zuzanka79
24.08.09, 20:21
Z nadmiaru wolnego czasu postanowiłam przejżeć dziś zabawki mojego
dziecia w garażu i w pwnicy. Jest cała masa takich którymi
sześciolatek się już nie bawi, bo z nich poprostu wyrósł. Motorek na
akumulator, traktor z przyczepką na pedały, jakiś motorek na pedały,
kosiatka, hulajnoga na trzech kołach i inne takie. Ja to
przechowywałam z myślą o kolejnym dzieciu. Ale jak będze baba to
trzeba by się tego pozbyć, bo masę miejsca zajmuje a ciągle dochodzą
nowe. I teraz mam dylemat:
1. Mogłabym to sprzedać, bo zabawki nie były tanie - są w bardzo
dobrym stanie, często myte i przechowywane pod przykryciem.
Uzbierałoby się może na fany rower i coś jeszcze.
2. Mam kuzynkę, bardzo bliską ( siostrę cioteczną) jej syn T. kończy
we wrześniu dwa lata, ale ... no właśnie. Mały dostał ode mnie na
pierwsze urodziny taki bujak plastikowy do zabawy w domu i na
podwórko. I stoi ten bujak na tym podwórku pod szopą, cały
zabłocony,brudny, kury po nim łażą - a mnie krew zalewa, bo
przecież do tej szopy go schować tylko drzwi otworzyć. Ona o rzeczy
powierzone (darowane) raczej nie dba.
Z jednej strony chciałabym by mały T jeszcze z tych zabawek
skorzystał, z drugiej jakoś nie widzę mojej kasy leżącej pod ową
szopą. Gdybym sprzedała te zabawki miałabym na inne dla swoich
dzieci. Małża pytałam, a on - rób jak uważasz. Sama nie wiem co
zrobić. Help i dzięki.