Dodaj do ulubionych

Kolorowe jarmarki, coś dla rozrywki, czy oby...?

19.03.09, 21:10
Dla zainteresowanych polecam odnośnik do EU-kołchozu, może trochę spóźniony,
no ale lepiej późno niż wcale.
www.youtube.com/watch?v=dBelU68edRs&feature=related
I oczywiście proszę zwrócić uwagę np. na nr 854 - kto siedzi z polską
chorągiewką, jakie ugrupowanie.
W środkach masowego rażenia tego się nie zobaczysadsadsad

P.S. Dla innych polska flaga już niepotrzebna.
Obserwuj wątek
    • galileo11 Traktat przepychany na siłę - cz. 1 22.03.09, 00:05

      Wywiad z prof. Mirosławem Piotrowskim, posłem do Parlamentu Europejskiego z
      frakcji Unia na rzecz Europy Narodów.

      Trudno oprzeć się wrażeniu, że cała kończąca się w tym roku kadencja Parlamentu
      Europejskiego upłynęła pod znakiem forsowania eurokonstytucji i nic nie wskazuje
      na to, żeby to się miało zmienić po kolejnych wyborach...
      - Faktycznie, od kiedy w 2004 r. znalazłem się w Parlamencie Europejskim,
      panowało tam powszechne przekonanie - podobne temu, z jakim dziś mówi się o
      traktacie lizbońskim - że traktat ustanawiający konstytucję dla Europy, zwany
      eurokonstytucją, za rok wejdzie w życie. Tak się nie stało, gdyż po referendach
      we Francji i Holandii stracił ważność. Jednak większość dokumentów, które
      uchwalał wtedy Parlament Europejski, miała stosowne odniesienia do
      poszczególnych artykułów eurokonstytucji. Po jej odrzuceniu wielu posłów
      zgłaszało wniosek o anulowanie tych kilku tysięcy dokumentów odwołujących się do
      nieistniejącego traktatu. Tego nie uczyniono.

      Dlaczego?
      - Ponieważ zakładano, że ten traktat mimo odrzucenia w referendum i tak wejdzie
      w życie.

      Od kiedy to stało się jasne?
      - Od samego początku, choć rzeczywiście po odrzuceniu eurokonstytucji w
      referendach we Francji i Holandii w szeregach euroentuzjastów zapanowała
      konsternacja, a niektórzy doznali prawdziwego szoku. Francja i Holandia to
      przecież byli członkowie tzw. starej Unii, ba, wręcz jej założyciele.
      Otrząśnięcie z amoku nastąpiło w 2005 r., kiedy ogłoszono tzw. okres refleksji,
      który miał trwać około roku. Przez ten czas zastanawiano się, jak można ten sam
      dokument przedstawić jako całkiem inny, jak pozostawić treść, a zmienić opakowanie.

      I tak narodził się traktat reformujący zwany lizbońskim...
      - W kwestiach proceduralnych postanowiono, że już więcej nie można dopuścić do
      referendum, więc nazwano nowy dokument traktatem międzynarodowym, a te - za
      wyjątkiem Irlandii - nie muszą być poddawane pod krajowe referenda. Jeśli chodzi
      o treść, to dokument przygotowano na zasadzie poprawek do istniejących traktatów
      i w momencie przegłosowywania go tak w Parlamencie Europejskim, jak i w
      parlamentach krajowych nie istniała jedna skonsolidowana jego wersja. Kraje po
      kolei przyjmowały go, nie zapoznając się z jego treścią. Później posłowie z
      Węgier czy Danii mówili z zakłopotaniem na forum PE, że przegłosowali traktat,
      którego nawet nie widzieli. Podobnie było w Polsce, gdzie nawet obecny premier
      Tusk przyznał, że go nie czytał. Był to zabieg celowy, aby nie można było
      porównać tych dokumentów i stwierdzić, co zmieniono w stosunku do odrzuconej
      eurokonstytucji. A zmiany były tylko kosmetyczne.

      Co starano się ukryć?
      - Choć traktat lizboński był przedstawiony jako minitraktat, to po przeliczeniu
      słów okazało się, że wcale nie jest znacząco krótszy niż eurokonstytucja, a jej
      newralgiczne zapisy pozostały. Rozmyślano nad zmianą rozmiaru czcionki oraz
      formatu wydania. Aby nie drażnić - jak to oficjalnie wyartykułowano -
      eurosceptyków, usunięto z niego pewne atrybuty przyszłego wspólnego państwa
      europejskiego jak hymn, flagę itd. Przewidywaną funkcję prezydenta i ministra
      spraw zagranicznych Unii zastąpiono przewodniczącym Rady Europejskiej oraz
      wysokim przedstawicielem do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa. Tym
      samym nawiązywano do znanej sentencji, że wiele musi się zmienić, aby wszystko
      pozostało po staremu. Zachowano substancję eurokonstytucji, czyli zapis o
      powstaniu Unii Europejskiej jako podmiotu prawa międzynarodowego. A więc na mocy
      traktatu lizbońskiego powstaje podmiot, który różnie można nazywać, ale ma on
      główne cechy państwa i w ten sposób zmniejsza rolę poszczególnych państw narodowych.

      Polska znajduje się wśród ostatnich krajów UE, które jeszcze nie przyjęły
      traktatu lizbońskiego. Prezydent czeka podobno na zgodę Irlandii...
      - Jak wiadomo, parlament polski ratyfikował ten traktat, prezydent Lech
      Kaczyński - podobnie jak prezydenci Czech i Niemiec - wstrzymuje się przed jego
      podpisaniem. Tymczasem w Irlandii zmusza się naród do ponownego zorganizowania
      referendum i głosowania. Tam - jak wiemy - karierę polityczną robi na tym Declan
      Ganley, który uruchomił paneuropejską partię Libertas.

      Zapewne jesienią odbędzie się w Irlandii ponowne referendum. Dlaczego
      Irlandczycy zgodzili się na nie?
      - Z jednej strony zostali poddani ogromnej presji, a z drugiej - dużo im
      obiecano. Irlandczycy nie zgodzili się na drodze perswazji czy wymiany
      rzeczowych argumentów, lecz zostali przekupieni. Na przykład obiecano im, że
      będą mieli własnego komisarza (liczbę komisarzy traktat lizboński redukuje z 25
      do 15), wyłącza się Irlandię z obowiązywania pewnych aspektów Karty Praw
      Podstawowych, idzie się na ustępstwa w kwestiach gospodarczych, kwestiach
      wspólnej polityki zagranicznej itp. Można domniemywać, że gdyby Polska bardziej
      ociągała się z ratyfikację tego traktatu, a nie tak pochopnie, bez czytania,
      dokument przyjęła, to mogłaby też coś więcej na tym ugrać.

      Jaka jest perspektywa przyjęcia traktatu?
      - Nie jest tajemnicą, że prawie wszyscy decydenci unijni są za tym, żeby ten
      traktat przeforsować. Nie podzielam jednak stuprocentowej pewności wielu
      polityków co do tego, że sprawa jest przesądzona i to tylko kwestia czasu, kiedy
      Irlandia powie "tak".

      Przed pierwszym referendum w Irlandii trafnie przepowiedział Pan jego wynik i
      nawet wygrał pewien spektakularny zakład w tej sprawie. Jak to będzie teraz?
      - W tej chwili jeszcze bym się nie zakładał, choć podzielam pogląd, że gdyby
      nawet Irlandczycy po raz drugi odrzucili ten dokument, to będzie próba
      namawiania ich do kolejnego głosowania.

      Skąd to przekonanie?
      - W czasie jednego z głosowań przed referendum w Irlandii została wniesiona
      poprawka mówiąca o tym, że Parlament Europejski zobowiązuje się uznać głos
      narodu irlandzkiego bez względu na wynik, jaki przyniesie referendum. Nikt wtedy
      jeszcze nie wiedział, jaki będzie ten wynik, lecz ta poprawka miażdżącą liczbą
      głosów została odrzucona. Oznaczało to, że Parlament Europejski nie przyjmie
      negatywnej odpowiedzi Irlandii, a więc będzie ona musiała głosować do skutku.
      Takie jest nastawienie kolegów posłów i ja to już kilkakrotnie nazwałem na forum
      PE dyktaturą demokratów.

      Jak wygląda układ sił w Parlamencie Europejskim w sprawie przyjęcia traktatu
      reformującego?
      - Obecnie Parlament Europejski liczy 785 posłów, z których stale głosuje ok.
      680-700. Za traktatem lizbońskim, czy wcześniej eurokonstytucją, podobnie jak za
      przyjęciem Turcji do UE, opowiada się ok. 500-530 europosłów. Przeciw jest od
      100 do 150, ale nie stanowią jednolitej siły, gdyż są porozrzucani po różnych
      frakcjach.

      A jak głosują posłowie z poszczególnych krajów?
      - Z moich obserwacji wynika, że podczas głosowania nad eurokonstytucją Polacy w
      większości ją odrzucili, podobnie jak Czesi. Posłowie francuscy i holenderscy
      byli zdecydowanie "za", ale jak się okazało, eurokonstytucję odrzuciły ich
      narody. Również europosłowie z Irlandii byli wtedy "za". Natomiast nieomal
      wszyscy posłowie niemieccy byli za eurokonstytucją. Te rozwiązania lansują
      posłowie głównie z Francji i Niemiec na przekór chociażby Brytyjczykom.

      To dlaczego właśnie Niemcy, obok Irlandii, wymieniani są jako państwo, które
      może zablokować wprowadzenia traktatu w życie?
      - Rzeczywiście, kluczową będzie decyzja Trybunału Konstytucyjnego w Karlsruhe, a
      podobno połowa jego składu - jak podają media - ma poważne wątpliwości, czy nie
      narusza on krajowej konstytucji.

      Czy sprawa ta nie ma jakiegoś drugiego dna?
      - Na to wygląda. Niemcy w chwili obecnej mają największą liczbę posłów w PE,
      zajmują kluczowe pozycje w unijnych instytucjach. Niemniej w przewidywanej
      perspektywie czasowej UE chce przyjąć nowe kraje, chociażby takie jak Turcja.
      Jeśli tak się stanie, to z aktualną tendencją wzrostu populacji, z jaką mamy do
      czynienia w Turcji, ten kraj będzie miał w PE największą liczbę posłów, będzie
      domagał się większej liczby stanowisk i
      • galileo11 Traktat przepychany na siłę - cz. 2 22.03.09, 00:07
        Podobnie jak PZPR się przeliczyła, zawiązując koalicję z ZSL i SD w sejmie
        kontraktowym, tak samo mogą przeliczyć się Niemcy w rachubach koalicyjnych z
        innymi krajami. Sądzę, że zwlekają oni, gdyż muszą mieć pewność co do skutków
        lansowanych przez siebie rozwiązań. To, że dzisiaj razem z Francuzami nadają ton
        UE, nie oznacza, iż - używając tu unijnej nowomowy - w "średnioterminowej" lub
        "długoterminowej" perspektywie, rozpatrywanej w "aspekcie horyzontalnym", nie
        mogą tej kontroli utracić. Być może przynajmniej niektórzy sędziowie
        niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego, oprócz materii konstytucyjnej, i tę
        kwestię również wezmą pod uwagę przy ogłaszaniu werdyktu.

        Czy dla Polski nie lepiej by było, żeby Niemcy powiedzieli "nie"?
        - Oczywiście dla Polski lepiej jest pozostać przy traktacie z Nicei, który w tym
        układzie politycznym i w tej wspólnocie, którą obecnie mamy w UE, sytuuje Polskę
        w gronie krajów, o które trzeba zabiegać. To pozwala nam maksymalizować korzyści
        z obecności w Unii. Polska, która przy aktualnym parytecie znajduje się na 6.
        miejscu ex aequo z Hiszpanią pod względem liczby głosów w Radzie Unii
        Europejskiej, w nowym rozdaniu straciłaby najwięcej. Ponadto traktat lizboński
        kasuje obowiązującą obecnie jednomyślność UE, w ramach której Polska, tak jak
        każde inne państwo, ma prawo weta. A więc istnieje możliwość powstrzymania
        niekorzystnych, drastycznych decyzji UE. Wprowadzenie zasady podwójnej
        większości eliminuje tę jednomyślność.

        Ale wpływ Polski na zachowanie tego status quo jest dość ograniczony.
        - Polska póki co nie jest podmiotem, ale przedmiotem gry politycznej w Unii
        Europejskiej. Polakom nie dano wypowiedzieć się w kwestii eurokonstytucji i w
        chwili obecnej to nie Polska jest głównym krajem blokującym ten traktat. Obecnie
        jako europosłowie staramy się minimalizować istniejące niedogodności, próbujemy
        lobbować u innych posłów, tłumaczyć tę sytuację i odciągać pewne inicjatywy w
        czasie, czekając, aż europejskie społeczeństwa się zorganizują, gdyż powoli,
        krok po kroku, prawda o zasadach działania UE przebija się do narodów Europy,
        które tak naprawdę tego ustroju, jaki niesie ze sobą traktat lizboński, nie
        chcą. Nawet w Niemczech wynik potencjalnego referendum nie jest całkiem
        oczywisty, nie mówiąc już o Wielkiej Brytanii, gdzie z pewnością traktat
        lizboński by przepadł.
        • galileo11 Komentarze do artykułu: Sprawa Lecha Wałęsy... 1. 08.04.09, 02:06
          Przedruk z Netu.
          Autor: CJ

          Dossier Bolka "potomka "rzymskich cesorzy"i "szlachty " szwedzkiej jak mówi
          ostatnio sam o sobie,także w mailach do mnie.

          Tego przygłupa:5 klas szkoły specjalnej!!!,nie ukończył siedmiu klas nawet.W
          tamtych czasach było to możliwe.Potem były dla takich cymbałów hufce pracy,gdzie
          umożliwiano im kończenie 7,a potem już 8 klas podstawówki i zdobycie
          zawodu,najczęściej murarza,bo na inne byli za głupi,jak i Bolek,choć nie
          wszyscy,bo różnie życie się,niektórym układało.Potem posłano gówniarza mającego
          od najmłodszych lat konflikty z prawem(pobyt w poprawczaku także zaliczyła ta
          zużyta "ikona") na wniosek ówczesnej Milicji,na przysposobienie do zawodu w
          POM-ie,przy SKR,starsi wiedzą co te skróty znaczą.Tam kradł co popadło mu w
          ręce,od kół do Żuka(taki samochód),po akumulatory i silnik,etc.Tym sposobem
          mieli pożytecznego im idiotę w sieci,w nagrodę,został ormowcem,nie jego
          jednego.Przypomniano sobie o nim gdy był w wojsku,a potem rozpoczął pracę
          nalewacza wody do akumulatorów w stoczniowej wózkowni,ponieważ do innych
          czynności był po prostu za głupi,jedyne "zdolności" które przejawiał to
          złodziejskie,czyli lepkie rączki,co mu do dzisiaj i rodzince zostało,przekazał
          to dzieciom w genach.Tam także kradzieże popełniane przez niego tolerowano,i
          spisywano,na zaś.Został wtedy takim uchem milicji,kapował innych złodziei i
          niepoprawnych politycznie.Łowili także jadących na
          rowerze,motorowerach,samochodami po pijaku,dawano im wybór:kara lub wstąpienie
          do ORMO,starsi wiedzą co ten skrót znaczy i co ci skaperowani tam robili,w tym
          przedsionku kapusi.Gdy Bolek został "prezydentem",piszę tak,bo właściwym był
          jego przydupas i prowadzący kpt.SB Wachowski(to był właściwy prezio,a Leiba był
          PO,prezia,samym preziem rządziła SB i WSI),kazał UOP,wszystkie świadectwa z jego
          "udanej" edukacji pozabierać ze szkoły specjalnej i "działalności"pracowniczej w
          POM-ie z komisariatu MO,w tej miejscowości.Kopie porobiono,i obecnie nimi się
          handluje,to także dobra polisa i na dobre życie i przeżycie.Kiszczak i jego
          ferajna dobrze o tym wie.Także jego "naukowe" i nie tylko dossier ma
          KGB-FSB,GRU,BND,CIA no i jego rodzimy MOSSAD.Tu go boli,bo nie mógł i tam kartek
          powyrywać i zniszczyć mikrofilmów na swój i innych temat.Szechtera też to
          boli,że nie miał tam dostępu.Niech wyjeżdża do swej "ojczyzne",lub do swych
          mocodawców na ich utrzymanie,Bolek Leiba Khone.Nikt w Polsce po nim płakał nie
          będzie nawet ubecy czy ci co go tak zażarcie "bronią",w swym szpicla
          interesie.On już się,zużył,jako "ikona" i "ałtorytet",z powodu otwarciu
          archiwów(nie tylko IPN) i Internetu.Pa Bolek,szerokiej drogi.
          Przeciwko zwolnieniu pana mgr historii Zyzaka.Działacie wybiórczo,z
          premedytacją.Ten tuman po 5 klasach szkoły specjalnej i SPR przy POM,złodziej
          stoczniowy i eskaerowski,ubecko esbecki oraz IW,kapuś, jest broniony przez
          was?teraz?,tego głąba i umysłowego troglodytę jak nie opuści Polski czeka
          latarnia,tak panowie z IPN.Archiwa poza granicami Kraju są też dostępne,prócz
          waszych wybiórczo i koniukturalnie.Czemu u was cisza w poniższym
          temacie?,udostępnię panu Zyzakowi jeszcze więcej materiałów do II części książki
          o tym żydowskim skurwysynie bolku alias Leibie Khone.To jego Tate żołnierze US
          Army wzięli do niewoli na zachodnim froncie w mundurze Wehrmachtu,po przyznaniu
          się,do żydowskiego pochodzenia wyjechał do USA,już jako parch,a Bolka wychowywał
          jego brat pozostały w Polsce.Takich rewelacji na temat "polskich" "polityków"
          mam więcej.Co ze Stolzmanem juniorem synem oprawcy Polaków w tym "Inki" z NKWD i
          ŚMIERSZY,pułk.Izaaka Stolzmana,,ksywa."Krwawy Karzeł" z Pomorza,etc.Czy dalej
          będziecie ogłupiać wybiórczo Polaków?,bo mnie napewno się,wam nie uda,jak i
          mojej doświadczonej przez parchobolszewię Rodziny(Sybir i utrata majątku),a
          takich nas jest miliony.Kiedy napiszecie wreszcie prawdę o Wolskim,sowieckim
          agencie Śmierszy,NKWD,Wolskim alias "Jaruzelskim",takim "Klossie",dużo by mogła
          o tym parchobolszewiku powiedzieć moja zmarła Babcia i Dziadek,oraz Mamy zmarły
          10 lat temu Brat,porucznik zwiadu w tym czasie,znający tego parchobolszewika pod
          tetełe Wolski,znający bardzo dobrze rodzinę Jaruzelskich,z którą jechali na
          Sybir 10.02.1940.Co o poniższym tekście panowie Kurtyka i inni "strażnicy
          prawdy" przed Narodem.Ta prawda i bez waszego udziału wychodzi,dzięki
          Internetowi i otwartym i dostępnym już dla ogółu archiwom,tak
          Wehrmachtu,BND,Stasi,CIA, no i kto ma wejścia KGB-FSB,GRU.Ja poniższy tekst
          wyślę mgr Zyzakowi,jak i wiele innych materiałów z zachodnich archiwów,także
          Wehrmachtu na temat rodzinki i parchatego pochodzenia tego parcho niemca.Kurski
          nie kłamał,tylko za mało powiedział.Ja obecnie wypełniam tę lukę,pisząc gdzie
          się,da by Polakom oczy otworzyć na to kto,jakie to nie polskie łachudry nami
          (nie)rządzą,parcho szwab Ryży i z jakim korzeniami.Gdzie wasze zainteresowanie
          niejakim bezpaństwowcem parchem Ickiem Rostowskim?,etc.A teraz czytajcie:--

          Leiba Khone alias tw.Bolek Wałęsa, to nie tylko cwaniak i kapuś, ale ktoś
          znacznie gorszy.
          Drugi dzień świąt Wielkiej Nocy,17 kwietnia 1995, Gdańsk, ul Wita Stwosza 39.
          Pod 10-cio piętrowym wieżowcem, wówczas tam stojącym, dokładnie o 5.50 wybuchają
          ładunki, podłożone w niezwykle precyzyjny sposób. Dwie dolne kondygnacje
          zamieniają się w ruinę, a budynek, zgodnie z wyliczeniami, nie przewraca się,
          tylko osiada z minimalnym odchyleniem. Giną 22 osoby. Po co? Ano dlatego, że
          mieszkał tam na 6-tym piętrze ppłk Adam Hodysz, były szef UOP w Gdańsku, któremu
          min. Macierewicz powierzył zadanie zweryfikowania, co do autentyczności
          zawartości, teczki konfidenta SB TW "Bolek". I teczki tej Hodysz min.
          Milczanowskiemu nie wydał , pomimo kilkukrotnych żądań, wspieranych groźbami
          pozbawienia życia. Wracając do budynku, co się dzieje po wybuchu, czy przyjeżdża
          straż pożarna i pogotowie? I tak i nie. Bo niby są, ale...zabroniono im, poza
          ewakuacją ludzi, których od początku bardzo dokładnie "sprawdzano", cokolwiek
          innego robić. Do końca dnia budynek przeszukują "cywilni specjaliści", czyli
          ekipa Milczanowskiego. Ale teczki Bolka w budynku nie ma, pomimo doniesień, że
          na 100% miała tam być. W związku z tym budynek, dla zatarcia śladów zbrodni,
          zostaje obłożony materiałami wybuchowymi i za dwie 13-ta dnia następnego
          wysadzony. Dopiero wówczas pozwolono ratownikom szukać... ciał zabitych. A jako
          "oficjalną" przyczynę podano wybuch..."gazu". Odpowiedzialność próbowano zwalić
          na pewnego emeryta, który zginął na parterze, bo...był ubrany i często mówił, że
          tu "wszystkich załatwi". Tyle, że ubranych było więcej (niektórzy zdążyli
          szczęśliwie wyjść), bo o 6.00 w pobliskim kościele odprawiana była msza
          Wielkanocna (drugi dzień Świąt). I w tym bloku nie był to akurat najgorszy typ
          człowieka. Ale to nikomu nie ze zbrodniarzy i piszących na ich usługach "piesków
          wolnego dziennikarstwa" nie przeszkadzało, aby pisać takie bzdury i przedstawić
          ewidentną zbrodnię jako "naturalną katastrofę". A co do wzmiankowanej teczki,
          kilka dni po tej zbrodni, ppłk Hodysz teczkę oddał. Nie chciał aby przez teczkę
          agenta TW "Bolek" zginął jeszcze ktokolwiek spośród ludzi, których dobrze znał i
          cenił. Za tę zbrodnię Milczanowski ani Wałęsa nigdy nie odpowiedzieli. I
          najprawdopodobniej nigdy nie odpowiedzą, tak długo jak długo będzie istniał
          państwowy twór żydo-sbecki zwany III RP.----To też zamieszczam na wszystkich
          forach,także Polonijnych.Już nigdy żaden pomiot zbrodniarza,bandyty
          parchobolszewickiego pokroju Izaaka Stolzmana-juniora,Bermana,etc,nie zostanie
          Prezydentem Polski,będę się,o to starał usilnie uświadamiając nieświadomych
          Polaków.Ponad 3000 enkawudzistów,parchobolszewików,na rozkaz Stalina pozostało w
          Polsce,zmieniając swe tetełe na polskie nazwiska w tym Izaak Stolzman,pułk.NKWD
          i Śmierszy ksywa Krwawy Karzeł z Pomorza,tate Izaaka juniora vel Kwaśniewskiego.
          • galileo11 Komentarze do artykułu: Sprawa Lecha Wałęsy.. 2. 08.04.09, 02:14
            c.d.
            Przyczyna śmierci nieślubnego dziecka ZATUSZOWANA ?

            Jest wiele dyskusji nad nie ślubnym dzieckiem Wałesy, które już nie żyje.

            JAKIE były okolicznosci i JAKA była przyczyna śmierci tego dziecka to wymaga
            prokuratorskiego śledzctwa i jest to podejżane, gdyż ZGINEŁY dokumenty w
            urzedach panstwowych III RP dotyczacych śmierci tego dziecka co jest bardzo
            PODEJŻNE i MUSI być wyjaśnione w normalnym śledzctwe prokuratorskim czyja ręka
            spowodowała ZAGINIECIE tych dokumentów i DLACZEGO ?

            Posiadanie nieślubnego dziecka świadczy o NIE odpowiedzialności obydwu osób,
            którzy takie dziecko spłodzili. Kiedyś nieślubne dziecko w obyczajowości
            społeczeństw w cywilizowanych krajach nie traktowano jako przestępstwo
            kryminalne, lecz świdczyło to o tym, że kobieta się "puszczał" na prawo i lewo,
            a o mężczyżnie-ojcu że jest NIE uczciwym człowiekem.
            W obecnej libertynskiej obyczajowości posiadanie nie ślubnego dziecka stało
            się normalnością i do tego komuniści z liberałami WYGIELI na siłe prawo, aby
            inspirować do ośierocania dzieci, krzywdzić dzieci, lub traktować jak przedmiot
            martwy itd. ze wzgledu na wstrętną degeneracje moralnosci i etyki z masową
            aborją włącznie.

            Faktem jest że to nie ślubne dziecko Wałesy nie żyje i jest to tematem TABU w
            jakich okolicznościach umarło lub zgineło.
            A może brutalny i całkowicie ZDEMARILIZOWANY Wałesa przyłożył swoją bandycką
            rękę, aby to narodzone i NICHCIANE przez niego dziecko zgineło, gdyż w jakiś
            sposób jemu to dziecko PRZESZKADZAŁO że żyje w robieniu kariery przez Wałese ?

            Właśnie ten aspekt, KIEDY, GDZIE i w JAKICH okolicznościach to dziecko
            zgineło MUSI być dogłebnie wyjaśnione w dochodzeniu prokuratorskim, dlatego
            że ktoś się targnoł i ZNISZCZYŁ dokumenty dotyczace tej śmierci.
            Faktem jest i jest już wiadomo że za czasów jak Wałesa miał wielką władzę,
            gdy był Prezydentem ganksterskiej III RP to do panstwowych urzędów przyszli
            nasłani agenci UOP (Urzedu Ochrony Panstwa - czyli instytucji którą kiedyśw
            PRL-u było SB i UB) którzy pozabrali ORGINAŁY AKT ZGONU tego dziecka, oraz
            wszystkie inne dokumenty dotyczace śmierci tego dziecka.

            Aby te dokumenty dotyczace śmierci nieślubnego dziecka Wałesy zostały
            ZNISZCZONE musiało zależeć TYLKO Wałesie bo jeszcze KOMU ?
            Najprawdopodobniej najbardziej zależało Wałesie aby te dokumenty ZNIKNEŁY,
            wiec wydał polecenie aby te dokumenty odszukać i ZNISZCZYĆ bo musiało w tych
            dokumentach być co Wałese w jakiś sposób OBCIĄŻAŁO za tą śmiercią ?

            Własnie okoliczności ZAGINIECIA tych dokumentów MUSI być tematem oficjalnego
            DOCHODZENIA prokuratorskiego ?

            Może Wałesa nie chciał płacić alimentów na to dziecko lub wypierał się ojcostwa ?
            Teraz można zrobić exhumacje zwłok dziecka i ustalić DNA tego dziecka oraz na
            100% ustalić czy Wałesa był ojcem tego dziecka, a następnie za pomocą metod
            współczesnej medycyny sądowej USTALIĆ PRZYCZYNĘ zgonu tego nie ślubnego dziecka
            Wałesy.
            Wszystko co tu piszę,wysyłam Bolkowi vel Leibie na jego adres mailowy,bez
            odpowiedzi.On jest już trafiony i zatopiony,dzięki Internetowi,otwartym i
            dostępnym archiwom,nie koniecznie polskim.Chcę tego parcha sprowokować by podał
            ,mnie do sądu,a mam w zanadrzu jeszcze więcej dowodów.Ten parch już milczy ze
            strachu przed resztą prawdy o sobie i Wielkim Przekręcie esbecji który
            firmował,nabrał rzesze Polaków,także tych z Solidarności.
            Milczanowski spalił wszystkie akta tej sprawy. A tak na marginesie, to co
            napisałem o "wybuchu gazu",wiem z wyjątkowo dobrze poinformowanego źródła, które
            w stanie totalnego amoku pijackiego,piliśmy razem, wychlapało mi to wszystko co
            napisałem. A ten ktoś jest wciąż tak mocny, że jeszcze dziś jeździ swoją extra
            furą w stanie kompletnego odlotu i nikt nic mu za to nie robi, choć dzieje się
            to o krok od stołecznego miasta Warszawy.

            komentarz forumowicza:
            "CJ,o tym pokrewienstwie Bolka z rzymskimi cezarami juz gdzies czytalem ,ale o
            wysadzeniu bloku z Hodyszem slysze pierwszy raz ...do czego ta banda nie jest
            zdolna.Teraz przyszla kolej na kwasa ,bo ten wyrzadzil Polsce nawet wiecej szkod
            niz jego poprzednik....Bolek jaki byl ,taki byl ,ale zakackany nie pojawil by
            sie w Katyniu!"

            Lejba vel Bolek,milczy jak zaklęty,nie wie co mi odpisać,po tych tekstach,jemu
            też je wysłałem,jak i ryżemu szwabo parchowi z jego ferajną.Milczą,no bo cóż na
            prawdę odpowiedzieć.Sekretarka z kancelarii ryżego szwabo parcha odpisała mi,że
            dostał wszystko na swe biurko,także i swój szwabsko parchaty życiorys.Milczy do
            dzisiaj,pewnie siedzi w szafie w pikelhaubie dziadka i jego mundurze.Miały(li)
            tam radochę w tej kancelarii ryżego czytając co tutaj napisałem,jak i o ich
            ryżym szefie z jednostką chorobową WL-wieczny leń.
            • galileo11 Wałęsa kłamał, to Zyzak ma rację? 08.04.09, 11:59
              Przedruk z der Dziennika:
              środa 8 kwietnia 2009 08:20

              Kto ma rację: Lech Wałęsa czy Paweł Zyzak. Młody historyk napisał, że UOP
              zbierał materiały dotyczące młodości ówczesnego prezydenta. "Rzeczpospolita"
              dotarła do dokumentów, które potwierdzają słowa napisane przez Zyzaka.


              Spór o to, co działo się z dokumentami dotyczącymi Wałęsy, rozgorzał po
              publikacji Pawła Zyzaka "Lech Wałęsa. Idea i historia". 24-letni historyk
              stwierdził w niej m.in., że w latach 90. Urząd Ochrony Państwa skonfiskował akta
              Wałęsy z Włocławka (gdzie miał mieszkać pod koniec lat 50.) i z Łochocina (gdzie
              pracował od 1961 r.) - przypomina "Rzeczpospolita".

              >>> Kaczyński: Praca w IPN wymaga odwagi

              Były prezydent na swoim blogu stwierdził jednak kategorycznie, że dokumenty o
              nim gromadziła tylko SB i jedynie to po to, by mu szkodzić.

              Sławomir Cenckiewicz, były historyk IPN i jeden z autorów biograficznej książki
              o Lechu Wałęsie, potwierdza, że w 1982 roku SB kopiowała dokumenty dotyczące
              Wałęsy i jego rodziny. "Nie ma jednak wątpliwości, że w latach 1992-1995 UOP
              próbował zgromadzić wszelkie dokumenty dotyczące Wałęsy, zapewne również i te z
              Lipna oraz Łochocina" - zaznacza. "Potwierdzeniem tezy Zyzaka jest dokument, na
              podstawie którego wiadomo, że UOP do 2001 r. dysponował aktami osobowymi z
              okresu, gdy Wałęsa pracował w Stoczni Gdańskiej" - podkreśla.

              >>> Wałesa chce lustracyjnego spokoju

              Chodzi o pismo z grudnia 2001 roku, które do Archiwum Stoczni Gdańskiej
              skierował Sławomir Grabik pełniący wówczas obowiązki dyrektora Biura Ewidencji i
              Archiwum UOP. "W załączeniu zwracam odnalezione w zasobie archiwalnym Urzędu
              Ochrony Państwa akta osobowe byłego pracownika Stoczni Gdańskiej Pana Lecha
              Wałęsy" - napisał.

              Według Sławomira Cenckiewicza do stoczniowego archiwum zwrócono wówczas jedynie
              zdekompletowane kserokopie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka