e.logan
15.06.09, 09:34
Na weekend bylismy u znajomych na mazurach.MAja swoje domki
letniskowe i co jakis czas w 3 pary spotykamy sie u nich. No ale to
domki letniskowe i pogoda nie dopisala wiec postanowilismy ze
szybciej wracamy.No juz nie miałam nawet suchych skarpet dla dzieci.
Maz tez mowil ze fajnie sie bawil ale pora wracac bo nam sie dzieci
rozchoruja.
No i sie zaczelo namawianie, obrazanie ze jedziemy JUZ itd. Tamta
druga para tez chciala wracac ale ulegla (no nie chciala by sie
obrazili) MOze ja wredna jestem ale i najstarszy chcial wracac i
maz, suche rzeczy tez sie konczyly wiec olalam szantaze emocjonalne-
bo ty nas nie lubisz, bo tylko Ty chcesz wracac a Twoja rodzina
nie.Spakowalam, zjedlismy jeszcze razm posilek i wrocilismy.
Ale co mnie wkurzylo to to obrazanie sie, wymowki i napraszanie.No
dorosła jestem i wiem ze musze wracac, to wracam.
A juz nst. dnia blogoslawiłam moja upartosc i chec powrotu bo
okazalo sie ze obaj musieli niezle zaziebic sie pomimo mojego
ubierania i pilnowania i maja chore gardla.
No i tak dumam czy moze okazalam sie nie wdzieczna zołza z tym
powrotem szybszym, moze nie wypadalo zwijac sie .