hellious
21.06.09, 08:45
Bylam wczoraj na koncercie zespolu Goya z kolezanka i mlodymi. Spotkalam
kolege, z ktorym jakies 6 lat temu cus mnie tam laczylo. Chlop lekko podpity (
ale nie napruty) zaczal mi wyznania walic, ze bylam jego najlepsza kobieta, ze
on zaluje ze nie jest moim mezem i UWAGA, ze to nie jego dziecko

Szczerze
mowiac zatkalo mnie... Ja tej znajomosci nigdy nie traktowalam powaznie, z
reszta trudno cos traktowac powaznie majac 17 lat, a on mi tu z takimi
tekstami wyskakuje... skozystal z okazji ze bez meza bylam, bo podobno juz
dawno chcial mi to powiedziec... Ach te chlopy.. Trzeba sie bylo bardziej
starac 6 lat temu, a nie teraz gorzkie zale, nie?

Ale co jak co, babska proznosc troche mi to podkarmilo ;P