slimakpokazrogi
16.07.09, 20:01
no bo widzę, ze część osób podchodzi do tego tak - to taka
niewdzięczna fucha, gdzie trzeba wydawać kasę. Ja byłam wychowana
zupełnie inaczej. Poproszenie na chrzestną to dla mnie wyróżnienie,
zaszczyt prawie. Mój mąż w zeszłym tygodniu został chrzestnym u
naszych przyjaciół i był zachwycony. Poprzednia jego chrześnica już
prawie dorosła, ale jest jego oczkiem w głowie. Ja też jestem
chrzestną (nie w rodzinie) i również traktuję to jak wyróżnienie.
Kiedy zostałam poproszona byłam... wzruszona. Nie spodziewałam się.