elske
12.08.09, 11:16
Dzisiaj rano jak popatrzyłam na corke , przypomniała mi sie historia ze
szpitala.Urodzilam corke o 17.30,zabrali ja po 20.00 i przyprowadzili do mnie
o 5.oo rano.Wchodzi pielegniarka do sali w wózku szpitalnyw wiezie Kluske i mowi:
-pani X, przyprowadziłam pani synka

A ja na to:
-fajnie, tylko ze ja urodziłam corkę.
Kobieta zastygła,wywaliła na mnie oczy i nie wie co robic, a ja zagladam do
wozka i mowie: no, to moja coreczka.
Chyba z ulga odetchnęła,zaczęła mnie przepraszac i na kartce doczeponej do
wozka wymazała słowo syn i napisała corka
A kumpela opowiadała, jak to leżała po porodzie w pokoju trzyosobowym.Wchodzi
jakis tatus po "pępkowym" z dwoma kumplami,podchodzi do jej dziecka i rozpływa
sie w zachwytach,jakie ono piekne.Koledzy widzą podobienstwo do tatusia,
kumpela w szokunie wie co zrobic.Obok na łozku ze smiechu prawie placze jego
zona i mowi: stary,ale to nie nasze dziecko, nasze jest z drugiej strony łożka