Miarka się przebrała....

03.06.09, 17:04
Takiej kłótni jak wczorajsza między nami jeszcze nigdy nie było.Nigdy.Ja już
nie mam siły,cierpliwości,padło zbyt wiele mocnych słów.Co z tego,że się
"pogodzimy",skoro wiem,że to i tak tylko na chwilę! Kiedy ja potrzebuję jego
pomocy,oparcia,on pokazuje swoje mądrości!Wiem,ze piszę chaotycznie,ale jestem
strasznie wściekła.Ciężko mi jak jasna cholerasad( I wiecie co,ja nie czuje
takiej wewnętrznej potrzeby,żeby coś dla niego zrobić,żeby mu było miło,zeby
był szczęśliwy...Nie czuję.Boję się,ze moje małżeństwo się kończy...............
    • in-ca Re: Miarka się przebrała.... 03.06.09, 17:08
      lelieb, pamiętaj, nic w nerwach, spokojnie, trzymam kciuki smile
    • eva_mendez Re: Miarka się przebrała.... 03.06.09, 17:08
      o co poszło jeśli można?
    • pola.cocci Re: Miarka się przebrała.... 03.06.09, 17:27
      glowa do gory, podejzewam, ze to chwilowy kryzys, wiekszosc z nas
      tak ma czasem
      my tez przez to przechodzilismy (nawet rozwodzic sie chcielismy w
      sama Wigilie ze 2 lata temu) ale jakos nam sie udalo i jest ok, duzo
      mniej sie klocimy i jestesmy szczesliwi

      pamietaj, ze nie mozna obwiniac tylko tej drugiej strony, sprobuj
      zastanowic sie co tak naprawde u was nie gra i starac sie to naprawic
      no i wiadomo: rozmawiajcie ze soba szczerze i bez narwow
      powodzenia zycze w przezwyciezaniu kryzysu
    • guderianka Re: Miarka się przebrała.... 03.06.09, 17:31
      No i niech się skończy. Po co ci związek, w którym nie ma radości a
      tylko smutek, wyzwiska i kwasy ?
      • iskierka40 Re: Miarka się przebrała.... 03.06.09, 17:51
        guderianka napisała:

        > No i niech się skończy. Po co ci związek, w którym nie ma radości
        a
        > tylko smutek, wyzwiska i kwasy ?



        hehe zgadam sie.
    • liwilla1 Re: lelieb 03.06.09, 17:36
      piszesz teraz w emocjach i wierz mi, ja też często miewam takie chwile jak Ty
      teraz. w naszym pożyciu zdarzyły się 3 naprawdę ogromne awantury, i po każdej z
      nich deklarowałam sobie w duchu, ze M. nienawidzę i nie chcę miec wiecej z tym
      gadem wspolnego. ale ostatnie miesiace - pomimo trudniejszej sytuacji rodzinnej,
      sa naprawde fajne. moze jednak to przez co przechodzi wasz zwiazek to tymczasowe
      turbulencje? zastanow sie nad tym.
      • juliegianni Re: lelieb 03.06.09, 17:53
        Popieram, nie raz i u mnie były ogromne awantury, i słowa których się oboje
        wstydzimy. Nie raz się "rozwodziliśmy" nienawidziliśmy... ale przechodziło jak
        letnia burza. I mimo że pamiętam to co było złe, to staram się wyciągać z tego
        wnioski, i każde następne spięcia tracą na sile...
        • lelieb Re: Więc tak... 03.06.09, 18:15
          Nigdy się nie wyzywaliśmy wulgarnie,to tak dla jasności.We wrześniu będzie 2
          lata jak jesteśmy małżeństwem,a razem 5. mamy malutkie dziecko
          (11mies).Cholera,między nami jest tak,że jak jest dobrze to jest super,a jak
          jest źle to całkowicie! Poszło o to,że mój zapracowany mąż nie ma czasu ze mną
          porozmawiać,kiedy tego potrzebuję.Że jeżeli jedyna możliwość jest późnym
          wieczorem,on robi się "strasznie śpiący'.Czuję się zbywana! tak normalnie,na co
          dzień jest dobrym mężem,ojcem,kochankiem,partnerem,jest git.Tylko...czasem mnie
          skrajnie wk....! Czasem nie mam żywcem do niego cierpliwości,mam wrażenie jakbym
          mówiła do dziecka! Bywają czasem miedzy nami takie zgrzyty (no,nie az takie),ale
          zawsze jakoś się to uspokaja.Nigdy nie mamy cichych dni i zawsze pada słowo
          PRZEPRASZAM.Ale po co tak sie dzieje?Po co te cholerne kłótnie?? sad
          • juliegianni Re: Więc tak... 03.06.09, 18:22
            Mnie się wydaje że ludzie czasami docierają się nie tylko raz, ale również jak
            pojawi się dziecko... kwestia czasu-będzie dobrze!
            • alesio23 Re: Więc tak... 03.06.09, 18:59
              Ja mam identycznie. Nie wiem co ci poradzić, lecz przytulam.
          • lady_nina Re: Więc tak... 03.06.09, 19:13
            odpowiem Ci z ptk widzenia zapracowanej kobiety, ze jestem w stanie
            zrozumiec Twojego meza. Po prostu jak zapierdzielasz po nascie
            godzin (a ja miewam takie okresy czesto), to faktycznie jedyne na co
            masz ochote wracajac do domu to spac i milczec. Wiec jesli poza
            takimi okresami jest ok, a sprawy, o ktorych chcesz gadac nie sa z
            gatunku nie cierpiacych zwloki, to chlop pewnie doceni jak mu
            odpuscisz. Ja przynajmniej doceniam.


            • in-ca Re: Więc tak... 03.06.09, 19:20
              lady nina dobrze prawi. Też jak przyjdę do domu, szczególnie ostatnio to nic mi
              się nie chce, nawet gadać, a może właśnie gadać.
              Daj Mu szansę wink sama powiedziałaś zapracowany jest, pewnie zmęczony, Ty pewnie
              też, nie mówię, że nie, ale w takiej sytuacji każde z Was ma racje, pat.
              Musicie to obgadać spokojnie przy sobocie, czy innym wolnym i już kompromis
              dobra rzecz smile głowa do góry smile
    • bernimy Re: Miarka się przebrała.... 04.06.09, 09:13
      Lelieb, myślę, że to napisałaś pod wpływem silnych emocji. Nie tylko
      u Was jest tak burzliwie, uwierz mi!
      Najważniejsze, że generalnie jesteś zadowolona i to jest
      najważniejsze.
      Są zwiazki, które potrzebują od czasu do czsu takiego oczyszczenia!
      A co do zapracowania, może mąż ma jakiś gorszy okres teraz w pracy,
      może Ty też Go podpytaj czy wszystko ok?
      Współczuję kłótni, ale nie przekreslaj!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja