buzka25
21.07.09, 20:51
juz kiedys pisałam o mych problemach małzenskich, o wyprowadzkach i powrotach
M, jako sie ciagłą, az do teraz, tym razem finioto!!!!!wyprowadził sie z
domu, ja nie dzwonie, on nie dzwoni, juz wtorek wieczorem a on nawet sie o
dziecia nie zapytał, kij mu w oko, niech sie udławi ta wolnością,!!!!ja po
tylu probach nawet sie nie stresuje juz, olewam to, jakos przestało mi
zalezec, dzis złozyłam wniosek o rozdzielnosc majatkowa, za tydzien ide do
radcy prawnego jak to z tymi widzeniami z dzieciem, czy to ma sens, czy np
odebrac prawa itp. nie czuje zadnej goryczy, zalu, pustki, smutku, nic,
poprostu jakby zawsze tak było ze go wiecznie było, lajcik, rodzice chyba sie
bardziej tym przejmuja niz ja, Ja osobiscie dostalam jakiegos powera i
przekonania ze bedzie po mojej mysli i wszytko OK. no to teraz nic tylko krok
do lepszego zycia!!