No to miałam przygodę...

30.05.09, 22:24
Jebane faliste.
Popijamy sobie z M wódkę(od tego mnie nie odstrasza-dziś się przekonałam) i M wpadł na pomysł żeby im klatkę otworzyć.
Polazł do kibla,ja faliste trochę nastraszyłam i wyleciały.Obijały się o ściany jak durne,w końcu jedna za szafę spadła.Szafa przykręcana śrubami do mebli-jazda jak chuj.
Złapaliśmy w końcu,M wkurwiony że musiał meble odkręcać,ja podziobana do krwi przy łapaniu(Gdzieś z tym światłem zgaszonym przylukałam to ogona ie oberwałam)
Teraz on wylazł gdzieś wkurwiony i słyszę że na podwórku sąsiada załapałsmile
    • slimakpokazrogi Re: No to miałam przygodę... 30.05.09, 22:28
      widzisz, bo papużek trza było nie wypuszczać tylko wódki im dać.
      Byłaby rodzinna imprezka!
      • roksanaa22 Re: No to miałam przygodę... 30.05.09, 22:41
        Semido ale faliste to chyba najmniejsza winę ponoszą w tej aferze..
        wink
    • deela Re: No to miałam przygodę... 30.05.09, 22:51
      buhahhahah
      gupki big_grin
      jak sie puszcza ptaka na chate to trz miec siatke na ryby w pogotowiu - siatke
      typu podbierak :F
      • dlania Re: No to miałam przygodę... 30.05.09, 22:59
        Semida, a ty naprawde musisz miec jakies zwierzatka czy ptaki domowe?...wink Bo
        nie wiem czy sie nadajeszwink
    • eva_mendez Re: No to miałam przygodę... 30.05.09, 23:00
      confused widać, że często wcześniej nie latały skoro obijały się o ściany././.
    • semida Re: No to miałam przygodę... 30.05.09, 23:06
      E tam.Mam myszy(łażą nam po wszystkich{prawie}częściach ciała i są na max udomowione).
      Mam psa(też udomowionybig_grin)
      No i te faliste.Słyszałam że jak jest parka nie da się udomowić(czy jak to szło),więc nie nalegam.
      Często wyjeżdżamy więc parka chyba jako tako nie?
      • eva_mendez Re: No to miałam przygodę... 30.05.09, 23:18
        jako dzieciak miałam kiedyś parkę falistych. Dwie świetne zielone papużki. Potem
        okazało się, że to pedały były ale imiona damsko-męskie pozostały. Puszczałam je
        po mieszkaniu codziennie, polatały, podziobały kwiatki i wracały same do klatki,
        nie musiałam ich łapać. Fajne były, dosyć oswojone , jadły z nami obiad prosto z
        talerza. Wsuwały wszystko. Żyły razem około 6 lat w końcu jeden zachorował i
        zdychał-dość długo-ten drugi bardzo cierpiał. Kiedy w końcu ten chory zdechł i
        upadł na dół , drugi zeskoczył i podnosił mu skrzydła dziobem. Widać było, że na
        swój sposób 'opłakiwał' śmierć kolegi smile Niby takie głupie ptaszki ale było z
        nimi dużo radochy. Ten drugi nie żył długo, nie umiał się sam odnaleźć w klatce.
        To była przyjaźń do grobowej deski. kwiat niech spoczywają w pokoju.kwiat
        • dlania Re: No to miałam przygodę... 30.05.09, 23:22
          Eva, wzruszyłam sie.wink
          • fiolka_o Ja też 30.05.09, 23:24

            • endi100 Re: Ja też 31.05.09, 00:12
              i ja się wzruszyłam
    • semida Re: No to miałam przygodę... 30.05.09, 23:08
      Aaaaaa,ptaki żyją.Całują się właśniebig_grin
      • agamemnonn Re: No to miałam przygodę... 31.05.09, 08:05
        Całują się bo może się ze sobą żegnają?
        W końcu mogą nie przeżyć kolejnego wypuszczenia z klatki tongue_out
    • mathiola Re: No to miałam przygodę... 31.05.09, 08:46
      o, a mi się dzisiaj papugi śniły smile
      Ale to przez to zoo wczorajsze smile
    • mathiola Re: No to miałam przygodę... 31.05.09, 08:49
      A w ogóle to miałam dużo papużek w swoim życiu.
      Kiedyś jak samica mi zdechła (udusiła się sad) to samiec ześwirował,
      autentycznie. Stał się papugą bojową - rzucał się na każdego, kto się ruszał, na
      mnie też. Napuszał się i dziobał, ale jak. I ganiał mnie po pokoju smile
      A kiedyś miałam papużki co żyły w pełnej symbiozie z kotem - latały swobodnie po
      pokoju, łaziły mu po łbie. A on nic smile
    • karra-mia Re: No to miałam przygodę... 31.05.09, 13:10
      miałam faliste, jak byłam małą dziewczynka, tez nam jedna uciekła za
      szafe, ale wiecie, jak to kiedyś, były meblościanki, chlerstwa
      ciężkie, wielkie, więc tata jakoś tak próbował ją ratować,, niestety
      nie udało się, druga zdechła tydzień po tej pierwszej, nie potrafiła
      zyć samauncertain
      • doral2 Re: No to miałam przygodę... 31.05.09, 16:06
        hehehe, semida ty to ostatnio raczej nie cierpisz na brak atrakcji big_grinbig_grinbig_grin
Pełna wersja