amoreska
12.07.09, 18:44
Sytuacja z dziś:
Plaża. Ławka. Na ławce kilkoro ludzi, i.in. pańcia z psem. Spacerujemy, zatrzymujemy się obok obok ławki by popodziwiać widoki. Nagle przeraźliwy szczek, po czym wrzask mojego dziecka: pies pańci rzucił się na córkę BEZ POWODU

(dziecko nie drażniło psa, nie skrzywdziło go - stało obok).Na szczęście pies nie zdążył jej ugryźć, zdążyła odskoczyć. Dodam jeszcze, że na plaży obowiązuje absolutny zakaz wprowadzania zwierząt.Opieprzyliśmy pańcię, uświadomiwszy jej zakaz, na co ona uwaga: "ALE ON NIE LUBI DZIECI". Normalnie nami zatrzęsło!!! Chcieliśmy wzywać policję, ale baba zaraz uciekła.
Może jesteśmy narwani, ale albo się przestrzega zakazów, albo...
Jeszcze mi nie przeszło...