anorektycznazdzira
21.08.09, 21:02
Kto czytał- pamięta, posiadam TAKOWE TAMŻE

Uprzejmie donoszę, że po opisanych uprzednio jajach puściły mię
nerwy i poszłam powiedzieć, jak się zapatruję na syf, porozkręcane
huśtawki i graty na wspólnym, bądź co bądź, tarasie. Panie milutkie
były, więc do scen dantejskich nie doszło

. Co załatwiłam?
Sprzątnięto wszystko oprócz huśtawki (pewnie nie mają jej gdzie
wepchać) i derekcja, miła zresztą, obiecała, że postawia przegrodę.
Że niby zdecydowani i chętni i ustaliliśmy szczegóły GDZIE, bo to
potencjalny punkt zapalny. Wielce mnie to radowało, ale jak dotąd
(jakiś miesiąc z groszami) przegroda bynajmniej nie zmaterializowała
się na tarasie. Czekam narazie cierpliwie...