magiczna_marta
01.07.09, 11:01
Zainpirowaly mnie do napisania tego postu obserwacje na placu zabaw.
Mamunie, babcie, opiekunki biegaja jak wsciekle za tymi biednymi
dzieciami, nie daja im odrobiny samodzielnosci. Ja do mojego dziecka
na placu zabaw nie podchodze do momentu az widze ze jakies inne
dziecko robi zamach realnie zagrazajacy zdrowiu mojego dziecka badz
tez moj dziec zachowuje sie tak wzgledem dziecia obcego. Bitwy o
zabawki, kto pierwszy ma sie czym bawic, nie interesi mnie to, maja
sie sami nauczyc dogadywac czy bronic sie. Wkurza mnie takie
uszczesliwianie dziecia "nie wchodz bo spadniesz", "ostroznie, bo
sie pobrudzisz" itp
Odechciewa mi sie chodzic na plac zabaw, ale z drugiej strony wiem
ze kontakt z innymi dziecmi jest wazny, dlatego zaciskam zeby czasem
zeby takiej jednej czy drugiej nie nawciskac, a nie chce tego robic,
wystarcza mi ataki jakich czasem celem jestem ja: "niech pani
zabierze to dziecko bo on zabiera mojemu zabawke" czy przepraszajacy
ton: "och przepraszam, moj X zabral pani dziecku samochodzik, ale on
sie chwile pobawi i odda"- a wali mnie to, jak moj dziec dal sobie
zabrac znaczy sie ze albo sierota albo mial ow samochodzik gleboko w
dupie, ma sie sam nauczyc.
Nooo, to se pogadalam.