Bo one przy tobie sa nieznośne...

11.08.09, 21:36
No szlag mnie trafi. Za każdym razem kiedy próbuję małżonkowi poskarżyć się,
że dzieci były dziś nieznośne, słyszę odpowiedź: przy mnie są inne.... W
domyśle: za dużo im pozwalam.
Nie trafiają do niego argumenty, że mnie mają na co dzień i tym samym traktują
jak zwyczajny element zwyczajnego życia, a jego mają od święta i zachowują się
jak na święto przystało. I że on będąc z nimi nie traci kurwa energii na
posprzątanie, ugotowanie, upranie, wypielenie, zakupy, lekarzy, urzędy, banki,
tylko... tylko jest. Do dyspozycji dzieci, do zabawy. I nawet kiedy zabawy
dosyć i czas na porozstawianie po kątach, większe wrażenie robi na nich męski
głos ojca, niż znane od urodzenia zakazy i nakazy matki....
Nie ulegam im, nie pozwalam sobie wchodzić na głowę, jestem raczej
konsekwentna (raczej, bo czasem sił brakuje i ochoty w tym codziennym
bałaganie) ale prawda jest taka, że to ja jestem od przytulania i całowania
"kuku", więc inaczej mnie traktują niż pana ojca.
I weź mu to wytłumacz, na pewno jestem niekonsekwentna po prostu i kropka. Bo
przy nim są inne.....
A może jednak ma rację? Jak jest u was?
    • karra-mia Re: Bo one przy tobie sa nieznośne... 11.08.09, 21:40
      > A może jednak ma rację? Jak jest u was?

      Mat nie, nie ma racji i u nas tak samo.
      Maks też przy ojcu inaczej się zachowuj, chce jego uwagi. Ja jestem
      zawsze, ja zawsze pogłaszczę, ja utulę, ja poczytam, ja zakazuję i
      pozwalam, a więc ja jestem już oklepana - że tak powiem. A tatuś to
      co innego prawda?

      Pomału się przyzwyczajam, a teraz jak małż miał 2 tyg urlopu to
      sobie odpuściłam macierzyństwosuspicious Maks całe 2 tyg wisiał na moim
      małżu, widziałam, ze tatuś ma dośc, ale udawałam, ze nie widzę.
      Synek miał radochę, tatę tylko dla siebie, więć tata niech się
      starabig_grin
    • joanna266 Re: Bo one przy tobie sa nieznośne... 11.08.09, 21:41
      u nas jest dokładniutenko takoz samoż jak u cię.i tez mój miły
      twierdzi ze przy nim sa jak anioły i ze on by sie chetnie z mna
      zamienił i ze miałby od groma wolnego czasu na przyjenosci no i
      obiad by zrobił z dwóch dan.tylko ze zawsze jak zostaje z trzoda to
      w domu mam armagedon dzien ostatni. piakownica jest przeniesiona z
      działki na srodek salonu a w zlewie załozona jest własnie hodowla
      bezmuszlowych slimaków.jedym słowem JESIEN SREDNIOWIECZA.od razu po
      przestąpieniu progu musze zakasywac rekawy.szkoda gadac.tego sie po
      prostu nie zmieni.ale zamienic i tak bym sie nie chciaławink))
      • endi100 Re: Bo one przy tobie sa nieznośne... 11.08.09, 21:47
        Haha... Dokładnie jak u nas. Teraz przeczytałam Twój wątek na głos
        mężowi i dzieciakom. Mąż sie tylko uśmiechnął, a mój 7-letni syn
        powiedział:"Tak samo jak nas" wink
      • mathiola Aaaaa!!!! Joanna!! 11.08.09, 21:53
        Dzisiaj właśnie była telefoniczna wymiana zdań:
        ja - to czas na zamianę ról, skoro ja się sprawdzam
        on - nawet nie wiesz jak bym chciał
        ja - i byś nawet kurwa tygodnia nie wytrzymał, a ja bym domu nie poznała po
        trzech dniach!
        Taka jest prawda. Teoretycy w mordę jeża.

        P.S. A ja nie wiem, czy bym nie chciała tego zmienić.
        U mnie chyba czas na zmiany bo mi śruba puszcza.
        Chcę do pracy. Tylko co z dziećmi....?
        • mathiola nie sprawdzam miało być n/t 11.08.09, 21:54

          • joanna266 Re: nie sprawdzam miało być n/t 11.08.09, 22:01
            no tak jestes troche w innej sytuacji.my mamy własny biznesik i
            gdybym ja miała trzymac za morde ten cały grajdoł to watpie czy
            długo by poistniał.dlatego zamienic sie absolutnie nie chce.a po tak
            długim siedzeniu w domu raczej takich pieniedzy jak mąz nie
            zarobie.wiec musiałam te swoja kurza role polubic.i nawet tak z
            głebi serducha lubie tylko troche mi czerwonego dywanika brak i
            błysku fleszy dookoławinkps.ten dywanik i flesze to od meza rzecz
            jasnawink
            • mathiola A gdzie tam w innej sytuacji 11.08.09, 22:16
              Mąż zajmuje "poważne" stanowisko i zarabia tyle, żeby tą trzodę cała akurat
              ogarnąć. Ja gdybym poszła do pracy to raczej po to, żeby na waciki zarobić. Więc
              tak sobie tylko pieprzę w gorszym momencie życia... Na razie dzierżę berło
              wychowawczycielki matki polki, bo nie da się inaczej, bo dzieci do przedszkola
              się nie kwalifikują, na prywatne nie wydolę, a innej babie nie oddam, chyba że
              mamie mojej, a ona nie daje rady..... i tak się kręci.... Może jednak w tym roku
              przepełni się czara, bo już jakiś czas temu skończyłam ze przepełniającym mnie
              natchnieniem przy wychowywaniu ukochanych owoców naszej miłości..... teraz
              zaczynam się męczyć.
        • karra-mia Re: Aaaaa!!!! Joanna!! 11.08.09, 21:59
          > P.S. A ja nie wiem, czy bym nie chciała tego zmienić.
          > U mnie chyba czas na zmiany bo mi śruba puszcza.
          > Chcę do pracy. Tylko co z dziećmi....?

          a ja bym bardzo chciała to zmienić!!!
          i zmienię to, oj zmienię...
    • figrut Re: Bo one przy tobie sa nieznośne... 11.08.09, 21:47
      U mnie identycznie, choć cudowny tatuś miał okazję się przekonać, jak to jego
      dzieci "słuchają", kiedy zaczęły mieć go pod dostatkiem tongue_out
    • deela Re: Bo one przy tobie sa nieznośne... 11.08.09, 21:52
      u mnie tak nie ma bo maz wie ze przy nim sa grzeczni bo go mniej widza
      i gleboko mi wspolczuje calego dnia
    • eyes69 Re: Bo one przy tobie sa nieznośne... 11.08.09, 21:52
      Moje dziecko nieznosne jest wtedy, kiedy akurat ma gorszy dzien.
      Nie ma na to wplywu obecnosc moja czy meza, czy nasza wspolna.

      • mathiola eyes 11.08.09, 21:57
        U nas tak było póki mieliśmy spokojnego jedynaka. To było.... hmmm. nie
        pamiętam... milion lat temu??
        Teraz dzieci nakręcają się wzajemnie. A ja dostaję czasem pierdolca. Przez duże P.
        • eyes69 Re: eyes 11.08.09, 22:00
          Pierdolca tez czasem dostaje przy moim jedynaku. wink
          Chociaz wine za to ponosi moje zmeczenie lub wahania hormonalne.
          Pocieszam sie tym, ze kiedys to moje dziecko sie wyprowadzi i ktos
          inny bedzie sie z nim meczyl. ;D
          • mathiola Re: eyes 11.08.09, 22:06
            big_grin W tą samą stronę szukam pocieszenia wink
        • joanna266 mathiola 11.08.09, 22:04
          wtedy polecam zastosowac rady które podałam w wątku deeli.pierdolec
          najpierw przechodzi na małe p potem stopniowo zanika by dnia
          nastepnego powrócic ze wzmozona siła.i wtedy joga wyciszenie itp.
    • pati9.78 Re: Bo one przy tobie sa nieznośne... 11.08.09, 21:53
      Mam wrażenie, że to ja napisałam ten post.Dokładnie to samo u mnie.
      • adkam77 Re: Bo one przy tobie sa nieznośne... 11.08.09, 22:18
        A u mnie jest odwrotnie. Spokój jest gdy jestem z dziećmi sama w
        domu. Jak tylko mąż sie pojawia mały staje się piszczący, marudny
        dokucza starszemu. Tylko ja mam posłuch. Wychodzi na to, że jakas
        hetera ze mnie smile
      • agik82 Re: Bo one przy tobie sa nieznośne... 11.08.09, 22:22
        toż to o mnie było!
    • dziub_dziubasek Re: Bo one przy tobie sa nieznośne... 11.08.09, 22:27
      A u nas jest tak, ze dzieci są idealne gdy są z JEDNĄ osobą. Jesli jesteśmy
      oboje- to dzieci wyją, weekendy mamy koszmarne czasami, jesli z dziecmi jest
      tylko mąż lub tylko ja, wycia nie ma.
      Za to mnie wkurza babcia, bo za każdym razem gdy mlodego odbieramy od nich i
      jest jakaś awanturka z jego strony to słyszymy "no z nami to on jest idealny,
      jak wy się pojawiacie to jest niegrzeczny"
      Wtedy mnie po prostu trafia...
      • mathiola Niech cię nie trafia 11.08.09, 22:35
        Bo to prawda jest.
        Ja to słyszę od jednej babci i od drugiej. I się z tym zgadzam. Póki mnie nie ma
        - dzieci nie ma. Jak się pojawiam - wycie: nie poczeeekaaaałaśś na mnieeee.....
        ja chcę na rączkiiiiii..... ja chcę piciuuuu..... a on mnie uderzyyyyył..... i
        tak kurwa cały dzień.
      • elske Re: Bo one przy tobie sa nieznośne... 11.08.09, 22:45
        Moj maz stwierdził ,że w życiu sie ze mna na miejsca nie zamieni.Fakt, nie może
        się doczekać kiedy do pracy pojde i mowi o tym głosno bo będzie mogl troche
        odsapnąćale jak teraz byl 4 miechy w domu na zwolnieniu lekarskim (palca sobie
        odciął w pracy), to zaproponowałam że zaczne szukac pracy,a od sierpnia dzieci
        do przedszkola.To usłyszałam :proszę cię, nie zostawiaj mnie samego z dziecmi.
        Ostatecznie starsza poszła do przedszkola na 9-10 godzin dziennie 4x w tygodniu
        (jest przedszkolem zachwycona wink ), a ja zostałam z Mlodym w domu .Chociaz kase
        za to dostaje,bo w No jesli dziecko po ukończeniu 1 roku życia nie idzie do
        przedszkola, to do ukonczenia 3 lat dostaje co miesiac dodatek do
        rodzinnego.Wychodzi tyle co za oplacenie przedszkola za 2 miesiace.
    • pu-fa Re: Bo one przy tobie sa nieznośne... 11.08.09, 23:25
      no bo od tego sa mamy nie rozumiecie ze faceci tacy sa i po co poraz
      kolejny rozkminiac na ich temat i tak sie nie zmienia nie piszcie o
      takich pierdolach oni napewno nie rozmawiaja na takie glupoty no
      chyba ze tak sie poskarzyc z nudow to sorry piszcie sobie dalej
      • mathiola Pufa 11.08.09, 23:32
        A odpierdol ty się od mojego faceta.
      • mathiola Re: Bo one przy tobie sa nieznośne... 11.08.09, 23:33
        i ode mnie
        i od innych mam
        i od gadania głupot
        może być z nudów, jak chcesz.
      • pu-fa Re: Bo one przy tobie sa nieznośne... 12.08.09, 00:44
        przepraszam przepraszam przeciez to pan i wladca big_grin
    • majmajka Re: Bo one przy tobie sa nieznośne... 12.08.09, 08:30
      Moj jest tak samo porabany. Tyle, ze wlasnie ja po trzech tygodniach z tata nad morzen musze dzieci "wyprostowac". Zreszta nie omieszkalam mu tego wczoraj powiedziecsuspicious. Gdyby nie jego pieniadze to juz dawno trzasnelabym drzwiami. Tak mnie wkurwia tymi swoimi wynuzeniami.
      • maria220 Re: Bo one przy tobie sa nieznośne... 12.08.09, 09:01
        u mnie jest to samo ale to niestety prawda mały mniej sie buntuje
        jak tata jest w domu,do tego dochodzi ciągłe pierdzielenie dziadków
        i babek że jak tylko pojawię sie w drzwiach to dzieciak nie ten
        sam,no i niestety tak jest ale pocieszyłam się że nie tylko u mnie
        tak jestwink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja