e.logan 15.06.09, 17:20 Pozyczone nie kradzione. Co o tym sadzicie? forum.gazeta.pl/forum/w,567,96634620,,Lepiej_kopnac_cudze_dziecko_niz_poglaskac.html?v=2 Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
in-ca Re: Pozyczone nie kradzione.:) z innego forum 15.06.09, 17:29 Niestety chyba coś w tym jest. U Młodego w przedszkolu był pan Bogdan - kucharz. Dzieci go uwielbiały, gotował wspaniałe potrawy, takie co to dzieci lubią, a rodzice nie miał lepsze notowania niż przedszkolanki Odpowiedz Link
madameblanka Re: Pozyczone nie kradzione.:) z innego forum 15.06.09, 17:32 z jednej strony przegięcie w każdym gościu widzieć pedofila choc jeżeli taka ostrozność uratowałaby choć jedno dziecko od "złego dotyku" ..... nie wierze że zjawisko pojawiło sie nagle. Co to kiedyś pedofilów nie było? Wtedy też byli a dzieci musiały trzymać gębe na kłódkę. Odpowiedz Link
ez-aw Re: Pozyczone nie kradzione.:) z innego forum 15.06.09, 18:11 Pedofile byli zawsze. Oczywiście trzeba zwracać uwagę, ale bez przesady. Nie będę na każdego faceta patrzeć jak na pedofila. Trzeba mieć umiar. Do przedszkola mój nie chodzi, więc nie wiem co tam się dzieje. Na placu zabaw nie spotkałam się z takimi sytuacjami. Odpowiedz Link
aniuta75 Re: Pozyczone nie kradzione.:) z innego forum 15.06.09, 18:12 Plac zabaw to co innego a ulica co innego. U mnie na placu wszyscy się znają i nie ma problemu czy można zagadać do innego dzieca, czy poprawić mu czapkę czy spodenki. Wszystkie dzieci nasze są - jak to kiedyś Majka Jeżowska śpiewała . Natomiast nie cierpię jak obcy ludzie zaczepiają mojego synka kiedy ma ,nazwijmy to, kryzys podążania w kierunku zgodnym z przewidzianym przeze mnie i mówią "Nie chcesz iść z mamusią? To chodź ze mną" . I jeszcze na zwróconą im uwagę odpowiadają, że pomóc chcieli, przestraszyć, żeby dziecko do mnie poszło. Nie lubię jak obcy ludzie dotykają moje dzieci. I nie mam skojarzeń pedofilskich broń Boże . Po prostu nie podoba mi się to i tyle. Całkiem co innego rozmowa kiedy ktoś w fajny sposób zagada do małego. Szczerze, nie spotkałam się z takimi sytuacjami, żeby ktoś jawnie powiedział - proszę zabrać swoje dziecko, bo moje ma się bawić samo. No chyba, że się leją i potrzebna jest chwilowa separacja . Odpowiedz Link