upije to tym bardziej.
    • e.logan Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 08:19
      Birac pod uwage wlasnego meza zastanawiam sie czy jak to
      piszesz, "mozna kogos zmusisc do bycia z soba." No i jestem pewna ze
      nie mozna.Chodzbys sie skichala , buzie obila wszystkim laska
      mowiacym mu czesc jesli on nie chce to nie wroci. Ale
      najwidoczniejten jej chlop do doopa byla.Bo co znaczy ze nie mial za
      co zyc.A zorobic nie mogl?..Mawet jesli pozyczylby od ojca na start
      to co odbic sie nie mogl.. Mogl .Ale poszedl na latwize, znalazl se
      kochanke jako panaceum na jakis klopot , pozniej na brak kasy i
      sytuacje zyciowa jako panaceum wrocil do autorki.




      • serei Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 08:20
        no właśnie miałam dopisać, jak facet dupa to zostaje przecież bo tak mu wygodniej
        • tabakierka2 Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 08:24
          serei napisała:

          > no właśnie miałam dopisać, jak facet dupa to zostaje przecież bo
          tak mu wygodni
          > ej

          i tu chyba jest pies pogrzebany, tylko PO CO KOMU TAKI FACET
          PANTOFLARZ?uncertain
          • serei Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 08:29
            niezupełnie Tabakierka, pantoflarz to bardziej zaawansowana dupa, która ani
            odwagi nie ma zdradzić smile Dupa to taka która wraca do żonki na kanapę i tylko
            czeka na inną okazję aby zdradzić
    • carrymoon Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 08:44
      chłop jak by chciał to by poszedł i obicie twarzy kochance nic by
      nei pomogło a wręcz by zaszkodziło.
      Zawsze mogli ją podać o pobicie.
      Ale chłop se pewnie przekalkulował z kim mu lepiej zostać, gdzie
      lepiej będzie i został. Z miłości to nie wiem ale znjąc facetów to
      ciepłe łóżko, wyprane gacie i w miare stały rytm życia jest
      wystarczjącym argumentem.
    • deodyma Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 08:50
      o losie...
      jesli o mnie chodzi, to ja juz bym takiego chlopa nie chciala. dalabym mu wolna
      reke, otworzyla drzwi i niech idzie sobie w cholere do tej drugiej.
      no, ale wedlug niektorych kobiet lepiej miec chlopa byle jakiego, niz zadnegosmile
      • e.logan Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 08:52
        > no, ale wedlug niektorych kobiet lepiej miec chlopa byle jakiego,
        niz zadnegosmile


        I to jest przerazajace. I jedna z sytuacji ktorych nie rozumiem. Pól
        świata tego kwiata a te się trzymią G i całe zycie pozniej do D.
        • mikita10 Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 08:59
          Wtłukła kochance aż ta ma uszkodzenie twarzy (tak to zrozumiałam) i
          jest z tego dumna? Czegoś tu nie rozumiem. Ciekawe dlaczego mężowi
          się tylko słownie dostało?

          Facet jak to facet, jak innych 99% mężów w podobnym przypadku został
          przy żonie.
          • e.logan Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 09:41
            Obila ja reagujac na to co jej powiedziala. CZyli ze ma sobie sama
            wychowywac dziecko bo ona chce jej meza. Dzialanie w pod wplywem
            emocji.A ze pewnie jest impulsywna ....
      • trautlusia Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 08:54
        znając siebie to mordę bym obiła i kochance i mężulkowi - ale ja
        bardzo nerwowa jestem i w afekcie działam. Faceta wywaliła bym i nie
        ma zmiłuj się
        • pati.kowalska1 Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 08:58
          u mnie nie ma opcji obijania mordy komukolwiek, z tego względu, że
          ja nie widze u zasadności w takim działaniu.
          u mnie nie ma drugiej szansy.
          zdradził - to won. i nie ma przebacz.
          nie zaufałąbym już nigdy, a bycie razem bez zaufania (wiem, dla
          wielu osób to banał) u mnie nie ma racji bytu.
          • paulina.galli Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 09:15
            Mnie też to wydało się tak głupie, dziwne, no takie prowincjonalno - bazarowe smile, ze przez chwilę zastanawiałam się czy to czasem nie żart...

            Jeśli już byłabym w takiej sytuacji (odpukać nie jestem smile) to pogoniłabym gnojka. To on mi przysięgał, to z nim planowałam przyszłość to ON ma wobec mnie zobowiązania , a nie obca baba. Potencjalna kochanka jest obcym człowiekiem tak samo jak ja dla niej i pretensje to raczej do męża.
            Jeśli już komuś "obijać gębę" bo czujemy że to nam pomoze w przezywaniu całej historii - to "szanownemu" mężowi a nie kochanicy.smile

            Aż tak szlachetna nie jestem smile ale teoretycznie to kochanicy powinno się kwiatki w podzięce wysłać że zabrała od nas taka męską szmatę. (niech sobie ją zdradza nie nas smile).
            Znam osobiście kobietę która faktycznie zadzwoniła do kochanki męża z podziękowaniami smile (oczywiście walizki męża wywalając za drzwi)

            Oczywiście - każdy robi jak uważa - jak chce desperacko ratować związek i szantażem oraz rękoczynami zatrzymać męża przy sobie a kochanke z dala od męża - jego sprawa smile
            Nie musze rozumieć smile
            • e.logan Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 09:37
              Mnie też to wydało się tak głupie, dziwne, no takie prowincjonalno -
              bazarowe :
              > ), ze przez chwilę zastanawiałam się czy to czasem nie żart...


              Twoj watek to jedna wielka teoretyzacja.To jak sie zachwujemy w
              konkretnej sytuacji moze znaczaco mijac sie z naszym wyobrazeniem.
              • paulina.galli Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 10:27
                e.logan - pisałam konkretnie o pobiciu kochanki.

                Przyznaję - nigdy nie byłam w takiej sytuacji, odgrażam się że wywaliłabym
                faceta na zbity pysk. Być może - gdyby faktycznie stanęła przed takim problemem
                próbowałabym coś ratować , dać drugą szansę , porozmawiać wyjaśnić itp.
                Nie sądzę by tak było, ale ok - dopuszczam taką myśl że gdyby od teorii doszło
                do praktyki - zachowałabym się w ten sposób.

                Natomiast z całą pewnością nie poszłabym pobić kochanki, z całą pewnością nie
                zaszantażowałabym męża pieniędzmi i z całą pewnością nie zachowałabym się tak
                jak c_n. I tu pomimo tego iż rozważam sprawę teoretycznie - swojego zachowania
                jestem pewna.
                • paulina.galli Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 10:38
                  Jeszcze jedno.
                  M moim życiu raz miałam taką sytuację - długoletni partner i kandydat na męża
                  "zapomniał " się w trakcie wyjazdu służbowego i przespał z koleżanką z pracy
                  (notabene mężatką żeby nie było że tylko faceci świnie i partnerów zdradzają smile)
                  Przyznał się ,przepraszał, prosił o drugą szansę - zerwałam wszelkie kontakty,
                  oddałam pierścionek, wyprowadziłam się z jego domu w ciągu niecałego dnia.
                  Natomiast nawet nie pomyślałam żeby się mścić / bić obcą dla mnie babę.
                  Więc prosze mi nie mówić że teoretyzuję smile
    • 18_lipcowa1 Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 09:09
      Chyba bym sobie w twarz spojrzec nie mogla ani temu facetowi gdybym
      obila ryj kochance a jego zmusila do powrotu.
      Az tak zdesperowana na bycie z tym jedynym nie jestem.
      W ogolnie nie znizylabym sie do poziomu jakiegokolwiek kontaktu z
      kochanka.
    • magiczna_marta Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 09:11
      Lo jezu, co za watek, napisze jak sniadanie zjem, bo tak na pusty
      zoladek to mi sie nie chce.
    • bernimy Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 09:26
      U mnie obydwie ręce w dół!!!!!!!!!!!!!!
      Wiem, że są zwolennicy "nigdy nie mów nigdy" ale ja czasem świadomie
      jednak to piszę/mówię: NIGDY nie zmusiłabym faceta do bycia ze mną.
      Ani jego ani siebie bym nie szanowała za to!
      Na czy ten związek miałby się opierać, na strachu faceta przed
      obiciem mu mordy???
      • cudko1 Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 09:37
        bernimy ja też bym nigdy nie zmusiła ale ja wychodzę z założenia że
        to nie jest możliwesmile - pomijając fakt, że nie chciałabym być z
        facetem, który jest ze mną ze strachu, ze wzgledu na dzieci,
        finanse, czy mu tak wygodnie. Nie mogłabym życ nie czując miłości od
        tej drugiej osoby.
        No i litościo nie oszukujmy się że facet boi się że dostanie w morde
        od baby, bo szczerze mówiąc jakby chciał to jednka ma więcej siły i
        szybciej by ją uziemił niż ona jegouncertain
        • bernimy Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 09:40
          Wszytko prawda!
          Tylko co do bicia, niektórzy faceci to takie kapcie, że naprawde
          massakra........... nawet niedawno usłyszałam o przypadku, gdzie to
          baba notorycznie bije faceta, bleeeeeeeeeeeeee
    • ajike Wiecie co? 29.05.09, 09:39
      Przeczytałam wszstkie wasze wypowiedzi. Z niektórymi sie zgadzam z innymi nie. Wiem jedno: Życie nie jest takie proste żeby móc sobie zaplanować jak byśmy się zachowały w danej sytuacji.

      Można sobie wszystko przemyśleć i być pewnym swojego zachowania ale czasem emocje i tak biorą górę nad wszystkim. Są sytuacje, kiedy nagle staje nam przed oczami całe życie i podejmujemy decyzje, których nigdy byśmy nie podjęły "na chłodno".

      Czasem warto schować swoją dumę do kieszeni, zacisnąć zęby i się ugiąć.
      Nie ma ludzi, którzy nie popełniają błedów. I my też nie jesteśmy "święte". Każdy ma prawo błądzenia.
      Bóg pozwolił nam popełniać błędy i naprawiać je.
      A jeśli chodzi o przysięgę małżeńską - jeśli mężczyzna nie dochował wierności to żona ma go opuścić? W imię czego? Przecież nie jest wcale takie pewne, że jeśli zdradził raz to zdradzi drugi raz.
      Poza tym nie wiadomo dlaczego facet cosa_nostry to zrobił. Nie znamy całej sytuacji. Nie wiemy jak oni żyją i jakie wartości są dla nich istotne. Nie wiemy jakie są ich priorytety. Wina nigdy nie leży po jednej stronie.

      I powtorzę raz jeszcze:
      Nigdy nie wiemy jak się zachowamy, dopóki nie znajdziemy się w takiej sytuacji. Nawet jeśli wydaje nam się że jest inaczej.

      Nie bronię tu nikogo ani tym bardziej nie potępiam. Każdy robi jak uważa, w końcu to my jesteśmy odpowiedzialni za nasze życie.
      Nie uważam też, że kobieta w takiej sytuacji powinna podkulić ogon i przejść nad zdradą do porządku dziennego.
      • tabakierka2 Re: Wiecie co? 29.05.09, 09:43
        zgadzam się w 99%.
        Też tak to widzę.
        'nie odejście' od zdradzającego wcale nie znaczy, że ma podkulić
        ogon...
      • serei Re: Wiecie co? 29.05.09, 09:44
        Wypowiedziałam się bo byłam w takiej sytuacji. Bóg nic nie ma do popełnianych
        przeze mnie błędów.
        Wybacz, ale jeśli facet prztysięga, a potem zdradza a ja mam go przyjąć bo "może
        drugi raz nie zdradzi" to sory, ale nie
        Gdzie moje stracone zaufanie? zniszczenie marzeń, planów życiowych?
        Mam mu podać obiadek, pokiwac paluszkiem i powiedzieć "nununu więcej tego nie rób?"
        Zdradził to zdradził, szkoda mi życia dla faceta za którego myśli fiut
        • tabakierka2 Re: Wiecie co? 29.05.09, 09:48
          serei napisała:


          > Wybacz, ale jeśli facet prztysięga, a potem zdradza a ja mam go
          przyjąć bo "moż
          > e
          > drugi raz nie zdradzi" to sory, ale nie
          > Gdzie moje stracone zaufanie? zniszczenie marzeń, planów życiowych?
          > Mam mu podać obiadek, pokiwac paluszkiem i powiedzieć "nununu
          więcej tego nie r
          > ób?"
          > Zdradził to zdradził, szkoda mi życia dla faceta za którego myśli
          fiut

          Ale gdzie jest wtedy Twoja przysięga? ORAZ NIE OPUSZCZĘ CIĘ AŻ DO
          ŚMIERCI, tam nie ma klauzuli 'jesli mnie nie zdradzisz' ani żadnej
          innej. Wybaczyć, przyjąć z powrotem jeśli taka wola obojga.
          Niekoniecznie zapomnieć. Wszyscy popełniamy błędy - ja nie
          chciałabym zostać skreślona za głupi błąd, chciałabym drugą szansę.
          • e.logan Re: Wiecie co? 29.05.09, 09:52
            Ale trzeba kilku czynikow by dac ta szanse.

            Miec swiadomosc ze ten ktos wraca do zwiasku dla mnie nie dla kasy ,
            dzieci czy z powodu "co ludzie powiedza. Jesli ktos ma pozniej cale
            zycie zyc w niepewnosci , a spoznienie o 10minut to nawrot wspomnien
            i emocji. To lepiej sobie darowac takie odrodzenie zwiasku.
            • ajike Re: Wiecie co? 29.05.09, 10:02
              e.logan napisała:

              > Miec swiadomosc ze ten ktos wraca do zwiasku dla mnie nie dla kasy ,
              > dzieci czy z powodu "co ludzie powiedza.

              Zgadzam się.

              Jesli ktos ma pozniej cale
              > zycie zyc w niepewnosci , a spoznienie o 10minut to nawrot wspomnien
              > i emocji. To lepiej sobie darowac takie odrodzenie zwiasku.

              Ale trzeba pamiętać, ze jeśli jest wspólna wola odbudowania związku to nie znaczy to, że zaufanie zostanie odbudowane z dnia na dzień. Czasem to może trwać bardzo długo. A jeśli ludzie się kochają, to chyba warto "zaryzykować".
          • serei Tabakierka 29.05.09, 09:56
            jeśli on łamie część przysięgi o wierności to dlaczego ja mam dotrzymywać części
            o byciu ze sobą wbrew przeciwnościom losu?
            Zdrada to nie choroba która sie przydarza, to świadomy wybór zdradzającego.
            Każdy błąd ma swoje konsekwencje których musimy być świadomi. Poza tym zdrada
            jednego z małżonków to pierwszy najskuteczniejszy sposób na rozwód w sądzie
            zdaje się.
            Tabakierka ja wypowiadam się za siebie, nie byłabym w stanie zaufać, dac się
            dotknąć. Miałabym żyć z człowiekiem, który mnie tak zawiódł? i on miałby być dla
            mnie oparciem?
            Zostałam już raz zdradzona, pamietam do tej pory co czułam. Były jego łzy,
            przeprosiny, błaganie o wybaczenie. Miesiąc po tym widziałam go uszczęśliwionego
            z tą z która mnie zdradził. A gdybym wybaczyła? w jednej sekundzie by zapomniał
            o tamtej? nie sądzę.
            Jak napisała Carrymonn, faceci wracają bo wygodniej im wrócić do stabilizacji
            zyciowej, rzadko kiedy który ma odwagę naprawdę zacząć od nowa.
            Zdrada jednego z małżonków nie jest odgórnie narzucona przez życie, to nasz
            świadomy wybór i tu przysięga małżeństka niewiele znaczy jak dla mnie
            • tabakierka2 Re: Tabakierka 29.05.09, 10:06
              serei napisała:

              > jeśli on łamie część przysięgi o wierności to dlaczego ja mam
              dotrzymywać częśc
              > i
              > o byciu ze sobą wbrew przeciwnościom losu?

              dlatego, że Ciebie obowiązuje Twoja przysięga.
              Każdy poniesie własne konsekwencje złamania własnej przysięgi.


              > Zdrada to nie choroba która sie przydarza, to świadomy wybór
              zdradzającego.


              Jesteś tego pewna???
              Myślę, że może się czasami 'przydarzyć'uncertain
              Nigdy nie zdradziłam, nie zamierzam i chyba (ja jestem pewna) nie
              byłam zdradzona, ale myślę, że zdrada się może przytrafić np. po
              silnej emocjonalnie kłótni, w poczuciu samotności, oddalenia od
              siebie malżonków.


              > Każdy błąd ma swoje konsekwencje których musimy być świadomi. Poza
              tym zdrada
              > jednego z małżonków to pierwszy najskuteczniejszy sposób na rozwód
              w sądzie
              > zdaje się.

              Oczywiście, ale każdemu, IMO, należy się druga szansa żeby mógł
              udowodnić że się poprawi/ł.


              > Tabakierka ja wypowiadam się za siebie, nie byłabym w stanie
              zaufać, dac się
              > dotknąć. Miałabym żyć z człowiekiem, który mnie tak zawiódł? i on
              miałby być dl
              > a
              > mnie oparciem?
              > Zostałam już raz zdradzona, pamietam do tej pory co czułam. Były
              jego łzy,
              > przeprosiny, błaganie o wybaczenie. Miesiąc po tym widziałam go
              uszczęśliwioneg
              > o
              > z tą z która mnie zdradził. A gdybym wybaczyła? w jednej sekundzie
              by zapomniał
              > o tamtej? nie sądzę.

              Taką podjał decyzję i pewnie będzie musiał liczyć się z
              konsekwencjami

              > Jak napisała Carrymonn, faceci wracają bo wygodniej im wrócić do
              stabilizacji
              > zyciowej, rzadko kiedy który ma odwagę naprawdę zacząć od nowa.
              >

              Przecież kobieta sobie sama wybiera TAKIEGO FACETA!!! nikt jej go n
              siłę nie wciska!!!

              Zdrada jednego z małżonków nie jest odgórnie narzucona przez życie,
              to nasz
              > świadomy wybór i tu przysięga małżeństka niewiele znaczy jak dla
              mnie

              Dla mnie bardzo wiele, ale dla mnie przysięga bez wiary nic nie
              znaczy, a wiara każe mi wybaczać niedoskonałości i niedociągnięcia
              (tudzież błędy) drugiej osoby.
              • serei Re: Tabakierka 29.05.09, 10:10
                Tabakierka jak napisałam każda z nas jest inna i inaczej zareaguje. Znam siebie,
                swoje odczucia i wiem że męczyłabym się w związku wktórym nie umiem już
                wybaczyć, zaufać, a typem męczennicy nie jestem.
                ja dopóki kocham to nie zdradzam, gdy miłośc mija to mówię to zanim zacznę się
                rozglądac za innym.
                Szukam człowieka, który pod tym względem jest do mnie podobny.

                Masz rację w tym co piszesz, ale to się sprawdza w Twoim życiu a w moim już nie kiss
                • tabakierka2 Re: Tabakierka 29.05.09, 10:12
                  serei napisała:


                  > Masz rację w tym co piszesz, ale to się sprawdza w Twoim życiu a w
                  moim już nie
                  > kiss

                  wink
              • ajike Re: Tabakierka 29.05.09, 10:13
                tabakierka2 napisała:

                > Dla mnie bardzo wiele, ale dla mnie przysięga bez wiary nic nie
                > znaczy, a wiara każe mi wybaczać niedoskonałości i niedociągnięcia
                > (tudzież błędy) drugiej osoby.

                Ja bym jeszcze dodała, że kiedy podjęłam decyzję o wyjściu za mąż za tego właśnie mężczyznę miałam świadomość, że będą wzloty i upadki (czasem bardzo bolesne). I mimo tego zdecydowałam się na wspólne życie. I to jest chyba miłość.
                • tabakierka2 Re: Tabakierka 29.05.09, 10:14
                  ajike napisała:

                  > tabakierka2 napisała:
                  >
                  > > Dla mnie bardzo wiele, ale dla mnie przysięga bez wiary nic nie
                  > > znaczy, a wiara każe mi wybaczać niedoskonałości i
                  niedociągnięcia
                  > > (tudzież błędy) drugiej osoby.
                  >
                  > Ja bym jeszcze dodała, że kiedy podjęłam decyzję o wyjściu za mąż
                  za tego właśn
                  > ie mężczyznę miałam świadomość, że będą wzloty i upadki (czasem
                  bardzo bolesne)
                  > . I mimo tego zdecydowałam się na wspólne życie. I to jest chyba
                  miłość.

                  Nic dodać, nic ująćwink
          • ajike Re: Wiecie co? 29.05.09, 09:58
            tabakierka2 napisała:

            > Ale gdzie jest wtedy Twoja przysięga? ORAZ NIE OPUSZCZĘ CIĘ AŻ DO
            > ŚMIERCI, tam nie ma klauzuli 'jesli mnie nie zdradzisz' ani żadnej
            > innej. Wybaczyć, przyjąć z powrotem jeśli taka wola obojga.
            > Niekoniecznie zapomnieć. Wszyscy popełniamy błędy - ja nie
            > chciałabym zostać skreślona za głupi błąd, chciałabym drugą szansę.

            Zgadzam się z Tobą całkowicie.
            Wybaczyć wcale nie znaczy zapomnieć.
            I bardzo ważna jest wola obojga.

            I dodam jeszcze raz: Nie ma ludzi doskonałych. Każdy popełnił, popełnia lub popełni błędy.
        • ajike Re: Wiecie co? 29.05.09, 09:55
          serei napisała:

          > Wypowiedziałam się bo byłam w takiej sytuacji.

          Właśnie dlatego napisałam, że nie wiemy jak się zachowamy dopóki nie znajdziemy się w takiej sytuacji. Ty się w niej znalazłaś dlatego wiesz jak byś w takiej postąpiła/jak postąpiłaś.
          Nie twierdzę, że zrobiłaś źle czy że zrobiłaś dobrze.
          Każdy decyduje o swoim życiu sam.
      • bernimy Re: Wiecie co? 29.05.09, 09:45
        W przypadku zdrady a potem wybaczenia/nie wybaczenia nie wypowiadam
        się, bo kiedyś się zarzekałam, że nigdy w życiu (i dalej tak myślę),
        ale odkąd mamy córkę i widzę jakim jest wspaniałym ojcem, to nie
        wiem co by było gdyby jednak coś się wydarzyło!
        Ja się tylko odniosłam do "przymuszenia" faceta do bycia ze mną,
        rękoczynów, zabierania kasy (niemalże ubezwłasnowolnienia), że to
        jest dla mnie to "nigdy".
      • e.logan Re: Wiecie co? 29.05.09, 09:47
        Dokladnie tak.Nie bylabym nigdy z facetem ktory nie zapewnialby mi
        poczucia wartosci, ciepla i stabilizacji. Ale jestem wstanie
        zrozumiec jak silne czasami ludzmi targaja uczucia. I ze wyobrazenia
        to jedno a reali to drugie.
      • 18_lipcowa1 Re: Wiecie co? 29.05.09, 09:55

        > I powtorzę raz jeszcze:
        > Nigdy nie wiemy jak się zachowamy, dopóki nie znajdziemy się w
        takiej sytuacji.
        > Nawet jeśli wydaje nam się że jest inaczej.


        Nie przesadzaj. Ja wiem.
        • e.logan Re: Wiecie co? 29.05.09, 10:02
          18_lipcowa1 napisała:

          >
          > > I powtorzę raz jeszcze:
          > > Nigdy nie wiemy jak się zachowamy, dopóki nie znajdziemy się w
          > takiej sytuacji.
          > > Nawet jeśli wydaje nam się że jest inaczej.
          >
          >
          > Nie przesadzaj. Ja wiem



          No wlasnie Ty jestes najlepszym przykladem takich zmian pod
          wplywem zaistnialej sytuacji.
          Nabijalas sie nie raz z CIp i ich egzaltacji swoim
          stanem/dzieckiem/ odczuciami/reakcjami a sama wiele z nich
          powielilas.
          • 18_lipcowa1 Re: Wiecie co? 29.05.09, 10:48

            > No wlasnie Ty jestes najlepszym przykladem takich zmian pod
            > wplywem zaistnialej sytuacji.
            > Nabijalas sie nie raz z CIp i ich egzaltacji swoim
            > stanem/dzieckiem/ odczuciami/reakcjami a sama wiele z nich
            > powielilas.
            >
            >

            Pierdolisz jak potluczona. Daleko mi do CiPowskiej egzaltacji. Wiele
            rzeczy ktore wiedzialam - na zasadzie - jak postapie wiedzialam
            PRZED i tak wlasnie postepowalam.
      • eva_mendez Re: Wiecie co? 29.05.09, 11:10
        ajike popieram w 100 % piwo nalać jej, dobrze gada!
    • mearuless eee to juz kumam skad taki nick:) 29.05.09, 10:04

      po prostu kobita z jajami taki zenski all caponesmilesmilesmile

      a powaznie to mi sie wydaje ze kobieta , taka zwykla kobieta domowo-dzieciowa
      woli byc ta oszukana, ponizona, zostawiona, opuszczona i wyruchana z 80% kasy.
      wtedy z czystym sumieniem moze usiasc i szlochac nad podlym losem i swoja i
      dzieci niedola.
      wtedy wszystkie jej wspolczujemy, dajemy zlote rady i glaszczemy po zszlochanej
      twarzyczce..

      a jak kobieta, nie przestraszy sie kochanki [ktora jest przeca jednak "tą zła" i
      obije jej morde, a zamiast dac sie wyrolowac z gotowki ukochanemu-ktory by ja
      pewnie przepuscil z tym dziwskiem- sama go z tych pieniedzy wyrucha -TO JEST ŹLE????

      Bo , to niegodne, nie przystoi kobiecie no i wogole jest nie cacy???

      a ja mysle ze jesli jej ulzylo, a tamto scierwo ma nauczke ze zajety facet to
      martwy facet - TO DZIALANIE BYLO SUKCESEM.

      A CO DO POWROTU jej meza na łono rodziny- to juz inna sprawa, no ale moze ona
      pomimo jego wyskoku bardzo go kocha???? a tylko tak potrafila poradzic sobiez
      emocjami???

      no nie wiem, ale ja to rozumiemsmile-chociaz sie z takim dzialaniem nie utożsamiamsmile
      • tabakierka2 Re: eee to juz kumam skad taki nick:) 29.05.09, 10:11
        mearuless napisała:


        >
        > a ja mysle ze jesli jej ulzylo, a tamto scierwo ma nauczke ze
        zajety facet to
        > martwy facet - TO DZIALANIE BYLO SUKCESEM.

        A kobieta zawsze wie, że facet, z którym się zadaje ma żonę?smile
        Chyba nie zawsze faceci się chwalą żoną, co?smile
        • mearuless Re: eee to juz kumam skad taki nick:) 29.05.09, 10:15
          przeca wyraznie napisala ze mowila raz, drugi- nie pomoglo i dopiero wtedy
          zdecydowala sie na srodki przymusu bezposredniego????
          prawda???????????????
          no to co??kochanka byla glucha, obcojezyczna, miala problemy z analiza i synteza
          sluchowa?- czy jednak wiedziala ze facet ma zone a mimo to nadal sie z nim
          spotykala??????????????????
          • serei Re: eee to juz kumam skad taki nick:) 29.05.09, 10:17
            a może powinna się skupic na tym, aby to jej mąz zrozumiał że ma żonę a nie jego
            kochanka?
          • in-ca Re: eee to juz kumam skad taki nick:) 29.05.09, 10:21
            no dobra mea, ale po co babie taki chłop, który pomimo tego, że widzi, że ona o
            niego walczy, to dalej idzie do kochanki, nie no proszę Was, jak chciał z nią
            być to niech idzie w cholerę, a nie wraca do niej, bo nie ma z czego żyć, żenada
            uncertain po co komu taki chłop?
            Po jaką cholerę bić obcą babę, skoro to chłop do niej poszedł, a nie ona im do
            domu wlazła, nie? Kozie to do myślenia nie dało, on z nią nie chciał być i już,
            czy to takie trudne do zrozumienia, woli tamtą i niech idzie, w życiu bym go nie
            zatrzymywała tongue_out
            • mearuless Re: eee to juz kumam skad taki nick:) 29.05.09, 10:28
              ja rowniez bym juz nie chciala byc z takim delikwentem.
              tylko ze ludzie roznie reaguja.
              ja mysle ze ja zabolalo przede wszystkim to ze zostala zdradzona.
              chuj strzelil faceta, ale liczylo sie to ze to on ja a nie ona jego.

              no i teraz jak juz osiagnela to co zamierzala-usiadla, popatrzyla zrozumiala ze
              ow gosc to popluczyny po milosci -i postanowila jemu przyprawic rogi godne
              jelenia wielkorogiego z okolic Irlandiismilesmilesmile
          • carrymoon Re: eee to juz kumam skad taki nick:) 29.05.09, 10:37
            mearuless napisała:
            > no to co??kochanka byla glucha, obcojezyczna, miala problemy z
            analiza i syntez
            > a
            > sluchowa?- czy jednak wiedziala ze facet ma zone a mimo to nadal
            sie z nim
            > spotykala??????????????????


            nie była ale jest jeszcze jedna sprawa. Skoro ona wiedziała, że jest
            żona to chłop mówić o niej musiał.
            A niestety w takich sytuacjach potrafią opowiadać: że żona go nei
            rozumie i wcale ze sobą nie śpią......... aż do tego, że żona to
            wredna sucz i krzywdzi biednego żuczka. Tak na prawde nie wiadomo co
            on kochance naopowiadał o żonie. Może przedstawił ją jako podłą i
            zimną babe, która siłą trzyma go w domu, zatruwa życie. Kochanka się
            rolą przejeła i powiedziała tej "wstręnej babie" , że biedny
            misiaczek zostanie uwolniony.

            Nie bronie kochanki bo też powinna myśleć, że żona to istota ludzka
            z emocjami i uczuciami, że wina leży po dwóch stronach i skaknie
            żonei do oczu jest po prostu głupotą i jednostronnym patrzeniem.

            Ale mimo wszystko najbardziej winny jest w tym wszystkim mąż.

            Czy Cura powinna go zostawić. Nie wiem. To są sprawy i tematy, które
            każdy powinen podejmować sam.
            • carrymoon Re: eee to juz kumam skad taki nick:) 29.05.09, 10:38
              > Czy Cura powinna go zostawić. Nie wiem

              oczywiście nie Cura a Cosa big_grin
              • cura_domestica aż dwa razy przeczytałam zanim dotarło do mnie 29.05.09, 18:20
                że to nie o mnie , a wiadomo że najbardziej zainteresowana dowiaduje się
                na końcu wink Myślałam , że wiecie więcej niż ja wink
            • deodyma Re: eee to juz kumam skad taki nick:) 29.05.09, 10:44
              carrymoon napisała:

              A niestety w takich sytuacjach potrafią opowiadać: że żona go nei
              > rozumie i wcale ze sobą nie śpią......... aż do tego, że żona to
              > wredna sucz i krzywdzi biednego żuczka. Tak na prawde nie wiadomo co
              > on kochance naopowiadał o żonie. Może przedstawił ją jako podłą i
              > zimną babe, która siłą trzyma go w domu, zatruwa życie. Kochanka się
              > rolą przejeła i powiedziała tej "wstręnej babie" , że biedny
              > misiaczek zostanie uwolniony.


              pomyslalam dokladnie o tym samymsmile
              ze nagadal na zone, to pewne, ale tej drugiej mogl tez naobiecywac bog wie czego.
              moja przyjaciolka 8 lat temu poznala faceta, ktory byl rzekomo kawalerem,
              mieszkal w duzym domu z kilkoma siostrami a za nim uganiala sie jakas glupia
              okularnica, ktora ma naimie Malgoskasmile
              pokazywal jej nawet zdjecia, gdzie obok stala wlasnie ta nieatrakcyjna okularnica.
              facet byl w niej tak zakochany, ze chcial zawiezc ja do swojego rodzinnego domu,
              przedstawic ja swoim siostrom i wziasc z nia slub a potem splodzic jej coeczke,
              o ktorej to tak goraco marzyl.
              nagle przestal do niej dzwonic, przyjezdzac, wiec przyjaciolka zaniepokojona nie
              zarty, zadzwonila do jego domu rodzinnego.
              odebrala kobieta, ktora okazala sie byc jego zona...
              okazalo sie, ze jest nia wlasnie ta Malgoska, ktora sie tak za nim strasznie
              ugania i nie daje mu spokoju, ze maja ze soba dwoch synow a oprocz tego facet
              mial jeszcze doroslego syna z pierwszego zwiazku.
              przyjaciolka byla w szoku.
              a jego zona wiedziala o tym, ze maz robi co rusz skoki w bok, ale akceptowala
              to, bo wiedziala, ze on i tak do niej wroci.
              po kazdym wyskoku maz klekal przed nia na kolana z bukietem czerwonych roz i
              lkajac obiecywal poprawe... na jakis czasbig_grin
    • mathiola Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 10:20
      Nie wyobrażam sobie.
      Jedyna możliwość życia z facetem po zdradzie - czysto teoretycznie (i mam
      nadzieję że tak będzie zawsze) - to tylko wtedy gdy przydarzy mu się jednorazowa
      głupota, walnie skruchę i będę widziała, że chce ze mną żyć naprawdę. Ale raz że
      to teoria, dwa nie wiem jakie uczucia towarzyszom takiej sytuacji więc do końca
      nie umiem sobie zwizualizować. Być może skończyłoby się po prostu zatopieniem
      noża w sercu niewiernego tongue_out
    • demonii.larua Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 10:34
      No cóż... ja naplułam w twarz nekstowej, byłam z siebie naprawdę dumna, bo
      miałam ochotę jej zwyczajnie wpierdol spuścić, alem się powstrzymała (chyba
      tylko dlatego, że w samochodzie siedział mój syn, a w drugim obok dwóch
      policjantów). Wiedziałam wtedy już, że się puszczała z moim byłym jeszcze jak z
      nim mieszkałam, ale ślina poszła nie za to big_grin
    • jowita771 Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 10:42
      Nie jestem zwolenniczka obijania mordy kochance i pewnie bym tego nie zrobiła,
      ale przeczytałam to, co napisała Cosa_nostra w tamtym wątku i uważam, że tamtej
      babie się należało, choćby za ten idiotyczny tekst do Cosy. Mnie się zrobiło
      przyjemnie, kiedy przeczytałam, że baba dostała. Nigdy nie byłam zdradzoną żoną,
      więc się nie identyfikuję, bo zaraz pewnie ktoś z taką mądrością_z_doopy
      wyjedzie. Po prostu, odczuwam satysfakcję, kiedy ludzie dostają to, na co zasłużyli.
    • ez-aw Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 11:22
      Sama nie wiem jak bym postąpiła. Miałam związek przed ślubem, gdzie gość
      zdradził - ujęłam się dumą (czy jak to nazwać) i odeszłam. Nikogo po gębie nie
      waliłam. Ale teraz mam inną sytuację, mam męża i dziecko. Pewnie bić, to nikogo
      bym nie biła. Zmuszać faceta do zostania, to też nie. Ale czy potrafiłabym żyć z
      nim po zdradzie - nie wiem. Wiem, że walczyć o faceta mogę do chwili, gdy widzę
      sens tego związku. Po zdradzie - raczej tego sensu nie widzę. Chyba bym jednak
      wywaliła go. Mieszkanie kimś komu nie ufam - to nie dla mnie.
      • bei nie wiem...ale... 29.05.09, 11:32
        tam , gdzie chodzi o MIŁOŚĆ moze sie zdarzyc, ze zareagujemy całkiem
        inaczej niz dotąd, całkiem inaczej, niż mogłybyśmy
        domniemywać...tam, gdzie jest miłosć moze sie zdarzyc, ze w takiej
        sytuacji i w amoku emocji- nie będzie miejsca na honor, na ambicję,
        na dumę...AFEKT- i....moze bym zabiła i jego i ją i siebie?


        Nie wierzę, ze można kogoś zmusic do wyboru, do powrotu- ten facet
        gdyby chciał odszedł by juz dawno. Na pewno jest z CN- bo tamten
        romans był błędem.
        • carrymoon Re: nie wiem...ale... 29.05.09, 12:17
          bei napisała:
          Na pewno jest z CN- bo tamten
          > romans był błędem.


          wiesz widziałam już wiele takich sytuacji i w bardzo wielu
          przypadkach facet wracał bo bał się komplikacji i wolał życie które
          zna niż ryzyko. Błędem dla niech było to, że się romans wydał a nie
          że był. Błędem był wybór pani bo nie potrafiła cicho sziedzieć a nie
          samo nawiązanie romansu

          Wiem ciężko w to wierzyć i najchętniej nie widzieć i nie słyszeć.
          Ale jestem sama od jakiegoś czasu. Ilość propozycji, delikatnych
          prób uwodzenia ip od żonatych jest ogromna. Im więcej widze tym
          bardziej jestem przerażona tym co "przykładni" mężowie wyprawiją
    • deela Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 12:10
      ja bym mezu jednorazowe pukanko w odpowiednich okolicznosciach przyrody darowala
      ale regularnego romansu nie
      pani bym nie tknela - a co ona mi zrobila? MNIE nie zrobila w wala
      ale meza bym tak kopnela w dupe ze moj but musieliby mu usuwac chirurgicznie z
      jego jelit
      obicie mirdy kochance boze jakie to zalosne......
      • slimakpokazrogi Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 18:01
        deela napisała:

        > ja bym mezu jednorazowe pukanko w odpowiednich okolicznosciach
        przyrody darowal
        > a
        > ale regularnego romansu nie
        o, deela, to ja podobnie wyrozumi/ała jak Ty. mam nadzieję, ze małż
        do tego forum i tego wpisu nie dotrzesmile
      • marta_i_koty Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 18:50
        deela napisała:

        > pani bym nie tknela - a co ona mi zrobila? MNIE nie zrobila w wala
        > ale meza bym tak kopnela w dupe ze moj but musieliby mu usuwac
        chirurgicznie z
        > jego jelit
        > obicie mirdy kochance boze jakie to zalosne......

        Podpisuję się pod tym obiema rekami - to chłop mnie zdradził, a nie
        jego kochanka, bić babę za to, że mam chujowego chłopa? Żenada do
        kwadratu...
    • karra-mia Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 12:19
      jakaś chora sytuacja dla mnie
      jakby mój mąż mnie zdradzil, dostałby on po pysku, ale tak
      porządnie, zeby zapamiętał
      a potem nie wiem, zalezy od reszty sytuacji, ale do niczego bym nie
      zmuszała, dlatego, ze ja mam silne poczucie własności i jeżeli jest
      mój, to niczyj więcej i juz. Chore wiem, ale tak mam.
      Chce iśc, to żegnam, chce zostac, to na moich warunkach - ale jego
      decyzja.
      • margerytka69 Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 14:31
        może napiszę coś nieprzyjemnego, ale większość z nas, i to "większa
        większość" została zdradzona, i to nie raz, tylko po prostu o tym
        nie wiecie

        niestety zdrady są na porządku dziennym, zdradzają prawie wszyscy,
        jedni się z tym kryją, inni/inne nie

        zdradzają mężczyzni i kobiety

        i wiele , oj wiele znam kobiet, które, tak jak tutaj wy piszecie,
        mówią, że jakby mnie mąż zdradził to coś tam, albo ze mój mąż to
        nigdy, a nawet nie wiedza te kobiety, że rogi mają do sufitu
        • cosa_nostra_77 Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 18:19
          skonczylyscie juz z teoriami? u gory napisalam o co chodzilo i jaka gre baba
          zaczela.Wszystko wyszlo po obiciu przeze mnie jej mordy, nie ma tego zlego co by
          na dobre nie wyszlotongue_out

          aha co do mojego m jeszcze przde mna mial kobiete ktora przyprawiala mu rogi
          notorycznie, po zwiazku z nia wyciagnelam go z ogromnego dolka, bo bardzo go
          pokochalam, wiedzialam , ze jakakoliek zdrada skonczy sie czyms zlym.Ja nie
          zdradzilam, ale znalazla sie osoba, ktora sytuacje znala i wykorzystala ja w
          celach zdobycia kasy.rozumiem, ze powinnam byla jej podziekowac?tongue_out
          • fajka7 Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 23:03
            "skonczylyscie juz z teoriami?"

            Ale watek nie jest tylko o Tobie, a o reakcji na zdrade z obiciem
            mordy wlacznie.
            A ja nie mam pojecia jakbym sie zachowala w obliczu zdrady. No nie
            mam. Widze sie w kazdej mozliwej akcji w zaleznosci od dramatyzmu
            sytuacji, bo wiem, ze stac mnie na wszystko - od chlodnej pogardy po
            atak szalu przez histerie gdzies po drodze.
            • cosa_nostra_77 Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 23:08
              ale jest o mnie w wiekszosci, nawet jego tytul brzmi tak a nie inaczej, tak
              wogole, nie podoba mi sie, ze ktos bez mojej zgody i nie zapoznania sie z
              sytuacja teoretyzuje od pierwszego postu o zmuszaniu o milosci i nnych takich
              pierdolach.
    • cosa_nostra_77 Re: Pogonienie kochanki, cosa_nostra czyli co dal 29.05.09, 23:13
      serei mam dla ciebie dobra rade na przyszlosc, zajmij sie swoim zyciem i nie
      mysl wiecej, bo myslenie ci szkodzi, tym bardziej gdy zaczynasz snuc teorie nie
      majac bladego pojecia o sytuacji.
      • serei Cosa_nostra 30.05.09, 08:14
        Jesli chcesz aby Twój przypadek nie był interpertowany, omawiany, aby nie
        podciagnięto go pod ciekawy temat to się spowiadaj u psychoanalityka na kanapie
        a nie na forum publicznym.
        Twój przypadek był tylko podaniem przykładu jak zapewnie nie doczytałaś.
        Poczytałam dziś wszystkie Twoje wpisy i coś kręcisz. Najpierw ochoczo opisujesz
        obicie mkordy kochance, potem wpisujesz, że masz dość chłopa i sobie poderwiesz
        innego a nagle czytam jak wam sie cudownie układa i się kochacie. Kto w to uwierzy?
        Musisz się liczyć z tym, że jak cos opisujesz to każdy zinterpretuje to inaczej
        i jak widzisz na podstawie TWOICH wpisów uznano, że Twój mąz to cipa a Twoje
        pobicie kochanki było żałosne.
        Więc to moja wina, że napisałaś o tym na publicznym forum?
        Nie zrzucaj winy na mnie tylko dlatego, że byłam ciekawa postępowania kobiet
        zdradzonych, które się zachowują jak Ty. Takie są konekwencje pisania na forum
        publicznym.
        I wyobraź sobie, że zajmuje się swoim życiem, nie opisuję go na forach
        publicznych aby mnie potem nie pdosumowano tak jak Ciebie.
        Najpierw się szczyciłaś tym jak obiłaś kurwę jak to nazywasz, a teraz robisz
        wszystko aby to była tylko jej wina, a Ty i Twój mąż jesteście niewinnymi ofiarami.

        I nie pouczaj mnie co mam robić a co nie, napisałaś co napisałaś to się teraz
        licz z konsekwencjami, nie ja napisałam to wszystko co inne dziewczyny
        wywnioskowały z TWOICH opisów.
        • cosa_nostra_77 Re: Cosa_nostra 30.05.09, 08:38
          nie zycze bys uzywala moje nicka w swoich watkach to raz, a dwa nie zycze sobie
          bys to pisala gowno wiedzac o mojej sytuacji, spogdybaj sobie kurwa o wlasnym
          zyciu, a od mojego sie odpierdol, bo chuj o mnie i moim zyciu wiesz.Jasne.
          • cosa_nostra_77 Re: Cosa_nostra 30.05.09, 08:43
            i idz sie kurwa poducz, ze w zwiazku kazdego dnia jest inaczej, a nie kurwa pisz
            bzdety o zmuszaniu kogos do czegos, tym bardziej, ze chuja,a nie sytuacje
            znasz.Nie cierpie cip ktore mysla, ze wiedza wszystko najlepiej i to nie o
            wlasnym zyciu.
            • serei Re: Cosa_nostra 30.05.09, 08:58
              Cóż dopiero co wysmarowałaś posta o tym, że postarasz się byc milsza, jak widać
              niezbyt słowna jesteś.
              Nie dam się obrażać, poczytaj na jakiej zasadzie funkcjonuje forum bo wszystko
              co piszesz podlega dyskusji, a to, że opisałaś tak a nie inaczej nie daje Ci
              prawa obrażać mnie za to, że odebrałam to tak jjak przeczytałas wyżej.
              I radzę pomyśleć 10 razy następnym razem zanim coś wysmarujesz bo jak widać nie
              umiesz pogodzic się z tym jak zostałaś podsumowana.
              Zakańczam tą dyskusję bo nie będę dyskutować z kimś kto nie wie na czym owa
              dyskusja polega, a nie dam się obrażać komuś kto sam nie wie o co mu chodzi.
              • cosa_nostra_77 Re: Cosa_nostra 30.05.09, 09:06
                bo kurwa ci padla teoria o zmuszaniu kogos do zwiazku, chcialas byc madrzejsza i
                chuj ci wyszlo.Na drugoi raz nie teoretyzuj jak sytuacji nie znasz.
                Ja wiem o co mi chodzi,a ty chuj wiesz o mnei,a wiec stul jadaczke
                • eyes69 Re: Cosa_nostra 30.05.09, 09:14
                  Po co sie denerwujesz, skoro WIESZ, ze prawda jest inna?
                  Chcesz udowodnic innym, ze sie myla, zeby samej uwierzyc w to co
                  piszesz?
                  Bronisz i tlumaczysz siebie i meza bardzo mocno, ale i tak wiekszosc
                  osob widzi, ze cos jest nie tak.
                  • cosa_nostra_77 Re: Cosa_nostra 30.05.09, 09:25
                    bo nie lubie jak ktos zaczyna gadac nie znajac nawet polowy historii,a ona to
                    zrobila, dopisala wlasny rozwoj wypadkow, a wiec ja napisalam jak bylo, czy mi
                    ktos uwierzy czy nie gowno mnie interesuje, ale nie zycze sobie, by ktos pisal
                    cos wpisujac moj nick, nie majac pojecia zielonego o sytuacji.
                    • karra-mia Re: Cosa_nostra 30.05.09, 09:32
                      Cytatbo nie lubie jak ktos zaczyna gadac nie znajac nawet polowy
                      historii,a ona to zrobila, dopisala wlasny rozwoj wypadkow, a wiec
                      ja napisalam jak bylo, czy mi ktos uwierzy czy nie gowno mnie
                      interesuje, ale nie zycze sobie, by ktos pisal cos wpisujac moj
                      nick, nie majac pojecia zielonego o sytuacji.


                      cosa nie rozumiem twojego oburzenia
                      sama napisałaś na forum o twoim przypadku
                      trzeba się liczyc z tym, ze nie każda tutaj ci powie, jaka ty jesteś
                      zajebista babka, bo obiłaś pysk kochance i jaki twój małżonek jest
                      biedny, bo pijany się puścił
                      dojrzały, dorosły człowiek jest w stanie się pogodzić z krytyką
                      przytoczyłas sowją historie na forum, podałas tyle szczegółów, ile
                      chciałaś i na podstawie tych szczegółów inni ocenili sytuacje, takim
                      prawem rządzą się forum, a jak to komuś przeszkadza, to serei dobrze
                      radzi, powinnas spowiadać się z tego gdzie indziej, na pewno nie na
                      forum
                      nie obrażaj dlaej dziewczyn, skończ temat, bo teraz to sie już tylko
                      pogrążasz. Tak się po prostu nie robi i tyle.
                      • cosa_nostra_77 Re: Cosa_nostra 30.05.09, 12:17
                        wskaz mi kurwa gdzie napisalam, ze zmusilam meza do pozostania i zniszczylam mu
                        uczucie do innej babki...nie znajdziesz.Faktem jest ze obilam pysk tej kurwie,
                        no i...
                        • e.logan Re: Cosa_nostra 30.05.09, 12:25
                          cosa a twoj maz mial kochanke czy chodzil do prostytutki?..Tzn
                          placil jej za seks?.. Bo i ile wiem to prostytutka(nazywana przez
                          ciebie potocznie k) placi sie.
                          • cosa_nostra_77 Re: Cosa_nostra 30.05.09, 12:55
                            kurwa to kochanka, a prostytutka to prostytutka
                  • e.logan Re: Cosa_nostra 30.05.09, 09:25
                    Nie bede cytowac inwektyw jakimi obrazasz S ale mam pytanie.W
                    zwiasku tez jestes taka "kobieca" i taktowna?..
                    Rzucanie miechem moze i jest fajne ale kobiecie nie przystoi.

                    Przedstawilas swoja sytuacje tak a nie inaczej i na tej podstawie
                    jak to na forum ludzie oceniaja.I dziwi Cie to ?..


                    Mnie dziwia te inwektywy , do S.No ale pokazalas co reprezentujesz.
                    • cosa_nostra_77 Re: Cosa_nostra 30.05.09, 09:31
                      nie pisalam nic o powodach mojego zachowania wobec kochanki, nie pisalam nic o
                      zmuszeniu meza do powrotu, bo zabranie mu jednorazowo kasy nie jest zadnym
                      powodem, nie pisalam nic co znajduje sie na poczatku watku to wymysl serei .
                      Nie musze byc taktowna, i kobieca, gdy ktos uzywa mego nicka w taki sposob.
                      I nie mow mi co kobiecie przystoi a co nie.
                      • fajka7 Re: Cosa_nostra 30.05.09, 11:27
                        Cosa, ale zdajesz sobie sprawe, ze te zakazy pisania, uzywania,
                        cytowania i poslugiwania sie Twoim przykladem, nickiem czy
                        czymkolwiek na forum po prostu nie maja zastosowania?
                        To po prostu tak nie dziala.
                        Mozesz zakazywac i kląć jeszcze 100 lat, a jesli ktos uzna Twoja
                        historie za ciekawa i tak ja wykorzysta.
                        Moze nie przemyslalas do konca sensownosci umieszczania jej na forum?
                        Teraz juz po ptakach, bedziesz z tym wisiec w sieci po wsze czasy,
                        dla wlasnego dobra pogodz sie z tym.
                        Bo nie masz takich wplywow, zeby rzeczywiscie wymusic na kimkolwiek
                        tutaj stulenie jadaczki. Za pozno.
                        • cosa_nostra_77 Re: Cosa_nostra 30.05.09, 12:16
                          To nie jest moja historia, moj maz nie zostal zmuszony do zostania ze mna i nic
                          co ona tam wywnioskowala nie zgadza sie z rzeczywistoscia.W tym kontekscie nie
                          zgadzam sie by uzywano mego nicka
                          • fajka7 Re: Cosa_nostra 30.05.09, 12:33
                            Tu sie zgodze z Toba - to faktycznie nie musi byc Twoja historia.
                            Ale Twoj nick, to nie Ty z drugiej strony patrzac. Nikt nie wie jaka
                            cosa faktycznie za nim sie ukrywa i jak jej zycie wyglada. Historia
                            wirtualnej cosy zaczela zyc wirtualnym zyciem.
                          • slimakpokazrogi Re: Cosa_nostra 30.05.09, 13:03
                            cosa, przesadzasz. to znaczy wypowiadać się możesz, ale nie wolno
                            Cię cytować, nie wolno pisać do Ciebie, o Tobie.... kurde, nerwowa
                            kobita jesteś i tyle.
                            Nie uchronisz się na dużym forum otwartym przed tym, że ktoś się do
                            Ciebie przyczepi, albo powoła na Ciebie (nawet w dobrej wierze, jak
                            w tym wątku) .
                            Jak nie chcesz, żeby o Tobie pisano, do Ciebie pisano, czy cytowano
                            Twoje wypowiedzi, to załóż wątek JESTEŚCIE ŻAŁOSNE, ŻEGNAJCIE i nie
                            pisz więcej....
                            • e.logan Re: Cosa_nostra 30.05.09, 15:53
                              Stawiam na najblizszy watek powitalny.

                              Jesli nie wolno posac do ciebie o Tobie, cytowac itd. To po kiego
                              wogole piszesz na forum.?
                              • cosa_nostra_77 Re: Cosa_nostra 30.05.09, 19:14
                                wiecie co pierdole to, chociaz wam pewnie byloby tak samo przykro, e polaczono
                                wasz nick z watkim o zmuszaniu do milosci.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja