annabetka
20.08.09, 23:22
Dziś dobry humor miałam,mąż też..z pracy na pyszny obiadek szybko wrócił och i
ach

Dodam ,że ja nie pracuję ,przez co trochę mam zaniżone swoje poczucie
wartości,od kilku lat wynajmujemy dom...i właśnie o ten dom chodzi

Przez kilka lat,płaciliśmy kasę za dom w banku-i robiłam to JA,następne kilka
lat chłop robił przelewy z konta przez net.W tym miesiącu tak wyszło że trzeba
zapłacić w banku..no i mąż do mnie mówi"dasz radę jutro pójść i zapłacić?"
odpowiadam że jasne,czemu mam nie dać rady?? A on się mnie pyta "ale czy na
pewno będziesz umiała wypełnić druk do wpłaty?" No a ja ....jak pizgnełam
łyżką,jak się wściekłam że upośledzoną ze mnie zrobił ,jak mu pół życia
wywaliłam to pewnie ze trzy dni się odzywać nie będziemy

Poryczałam się i w
ogóle przykro mi...no dobra kpijcie ,śmiejcie się,i co tam jeszcze,emocje ze
mnie opadły ale jakie on kuwa o mnie zdanie ma??? analfabetka jakaś jestem?
druku w banku nie umiem wypełnić? do banku nie trafię???/
Echhh.....może to hormony się we mnie odzywają,ale powiedzcie szczerze czy was
by nie szczeliło takie pytanie?(no może bez takich emocji jak u mnie ale
wkurzyłoby was że się pyta czy na pewno potrafisz ten druk wypełnić?)