Przeżyj to sam...

22.03.09, 09:38
Przeczytałam właśnie, że już prawie wszystkie bilety wyprzedane na sierpniowy
koncert U2 w Chorzowie. Zostały tylko te najdroższe - ale pewnie i te znikną
niedługo. Prawie pół roku naprzód ludzie kupują sobie możliwość przeżycia
pięknych chwil, jedynych w swoim rodzaju
i niepowtarzalnych. Przeżycia czegoś dostępnego tylko dla wybranych
z wybranych. Wspomnienia zostają do końca życia.

No i mnie chodzi o te wspomnienia: może zechcielibyście się nimi podzielić. W
czym niezwykłym uczestniczyliście: koncert jedyny w swoim rodzaju, wyprawa
jakaś prawie na koniec świata, spotkanie z człowiekiem wielkiego formatu...(A
jeśli to dopiero przed Wami - to o jakich wspomnieniach marzycie :-)


    • zzaqq Chodzi Ci o przeżycia stadne czy indywidualne 22.03.09, 10:16
      Ze stadnych utkwiło mi w pamięci wejście do UE.

      Dzień przed była impreza na Wrocławskim Rynku. Podejrzewając, że będzie tłok
      wynajęliśmy stoliki w kanajpce na rynku (co by nie stać), popijaliśmy piwko
      gadaliśmy (ludzie zewsząd, Szkoci, Anglicy, Holendrzy, Amerykanie).

      Atmosfera była podniosła ale to co mnie samego zaskoczyło to, to, że kiedy
      minęła północ i padło do hymnu, najpierw tysiące ludzi ryknęło Jeszcze Polska
      nie zginęła..., a potem większość zaczęła płakać - ja też. Znajomy Amerykanin
      pyta się mnie dlaczego ryczę. Ja mu, że właśnie pogrzebaliśmy Jałtę.

      To co mi odpowiedział o swoich prezydentach nie nadaje się do zacytowania :)
      • kwadrydurka Re: Chodzi Ci o przeżycia stadne czy indywidualne 22.03.09, 10:24
        Przecież zawsze przeżycia są indywidualne.
        Co najwyżej inspiracja może być "ze stada", albo "z natury". (Oczywiście, przy
        założeniu, że "stado" to nie "natura")
        • zzaqq Re: Chodzi Ci o przeżycia stadne czy indywidualne 22.03.09, 10:36
          kwadrydurka napisała:

          > Przecież zawsze przeżycia są indywidualne.
          > Co najwyżej inspiracja może być "ze stada", albo "z natury". (Oczywiście, przy
          > założeniu, że "stado" to nie "natura")

          Innego rodzaju są przeżycia stadne a innego indywidualne. Pierwsze się biorą z
          tego, że jesteśmy razem przykład Ci napisałem, inne biorą się z samotności
          ewentualnie małej grupy. Tłum to zabija.

          Kiedy jesteś w Bieszczadach i stoisz w miejscu, w którym kiedyś tętniło życie, a
          teraz został tylko las i drzewa owocowe w tym lesie to nie da się tego przeżywać
          w tłumie, np. wieś Solinka. Przynajmniej ja nie potrafię. To samo z odwiedzinami
          miejsc zagłady Oświęcim, Majdanek. Tłumy te przeżycia profanują, rodzą złe upiory.

          Podobnie jak odwiedzanie świątyń. Byłem na Kalwarii Pacławskiej i byłem
          zafascynowany, byłem na Jasnej Górze i uciekłem stamtąd.
          • kwadrydurka Re: Chodzi Ci o przeżycia stadne czy indywidualne 22.03.09, 11:49
            zzaqq napisał:

            > Kiedy jesteś w Bieszczadach i stoisz w miejscu, w którym kiedyś
            > tętniło życie, a teraz został tylko las i drzewa owocowe w tym
            > lesie to nie da się tego przeżywać
            > w tłumie, np. wieś Solinka. Przynajmniej ja nie potrafię.
            > To samo z odwiedzinami miejsc zagłady Oświęcim, Majdanek.
            > Tłumy te przeżycia profanują, rodzą złe upiory.
            >
            > Podobnie jak odwiedzanie świątyń. Byłem na Kalwarii Pacławskiej
            > i byłem zafascynowany, byłem na Jasnej Górze i uciekłem stamtąd.

            Chyba bardziej chodzi mi o takie przeżycia, jak te opisane przez Ciebie na Rynku
            w dzień przyjęcia do UE. Takie coś już się nie powtórzy - podczas gdy w
            Bieszczady czy do jakiejś świątyni pojechać można (przynajmniej teoretycznie) w
            każdej chwili.

            Nie wiem natomiast, jak rozumieć Twoje zdanie: "Tłumy te przeżycia profanują" ?
            • zzaqq Re: Chodzi Ci o przeżycia stadne czy indywidualne 22.03.09, 13:40
              kwadrydurka napisała:

              >
              > Chyba bardziej chodzi mi o takie przeżycia, jak te opisane przez Ciebie na Rynk
              > u
              > w dzień przyjęcia do UE. Takie coś już się nie powtórzy - podczas gdy w
              > Bieszczady czy do jakiejś świątyni pojechać można (przynajmniej teoretycznie) w
              > każdej chwili.
              >
              > Nie wiem natomiast, jak rozumieć Twoje zdanie: "Tłumy te przeżycia profanują" ?
              >

              Są miejsca, których oprócz pozytywnej energii czai się zła. Znaczy się
              popełniono tam złe czyny i zło dalej tam spoczywa w uśpieniu. Bardzo łatwo się
              wtedy takim złem zarazić. A przeżywanie grupowe tylko to ryzyko zwiększa.
              Opisałbym Ci dokładnie co mam na myśli ale na priv. Tu nie chciałbym o tym pisać.
    • ave.duce Re: Przeżyj to sam... 22.03.09, 10:39
      Bardzo trudno mi wybrać, ale na pierwszy ogień >

      niesamowite uczucie, gdy po raz pierwszy wygrzebawszy coś z Matki Ziemi zdałam
      sobie sprawę, że "ktoś" ostatnio trzymał to samo w dłoniach... +/- 2000 lat temu
      z nawiązką. I to "uczucie" towarzyszy mi za każdym razem, po dziś dzień.

      :p
    • absolutt Re: Przeżyj to sam... 22.03.09, 12:32
      Koncert Ewy Demarczyk.

      Kropka.:)
      • kwadrydurka Re: Przeżyj to sam... 22.03.09, 14:53
        Też byłam - prawie sto lat temu, w Lublinie.
        A Ty?

        A tak nawiasem - co się teraz dzieje z Demarczyk?
        • absolutt Re: Przeżyj to sam... 22.03.09, 16:37
          W 1981 roku.
          Można to określić jako sto lat.

          Co sie dzieje? Ma złe lata.:(
    • grand_bleu Re: Przeżyj to sam... 22.03.09, 12:47
      Kwadrydurko, Twoje pytanie jest bardzo osobiste, ale niech tam :)

      Trochę jeździłam po świecie, widziałam wiele pięknych miejsc ...
      byłam na wielu wspaniałych koncertach ... poznałam wielu bardzo ciekawych ludzi ...

      ale na pytanie o najbardziej niezwykłe przeżycie, bez wahania odpowiadam: poród.
      Było w nim wszystko o czym piszesz: wyprawa <do granic możliwości, a nawet
      poza>, niezwykłe spotkanie i duchowe uniesienia ... było tworzenie świata,
      reszta to betka.








      • kwadrydurka Re: Przeżyj to sam... 22.03.09, 14:41
        grand_bleu napisała:

        > ale na pytanie o najbardziej niezwykłe przeżycie, bez wahania
        > odpowiadam: poród

        Zazdroszczę Ci, naprawdę.
        Ja zapamiętałam poród jako coś okropnego (obudziłaś moje upiory).
        Rodziłam w piekle i piekło przeżyłam, gdy odebrano mi nadzieję po czym
        zaaplikowano narkozę.
        Szczęśliwie dziecię miało w nosie tak pierwsze jak i kolejne diagnozy :-))
        • grand_bleu Re: Przeżyj to sam... 22.03.09, 14:51
          Kwadrydurko, założyłaś <kolejny> ciekawy wątek, ale brakuje w nim Twojej odpowiedzi ... mogę prosić? :)
      • belgijska Re: Przeżyj to sam... 22.03.09, 16:47

        Boze drogi .... a z depresji post partum juz wyszlas?
        • paczula8 Re: Przeżyj to sam... 22.03.09, 17:30
          belgijska napisała:

          >
          > Boze drogi .... a z depresji post partum juz wyszlas?

          nie miałam depresji poporodowej, a Ty? chcesz o tym porozmawiać ;)
          • belgijska Re: Przeżyj to sam... 22.03.09, 17:48
            paczula8 napisała:

            > nie miałam depresji poporodowej, a Ty? chcesz o tym porozmawiać ;)

            Tutaj? ;) Musialybysmy zalozyc nowe forum ;))) Chyba moglabym miec 10 dzieci pod
            warunkiem, ze to nie ja bede musiala znalezc sie w stanie blogoslawionym i nie
            ja bede musiala przezyc ten moment, nawet z wszelkim mozliwym znieczuleniem.
            Dlugotrwale pozycje horyzontalne , zdecydowanie nie dla mojej kondycji i
            biorytmu ;)))
    • gat45 Byłam w Berlinie od 7 do 14 listopada 22.03.09, 14:56
      1989. Przypadek, daty wyjazdu ustalałam w czerwcu. Czułam, co się
      święci, i koniecznie chciałam jeszcze przejść przez Check Point
      Charlie z okupacyjnym, alianckim paszportem. Miałam pewne rodzinnie
      historyczne rozrachunki z miastami, przedzielonymi murem.

      Trafiłam - w dzikim tłumie - na Roztropowicza na murze. Nie
      pamiętam, co akurat grał. I chyba nikt z wówczas obecnych nie
      pamięta. Chyba nie była w stanie zidentyfikować. Jeżeli można w
      ogóle użyć frazesu "niebiańska muzyka", to było właśnie to. Wtedy.
      Tam. I tak.
    • vargtimmen Re: Przeżyj to sam... 22.03.09, 15:45
      Z tych, którymi się mogę tu podzielić, to chyba pierwszy strike w kręglach, w
      3-cim rzucie. Niesamowite uczucie.
    • zzaqq Pora na małe podsumowanie? 22.03.09, 16:57
      Chyba, każdy napisał tu o rzeczy miłej. Nikt o traumie. Dobrze to wróży.
    • who.is.who Re: Przeżyj to sam... 23.03.09, 01:05
      Nie zapomnę pierwszej złowionej ryby, pierwszej jazdy na koniu i pierwszego wygranego meczu ;-)
      I wielu innych rzeczy (zdarzeń, ludzi, itp.) :-)
      • zzaqq Dzięki 23.03.09, 02:18
        who.is.who napisał:

        > Nie zapomnę pierwszej złowionej ryby, pierwszej jazdy na koniu i pierwszego wyg
        > ranego meczu ;-)
        > I wielu innych rzeczy (zdarzeń, ludzi, itp.) :-)

        Przypomniałeś mi, że dawno nie byłem na Partynicach :)
        • who.is.who Re: Dzięki - drobiazg :-) 23.03.09, 02:21
          Nigdy na waszym, tzn. wrocławskim torze, nie byłem ;-)
Pełna wersja