tabakierko !!!

02.06.09, 09:15
Bardzo podobają mi się wszystkie opowiastki które wklejasz. Czytam je,
wyciągam wnioski, nooo piękne są.
Może mogłabyś założyć taki wątek gdzie będziesz je wklejać ? Bo w tej chwili
są w kliku watkach, a tak by były w jednym miejscu.
dzięki za wszystkie.
    • tabakierka2 Re: tabakierko !!! 02.06.09, 09:16
      oczywiściesmile
      może by przyszpilić wątek?

      Masz jakiś temat bajeczki?
      jakieś zyczenie małe?suspicious
    • hellious Re: tabakierko !!! 02.06.09, 09:16
      Wlasnie, Ryska, skad ty to wszystko bierzesz dobra kobieto?smile
    • bernimy Re: tabakierko !!! 02.06.09, 09:16
      Popieram prośbę, bo nie do odnalezienia!
      Marysieńka, cuuuuuuuuuuuuuudna sygnaturka big_grin
      • tabakierka2 no jak to skąd? 02.06.09, 09:17
        z 'magicznego woreczka'big_grin suspicious
      • hellious Re: tabakierko !!! 02.06.09, 09:18
        noo, sygnaturka taka, ze az sie geba smiejesmile
        • marysienka44 Re: dzieki 02.06.09, 09:20
          chyba w końcu znalazłam sygnaturkę która mi odpowiada smile pod tym napisem "moje
          kluski kochane" wygląda jakby o nie chodziło hehe smile
          Kazdy temat, mąż i żona, i dzieci, i rodzice, i przyjaźń, no wszystko.
          Tak, prośba o przyszpilenie.
          • tabakierka2 to tutaj wrzucę - o mamie 02.06.09, 09:25
            o mamie:


            Pewien mężczyzna zatrzymał się przy sklepie z prezentami, żeby kupić
            upominek na Dzień Matki. Chciał go wysłać swojej mamie, która
            mieszkała w mieście oddalonym o 200 km. Kiedy wysiadał z samochodu
            zauważył siedzącą na krawężniku dziewczynę, która szlochała.

            - Co się stało? Dlaczego płaczesz? – zapytał mężczyzna.

            - Chciałam kupić swojej mamie czerwoną różę na Dzień Matki. Ale mam
            tylko 75 centów, a róża kosztuje 2 dolary – odpowiedziała dziewczyna.

            Mężczyzna się usmiechnął i powiedział:

            - Nie martw się. Kupię ci tę różę.

            Kiedy wychodzili ze sklepu mężczyzna zaproponował dziewczynie
            odwiezienie do domu. Dziewczyna zgodziła się, z pewnymi jednak
            oporami. Kiedy bowiem wsiedli do samochodu poprosiła, aby zawiózł ją
            na cmentarz. Tam położyła różę na świeżo wykopanym grobie.

            Nie zastanawiając się długo, mężczyzna wrócił do sklepu z kwiatami i
            do wcześniej kupionego prezentu dołożył piękny bukiet świeżych
            kwiatów. Po czym wsiadł do samochodu i pojechał do swojej, oddalonej
            o 200 km, mamy
          • tabakierka2 i jeszcze 'szczęście dziecka' 02.06.09, 09:26
            "Pewna młoda para weszła do największego sklepu z zabawkami w całym
            mieście. Mężczyzna i kobieta długo oglądali kolorowe zabawki ułożone
            na półkach, uczepione pod sufitem, radośnie rozłożone na krzesłach.
            Były tam płaczące i śmiejące się lalki, gry elektroniczne, małe
            kuchenki, w których można było upiec pizzę i ciasto.
            Klienci jednak nie potrafili się zdecydować i poprosili o radę
            uprzejmą sprzedawczynię.
            - Widzi pani – rzekła kobieta – mamy małą córeczkę, lecz bardzo
            często przebywamy poza domem, zarówno w dzień, jak i wieczorem.
            - Zauważyliśmy, że dziewczynka rzadko się uśmiecha – dodał mężczyzna.
            - Chcielibyśmy kupić coś, co uczyniłoby ją szczęśliwą – podjęła
            kobieta – nawet wtedy, gdy nie ma nas w domu... Coś, co sprawiałoby
            jej radość, kiedy jest sama.
            - Przykro mi – uśmiechnęła się grzecznie sprzedawczyni – ale my nie
            sprzedajemy rodziców."

            Wraz z poczęciem dziecka zaciągamy wobec niego dług większy, niż to
            jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Wszystkie maluchy przychodzą do
            nas z biletem wstępu do życia i mówią nam:
            - Przywołałeś mnie tutaj, jestem więc. Co mi dasz?
            W większości tak rozpoczyna się każde zadanie wychowawcze.
            Pewien piętnastolatek napisał na ten temat wiersz:

            Pragnąłem mleka
            A dostałem butelkę ze smoczkiem,

            Pragnąłem rodziców
            A dostałem zabawkę,

            Pragnąłem rozmowy
            A dostałem telewizor,

            Pragnąłem się uczyć
            A dostawałem świadectwa szkolne,

            Pragnąłem myśleć
            A dostałem wiedzieć,

            Pragnąłem być wolny
            A dostałem dyscyplinę,

            Pragnąłem miłości
            A dostałem normalność,

            Pragnąłem zawodu
            A dostałem posadę,

            Pragnąłem szczęścia
            A dostałem pieniądze,

            Pragnąłem wolności
            A dostałem samochód,

            Pragnąłem sensu
            A dostałem karierę,

            Pragnąłem nadziei
            A dostałem strach,

            Pragnąłem zmieniać świat
            A dostałem litość,

            Pragnąłem żyć...

            Bruno Ferrero
    • tabakierka2 'szczęśliwe małżeństwo' 02.06.09, 09:53
      "Świętowali 50-lecie małżeństwa. Byli szczęśliwi, otoczeni dziećmi i
      wnukami.
      Ktoś zadał mężowi pytanie, jaka jest recepta na tak trwałe
      małżeństwo. Starszy pan przymknął na chwilę powieki, a następnie,
      jakby wyławiając z pamięci dalekie wspomnienia, zaczął opowiadać.
      - Łucja, moja żona, była jedyną dziewczyną, z którą kiedykolwiek się
      umówiłem. Dorastałem w sierocińcu i od początku ciężko pracowałem,
      aby nieć choć to niewiele, co posiadałem. Nie miałem nigdy czasu,
      aby umawiać się z dziewczynami, dopóki Łucja mnie nie zdobyła. Zanim
      jeszcze zdałem sobie sprawę z tego, co się dzieje, poprosiłem ją,
      aby została moją żoną.
      Oboje byliśmy tacy młodzi. W dniu ślubu, po ceremonii kościelnej,
      ojciec Łucji wziął mnie na bok i włożył mi do ręki pakuneczek.
      Powiedział: „Dzięki temu prezentowi twoje małżeństwo będzie
      szczęśliwe i nic więcej nie będzie do tego potrzebne.”
      Byłem podekscytowany i szarpałem się z papierem i tasiemką, nim
      udało mi się rozerwać paczuszkę. W pudełeczku znajdował się duży,
      złoty zegarek. Wyjąłem go ostrożnie. Gdy go oglądałem z bliska,
      zauważyłem tekst, wygrawerowany na tarczy. Była to bardzo mądra
      wskazówka i widziałem ją, ilekroć sprawdzałem, która godzina.
      Starszy pan uśmiechnął się i pokazał swój stary zegarek. Znajdowały
      się tam na tarczy zamazane już nieco, ale dające się przeczytać
      słowa. Te słowa skrywały w sobie tajemnicę szczęśliwego małżeństwa.
      Brzmiały następująco: „Powiedz coś miłego Łucji.”"

      Powiedz coś miłego osobie, którą kochasz. Teraz.

      Bruno Ferrero
    • tabakierka2 czytacie w ogóle??? 02.06.09, 10:34

      • zuzanka79 Re: czytacie w ogóle??? 02.06.09, 10:52
        Czytam, czytam . I też coś mam :

        Mit o powstaniu deszczu.
        Pewnego razu żyła sobie bogini chmur. Bardzo chciała mieć syna.
        Któregoś dnia przyszedł do niej bóg dzieci i powiedział jej, że
        urodzi syna i znikł. Bogini bardzo się uradowała i czekała na
        przyjście syna. Niestety bóg zapomniał powiedzieć jej, że syn
        którego urodzi będzie żył tylko tydzień.



        Bogini czekała ze zniecierpliwieniem na nadejście swojego synka. Nie
        mogła doczekać się kiedy to nastąpi, więc czekała i czekała i
        czekała... Aż wreszcie nadszedł ten dzień, kiedy urodziła syna, był
        bardzo piękny. Matka bardzo się uradowała, że ma wreszcie swojego
        synka.

        Pierwszego dnia zaczął mówić, jego mama była zdziwiona. Drugiego
        dnia zaczął chodzić, czego bogini się nie spodziewała i była jeszcze
        bardziej zdziwiona. Trzeciego dnia urósł o dziesięć centymetrów.
        Bogini bardzo się zaniepokoiła, więc poszła do boga dzieci. I wtedy
        bóg powiedział jej o wszystkim. Bogini ze smutkiem wróciła na swoją
        chmurę.

        Czwartego dnia był już dorosły, tak jak jego matka, wtedy bogini
        zrozumiała, że to co mówił bóg jest prawdą. Piątego dnia zmalał o
        dziesięć centymetrów i zgarbił się trochę. Bogini myśli sobie, już
        się robi stary, jeszcze tylko dwa dni i umrze. Szóstego dnia zrobił
        się już z niego staruszek, ale matka kochała go nadal, chociaż
        wiedziała, że jeszcze tylko jeden dzień będzie żył, czego on sam nie
        wiedział. Siódmego dnia zmarł. Matka wyprawiła mu pogrzeb i
        pochowała go. Bardzo płakała.

        I od tej pory zawsze kiedy bogini przypomni sobie o synku płacze, a
        że mieszkała na chmurze, wydawało się jakby padał deszcz.
    • tabakierka2 nadal w temacie deszczu;) 02.06.09, 10:59
      "Pola były wysuszone i spękane z braku deszczu. Liście wyblakłe i
      pożółkłe, zwisały ciężko z gałęzi. Trawa znikła z łąk. Ludzie spięci
      i nerwowi, spoglądali w niebo, przypominające im kobaltowobłękitny
      kryształ.
      Kolejne tygodnie były coraz gorętsze. Od miesięcy nie spadła kropla
      deszczu.
      Wiejski proboszcz zorganizował specjalne modlitwy na placu przed
      kościołem, dla wyproszenia łaski deszczu.
      O ustalonej godzinie plac był wypełniony zniecierpliwionymi, ale
      pełnymi nadziei ludźmi. Wielu przyniosło ze sobą przedmioty, które
      miały świadczyć o ich wierze. Proboszcz oglądał z podziwem Biblie,
      krzyże, różańce. Nie potrafił jednak oderwać oczu od dziewczynki,
      siedzącej z godnością w pierwszym rzędzie.
      Na kolanach trzymała czerwony parasol."

      Modlić się, to wołać o deszcz, wierzyć – to przynieść parasol.

      Bruno Ferrero
Inne wątki na temat:
Pełna wersja