cielecinka
20.07.09, 20:59
Jestem właśnie po rozmowie z moja przyjaciółką, zadzwoniła do mnie pożalić się
, a ja ją jeszcze objechałam...
Ale do rzeczy.
Na weekend przyjechała do niej jej kumpela ze studiów. Przyjechała
zmaltretowana przez swoje małżeństwo, wyżalić się, po poradę i dobre słowo.
Nie przyjechała sama, tylko ze swoją koleżanką , która moja przyjaciółka nigdy
nie miała okazji poznać. Trochę jej to zaskoczyło, ale ok.
Dzisiaj moja kumpela wzięła urlop z pracy, by jeszcze jeden dzień poświecić
swojej znajomej i analizie jej problemów. Dziewczyny poszły nad plaże . I po
południu kumpela zaczęła się zbierać w drogę do domu ( a mieszka jakieś 500km
od nas) Natomiast jej znajoma oświadczyła mojej przyjaciółce, że morze jest
takie piękne i ona zostaje do jutra. yyyyyyy !!!!!!!!! I jutro po nią mąż
przyjedzie .
Moja przyjaciółka zdębiała i nic nie powiedziała ( i za to dostała ochrzan)
Efekt końcowy jest taki, ze ma w domu laskę co widzi pierwszy raz w życiu ,
jutro wychodzi do pracy , po pracy ma wizytę u lekarza i jeszcze parę innych
spraw do załatwienia. Nie wie jakie plany ma laska, bo ta sobie radośnie
została na plaży, nie ma klucza do mieszkania, nie wzięła ze sobą telefonu, a
moja przyjaciółka siedzi w domu uziemiona.
Kazałam jej jak zobaczy dziewczynę, żeby wydusiła z niej plany, żeby jej
uświadomiła że ona i jej mąż nie maja co liczyć na nocleg u niej jutro i
ogólnie niech nie liczy na atrakcje dzisiejszego wieczora. Pomijając stan
psychiczny kumpeli mojej przyjaciółki, w życiu bym jej nie wypuściła z
mieszkania , bez zabrania załącznika w postaci swojej znajomej.
I teraz pytanie do Was. Potrafiłybyście tak? Pojechać do kogoś po raz pierwszy
w życiu i oświadczyć ,że się wam tak podoba i zostajecie na dłużej? Mając w
dupie plany gospodyni?