jakaya
31.05.09, 18:50
Mój pierwszy post po wątku powitalnym i od razu dość przykry temat dla mnie

Witam, w moim małżeństwie dzieje się bardzo źle. Myślę o rozwodzie...
Sytuacja w skrócie wygląda tak: mąż- ma firmę, upadającą, koszmarne długi,
brak jakiejkolwiek odpowiedzialności, szantażuje pieniędzmi w stylu: jak
czegoś nie zrobisz to poroamawiamy inaczej, czyt. nie dostaniesz na bilet, na
szampon itp

, kłótnie non stop, krzyczy na córeczkę, na mnie. Ja natomiast
studiuję dziennie, wychowuję 3 letnią córeczkę, zajmuję się domem, pracuję,
zarabiam niewiele,ale zawsze to coś...Aha, nie mamy rozdzielności majątkowej,
ja wzięłam na siebie duży kredyt, żeby mógł spłacić zobowiązania. Niestety,
bez mojej wiedzy i zgody wpakował całe pieniądze w tę rozsypującą się firmę.
Wierzyciele dzwonią, komornik puka do drzwi.Mieszkamy w moim mieszkaniu,
przepisanym na mnie przez rodziców. Ja już nie mam siły... W domu non stop
kłótnie, oskarża mnie, że go nie wspieram, ale jako go wspierać jak on jest
niereformowalny???Ja już nie mam siły się tak motać... Mam 24 lata, a czuję
się jakbym miała 40

. Teraz pada pytanie: Kto po rozwodzie otrzymałby opiekę
nad malutką? NIgdy, przenigdy nie zgodzę się, żeby to on się zajmował
dzieckiem. w praktyce opiekowałaby się nią teściowa, a on nadal uskuteczniałby
swoją ideę fix

On nie jest w stanie jej nawet nakarmić, na spacery z nią
nie chodzi, jedyne co robi to co 3 dzień ją kąpie i czasem przeczyta bajkę.
Boję się jednak, że w razie rozwodu mi ją zabierze

mówiąc, że nie będę
wstanie poradzić sobie finansowo. Mała idzie do przedszkola od września (500
zł), czynsz domowy (400 zł), rata (700 zł) + potrzebne pieniądze na życie. Ja
zarabiam za mało, żeby to wszystko pokryć

I co teraz?? dodatkowe zlecenia,
ok, może się uda,ale on zawsze świetnie przedstawia mnie w tragicznym
świetele, byleby osiągnąć cel... Poza tym , czy w momencie, gdy brałam kredyt
na siebie, ale po zmuszeniu przez niego i tesciową, dałoby się zmusić go po
tym rozwodzie do płacenia rat?? Przytłacza mnie to wszystko, mam depresję, nie
daję juz rady... Prosyzę powiedzcie jak to może wyglądać od strony prawnej?
Macie może jakieś doświadczenie w takich sprawach??