grand_bleu 15.03.09, 19:27 W którym roku wprowadzono w Polsce zakaz posiadania broni palnej? Może ktoś wie? p. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
xenocide Re: szukam informacji ... 15.03.09, 19:42 grand_bleu napisała: > W którym roku wprowadzono w Polsce zakaz posiadania broni palnej? > > Może ktoś wie? > > > p. Wprowadzil to dekret PKWN z 30 października 1944r o ochronie państwa. Wedlug niego karalne bylo wyrabianie, przechowywanie i obrot bronia i amunicja. Dekret wszedl w zycie z mocą wsteczna od 15 sierpnia 1944r naruszajac glowna zasade lex retro non agit. Uchylony zostal przez kolejny dekret z 16 listopada 1945r. Odpowiedz Link
grand_bleu Dziękuje Ci za tę informację 16.03.09, 13:53 Tak własnie mi się wydawało, że to okupanci wprowadzili zakaz posiadania broni ... W domu moich dziadków i pradziadków broń zawsze była - związana jest z tym pewna historia rodzinna, która opowiadana jest z pokolenia na pokolenie, stąd wiem. Dopiero 'opiekujący się' nami komuniści uznali, ze broń będzie zupełnie zbędna ... Odpowiedz Link
pozarski Re: Dziękuje Ci za tę informację 16.03.09, 14:01 Czyli ze kazdy obywatel II RP mial prawo posiadania rewolwerow, pistoletow,a nawet dzial? Czy chodzi o bron mysliwska? To mnie ciekawi. Odpowiedz Link
grand_bleu Re: Dziękuje Ci za tę informację 17.03.09, 08:51 pozarski napisał: > Czyli ze kazdy obywatel II RP mial prawo posiadania rewolwerow, > pistoletow,a nawet dzial? Jesli kogoś było stać na działo (i miał je gdzie postawić), to czemu nie? :) > Czy chodzi o bron mysliwska? To mnie > ciekawi. Nie tylko. Przecież pistolety nie raz używane były dla ratowania honoru, nawet jesli w tym celu trzeba było strzelić sobie w głowę. Odpowiedz Link
pozarski Re: Dziękuje Ci za tę informację 17.03.09, 13:26 No,ale te pistolety to chyba wsrod oficerstwa,nie? Zwykly zjadacz chleba w takie klocki sie chyba nie zabawial,co,Paczulko? Mnie chodzi wlasnie o takich X-ow i Y-kow.;) Odpowiedz Link
grand_bleu Re: Dziękuje Ci za tę informację 17.03.09, 13:42 No właśnie zdaje się, że nie:) tyle tylko, ze nie każdy odczuwał potrzebę posiadania broni, poza tym była bariera finansowa. Odpowiedz Link
grand_bleu Troche OT, czy wiecie, że 17.03.09, 13:18 w Polsce, ostatni wyrok kary śmierci wykonano we wrzesniu 87 roku ... a w 88 wprowdzono tzw ciche moratorium na jej wykonywanie. Komuniści najwyraźniej czuli, że zbliża sie koniec ich rządów i woleli nie ryzykować ... Nawiasem mówiąc, moratorium wprowadzono w sposób niezgodny z prawem. Reasumując - w r. 44 komuniści odebrali obywatelom broń, a w 88 karę śmierci ... ci to się potrafią zabezpieczyć. Odpowiedz Link
vargtimmen Re: Troche OT, czy wiecie, że 17.03.09, 13:42 grand_bleu napisała: > > Reasumując - w r. 44 komuniści odebrali obywatelom broń, a w 88 karę śmierci .. > . ci to się potrafią zabezpieczyć. > Nie patrzyłęm na to w ten sposób, tym bardziej, że odchodzenie od kary śmierci to szersza tendencja. Zawsze miałem mieszane uczucia wobec tej kary, bo zabijanie, to zabijanie... ale kiedy myślę o dożywociu, to nie wiem, czy kara śmierci nie jest karą humanitarną. Odpowiedz Link
grand_bleu Re: Troche OT, czy wiecie, że 17.03.09, 13:45 Rozumiem Cię doskonale, dla mnie też zabijanie jest sprawą okropną, ale jeśli wyłaczyć emocje, to rozum mówi tak. Witaj:) Odpowiedz Link
vargtimmen Re: Troche OT, czy wiecie, że 17.03.09, 14:11 grand_bleu napisała: > Rozumiem Cię doskonale, dla mnie też zabijanie jest sprawą okropną, ale jeśli w > yłaczyć emocje, to rozum mówi tak. Dlaczego? > > > Witaj:) Dzień dobry! :) Odpowiedz Link
grand_bleu Re: Troche OT, czy wiecie, że 17.03.09, 14:28 vargtimmen napisał: > grand_bleu napisała: > > > Rozumiem Cię doskonale, dla mnie też zabijanie jest sprawą okropną, ale j > eśli w > > yłaczyć emocje, to rozum mówi tak. > > Dlaczego? Oboje zabijanie uważamy za rzecz złą, prawda? Ale zabójstwa są i tu należy zastanowić się, jak i kogo należy chronić - mordercę, czy uczciwego człowieka? Ja chcę żyć i dlatego popieram karę śmierci. Nikt nikomu zabijać nie karze, to jego wybór, pytanie, czy takiego wyboru dokonałby, gdyby wiedział, że za morderstwo grozi mu kara śmierci? Być moze tak, ale powtarzam: to byłby jego wybór. IMHO, nalezy ustalić jasne zasady i ich przestrzegać, jesli ktoś chce się zabić (dokonując przestępstwa karanego śmiercią) - jego sprawa. On bierze na siebie odpowiedzialność za swoją śmierć. Dla mnie to oczywiste, dla Ciebie nie? Zaznaczam, ze mam na myśli karę smierci za najcięższe przestepstwa i bardziej idzie mi o zasadę niż o jej zasądzanie. Odpowiedz Link
vargtimmen Re: Troche OT, czy wiecie, że 17.03.09, 14:37 grand_bleu napisała: > Oboje zabijanie uważamy za rzecz złą, prawda? > Oczywiście. > > Ale zabójstwa są i tu należy zastanowić się, jak i kogo należy chronić - morder > cę, czy uczciwego człowieka? Ja chcę żyć i dlatego popieram karę śmierci. > Samoobrona, jasne, zawsze jest moralna, nawet jeśli wymaga zabicia człowieka. Tylko, że jest dożywocie bez możliwości wyjścia na przepustkę i bez możliwości przedterminowego zwolnienia. Czy to za słaba ochrona? > Nikt nikomu zabijać nie karze, to jego wybór, pytanie, czy takiego wyboru dokon > ałby, gdyby wiedział, że za morderstwo grozi mu kara śmierci? Być moze tak, ale > powtarzam: to byłby jego wybór. > Dużo w tym jest racji, ale popatrz na to z drugiej strony: to samo można napisać o każdym ustanowionym prawie (np. o obcinaniu ręki za kradzież), a jednak nie każde prawo jest tak samo dobre i moralne. > IMHO, nalezy ustalić jasne zasady i ich przestrzegać, jesli ktoś chce się zabić > (dokonując przestępstwa karanego śmiercią) - jego sprawa. On bierze na siebie > odpowiedzialność za swoją śmierć. > > Dla mnie to oczywiste, dla Ciebie nie? > Nie, bo mamy wolność w ustaleniu reguł i nie każda reguła jest tak samo dobra. > > Zaznaczam, ze mam na myśli karę smierci za najcięższe przestepstwa i bardziej i > dzie mi o zasadę niż o jej zasądzanie. Mam wrażenie, że w ten sposób pozbywasz się, jakby, części odpowiedzialności? Bo jeśli się stanowi prawo, to znaczy, że odpowiada się i za jego konsekwencje, prawda? Odpowiedz Link
grand_bleu Re: Troche OT, czy wiecie, że 17.03.09, 15:08 vargtimmen napisał: > grand_bleu napisała: > > > Oboje zabijanie uważamy za rzecz złą, prawda? > > > > Oczywiście. Świetnie:) Teraz proponuję, żebys wyłaczył uczucia, a pozostawił rozum - w czystej postaci. > > > > > Ale zabójstwa są i tu należy zastanowić się, jak i kogo należy chronić - > morder > > cę, czy uczciwego człowieka? Ja chcę żyć i dlatego popieram karę śmierci. > > > > Samoobrona, jasne, zawsze jest moralna, nawet jeśli wymaga zabicia człowieka. Moralność - jako słowo względne i silnie związane z emocjami - chętnie bym z naszej rozmowy bym usunęła. > > Tylko, że jest dożywocie bez możliwości wyjścia na przepustkę i bez możliwości > przedterminowego zwolnienia. Czy to za słaba ochrona? Tak, bo człowiek skazany na dozywocie, bez możliwości kary śmierci, jest bezkarny. W poprzednim poście zaznaczyłam, że nie chodzi mi o to, żeby karę śmierci zasądzać, ale żeby była jako kara ostateczna. > > Nikt nikomu zabijać nie karze, to jego wybór, pytanie, czy takiego wyboru dokon > > ałby, gdyby wiedział, że za morderstwo grozi mu kara śmierci? Być moze tak, ale > > powtarzam: to byłby jego wybór. > > > > > Dużo w tym jest racji, ale popatrz na to z drugiej strony: to samo można napisać > o każdym ustanowionym prawie (np. o obcinaniu ręki za kradzież), a jednak nie > każde prawo jest tak samo dobre i moralne. Oczywiście, ze można. Ale potem takiemu delikwentowi bez ręki trzeba bedzie płacic rentę. Ergo, nie opłaca się. Na temat moralności juz się wypowiedziałam, bywa z nią różnie, np. dla komunistów moralne było to co służyło sprawie ... ja stawiam na prawo - proste i egzekwowane. > > IMHO, nalezy ustalić jasne zasady i ich przestrzegać, jesli ktoś chce się zabić > > (dokonując przestępstwa karanego śmiercią) - jego sprawa. On bierze na siebie > > odpowiedzialność za swoją śmierć. > > > > Dla mnie to oczywiste, dla Ciebie nie? > > > > Nie, bo mamy wolność w ustaleniu reguł i nie każda reguła jest tak samo dobra. Przepraszam, ale nie widzę związku:) > > Zaznaczam, ze mam na myśli karę smierci za najcięższe przestepstwa i bardziej i > > dzie mi o zasadę niż o jej zasądzanie. > > > Mam wrażenie, że w ten sposób pozbywasz się, jakby, części odpowiedzialności? Nie częsci, tylko całej odpowiedzialności. Tim, ja nie odpowiadam za losy świata, ja odpowiadam za siebie i tych , którzy są w jakiś sposób ode mnie zależni. Nawiasem mówiąc sądzę, że tu tkwi różnica w myśleniu lewicowym a prawicowym:) > Bo jeśli się stanowi prawo, to znaczy, że odpowiada się i za jego > konsekwencje, prawda? Tu zgoda. Ale może nasza rozmowę powinniśmy zacząc od pytania: po co stanowi się prawo? Odpowiedz Link
vargtimmen Re: Troche OT, czy wiecie, że 17.03.09, 15:54 grand_bleu napisała: > > > > Oczywiście. > > Świetnie:) Teraz proponuję, żebys wyłaczył uczucia, > a pozostawił rozum - w czystej postaci. > Hmmmm. Nie będzie łatwo ;) > > > > > > > > > Ale zabójstwa są i tu należy zastanowić się, jak i kogo należy chro > nić - > > morder > > > cę, czy uczciwego człowieka? Ja chcę żyć i dlatego popieram karę śm > ierci. > > > > > > > Samoobrona, jasne, zawsze jest moralna, nawet jeśli wymaga zabicia człowi > eka. > > Moralność - jako słowo względne i silnie związane z emocjami - chętnie bym z n > aszej rozmowy bym usunęła. > To nie jest takie proste, bo zanim usuniesz, to trzeba zapytać o źródła i cele prawa. "Moralny" nie oznacza emocjonalny, oznacza podporządkowany zasadom nadrzędnym. Chcesz widzieć prawo jako wyraz czystej pragmatyki. Według mnie, to za mało, prawo bez podłoża wspólnych wartości się degeneruje. > > > > Tylko, że jest dożywocie bez możliwości wyjścia na przepustkę i bez możli > wości > > przedterminowego zwolnienia. Czy to za słaba ochrona? > > Tak, bo człowiek skazany na dozywocie, bez możliwości > kary śmierci, jest bezkarny. W tym sensie, że już nic gorszego go nie może spotkać? I to musi bardzo demoralizować? Bo, z punktu widzenia człowieka wolnego, dożywocie to jest straszna kara. > W poprzednim poście zaznaczyłam, że nie chodzi mi o to, żeby karę śmierci zasąd > zać, ale żeby była jako kara ostateczna. > Czyli, chodzi Ci o to, żeby odpowiedzialność ludzka za własne czyny była pełna i kompletna. To jest dobry punkt. > > > > Nikt nikomu zabijać nie karze, to jego wybór, pytanie, czy takiego > wyboru dokon > > > ałby, gdyby wiedział, że za morderstwo grozi mu kara śmierci? Być m > oze tak, ale > > > powtarzam: to byłby jego wybór. > > > > > > > > > Dużo w tym jest racji, ale popatrz na to z drugiej strony: to samo można > napisać > > o każdym ustanowionym prawie (np. o obcinaniu ręki za kradzież), a jednak > nie > > każde prawo jest tak samo dobre i moralne. > > Oczywiście, ze można. Ale potem takiemu delikwentowi bez ręki > trzeba bedzie płacic rentę. Ergo, nie opłaca się. > A gdyby w ramach kary za kradzież miał oddać drugiemu nerkę? Co byś sądziła o tym? Taki, trochę chiński pragmatyzm prawny... > > Na temat moralności juz się wypowiedziałam, bywa z nią różnie, np. dla komunist > ów moralne było to co służyło sprawie ... ja stawiam na prawo - proste i egzekw > owane. > Komunizm, w znanej nam realizacji, był z gruntu niemoralny, więc "moralność komunistyczna" stoi dużo poniżej "demokracji ludowej". Jeśli idzie o konstrukcję prawa, to kara śmierci i dożywocia bez możliwości zwolnienia, są tak samo proste, choć różnią się złożonosćią egzekucji. Myślę, że mimo, że tego nie przyznajesz, to zakładasz moralność zasad prawnych, np. proporcjonalności kary, braku okrucieństwa kar, równości wobec prawa itp. Nie da się dyskutować o prawie bez podłoża zasad i wartości. Dlatego, najbardziej mi się z Twoich argumentów podoba ten, o konieczności ponoszenia pełnej odpowiedzialności za swoje czyny (bo jest to argument z gruntu moralny :) ) Musżę go przemyśleć. > > > > IMHO, nalezy ustalić jasne zasady i ich przestrzegać, jesli ktoś ch > ce się zabić > > > (dokonując przestępstwa karanego śmiercią) - jego sprawa. On bierze > na siebie > > > odpowiedzialność za swoją śmierć. > > > > > > Dla mnie to oczywiste, dla Ciebie nie? > > > > > > > Nie, bo mamy wolność w ustaleniu reguł i nie każda reguła jest tak samo d > obra. > > Przepraszam, ale nie widzę związku:) > Związek jest. Ogólnie: jeśli ustalimy głupie lub złe reguły, to nie możemy potem twierdzić, że ktoś kogo np. nadmiernie okrutnie ukarzemy w myśl tych reguł, jest sam sobie winien. > > > Zaznaczam, ze mam na myśli karę smierci za najcięższe przestepstwa > i bardziej i > > > dzie mi o zasadę niż o jej zasądzanie. > > > > > > Mam wrażenie, że w ten sposób pozbywasz się, jakby, części odpowiedzialno > ści? > > Nie częsci, tylko całej odpowiedzialności. Tim, ja nie odpowiadam za los > y świata, ja odpowiadam za siebie i tych , którzy są w jakiś sposób ode mnie zależni. Moment, dyskutujemy o prawie dla wszystkich. Jeśli dążysz do ustalenia pewnego kształtu prawa, to współodpowiadasz za jego skutki. > Nawiasem mówiąc sądzę, że tu tkwi różnica w myśleniu > lewicowym a prawicowym:) Ogólnie się zgadzam, ale w tej dyskusji, nie jestem pewien. Bo punktem wyjścia tej dygresji było Twoje stwierdzenie: niech kara będzie w prawie, ale od orzekania i wykonywania umywam ręce. Gdybym się opowiedział za karą śmierci, to do dna, a nie połowicznie. > > > Bo jeśli się stanowi prawo, to znaczy, że odpowiada się i za jego > > konsekwencje, prawda? > > Tu zgoda. Ale może nasza rozmowę powinniśmy zacząc od pytania: po co stanowi się prawo? > Ale to obydwoje wiemy. Po to, żeby mieć jasne kryteria rozstrzygania sytuacji spornych. Odpowiedz Link
grand_bleu Re: Troche OT, czy wiecie, że 18.03.09, 11:20 vargtimmen napisał: > grand_bleu napisała: > > > > > > > Oczywiście. > > > > Świetnie:) Teraz proponuję, żebys wyłaczył uczucia, > > a pozostawił rozum - w czystej postaci. > > > > > Hmmmm. Nie będzie łatwo ;) ale dałeś radę ;) Dzień dobry:) > > > > Ale zabójstwa są i tu należy zastanowić się, jak i kogo należ > y chronić - morder > > > > cę, czy uczciwego człowieka? Ja chcę żyć i dlatego popieram k > arę śmierci. > > > > > > > > > > Samoobrona, jasne, zawsze jest moralna, nawet jeśli wymaga zabicia człowieka. > > > > Moralność - jako słowo względne i silnie związane z emocjami - chętnie b > ym z n > > aszej rozmowy bym usunęła. > > > > > To nie jest takie proste, bo zanim usuniesz, to trzeba zapytać o źródła i cele > prawa. "Moralny" nie oznacza emocjonalny, oznacza podporządkowany zasadom > nadrzędnym. > > Chcesz widzieć prawo jako wyraz czystej pragmatyki. Według mnie, to za mało, > prawo bez podłoża wspólnych wartości się degeneruje. > Tak, dlatego zanim odpowiem na dalszy ciąg Twojego postu, dobrze byłoby o tych "źródłach i celach prawa" porozmawiać. Kiedy spytałam Cię "po co stanowi sie prawo?", odpowiedziałeś: "Ale to obydwoje wiemy. Po to, żeby mieć jasne kryteria rozstrzygania sytuacji spornych". Pewnie też, ale, czy tylko? Jeśli prawo uznamy za zbiór zasad, to czemu te zasady mają służyć? czy przypadkiem nie jest to forma samoobrony, która - jak sam napisałeś - jest zawsze moralna? Odpowiedz Link
grand_bleu cd. 18.03.09, 11:24 Ze sporów o istotę prawa (za Wikipedią) Przykładowe teorie: Teoria marksowsko-leninowska Marksowsko-leninowska teoria prawa wywodzi, iż prawo, jako tzw. nadbudowa ideologiczna do społeczno-gospodarczej bazy, jest stanowione przez klasę panującą, w interesie tej klasy i w celu utrzymania jej panowania. Teoria Frederica Bastiata Odmienną od leninowskiej teorię prawa przedstawiał Frederic Bastiat (1801-1850), francuski ekonomista wolnorynkowy, filozof i polityk. Według niego "prawo jest organizacją naturalnych praw dla legalnej obrony, jest stosowaniem wspólnej siły w zastępstwie sił indywidualnych dla legalnej obrony naturalnych praw człowieka: prawa do życia, do wolności i do własności". Czy któras z tych teorii prawa Ci odpowiada, a jeśli tak, to która bardziej? :) Odpowiedz Link
vargtimmen Re: cd. 18.03.09, 12:09 grand_bleu napisała: > Ze sporów o istotę prawa (za Wikipedią) > > > Przykładowe teorie: > > Teoria marksowsko-leninowska > Marksowsko-leninowska teoria prawa wywodzi, iż prawo, jako tzw. nadbudowa ideol > ogiczna do społeczno-gospodarczej bazy, jest stanowione przez klasę panującą, w > interesie tej klasy i w celu utrzymania jej panowania. > > > Teoria Frederica Bastiata > Odmienną od leninowskiej teorię prawa przedstawiał Frederic Bastiat (1801-1850) > , francuski ekonomista wolnorynkowy, filozof i polityk. Według niego "prawo jes > t organizacją naturalnych praw dla legalnej obrony, jest stosowaniem wspólnej s > iły w zastępstwie sił indywidualnych dla legalnej obrony naturalnych praw człow > ieka: prawa do życia, do wolności i do własności". > > > Czy któras z tych teorii prawa Ci odpowiada, a jeśli tak, to która bardziej? > Niech się zastanowię... Hmmm, pierwszej nie rozumiem. Drugą rozumiem lepiej, choć jest jakaś taka trochę defensywna :) Dla mnie, jednak, nadal, prawo jest stanowione po to, żeby dać kryteria i uprościć rozstrzyganie sporów. To powoduje, że się energia ludzi nie rozprasza. Przykład: morderstwo. W prawie jest zapisane: oko za oko, ząb za ząb. Jest instytucja zaufania publicznego, sędzia, jest porcedura. Morderca zostaje złapany, osądzony, stracony, sprawa się kończy. W sytuacji bezprawia (np. gangi) nie ma norm nadrzędnych tego rodzaju. Często jedno morderstwo pociąga za sobą następne, to kolejne, aż do wybuchu wojny gangów. Kiedy sięgniesz do kodeksu Hammurabiego, to (o ile pamiętam) zauważysz tam tego właśnie pragmatycznego ducha, zmierzającego do uproszczenia rozstrzygania sporów. Pewnie Hammurabi był leniem i nie chciało mu się myśleć nad każdym przypadkiem z osobna i słuchać ciągłych skarg stron. Więc sobie i innym uprościł życie. Wg mnie, o to chodzi w prawie. Oczywiście, prawo może i powinno mieć rdzeń aksjologiczny (moralny), sam to napisałem. To jest pytanie: "jakie prawo". Oczywiście, w sposób naturalny, prawo karne zabrania czynów szkodzących jednostkom lub społeczności, sankcjonując przemoc w obronie. Zgoda. Jak to się ma do kary śmierci? Witam się :) ... ...i od razu znikam, niestety Odpowiedz Link
grand_bleu Re: cd. 18.03.09, 12:16 > Dla mnie, jednak, nadal, prawo jest stanowione po to, żeby dać kryteria i > uprościć rozstrzyganie sporów. To powoduje, że się energia ludzi nie rozprasza. Zapytam inaczej ... zasady w grze - czemu służą? (wiem, że Cię męczę, ale lubię ;))) Odpowiedz Link
vargtimmen Re: cd. 18.03.09, 12:20 grand_bleu napisała: > > Dla mnie, jednak, nadal, prawo jest stanowione po to, żeby dać kryteria i > > uprościć rozstrzyganie sporów. To powoduje, że się energia ludzi nie rozp > rasza. > > > Zapytam inaczej ... zasady w grze - czemu służą? > Zdefiniowaniu w co gramy :P > (wiem, że Cię męczę, ale lubię ;))) Jeśli bym teraz odpowiedział, że lubię być męczony, to co by sobie ludzie pomyśleli? (podpisano: Kot z Cheshire) Odpowiedz Link
grand_bleu Re: cd. 18.03.09, 12:59 vargtimmen napisał: > grand_bleu napisała: > > > > Dla mnie, jednak, nadal, prawo jest stanowione po to, żeby dać kryt > eria i > > > uprościć rozstrzyganie sporów. To powoduje, że się energia ludzi ni > e rozp > > rasza. > > > > > > Zapytam inaczej ... zasady w grze - czemu służą? > > > > Zdefiniowaniu w co gramy :P Dzięki, dokładnie o taką odpowiedź mi chodziło:) Dzięki zasadom wiemy w co gramy i wiemy czego się trzymać, żeby gra mogła sie toczyć. IMHO, podobnie jest z prawem - jest to zbiór zasad regulujacych nasze życie. Czy teraz sie ze mną zgodzisz? > > > (wiem, że Cię męczę, ale lubię ;))) > > > Jeśli bym teraz odpowiedział, że lubię być męczony, to co by sobie ludzie pomyśleli? Nie łudź się, że nie wiedzą ;P > (podpisano: Kot z Cheshire) Ten Kot? :) -- "- Ale ja nie chciałabym mieć do czynienia z wariatami - rzekła Alicja. - O, na to nie ma już rady - odparł Kot. – Wszyscy tu tu jestesmy obłąkani. Ja jestem obłąkany i ty jestes obłąkana [...] inaczej byś sie tu nie przybłakała." ;) Odpowiedz Link
vargtimmen Re: cd. 18.03.09, 14:32 grand_bleu napisała: > > > Zapytam inaczej ... zasady w grze - czemu służą? > > > > > > > Zdefiniowaniu w co gramy :P > > Dzięki, dokładnie o taką odpowiedź mi chodziło:) > :) > > Dzięki zasadom wiemy w co gramy i wiemy czego się trzymać, żeby gra mogła sie t > oczyć. > > IMHO, podobnie jest z prawem - jest to zbiór zasad > regulujacych nasze życie. Życie jest grą otwartą, nie potrzebuje definicji. Prawo stanowione jest elementem tej gry. > > Czy teraz sie ze mną zgodzisz? > Jeszcze nie. Bo są różne gry, w jedne się chce grać, a w drugie nie. A my możemy wybrać. > > > > > > (wiem, że Cię męczę, ale lubię ;))) > > > > > > Jeśli bym teraz odpowiedział, że lubię być męczony, to co by sobie ludzie > pomyśleli? > > Nie łudź się, że nie wiedzą ;P > To dobrze, bo mogę napisać śmiało, że lubię! > > (podpisano: Kot z Cheshire) > > Ten Kot? :) > > > -- > "- Ale ja nie chciałabym mieć do czynienia z wariatami - rzekła Alicja. > - O, na to nie ma już rady - odparł Kot. – Wszyscy tu tu jestesmy obłąkan > i. Ja jestem obłąkany i ty jestes obłąkana [...] inaczej byś sie tu nie przybła > kała." > ;) Ten sam: Kot uśmiechnął się, gdy zobaczył Alicję. Wygląda dobrodusznie, pomyślała: jednakże miał BARDZO długie pazury i okropnie dużo zębów, uznała więc, że powinno się go traktować z szacunkiem. :-)Q ... :-) ... -) ... ) Odpowiedz Link
vargtimmen korekta 18.03.09, 14:37 vargtimmen napisał: > Życie jest grą otwartą, nie potrzebuje definicji. raczej: Życie jest grą otwartą, możemy wybrać własną definicję X:-)Q ... X:-) ... :-) ... -) ... ) Odpowiedz Link
grand_bleu Re: korekta 18.03.09, 16:08 vargtimmen napisał: > vargtimmen napisał: > > > > Życie jest grą otwartą, nie potrzebuje definicji. > > raczej: > > Życie jest grą otwartą, możemy wybrać własną definicję czyz dyskutujac o prawie nie zastanawiamy sie nad definicja? > X:-)Q ... X:-) ... :-) ... -) ... ) B:-)))) Odpowiedz Link
vargtimmen Re: korekta 18.03.09, 20:05 grand_bleu napisała: > vargtimmen napisał: > > > vargtimmen napisał: > > > > > > > Życie jest grą otwartą, nie potrzebuje definicji. > > > > raczej: > > > > Życie jest grą otwartą, możemy wybrać własną definicję > > czyz dyskutujac o prawie nie zastanawiamy sie nad definicja? > Dokładnie tak! Zgodziliśmy się więc, że chcemy zdefiniować dobre prawo, prawo karne. Konkretnie, chcemy zrozumieć, czy lepsze jest prawo przewidujące karę śmierci, czy takie, które tę karę odrzuca. Uważam, że ta kara, za paskudne morderstwa, nie narusza podstawowych zasad prawa: zasady samoobrony, sprawiedliwości, proporcjonalności, braku okrucieństwa. Ale to za mało, żeby ją uznać. Bo przeciw tej karze stoi całkiem poważna zasada ogólna: nie przykładamy ręki do zabijania kogokolwiek, jeśli to nie jest absolutnie konieczne. Wszystkie pozostałe cele kary śmierci realizuje kara dożywocia (aspekt ekonomiczny jest w tej sprawie zupełnie nieistotny). Jaką nadrzędną, fundamentalną zasadę przeciwstawisz zasadzie niezabijania bez absolutnej konieczności? Pamiętaj: samoobronę można realizować inaczej. Ekonomiczną? Bez znaczenia, to pojedyncze przypadki. Odstraszanie? Jakąś zasadę moralną? X:-)Q . . . X:-)C . . . X:-) . . . ;-) . . . -) . . . ) Odpowiedz Link
zzaqq Mną ten artykuł w Polityce wstrząsnął 17.03.09, 17:51 tiny.pl/bl9l A Tobą? Odrzuć emocje - przeczytaj tylko. grand_bleu napisała: > w Polsce, ostatni wyrok kary śmierci wykonano we wrzesniu 87 roku ... > a w 88 wprowdzono tzw ciche moratorium na jej wykonywanie. > > Komuniści najwyraźniej czuli, że zbliża sie koniec ich rządów i woleli nie ryzy > kować ... > Nawiasem mówiąc, moratorium wprowadzono w sposób niezgodny z prawem. > > Reasumując - w r. 44 komuniści odebrali obywatelom broń, a w 88 karę śmierci .. > . ci to się potrafią zabezpieczyć. > > > > Odpowiedz Link
grand_bleu Re: Mną ten artykuł w Polityce wstrząsnął 18.03.09, 11:28 zzaqq napisał: > tiny.pl/bl9l > A Tobą? Odrzuć emocje - przeczytaj tylko. Przeczytałam i mam jedno pytanie: Hummerze, czy byłbyś w stanie zabić człowieka? Odpowiedz Link
zzaqq Zabić pewnie tak 18.03.09, 14:02 grand_bleu napisała: > zzaqq napisał: > > > tiny.pl/bl9l > > A Tobą? Odrzuć emocje - przeczytaj tylko. > > Przeczytałam i mam jedno pytanie: > Hummerze, czy byłbyś w stanie zabić człowieka? Bo zabić to pozbawić życia bez premedytacji. Ot, jadę samochodem, pęka opona, czołówka, efekt zabiłem człowieka. Nie planowałem tego, ale się stało. Pewnie mogłem coś zrobić, ale nie przewidziałem tego i nie zrobiłem. Ale zamordować czyli zabić z premedytacją już nie, tak jak pisze autor w artykule, nie wiem czy ktoś o zrównoważonej psychice jest do tego zdolny. Natomiast kara śmierci to morderstwo z czystą premedytacją. Odpowiedz Link
grand_bleu Re: Zabić pewnie tak 18.03.09, 14:10 > Ale zamordować czyli zabić z premedytacją już nie, a w obronie żony/dziecka/matki ? ... gdyby w grę wchodziło ich życie ... też byś tego nie zrobił? uruchom wyobraźnię Hummerze. Odpowiedz Link
zzaqq To o czym piszesz to działanie przypadkowe 18.03.09, 14:37 grand_bleu napisała: > > Ale zamordować czyli zabić z premedytacją już nie, > > > a w obronie żony/dziecka/matki ? ... gdyby w grę wchodziło ich życie ... też b > yś tego nie zrobił? uruchom wyobraźnię Hummerze. Nawet gdybym kogoś bronił przed kimś to nie po to, by tę osobę zabić, ale by zażegnać zagrożenie. Co więcej obrona jest działaniem w afekcie. Nie myślisz tylko działasz jak zwierzę. Jak widzisz spadającą dachówkę to nie zastanawiasz się gdzie spadnie tylko odskakujesz. Poruszyłaś jednak karę śmierci i coś nawiązałaś podle do podziałów społecznych. Komuchy :) Kara śmierci nie służy wyeliminowaniu zagrożenia. To morderstwo z zimną krwią i premedytacją - co więcej biznes. Odpowiedz Link
grand_bleu Re: To o czym piszesz to działanie przypadkowe 18.03.09, 16:04 Pozwole sobie zauwazyc, ze epatujac egzekucja (artykul) uzywasz takich samych arumentow, jak fanatyczni przeciwnicy aborcji ... Wiecej napisze wieczorem, sorki, musze leciec dalej, a i sprzet mam niezbyt wygodny ... :) pozdrawiam, p. Odpowiedz Link
zzaqq Przeczytajmy zatem co jest w artykule 18.03.09, 16:45 grand_bleu napisała: > Pozwole sobie zauwazyc, ze epatujac egzekucja (artykul) uzywasz takich samych > arumentow, jak fanatyczni przeciwnicy aborcji ... CytatCzy nie należy wyeliminować ich ze społeczeństwa, by nikomu więcej nie zagrażali? Opowiem o jednym seryjnym mordercy, którego znałem. Nazywał się Danny Rollins. Zabił pięć czy sześć studentek, bo przypominały mu matkę. A on jako dziecko był ofiarą przemocy z jej strony. Nie był do końca normalny. Mówił, że szatan kazał mu zabić te wszystkie dziewczyny. Nie była to tylko kwestia wygłaszana na potrzeby procesu. On w to po prostu wierzył i wszystkim to powtarzał. Niecierpliwie czekał na dzień egzekucji. Mówił, że chce się szybko spotkać ze swoim ojcem szatanem. Nie wiem, czy dla niego krzesło elektryczne było karą. Poznałem też człowieka zwanego kaznodzieją. Zabijał lekarzy z klinik aborcyjnych. Twierdził, że Bóg nie chce, aby ci ludzie zabijali nienarodzone dzieci, więc mordował ich w imię Boga. W dniu egzekucji był uśmiechnięty i szczęśliwy. Mówił, że idzie na spotkanie z Panem. Szczerze mówiąc, większość z nich to byli szaleńcy. Myślę, że potrzebowali pomocy psychiatry. Dla takich ludzi kara śmierci jest niczym. Słyszałaś o Jezusie - nikogo nie skrzywdził, a szedł na śmierć jak baranek? Aborcja wszędzie jest problemem. Jeśli kobieta chce urodzić dziecko, nic nie jest w stanie jej od tego odwieźć. Jeśli nie chce - nic nie jest wstanie jej do tego zmusić. Oczywiście Ty wiesz lepiej co jest lepsze w każdym przypadku. Może i masz rację. Zauważ jednak jak inni ludzie obchodzą się z nienarodzonymi i narodzonymi. Tych nienarodzonych - nie zdolnych do samodzielnego życia traktują jak ludzi. Tych, którzy mogą żyć ale potrzebują pomocy - skazują na śmierć. A wszystko w imię prawa naturalnego :) > Wiecej napisze wieczorem, sorki, musze leciec dalej, a i sprzet mam niezbyt > wygodny ... :) Zamień miotłę na skuter - idź z duchem czasu. :) Odpowiedz Link