emigrantka34
31.05.09, 09:33
Mam chwile zwatpienia. Nie wiem, co zrobic. Troche to powazne i
nudne, a moja przyjaciolka jest tak zapracowana, ze nie odbiera ode
mnie telefonow.
No bo to tak: lekarz francuski chcial mnie ciac i wymieniac dysk.
Neurochirrurg w Krakowie (dobry, polecony) powiedzial, ze lekarz
francuski to swinia, bo protezy dyskow ledzwiowych za dwa lata
zostana zanegowane - korzysci zadne, a operacja bardzo niebezpieczna.
Chirurg krakowski powiedzial, ze w moim przypadku wchodzi w gre
EWENTUALNIE blokada stawow i wkladka miedzy kregi, zeby je rozprezyc
(wtedy nie bedzie bolalo). Warunek - mam isc na psychoterapie,
poniewaz przy chronicznych bolach stres jest juz tak wielki, ze nie
wiadomo ile jest prawdziwego bolu w bolu. Najpierw musi Pani wyleczyc
stres, a potem leczyc kosci. Rozumiecie cos z tego ? Drugi
neurochirurg - prof. Zabek z Warszawy mowi w zasadzie to samo -
blokada stawow miedzykregowych (przy czym podejscie ma wylacznie
medyczne, a nie holistyczne jak ten krakowski).
Moj genialny rehabilitant mowi, zeby czekac z blokada stawow i
jeszcze miesiac - dwa sie rehabilitowac, jezeli nie bedzie znaczacen
poprawy, to wtedy blokada. Wkladki na kregoslup odradza mi - poniewaz
za rok, dwa maja wejsc lepsze modele (one tez sie zuzywaja i raz na
kilka lat trzeba miec reoperacje). Doradza, zebym wytrzymala jeszcze
rok-dwa.
Co do zasady ta rehabilitacja mi pomaga. Wzmocnilam miesnie brzucha i
grzbietu). Ale gdy siedze dluzej niz dwie godziny, to dupa i nogi
bola i musze sie polozyc.
Rehabilitacja zajmuje trzy godziny trzy-cztery razy w tygodniu. Do
tego co drugi dzien chodze na basen i robie jakies 30-35 basenow.
Wiec niby zdrowa jestem.
Tylko siedziec nie moge, bo boli.
No nie wiem co robic. Juz mam dosyc, bo boli mnie od dwoch lat. W FR
nie ma dobrej fizjoterapii i boje sie, ze jak wroce to bedzie taki
sam kanal, jak przed wyjazdem (czyli jazda na silnych
przeciwbolowych). W PL zostaje do konca sierpnia, bo do tej pory moje
ubezpieczenie placi za leczenie. Oznacza to, ze zaplaci rowniez za
operacje, a jezeli sie na nia nie zdecyduje teraz, to za rok-dwa bede
musiala za nia placic (do pracy na razie nie wracam, zamierzam
"pracowac" w domu w miare mozliwosci, oznacza to, ze bede miala
najtansze ubezpieczenie). Z drugiej strony zalozenie tych wkladek
bardzo duzo nie kosztuje, bo ok 3 tysiecy zlotych (w porownaniu z
proteza dysku - 10 tys euro). Wiec moze warto poczekac ?
NO NIE WIEM CO Z TYM ZROBIC !
Aah, a tak w ogole to panicznie boje sie narkozy. Operacja trwa
godzine - dwie i nie dochodza do rdzenia kregowego, tylko do samych
wyrostkow kolczystych....Ale boje sie.