lelieb
17.06.09, 11:59
Dobrze,ze ten kop to wirtualny jakby co

W maksymalnym skrócie...Pisałam o tym
już kiedyś,ale jakoś się kurna wygrzebać nie mogę!Jestem mamą od prawie
roku,żoną od prawie dwóch (jeśli to ma znaczenie).No i nerwus straszny się
zrobiłam jakiś czas temu.Stanęło na tym,ze udałam się do "znachora",brałam
przez jakiś czas Coaxil,ale średnio to działało.W połowie lutego poszłam do
psychologa i zaczęłam terapię (psychoterapię jak kto woli).Diagnoza-nerwica
(lękowo-depresyjna).Trwało to do końca kwietnia,zrezygnowałam ponieważ
postanowiłam,że spróbuje poradzić sobie sama.No i tak się bujam 1,5
miesiąca,są wzloty i upadki.patrząc z boku pewnie wydaje się,ze wszystko jest
ok.Mąż mnie wspiera,pomaga,tłumaczy,dobry facet.Dziecko
kochane,bezproblemowe.Tylko ja w tym wszystkim...Pomijając wszystko inne
jestem trochę panikarą,trochę chyba hipochondrykiem,wszystkim się przejmuję.
Dziewczyny dodajcie mi jakoś otuchy,powiedzcie,ze każdy ma czasem gorzej,ze
nie muszę być SUPER MAMĄ.Chcę sobie sama poradzić,nie brać zadnego ciulostwa...