bernimy
08.07.09, 15:09
No nie ma dla mnie gorszego argumentu.
Przykład z parówkami: np. moje dziecko i ja jemy codziennie parówki,
ja żyję tyle lat, dziecko też i nic mu nie jest! ROZWALA MNIE!
Przecież tu nie chodzi o to, czy dziecko zatrujemy, bo oczywiście
nie. Tu chodzi o to, czy chcemy dobrze odżywiać dziecko i zdrowo,
czy dawać mu jakiekolwiek g... za przeproszeniem. Wymiona krowie też
można zapewne pokroić w kawałki, podsmażyć, może polać keczupem,
dziecko zje i naprawdę przeżyje. Ale co z tego??? Takim szajsem
chcemy karmić nasze maluchy???
To samo się tyczy innych produktów, np. mleko UHT, klasyka, ja piję
i żyję! No tak, ale to, że np. dioksyny wprowadza się dziecku do
diety, to już nie ma znaczenia?
A to jaki będzie stan zdrowotny naszych dzieci za 20 czy 30 lat to
też już bez znaczenia???
Uwierzcie mi, że argument "dziecko je i żyje" to nie jest argument
za odżywianiem śmieciowym!