Wypadek

19.08.09, 22:50
Obejrzałam w tv kolejny wypadek samochodowy.
I tak myślę -JAK??? Jakim cudem? Wydaje mi się że jeżdżę na tyle szybko, żeby
nie zostawać w tyle, ale na tyle wolno, żeby panować nad sytuacją.
W trasie ogarniam wzrokiem całą sytuację na ulicy, wyprzedzających,
motorzystów, pieszych. I nie było takiej sytuacji jeszcze - a jeżdżę sporo -
że z powodu błędu czyjegoś mogłoby dojść do wypadku. Bo nawet jeśli ktoś ten
błąd zrobił, ja byłam czujna i gotowa do hamowania.
A jednak wypadki się zdarzają. I ich ofiarą padają nie tylko nowicjusze, więc
pytam JAK kurde.
Tak czy siak z powodu ostatnich wydarzeń na drodze moja wyobraźnia zaczęła
działać i ostatnio do teściówki jechałam nie godzinę a półtorej i to inną,
mniej uczęszczaną trasą. Bo ciągle widzę te zabite dzieci pod Wejherowem.....
    • alex-3 Re: Wypadek 19.08.09, 22:59
      Jak to jak?
      Wystarczy, że ktos zjedzie nagle - a zazwyczaj dzieje się to nagle -
      na twój pas ruchu - co ci przyjdzie z hamowania, on idzie z tobą na
      czołowkę. Nawyt jak spróbujesz jeszcze odbić, może cię uderzyć i
      wpadnesz na coś - drzewo, słup.
      Może na drodze być rozlane cos typu olej - niczego się nie
      spodziewajac wpadasz w poślzig. Jeżeli to jest na autostradzie czy
      drodze szybkiego ruchu - słabe szanse.
      To jest link do bardzo sugestywnej sceny wypadku, robi wrażenie i
      pokazuje jak to naprawdę wygląda:
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,6938793,Kontrowersyjna_kampania__wybierasz_SMS_czy_zycie_.html
    • prigi Re: Wypadek 19.08.09, 22:59
      na szczęście nie wiem o jakich dzieciak zabitych mówisz. ja wypadek
      maiłam. sytuacja niecodzienna, bo pan stał na swiatłach awaryjnych
      na lewym pasie szybkiego ruchu poza terenem zabudowanym. dokądnie
      nie pamietam,ale albo wyjechałam z prawego pasa zza cieżarówki i
      zastałam VW albo jechałam lewym pasem a przede mną inne auto i to
      zjechało na widok zagrożenia, zostwaijąc mnie na cios. obie stuacje
      możliwe. umysł wyrzucił tą chwile z pamieci a pozsiatwił inne,
      dzięki którym pozwolił mi wyjść bez szwanku na zdrowiu przy
      prędkości V=100km/h przed hamowaniem (samochód nie miał tak dobrze)
      ps. jestem bardzo ostrożna przy jeździe autem. nire jednokrotniw
      udało mi sie uciec od fatalnych sytuacji, ale są chwile, gdy
      jesteśmy bezradni
    • aurinko Re: Wypadek 19.08.09, 23:05
      Mój nm bardzo dużo jeździ na różnych trasach i czasem jak mi opowiada wypadki to po prostu słabo mi się robi i mu przerywam. Do tego kilka miesięcy temu nasza koleżanka miała bardzo poważny wypadek, ona ucierpiała najbardziej (kierowca), kilka tygodni w szpitalu, potem unieruchomiona w łóżku, jeszcze nie doszła całkiem do siebie, a dwoje pasażerów miało drobne otarcia. Uderzył w nich samochód, który powinien zatrzymać się na czerwonym świetle. Co z tego, że była ostrożna mimo, że miała zielone światło uncertain
      Mój ojciec przed laty miał poważny wypadek (z niewiadomych przyczyn uderzył w drzewo), pięcioro moich przyjaciół zginęło w różnych wypadkach w przeciągu niespełna 2 lat, żadne z nich nie było sprawcą wypadku. I za każdym razem zadawałam sobie pytanie "jak to się mogło stać".
      Nigdy nikt mi nie wmówi, że można czuć się pewnie na drodze, bo taka pewność zabiła moich przyjaciół.
    • fajka7 Re: Wypadek 19.08.09, 23:21
      Niestety Math to sie dzieje zupelnie zwyczajnie bardzo czesto, rzecz
      w tym, ze niespodziewanie. Kilka tyg. temu przed moja maska mial
      miejsce taki wypadek na naszym osiedlu. Kierowca chyba nie zauwazyl
      STOPU albo zauwazyl, ale nie stanal i nie rozejrzal sie porzadnie
      tylko zwolnil, zobaczyl ze pusto i ruszyl - wolniutko. Co z tego, ze
      wolniutko skoro zza zakretu (dlatego tam jest stop) wypadl na niego
      facet - tez predko nie jechal, bo tam sie nie da, ale tak
      przygrzmocil w drzwi kierowcy, ze ten pierwszy polecial w cholere
      tym samochodem. Bylo dachowanie, byl pożar, wszystko bylo. A w
      srodku 4 ludzi zakleszczonych. Przy okazji przekonalismy sie, ze
      gasnica samochodowa, to dezodorant, nie gasnica, na kilka sekund
      starczyla.
      No i wlasnie tak, nijak, bez sensu.
    • karra-mia Re: Wypadek 19.08.09, 23:21
      mat nigdy żadnego wypadku nie miala i myślałam, ze mnie to nie
      dotknie
      az pewnego dnia mój malż pojechał do pracy i wrócił po 2 godzinach
      miał wypadek seycento, czołowe ze śmieciarą, bo pan ze śmieciary go
      nie widział i wymusił pierwszeństwo na skrzyzowaniu, a mój małż
      jechał, miał zielone, walnął z niego z prędokością 50km/h. Nic mu
      się na szczęście nie stało, z auta został tył tylko,a le co mi się
      śniło tej nocy, to moje...
    • madame_zuzu Re: Wypadek 19.08.09, 23:30
      advermania.pl/node/49
      a tu strona czeska

      zrobili dobrą kampanię.
    • madame_zuzu tu strona czeska 19.08.09, 23:30
      www.nemyslis-zaplatis.cz/
      strona czeska
      • faustine Re: tu strona czeska 19.08.09, 23:49
        Powiem Ci jak to się zdarza.
        Zamawiasz taksówkę z firmy Grosik . Bo chcesz oszczędzic ,no nie ?
        Mąż śpi już w domu z dziecmi , a Ty od właśnie wyrwałaś się z
        chałupy na babskie ploty.
        Jest pierwsza w nocy , praktycznie zero ruchu.
        Taksówkarz wjeżdża z podporządkowanej na skrzyżowanie.Światło żółte
        pulsujące. A główną zapiernicza peugeot.
        No i buuuum!!!!
        Złamany kręgosłup. Szyjny. I full innych złaman.Operacje ,
        rehabilitacje , operacje ... A w domu sześciomiesięczne i
        dwuipółletnie dziecko. Którymi nie jestes w stanie zapewnic opieki.
        Leczenie trwa juz ponad rok. Taksówkarz skazany , ale ani on , ani
        ta wątpliwej reputacji " korporacja" nie interesują się Twoim losem.
        O przeprosinach nie wspominając.

        PS Leczenie trwa już 16 miesięcy sad

        • annawis1980 Re: wypadek 20.08.09, 01:20
          Moim zdaniem wypadki sa powodowane przez bezmyślność i pośpiech kierowców (nie wszystkich rzecz jasna),gnaja jak wściekli nie przewidując sytuacji co by było,gdyby...tak zgineła 2 tyg temu znajoma,śpieszyła się do pracy,na liczniku pow.100,wyprzedzała na łuku,wyjechała na przeciwny pas, zderzenia z ciężarówką nie przeżyła...ale to,co zobaczyłam w niedziele spowodowało,że boję się normalnie wsiąść za kierownicę-prawie na naszych oczach (dojechaliśmy na miejsce kilka minut później) młody chłopak zabił się na motorze,uderzył w drzewo.Nie mogę po tym dojść do siebie, cały czas mam przed oczami ten widok i krzyk jego matki....
          Żadna kampania społeczna nie załatwi sprawy,niestety ,byli,są i będą furiaci, bezmyślni itp na drogach....
        • denea Zagraniczne kampanie 20.08.09, 09:40
          to jest właśnie to !
          Jestem przekonana, że gdyby takie były i u nas, to przynajmniej
          kilka osób przestałoby np wozić dzieci luzem - nawet gdyby
          uratowałoby to życie lub zdrowie choć jednej osobie, to myślę, że
          warto.
          Ostatnia, ta adresowana do młodych kierowców i ich rodziców, jest
          krokiem w dobrym kierunku, ale mogłaby być ostrzejsza. W naszym
          kraju nie ma miejsca na subtelne przemawianie do wyobraźni, szkoda
          kasy na pokazywanie jak się wymienia uszkodzoną barierkę przy drodze
          czy inne pierdy sad Skoro Polacy nie są w stanie sami zrobić
          trafiającego do łba filmu, możnaby po prostu kupić na przykład te
          czeskie i zmienić ścieżki dźwiękowe.

          Pamiętacie taki filmik o trzeźwym jeżdżeniu, adresowany do
          młodzieży ? Słowo daję, doopę jeszcze mam pomarszczoną z
          politowania: jedzie kilkoro wesołych młodziaków, zatrzymuje ich
          brzuchaty pan policjant, a wesoły kierowca wysiada ze swego poloneza
          i z dumą pokazuje breloczek "Nigdy nie prowadzę po alkoholu". Jeśli
          ktokolwiek się tym przejął, to co najwyżej harcerze, a i to raczej z
          grupy zuchów sad
          Krwi, krwi nam trzeba ! Huku, łez i tragedii tak boleśnie
          oczywistej, żeby nie dało się o niej zapomnieć oglądając reklamę
          chipsów sad
    • liwilla1 MATH 20.08.09, 00:54
      jesli masz na mysli ten wypadek sprzed kilku lat, dwie 9latki na przystanku
      autobusowym w Wejherowie, to sprawca wypadku - Patryk K. to moj kolega z grupy
      ze studiow. to bylo chyba na drugim roku studiow. straszna tragedia... wszyscy
      bylismy w szoku. ogromnie mi bylo zal rodzicow tych dziewczynek uncertain
    • figrut Re: Wypadek 20.08.09, 01:25
      Jako uczestnicząca w trzech kolizjach mogę Ci powiedzieć, że nie jesteś w stanie
      przewidzieć sytuacji. Pierwszy raz kierowca o 5 rano zjechał mi z górki
      (podporządkowana) prosto na mojego wtedy "malucha". Byłam na tyle przytomna, że
      na ostatnich metrach widząc, że on mnie nie widzi, zjechałam na zielony
      przydrożny pas. Skasował mi błotnik, maskę i wgniótł drzwi. Nie spodziewał się o
      tej godzinie ruchu na drodze i pojechał, jak gdyby był sam na drodze.
      Drugi raz - dałam kierunkowskaz, że będę zjeżdżać na lewo (parking). Kierowca za
      mną bardzo się spieszył (mój kumpel z podstawówki). Nie dał rady wyhamować.
      Zobaczyłam go w ostatniej chwili i wrzuciłam na luz. To uratowało życie mnie i
      mojej Mamie z którą jechałam. Uderzenie było takie, że mój bezwładny (bo na
      luzie) samochód znalazł się jakieś 50 metrów dalej. Gdybym zaczęła skręcać tak,
      jak chciałam, już by mnie na forum nie było, bo jego samochód wbiłby się we
      mnie. Jechał setką w terenie zabudowanym.
      Trzecia kolizja to mój ewidentny błąd. Trzy pasy na ulicy, trzy tablice ze
      światłami. Chciałam jechać prosto i wskoczyłam na środkowy pas. W ostatniej
      chwili zmieniło się światło z zielonego na pomarańczowe i myślałam, że jeszcze
      zdążę przemknąć. Dodałam gazu i z lewej strony widziałam nadjeżdżającego z dużą
      prędkością poloneza. On też chciał przemknąć na pomarańczowym, ale większa wina
      była moja, bo środkowy pas był TYLKO na prawo, a ja pojechałam standardowo tongue_out
      • madame_zuzu Re: Wypadek 20.08.09, 01:40
        > Drugi raz - dałam kierunkowskaz, że będę zjeżdżać na lewo (parking). Kierowca z
        > a
        > mną bardzo się spieszył (mój kumpel z podstawówki). Nie dał rady wyhamować.
        > Zobaczyłam go w ostatniej chwili i wrzuciłam na luz


        a Ty nie widziałas w lusterku, że coś za Tobą jedzie??
        • figrut Re: Wypadek 20.08.09, 01:59
          Zuzu, widziałam, ale nie wiedziałam, że jak dam kierunkowskaz, to on i tak nie
          zwolni. Tłumaczył się, że bardzo się spieszył, ma masę spraw na głowie i nawet
          mojego samochodu nie widział. Gdybym nie zobaczyła w lusterku w ostatniej
          chwili, że samochód za mną nie wytracił prędkości, pewnie skręciłabym sobie na
          parking i przód renault 19 by mnie zmasakrował. On w ostatniej chwili próbował
          mnie nawet wyprzedzić bo wiedział, że wyhamować nie zdąży uncertain
          • mariolka55 Re: Wypadek 20.08.09, 07:58
            oj. ja to się boję już jezdzić,tyle razy mijałam się z debilami,że ciary mam
            przed jazdą i wyobraznia pracuje...
            boję sie jeżdżąc z dziecmi,że ich narażam
            ja jeżdżę pomału i przepisowo,ale nigdy nie wiem kto jedzie z drugiej strony
            najgorsze w skutkach są wypadki czołowe i nie przewidzisz ich niestety
            na mojego teścia tak wjechał debil,zima była wysokie bandy śnieżne i teściu nie
            miał gdzie odbić,na szczęście przeżył,połamany był ,potłuczony i z wielkim
            krwiakiem ale wyszedł cało.

            najwięcej wypadków powodują młodzi ludzie i z moich znajomych najwięcej zginęło
            młodzieży właśnie...
            szybka jazda ,brak wyobrazni
            dużo wypadków jest tez przez pośpiech i niestety jazde pod wplywem alkoholu
            wkurza mnie to ,bo gdyby kazdy jezdził przepisowo nie byłoby praktycznie wypadków.
    • bernimy Re: Wypadek 20.08.09, 08:25
      Math, trochę z niedowierzaniem przeczytałam Twój tak pewny siebie
      opis "jak to możliwe"???
      Naprawdę jesteś tak pewna siebie na drodze, naprawdę nie jesteś
      sobie w stanie wyobrazić, jak może dojść do wypadku na drodze, bo
      niby zawsze przynajmniej jedna osoba będzie czuwała?!?
      Ja mogę. Mimo, że nigdy nie uczestniczyłam w żadnym wypadku (tfu,
      tfu), ani nikt z rodziny czy bliskich znajomych (tfu tfu). Ale mimo
      wszystko mój umysł mi podpowiada takie sytuacje, bo niejednokrotnie
      widzę, co by było gdyby.... i to gdyby jest tu najważniejsze.
      To są ułamki sekund na podjęcie decyzji. Wystarczy jeden palant (i
      wcale to nie musi być narwany 20 latek, to są również panowie
      w "trudnym" wieku 40 czy 50 lat) bez wyobraźni, bez silnej potrzeby
      zycia a Ty naprawdę możesz nie mieć żadnych szans... Takich włąśnie
      ja najbardziej się boję.
      Dodam, że jeżdzę "aktywnie", nie ciagnę się z tyłu, ale staram się,
      zwłaszcza od czasu urodzenia córki, nie ryzykować!
    • wimperga Re: Wypadek 20.08.09, 09:01
      Mathiola, widzę, że jesteś na etapie jeżdżenia, który mój mąż wspomina ze strachem jako etap młodego kierowcy pt. wydaje_mi_się_że_nic_mnie_nie_zaskoczy_na_drodze. Już trochę pojeździłaś, czujesz się pewniej i wydaje Ci się, że wypadek jest niemożliwy. Na takim właśnie etapie mój mąż potrącił dziecko, które wybiegło z bramy wprost pod koła (brama prosto na ulicę). Nie wiem jak szybko jechał (na pewno z dozwoloną prędkością) ale - to nieprawdopodobne - dziecku nic się nie stało. Misiek zawiózł je do szpitala, a matka miała sprawę za niedopilnowanie. Mój mąż ma prawo jazdy od 20 lat i mówi, że im jest bardziej doświadczonym kierowcą tym bardziej dostrzega ile niemożliwych z pozoru rzeczy zdarza się na drodze i jak bardzo trzeba uważać.
      • margotka28 Re: Wypadek 20.08.09, 09:07
        dokładnie. Ja im więcej lat mam prawko tym więcej pokory mam na
        drodze. Kiedyś też mi się w głowie nie mieściło, że wypadki się
        zdarzają. Jechałam sobie około 60 km/h. Padał śnieg. Z naprzeciwka
        jechał tir, a tego tira zaczęła wyprzedzać kobieta. Żle oceniła
        odległość i jechała na czołówkę ze mną. A ja miałam w ułamku sekundy
        zadecydować czy:
        1. zderzę się z nią czołowo
        2. Wjadę do rowu/zacznę wychamowywać.

        Ponieważ czołówka mi się nie uśmiechała, pobujałam się po poboczu i
        wjechałam do rowu. Samochód do kasacji, mi na szczęście nic się nie
        stało. A laska pojechała dalej, upewniwszy się, że nic mi nie jest.
        • dlania Re: Wypadek 20.08.09, 09:22
          Math, ja wtedy wracałam znad morza, tez golfem i z dziećmi, teściowa mało sie
          nie zeszła jak usłyszała o tym Wejherowie, bo nie odbieralismy telefonu. A my
          jechaliśmy inna trasą, "lokalami", jak mawia mój mąz, bo ja takie wole.
          Wiesz, powiem ci na przykładzie tych pomorskich dróg chociazby: nie maja one w
          wiekszości poboczy, sa wąskie, z obu stron ciągną się szpalery starych drzew.
          Jedziesz sobie, nagle jakis głupek z naprzeciwka wyprzedza na trzeciego, bo cie
          nie widział - co możesz zrobić? Gówno.
      • bernimy wimperga, dokładnie! 20.08.09, 09:18
        "Mój mąż ma prawo jazdy od 20 lat i mówi, że im jest bardziej
        doświadczonym kierowcą tym bardziej dostrzega ile niemożliwych z
        pozoru rzeczy zdarza się na drodze i jak bardzo trzeba uważać."
        --

        https://republika.pl/blog_dn_514935/970492/tr/2rozea_1_.gif
    • denea Re: Wypadek 20.08.09, 09:26
      Obejrzyj sobie "Wypadek-przypadek" na tvn turbo. Tam są takie
      historie, że słabo się robi i co najgorsze, można zobaczyć, że nawet
      jeżdżąc najostrożniej i najodpowiedzialniej czasem NIE MA się ani
      wpływu, ani możliwości reakcji na wydarzenia sad
      Przeraża mnie to.

      Z własnego podwórka to wyobraź sobie: jedziesz wieczorem, warunki
      kiepskie, więc nie szarżujesz. Dojeżdżasz do zakrętu, zwalniasz, z
      naprzeciwka jedzie samochód, który też nie jedzie szybko, ale za to
      prosto na Ciebie, zamiast skręcić. Mąż miał taki wypadek. Ułamki
      sekund i zero możliwości reakcji, zdążył tylko pomyśleć, na co by tu
      najlepiej przyjąć uderzenie sad Niby prędkości niewielkie, ale jak
      się skumulowały, to w efekcie dwie osoby zostały inwalidami, reszta
      porządnie się poobijała.
      Stoisz na czerwonym, z tyłu wariat, który nie dość, że się spieszy i
      nie zwraca uwagi, że jezdnia mokra, to jeszcze za późno Cię
      zauważył. Kolizja to była, w sumie niegroźna, ale szyja mnie przez
      kilka dni bolała... W tym samym miejscu zatrzymałam się ostatnio za
      kimś na czerwonym świetle i widziałam ślicznego chłopaczka, który
      sobie łaził po całej tylnej kanapie, przechylał się przez fotele
      itd - zimno mi się zrobiło.

      I nie było takiej sytuacji jeszcze - a jeżdżę sporo -
      > że z powodu błędu czyjegoś mogłoby dojść do wypadku. Bo nawet
      jeśli ktoś ten
      > błąd zrobił, ja byłam czujna i gotowa do hamowania.

      Na Turbo: W-wa, cztery pasy ruchu rozdzielone zielenią, kierowca
      gazu nie żałuje, traci kontrolę nad pojazdem, przecina pas zieleni i
      wali w auto nadjeżdżające z naprzeciwka. Nie pamiętam, co tam się
      dokładnie stało i czemu, ale ten Bogu ducha winny miał akurat tyle
      czasu, żeby mu życie przed oczami przeleciało. Mógł być czujny jak
      SB za komuny, zwarty i gotowy - nie miał na nic wpływu sad
    • dlania Re: Wypadek 20.08.09, 09:31
      Jeszcze mi sie przypomniał niedawny wypadek z mojego regionu: na wyboju od
      ciężarówki odpięła sie laweta i uderzyła w jadące z naprzeciwka Tico. Nie mieli
      kiedy uciekac i do głowy im pewnie nie przyszło że smierc im zada mijający ich
      spokojnie i nawet niezbyt szybko samochód. 3 osoby śmierc na miejscu.
    • panna.migotka777 Re: Wypadek 20.08.09, 10:25
      Ja dopiero robię prawko. Jako "jeszcze nie kierowca" najbardziej boję się że nie
      będę umiała właściwie zareagować na sytuację na drodze. To nie tak że jak
      wsiadam do auta to się boję i stresuję ale do tej pory zawsze jeździłam tylko po
      mieście 50 - 60 km/h z instruktorem. Nie wyobrażam sobie na razie siebie na
      autostradzie z prędkością 130 km/h, brrr. Mam nadzieję że wraz z wyjeżdżonymi
      kilometrami się wyrobię ale jeśli nie to przestane jeździć..
    • bluemadlen-1 Re: Wypadek 20.08.09, 12:04
      uważam się za dobrego kierowce(nie ciągnę się na końcu ani nie tworze zatorów na
      drogach)dużo jeżdze na polskich drogach(chociaż droga to dużo za dżuo
      powiedziane) nie da się pewnie i sprawnie jeżdzic a to remont a to przebudowa,
      odrobina autostrady i świry traca opanowanie pędza na zabicie chociaz
      autostrada tez ma ograniczenie.Do tego wszystkiego zawsze pamiętam że do wypadku
      trzeba niewiele i nie raz byłam świadkiem jak odrobina brakła by doszło do
      wypadku.Kierowcy łamia przepisy nagminnie ci którzy w ogóle je znają.Czołówka
      wyprzedzanie, prędkośc na łuku i standart czerwone pomarańczowe światło.O
      wypadek nie trudno.
    • aniuta75 Re: Wypadek 20.08.09, 13:22
      Jak? Chwila rozkojarzenia, gorszy dzień, gorsze samopoczucie... Różne przyczyny
      mogą być.
    • bswm Re: Wypadek 20.08.09, 13:44
      A wiecie kto powoduje najwięcej wypadków na drogach?

      wyborcza.pl/1,100503,6828746,Morderca_jest_kim_innym_niz_to_opisuja_media.html
      "A wiecie Państwo kto jest, też w moich statystykach, absolutnym numerem jeden
      jeśli chodzi o liczbę ofiar? Jest to pani lat 30-40, trzeźwa, w dobrym,
      służbowym samochodzie, przejeżdżająca pieszego na pasach. To się zdarza
      CODZIENNIE, i to kilka - kilkanaście razy dziennie."
      • denea Re: Wypadek 20.08.09, 14:19
        Dobry tekst pod rozwagę...

        A tu, w temacie, jak na zawołanie sytuacja pt "Nigdy nie wiadomo,
        jak ktoś się zachowa":

        tiny.pl/hh8ns
        • figrut Re: Wypadek 20.08.09, 14:51
          Wczoraj, godziny szczytu Inowrocław. Dwupasmówka przedzielona zielonym pasem i
          płotkiem z wysepką dla pieszych. Ograniczenie prędkości do 50/h . Jadę prawym
          pasem, wiedzę czterech pieszych czających się do przejścia. Zwalniam, zatrzymuję
          się przed pasami. Piesi zaczynają przechodzić, a na pasie lewym obok mnie NIKT
          się nie zatrzymuje i śmigają sobie tak, jak by pieszych na przejściu nie było...
          Inowrocław, osiedle Rąbin (przedwczoraj). Ruch na całego, bo światła się
          zmieniły. Przejście przez dwupasmówkę bez świateł do NOMI. Jakieś 10 metrów
          przed jadącym samochodem pieszy włazi sobie na pasy, bo tam jest świętą krową.
          Nie zastanawia się, że kierowcy mogą nie zdążyć wyhamować. Idzie na pewniaka, bo
          pasy to chyba na czas jego przejścia otaczają się gumowymi ścianami.
          Dwie sytuacje na pasach i raz chamscy kierowcy, raz chamski pieszy mogli
          doprowadzić do wypadku. Mniej chamstwa, więcej wyobraźni.
          Trasa Inowrocław-Bydgoszcz. Jadę do Bydgoszczy. Kierowcy wypasionych wozów
          wyprzedzają na trzeciego (szosa szeroka, ale kiedy się trochę nie zjedzie
          takiemu wyprzedzającemu, o wypadek nie trudno). Widzę w lusterku, że ktoś mnie
          wyprzedza. Widzę, że z naprzeciwka jedzie szeroki transporter. Zjeżdżam więc
          lekko na pobocze za przerywaną linię, aby oboje mieli więcej miejsca. Nie
          rozmyślam "dobrze mu tak jak głupi", tylko robię miejsce dla nas trzech, czyli
          mnie wyprzedzanej, wyprzedzającego i jadącego z przeciwka. Przy wypadku nie
          stuknęłoby się tylko tych dwóch, ale również ja (byłam blisko) i inne rozpędzone
          samochody jadące tą trasą. Mało kto zjeżdża na ten luźny skrawek pobocza za tą
          przerywaną linią. Większość niestety myśli pewnie "skoro wyprzedza, to niech
          cuduje żeby się zmieścił".
    • mathiola Chyba mnie nie zrozumiałyście niektóre 20.08.09, 20:07
      ja się nie chwalę, ja się boję. I pytam o konkretne sytuacje, które by mi
      unaoczniły co się może stać i w jakich sytuacjach.
      Chyba nie sądzicie, że jestem tak debilna, żeby nie docierało do mnie, że
      wypadki mają nie tylko kiepscy kierowcy (skomplikowane zdanie)
    • lidia341 Re: Wypadek 20.08.09, 20:19
      Mnie też stoi ten wypadek i też się zastanawiam jak oni jeżdżą, ale chyba za
      szybko. Że nie szkoda im życia.
Pełna wersja