Patroszenie ryby.

07.06.09, 20:03
Zawsze jak maz ryby do domu przynosil, ja zajmowalam sie nimi
(czyszczenie,patroszenie).Dzisiaj maz poszedl na ryby.Przyniosl jakies
kolorowe ,z kolcami (Norwegia, a ryby jak z tropikow hehe).Zaczal je
obrabiac,nie za bardzo mu szlo,sama sie tym zajelam.I cholera teraz wszystko
mi w zoladku rosnie.Kurczaka mialam na obiad,zjadlam kawalek i nie moglam .Juz
nawet nie patrze w strone miesa.Po cholere sie za te ryby barlam?
    • doral2 Re: Patroszenie ryby. 07.06.09, 20:44
      o rany, weź, ja tez nie mogę patroszyć, chociaż namiętnie łowię.. uncertain
      wyrazy współczucia.
    • slimakpokazrogi Re: Patroszenie ryby. 07.06.09, 21:17
      fuuuuj. chociaż widzisz, może to dobry sposób na dietę - codziennie
      z rana wypatroszyć rybkę... i zjesz ledwo dwa listki sałaty....
      kurde w dwa miesiące figura gwiazdy...
    • zuzanka79 Re: Patroszenie ryby. 07.06.09, 21:43
      U nas w domu ja też zabijam i patroszę ryby. Przyzwyczaiłam się.
      Mój mąż mówi, że nie ma serca tak patrzeć jak się zwierzę męczy. To
      po cholerę mi je do domu znosi tongue_out
Pełna wersja