Odstąpienie od umowy kupna - poradźcie

10.06.09, 11:36
Znajoma starsza pani była na pokazie cudownych garnków. Od organizatorów
dostała bon, który uprawniał ją do zniżki 500zł przy zakupie tychże garnków.
Pani skołowana podpisała umowę, ma dopłacić jeszcze 1600 zł w ratach, garnki
mają być przywiezione w poniedziałek. Znajoma jednak nie chce już tych
garnków. Czy wystarczy napisać i wysłać poleconym oświadczenie o odstąpieniu
od umowy i poinformować o tym telefonicznie, żeby się nie fatygowali z
towarem? Problem jeszcze taki, że telefonu nie odbierają, tylko włączyli
automatyczną sekretarkę.
    • pola.cocci Re: Odstąpienie od umowy kupna - poradźcie 10.06.09, 11:39
      a jak jest napisane na umowie (warunki sprzedazy)??
      • schiraz Re: Odstąpienie od umowy kupna - poradźcie 10.06.09, 11:41
        Bez względu na to co jest napisane, odstąpić może w ciągu 10 dni bez podania
        przyczyny (nie wiem czy przy sprzedaży poza sklepem ten okres nie jest dłuższy)
        Niech napisze pismo, zrobi kopię, wyśle poleconym, za potwierdzeniem odbioru i
        nie przyjmuje tych garnków które przywiozą, żeby nie wiem co. No i niech się
        nastawi na długą i nieprzyjemną przeprawę z firmą.
        • schiraz Re: Odstąpienie od umowy kupna - poradźcie 10.06.09, 11:42
          W razie jakby nie radziła sobie, niech zgłosi się do urzędu miasta najbliższego,
          w każdym przyjmuje rzecznik praw konsumenta, który bezpłatnie jej doradzi,
          napisze pismo i nawet może w jej imieniu tę sprawę przeprowadzić. Polecam tę
          instytucję, bo sama skorzystałam i zupełnie bezpłatnie załatwiono wraz ze mną
          trudną sprawę po mojej myśli.
          • jowita771 Re: Odstąpienie od umowy kupna - poradźcie 10.06.09, 12:01
            Dzięki, nie pomyślałam o rzeczniku, faktycznie, najwięcej tu pomoże. Zwłaszcza,
            że znajoma nie radzi sobie z tym, tylko chciała dzwonić do gościa i go ładnie
            prosić, żeby jej poszedł na rękę. Jak jej powiedziałam, że ma prawo i on jej
            łaski nie robi, to patrzyła z niedowierzaniem. Nie chce mi się wierzyć, żeby
            facet poszedł jej na rękę widząc, że nie ma pojęcia o swoich prawach.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja