w_miare_normalna
17.06.09, 13:59
W zeszłym tygodniu byłam zapisać córkę na szczepienie Previox czy
jakoś tak.W książeczce miałam napisane,że jest ono między 12,a 13
miesiącem.Zapisano mi córkę na dziś,czyli na 17.06,a wczoraj
skończyła rok.Zapytałam czy rzeczywiście to szczepienie będzie mogło
być dzień po roczku i pani w recepcji powiedziała,że tak.Poszłam
dziś,pani w recepcji mówi,ze przyszłam za wcześnie,mówię,że doktorowa
zgodziła się na szczepienie,a ona na to,że w takim razie mam poczekać
bo ona pójdzie się zapytać doktorowej czy rzeczywiście szczepienie
może się odbyć.
Doktorowa się zgodziła,osłuchała ją i powiedziała,że mam iść do
gabinetu i tam czekać,pukam,wchodzę 2 pielęgniarki siedzą.Rozbieram
małą,a jedna z nich pyta mnie dlaczego już przyszłam.No to mówię,że
napisane w książeczce mam,że można zrobić szczepienie między 12,a 13
miesiącem,A PO DRUGIE lekarka się zgodziła.Ta wkurzona wyszła,wraca
po 5 minutach i krzyczy,że mają odliczone szczepionki dla dzieci
spóźnionych i dla dzieci,które skończyły 13 miesięcy,więc mam przyjść
po 20 lipca.Mówię ok,ale trzeba było mi to powiedzieć przy
zapisywaniu na szczepienie tym bardziej,że to Pani mnie ZAPISYWAŁA i
wyszłam.
Słusznie się wkurzyłam ?!