Dodaj do ulubionych

Jak się dostać na Kubę z Miami?

27.07.09, 12:24
Zastanawiam się nad tym, czy jest w ogóle możliwe, aby dostać się na
Kubę z Miami. Czy latają tam samoloty, może jakieś statki, jakie
formalności trzeba dopełnić w kraju, a jakie np w Stanach przy
wyjeździe organizowanym samodzielnie?
Za wszelkie rady, wskazówki będę niezmiernie wdzięczna.
pozdr
Obserwuj wątek
    • mojito Miami - No pasaran! 28.07.09, 10:06
      gosienda napisała:

      "Zastanawiam się nad tym, czy jest w ogóle możliwe, aby dostać się
      na Kubę z Miami. Czy latają tam samoloty, może jakieś statki...
      Za wszelkie rady, wskazówki będę niezmiernie wdzięczna."

      Hola Gosienda,

      Z Miami nie dostaniesz się na Kubę. Absolutamente no!
      Ze Stanów nie ma rejsowych lotów na Kubę. Nie ma też
      regularnych połączeń wodnych. Obowiązuje ścisłe embargo.

      Amerykanie lecący na Kubę lotami czarterowymi muszą miec
      pisemną zgodę US Department of the Treasury Office of
      Foreign Assets Control. Teoretycznie sam pobyt na Kubie
      nie jest karalny bolesną grzywną. Karalne grzywną jest
      wydawanie pieniędzy na Kubie.

      W Twojej opisanej sytuacji najszybciej dostaniesz sie
      do Hawany albo z ktoregoś z kanadyjskich lotnisk albo
      z Cancun lub Mexico City.

      Do odpowiedzi na Twoje zapytanie zachęciła mnie obietnica
      "niezmiernej wdzięczności". Zazwyczaj trafia się na zwykłą
      wdzięczność smile)).

      Saludos y buen viaje!
      m.
      • gosienda Re: Miami - No pasaran! 28.07.09, 12:43
        "niezmierna wdzięczność" - nawet nie wiem, dlaczego tak napisałamwink
        W sumie to spodziewałam, że może być problem z takim połączeniem,
        pewnie dlatego ta 'niezmierna wdzięczność' za wszelkie info.
        Czytałam kiedyś, iż w oficjalnej tabeli lotów nie ma połączeń z
        Kubą, ale podobno coś tam lata...tak 'nieoficjalnie'...

        Zastanawiałam się również, czy do portu w Miami nie przypływają
        jachty np należące do nieobywateli Stanów, które są w drodze na Kubę?
        A może przez jakieś Karaibskie Wyspy dało by się tam dostać?
        Powrotny lot planowałam do Meridy/Cancun.

        Chyba będę musiała coś innego wymyślić...


        • mojito Re: Miami - No pasaran! 28.07.09, 14:03

          Na czarter z Miami na Kubę nie dostaniesz się z kilku powodów.
          Jachtowa opcja teoretycznie jest możliwa gdybyś miała trochę czasu
          i "kręciła" się przez tydzień na przystani w Miami (Dinner Key
          Marina). Wypływają stąd jachty do Cayo Largo (Hemingway Marina).
          Przy pewnej dozie szczęscia mogłabys spróbowac namówić załogę
          jachtu najlepiej nierejestrowanego w Stanach aby Ciebie zabrali.

          Na Kubę możesz również lecieć z Nassau lub Grand Cayman.
          Najtanszym jednak rozwiązaniem bedzie dla Ciebie lot z Miami
          do Cancun i z Cancun do Hawany. Bilet w jedną stronę z MIA do
          CUN na początek sierpnia można kupić za US$ 227 i 232 na American
          lub Mexicana odpowiednio. Po niecałych dwóch godzinach wylądujesz
          w Cancun i kupisz bilet do Hawany. Z Hawany wrocisz do Cancun
          i z Cancun do kraju. Ole!
          • gosienda Re: Miami - No pasaran! 28.07.09, 14:32
            Moze uda mi się znaleźć załogę wcześniej, bo jeśli nie będę miała
            jak się dostać na Kubę, to nie będę lecieć do Miami (podejrzewam, iż
            moje plany i pytania mogą wyglądać dziwnie, ale na razie po prostu
            sprawdzam różne możliwości, aby mógł powstać plan ostateczny).

            A może wiesz, jak wygląda zwiedzanie Kuby na własną rękę. Czytałam,
            iż władze nie są zadowolone, jak turyści wychodzą poza strefy dla
            niech przeznaczone (hotele, plaże, resturacje) i widzą wyspę taką,
            jaka jest.
            • mojito Kuba na własną rękę. 28.07.09, 19:41
              gosienda napisała:

              "...jak wygląda zwiedzanie Kuby na własną rękę."

              No problemo. Rocznie tysiące turystów na własną rękę
              (i nogęsmile podróżuje po Kubie bez wyraźnych utrudnień
              ze strony władz. Są dwie szkoły podróży na Kubę.
              Jedna to leżenie bykiem na plaży w turystycznym getto
              Varadero a druga to oglądanie Kuby mniej upiększonej.
              Do tej drugiej Ty się przymierzasz.

              Zajrzyj na forum.gazeta.pl/forum/f,33151,KARAIBY.html
              Na forum Karaiby były liczne i kolorowe opisy indywidualnych
              podróży po Kubie.

              Sądzę, że łatwiej i taniej będzie Tobie połączyć Kubę z Meksykiem
              niż Kubę ze Stanami. Rozważ tygodniową Kubę z Cancun.

              Salud!
              m.


              • gosienda Re: Kuba na własną rękę. 28.07.09, 23:17
                forum Karaiby, podobnie jak to, mam w ulubionychwink
                Widzę, ze nie będzie większych problemów, z czego bardzo się cieszę,
                bo leżenie na plaży akurat mnie nie interesuje w tym miejscu.
                Chciałabym zobaczyć, jak żyją ludzie, poznać ich zwyczaje i
                odwiedzić pare tamtejszych klubów z salsa itpwink
                Co do łaczenia Kuby z...w Meksyku byłam w maju i bardzo chętnie bym
                wróciła, ale ze względu na częste dosyć korzystne promocje biletów
                do Stanów, zastanawiam się nad przyleceniem po prostu na Florydę
                (choć Miami też bym chciała znowu zobaczyć), a stamtąd już jakoś się
                poruszać bardziej na południe.
                • mojito Słoneczna Floryda 29.07.09, 10:04

                  gosienda napisała:

                  "zastanawiam się nad przyleceniem po prostu na Florydę
                  (choć Miami też bym chciała znowu zobaczyć), a stamtąd
                  już jakoś się poruszać bardziej na południe."

                  Buen dia Gosienda,

                  Rozważ więc tygodniową Florydę. Ląduj w Miami, wczesnym popołudniem
                  pozwól się pieścić promieniom słonecznym w Miami Beach a wieczorem
                  odwiedź South Beach i salsuj do "wee hours".

                  Po późnym, lekkim śniadaniu wypożycz samochód i jedź nieśpiesznie
                  droga US1 na południe do Key West. To tylko 200 km. Po drodze
                  zobaczysz Seven Miles Bridge. Możesz sie zatrzymać na "iced tea"
                  w Key Largo i wywołać ducha Humphrey Bogarta z filmu o tym samym
                  tytule. Możesz zjeść legendarny "Key lime pie" w malowniczej
                  Islamoradora i przypatrywać się lagodnemu oceanowi siedząc pod
                  liściem łagodnie chwiejącej się palmy.

                  W Key West zobaczysz tablicę z napisem: End US1. Pomieszkasz
                  sobie leniwie przez parę dni. Zobaczysz dom Ernesta H. Napijesz
                  się w miejscu gdzie pił - Sloppy Joe`s. Przejdziesz się wieczorem
                  ulica Duval i wyjdziesz na plac Mallory akurat w czasie zachodu
                  słońca. Doświadczenie z zachodem słońca warto powtórzyc.
                  Ze Sloppy Joe`s też...

                  Przy bezchmurnym dniu i pewnej dozie wyobrażni można wychylając
                  się z nabrzeża zobaczyć Kubę smile. Kubę widzi się wyrażniej z każdą
                  kolejną margarita/mojito/daquiri/cuba libre. Jeżeli będziesz miała
                  kaprys to możesz rzucić w kierunku Kuby swój francuski beret. Przy
                  pomyślnym wietrze wyląduje na kubańskiej plaży. To tylko 135 km.
                  Prosze, dopisz moje pozdrowienia...

                  Suerte!
                  m.
                  • gosienda Re: Słoneczna Floryda 29.07.09, 10:37
                    Czyli proponujesz, zebym wysłała beret na Kubę, a sama została na
                    Key Westwink no niezle, niezle, trochę kuszące, zwłaszcza, że bardzo
                    miło wspominam pobyt w tych rejonach, to przesympatyczne miejsce
                    polecam zwiedzać na rowerach, które umożliwiają obejrzenie wielu
                    zakątków niedostępnych z samochodu.
                    Na Key West zaliczyłam spanie na plaży, nocleg w samochodzie, a do
                    tego zabawę w klubie z drug queen, więc jest co wspominaćwink
                    Ale chyba jednak tak łatwo nie zrezygnuje z wyjazdu na Kubę - może
                    jednak ktoś mnie podwieziewink
      • janusssss Re: Miami - No pasaran! 03.11.16, 01:48
        Niezmierna wdziecznosc,hahahaha....niezle mnie rozbawiles ta nocna pora,jednak rodak z blyskotliwym poczuciem humoru to rzecz bezcenna,masz jakis blog na ktoym pisujesz co ci tam do glowy wpadnie.... JAnnu

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka