W kwestii spadków

10.04.09, 00:23
Mam pytanie do tu obecnych dyskutantów: w jaki sposób wasi
praprzodkowie doszli do majątku który wam przekazali? Kupili bo
mieli mamomnę czy może najechali sąsiad i go zabili? A może jakiś
król wam coś dał a wcześniej zagrabił poddanym? Ci co mają dziś
kawałek Placu Defilad w Warszawie to mieli go za Mieszka? Są
potomkami Warsa i Sawy? Proszę prześledzić losy ziemi na której
stoją wasze mieszkania i znaleźć tego co ją posiadał jako pierwszy i
legalnie ją komuś sprzedał albo dał. Mam na myśli piteka antropusa
chyba.

Wszystko co się znajduje na ziemi zostało w dawnych czasach zajęte
bezprawnie kochanieńcy albo metodą zasiedzenia pustkowia należącego
do natury albo podbicia innego ludu. Nie kupili ziemi legalnie. Vide
Stany Zjednoczone Ameryki w których wszyscy wielcy posiadacze-
biznesmeni powinni dziś robić za pastuchów u Indian.

Uważam że wszystkie akty własności ziemi są nieważne bo dotyczą
własności zagrabionej albo zawłaszczonej. Bóg gdy powoływał Ziemię
do istnienia nie dał dinozaurom hipoteki i one jej nikomu nie
przakazały. I to jest punkt zero do startu rozmowy o spadkach.
    • taziuta Spadki to cywilizacja 10.04.09, 06:15
      Było jak piszesz, w prapoczątkach dziejów, tj. gdy człowiek nie był
      jeszcze nawet małpą. Ale odkąd człowiekowate zaczęły gromadzić się w
      grupy, zaczęły operować na określonych terytoriach, których broniły
      przed ‘obcymi’. A potem już ludzie myślący zaczęli się organizować w
      społeczności, w których obowiązywały różne prawa, w tym prawo
      własności. Innymi słowy, nastała cywilizacja, i od tej pory
      naturalny porządek rzeczy, w którym nic do nikogo nie należało,
      wziął w łeb. ;)

      A skoro wszystko do kogoś należy, i jednocześnie nikt nie jest
      wieczny, no to i mamy spadki. Tak po prawdzie, bez nich odpadłaby
      duża część motywacji nakręcającej ludzi do aktywności. Mam tu na
      myśli chęć ‘zabezpieczenia przyszłości’ najbliższym. A bez
      aktywności ludzi, którym się chce, ciągle jeszcze wsuwalibyśmy
      pyszne (choć ciut dzikie) owoce w dżungli, prosto z drzewa! ;)))
      • zzaqq Cywilizacja- cywilizacją ale dziedziczenie działek 10.04.09, 07:56
        Na Księżycu uważam, za lekkie przegięcie. Nie wspominając o odleglejszych miejscach.

        www.rmf.fm/fakty/?id=63878
        • taziuta Re: Cywilizacja- cywilizacją ale dziedziczenie dz 10.04.09, 08:07
          zzaqq napisał:

          > Na Księżycu uważam, za lekkie przegięcie.

          Jeśli chodzi o Księżyc i o odleglejsze miejsca, to nie wystarczy tam
          mieć 'akt własności'. Trzeba jeszcze umieć tę swoją własność objąć w
          posiadanie i obronić przed zakusami innych 'eksplorerów'...

          I dopóki ludzkość nie zorganizuje w miarę sprawnej komunikacji
          międzyplanetarnej, aby móc w/w dokonać, działki te będą warte tyle
          co papier i druk na aktach własności. ;)
        • paczula8 Re: Cywilizacja- cywilizacją ale dziedziczenie dz 10.04.09, 09:43
          zzaqq napisał:

          > Na Księżycu uważam, za lekkie przegięcie.

          A handel powietrzem (emisją gazów)?
          IMHO, to jest nie tyle przegięcie, co najwiekszy przekręt XXI wieku.
          • taziuta Re: Cywilizacja- cywilizacją ale dziedziczenie dz 10.04.09, 10:55
            paczula8 napisała:

            > zzaqq napisał:
            >
            > > Na Księżycu uważam, za lekkie przegięcie.
            >
            > A handel powietrzem (emisją gazów)?
            > IMHO, to jest nie tyle przegięcie, co najwiekszy przekręt XXI
            > wieku.

            No nie wiem, przekręt to by był, gdyby prawa do emisji gazów
            przekazywano sobie w spadku!
    • paczula8 Re: W kwestii spadków 10.04.09, 09:38
      > Uważam że wszystkie akty własności ziemi są nieważne bo dotyczą
      > własności zagrabionej albo zawłaszczonej. Bóg gdy powoływał Ziemię
      > do istnienia nie dał dinozaurom hipoteki i one jej nikomu nie
      > przakazały. I to jest punkt zero do startu rozmowy o spadkach.

      Zwierze ma tyle terenu, ile da rady obsikać (wywalczyć) - masz sporo racji :)

      Co do hipoteki, Pan Bóg nie dał jej nikomu, ale człowiekowi dał rozum, a jeżeli to, umiejetność przewidywania przeszłości, również przyszłości swojego potomstwa. Co złego widzisz w spadku?
      • oczywista.sprawiedliwosc Moi praprzodkowie posiadali Manhattan 10.04.09, 11:17
        Chciałbym żeby ci co go teraz ukradli oddali go mnie. Moj
        praprapra....prapra był pierwszy na Manhattanie i zrobił tam siku i
        kupę. To była jego ziemia (skała). Nigdy jej nikomu nie da a na
        kamieniu wyrył znaki ze przekazuje go naszemu rodowi. Ponieważ nikt
        go od nas legalnie nie kupił oczekuję zwrotu. Albo dowodów że
        przejęto go uczciwie od moich przodków. Wszystko inne łącznie ze
        świstkami będącymi rzekomymi aktami własności są tyle samo warte co
        akty własności do Manhattanu jakie wydaje od dziś moje biuro
        adwokackie w Wołominie.

        SPrzedam działkę pod budeynkiem Empires State Building, należała do
        mojego człekokształtnego pra (xrazy) dziada. A wcześniej do
        pierwszego jednokomórkowca typu pantofelek z którego w drodze
        ewolucji powstał mój antenat. Jesteśmy właścicielami Manhattanu od
        zawsze.

        Słucham.
        • paczula8 Re: Moi praprzodkowie posiadali Manhattan 10.04.09, 12:47
          > Słucham.

          Z przyjemnością odpowiem:) ale pozwól, ze najpierw włożę do wody tulipany i bazie, które niedawno przyniosłam z kwiaciarni, poszulam światecznego obrusu i sprawdzę, czy dobrze wyprasowany oraz załatwię jeszcze kilka niezbędnych przed świętami spraw, a potem ... potem mogę juz Tobę dyskutować i dyskutować :)

          BTW zakładasz fajne wątki:)
          • oczywista.sprawiedliwosc Ważna wiadomość dla ludzkości!!! 10.04.09, 12:59
            Na początku był wodór tak?! :)) No to obwieszczam że właśnie
            znalazłem ów pierwszy atom wodoru z wielkiego wybuchu w moim palcu u
            lewej nogi. Czyli we mnie jest poczatek wszystkiego łacznie z Ziemią
            Marsem, Drogą Mleczną i każda zywa istota wywodzi się ode mnie.
            Każdy koń każdy śledź każde jajko, liść i każdy tu na forum.
            Manhattan oraz cała Polska wywodzą się od tego atomu w moim palcu.

            Słucham uważnie :)))

            • zzaqq Re: Ważna wiadomość dla ludzkości!!! 10.04.09, 13:18
              oczywista.sprawiedliwosc napisała:

              > Na początku był wodór tak?! :)) No to obwieszczam że właśnie
              > znalazłem ów pierwszy atom wodoru z wielkiego wybuchu w moim palcu u
              > lewej nogi.

              Na początku był chaos. Nie wiem co masz na swoich stopach :)
              • taziuta Re: Ważna wiadomość dla ludzkości!!! 10.04.09, 14:24
                zzaqq napisał:

                > Na początku był chaos. Nie wiem co masz na swoich stopach :)

                Na początku był chaos, a potem Wielkiego Wybuchu grzyb... ;)
                • zzaqq Re: Ważna wiadomość dla ludzkości!!! 10.04.09, 14:46
                  taziuta napisał:

                  > zzaqq napisał:
                  >
                  > > Na początku był chaos. Nie wiem co masz na swoich stopach :)
                  >
                  > Na początku był chaos, a potem Wielkiego Wybuchu grzyb... ;)

                  Nie wiem, co Ty na to, ale czasami mam wrażenie, że jakbyśmy się dobrali w duet
                  nie ma takiego forum co by pociągnęło dłużej niż 2 dni :)

                  Może dlatego wolę w pojedynkę się handryczyć.
                  • taziuta Re: Ważna wiadomość dla ludzkości!!! 10.04.09, 14:49
                    zzaqq napisał:

                    > Może dlatego wolę w pojedynkę się handryczyć.

                    Ja się nie handryczę, ja ewentualnie bronię zaatakowanej osoby,
                    w tym siebie. To drobna różnica. ;)
                    • zzaqq Re: Ważna wiadomość dla ludzkości!!! 10.04.09, 14:51
                      taziuta napisał:

                      > zzaqq napisał:
                      >
                      > > Może dlatego wolę w pojedynkę się handryczyć.
                      >
                      > Ja się nie handryczę, ja ewentualnie bronię zaatakowanej osoby,
                      > w tym siebie. To drobna różnica. ;)

                      Ja tam wychodzę z założenia, że odrobina ciepłego jadu jeszcze nikomu nie
                      zaszkodziła. Wręcz jest pomocna, by znajomość nie stała się lepka i ciężka jak miód.
                    • taziuta Re: Ważna wiadomość dla ludzkości!!! 10.04.09, 14:52
                      taziuta napisał:

                      > zzaqq napisał:
                      >
                      > > Może dlatego wolę w pojedynkę się handryczyć.
                      >
                      > Ja się nie handryczę, ja ewentualnie bronię zaatakowanej osoby,
                      > w tym siebie. To drobna różnica. ;)

                      Zaś co do 'rozbijania' forumów, to myślę, że lepszym partnerem
                      móbłby być oczywista.sprawiedliwosc. To jest jajcarz, któremu może
                      tylko 3P byłby w stanie dorównać... ;)
                      • zzaqq Re: Ważna wiadomość dla ludzkości!!! 10.04.09, 14:56
                        taziuta napisał:

                        > taziuta napisał:
                        > Zaś co do 'rozbijania' forumów, to myślę, że lepszym partnerem
                        > móbłby być oczywista.sprawiedliwosc. To jest jajcarz, któremu może
                        > tylko 3P byłby w stanie dorównać... ;)

                        Wiesz, bardzo lubię takie osoby. Nie przepadam za osobami poważnymi. Czuję się
                        wtedy jak mucha w miodzie. Myślę, że nie ma głupich pytań, są tylko źle
                        postawione tezy.
        • paczula8 Re: Moi praprzodkowie posiadali Manhattan 10.04.09, 20:46
          oczywista.sprawiedliwosc napisała:

          > Chciałbym żeby ci co go teraz ukradli oddali go mnie.

          Acha, rozumiem, że to jest Twój głos w dyskusji ... głos 'za' oczywiście :)
    • marouder.eu A co ma zrobic biedna wdowa z przychowkiem... 10.04.09, 14:09
      ...gdzie sie podziac, gdy malzonek odumrze a dziedziczenie wlasnosci
      nie wchodzi w gre?:)
    • vargtimmen Re: W kwestii spadków 10.04.09, 15:02

      Dwa komentarze muzyczne:

      www.youtube.com/watch?v=pKxXfqT8FKc
      www.youtube.com/watch?v=oG6pEolAKm8
      Nie zgadzam się z takim ujęciem sprawy. Majątki rosną, szybciej lub wolniej niż
      średnie, maleją, bankrutują. Niegdyś wielkie rody biednieją, ludzie z
      niezamożnych ludzi robią fortuny.

      Utracjusze majątki tracą, pracowici i pomysłowi ludzie, jeśli im się poszczęści,
      budują finansowe imperia.

      W wieku XVI Europą (jej finansam) trzęsła rodzina Fuggerów, wielkich filantopów,
      zresztą. Co się z nimi stało? Gdzie dziś są?

      Wiek XiX to czas dominacji Rotschildów. Gdzie oni dzisiaj?

      Majątek nie jest czymś trwałym, co się tylko akumuluje. Majątek, to możliwość
      wpływu na rzeczywistość, o którą trzeba cały czas walczyć. Prawa do niego nabywa
      się i traci cały czas.

      A spadek jest, po prostu, formą darowizny. Walka ze prawem do spadku to walka z
      prawem do darowizny, czyli z podstawową czynnością związaną z dysponowaniem
      własnością.
      • gat45 Re: W kwestii spadków 10.04.09, 15:20
        vargtimmen napisał:

        >
        >
        > A spadek jest, po prostu, formą darowizny. Walka ze prawem do
        spadku to walka z
        > prawem do darowizny, czyli z podstawową czynnością związaną z
        dysponowaniem
        > własnością.
        >
        >
        Mam wrażenie, że sporo osób w tym wątku - tak jak i ja w poprzednim,
        gdzie ten temat bodajże sama wywołałam - myśli bardziej o
        spadkobiercach niż o spadkodawcach. Rozumiem, że jedno wypływa z
        drugiego, ale rozstrząsamy sprawy teoretycznie i możemy sobie
        problem podzielić na sektory.

        OK, każdy ma prawo dysponować swoją własnością i przekazać ją komu
        chce (niezupełnie, bo prawo w znacznej mierze ogranicza tę swobodę
        faworyzując więzy krwi).

        Ale jak wytłumaczyć moralne prawo spadkobiercy do tej darowanej
        własności - bez zasług własnych ? I czy mu to aby nie czyni
        krzywdy ? Nie psuje charakteru ? Sprzyja rozleniwieniu, podczas gdy,
        pozbawiony dziedzicznego majątku, mógłby odkryć w sobie te piękne
        cechy parweniusza w pierwszym pokoleniu, ktore wielokrotnie
        przytaczasz ?
        • vargtimmen Re: W kwestii spadków 10.04.09, 15:30
          gat45 napisała:

          > Mam wrażenie, że sporo osób w tym wątku - tak jak i ja w poprzednim,
          > gdzie ten temat bodajże sama wywołałam


          ...znakomity, zresztą!..

          > - myśli bardziej o
          > spadkobiercach niż o spadkodawcach. Rozumiem, że jedno wypływa z
          > drugiego, ale rozstrząsamy sprawy teoretycznie i możemy sobie
          > problem podzielić na sektory.
          >
          > OK, każdy ma prawo dysponować swoją własnością i przekazać ją komu
          > chce (niezupełnie, bo prawo w znacznej mierze ogranicza tę swobodę
          > faworyzując więzy krwi).
          >

          Tak, w momencie spadku, jest tzw. prawo do zachowku, w Polsce. Czy tak jest też
          w innych krajach? W UK, USA np.?


          > Ale jak wytłumaczyć moralne prawo spadkobiercy do tej darowanej
          > własności - bez zasług własnych ?


          Tylko realizacją woli właściciela. Wydaje mi się, że normalny człowiek
          przyjmujący taki dar, odczuwa potrzebą wykorzystania go w godziwy sposób.


          > I czy mu to aby nie czyni krzywdy ?


          To już powinna być tylko troska obdarowującego. Zakładam, że jeśli darowuje, to
          dobrze życzy temu, komu daje.

          Bill Gates zapowiedział już, że przytłaczająca większość jego majątku nie będzie
          przekazana dzieciom. Z drugiej strony, jeśli tym majątkiem jest firma, a
          spadkobiorca właściwie wychowany, to pojmie taki dar jako przekazanie obowiązku
          (uwaga! nie dotyczy Paris Hilton).


          > Nie psuje charakteru ? Sprzyja rozleniwieniu, podczas gdy,
          > pozbawiony dziedzicznego majątku, mógłby odkryć w sobie te piękne
          > cechy parweniusza w pierwszym pokoleniu, ktore wielokrotnie
          > przytaczasz ?

          W tej chwili, spadki otrzymują głównie ludzie, którzy przeszli większość drogi
          życiowej, więc tego problemu nie ma. Ale prawda, duży spadek powierzony młodej,
          nieukształtowanej osobie niesie duże ryzyko dla biorcy. Ale, jeśli darowującemu
          zależy, to może taki dar obwarować dodatkowymi warunkami.
        • zzaqq Re: W kwestii spadków 10.04.09, 15:38
          gat45 napisała:

          > vargtimmen napisał:
          > OK, każdy ma prawo dysponować swoją własnością i przekazać ją komu
          > chce (niezupełnie, bo prawo w znacznej mierze ogranicza tę swobodę
          > faworyzując więzy krwi).

          Prawo do obdarowania nie ogranicza prawo żadną miarą. Ewentualnie obdarowany
          będzie musiał uiścić cześć jako podatek. W dzisiejszych czasach wystarczy jedno
          kliknięcie w klawiaturę by obdarować kogoś miliardami euro, jeśli takie
          posiadamy na koncie.

          > Ale jak wytłumaczyć moralne prawo spadkobiercy do tej darowanej
          > własności - bez zasług własnych ? I czy mu to aby nie czyni
          > krzywdy ? Nie psuje charakteru ? Sprzyja rozleniwieniu, podczas gdy,
          > pozbawiony dziedzicznego majątku, mógłby odkryć w sobie te piękne
          > cechy parweniusza w pierwszym pokoleniu, ktore wielokrotnie
          > przytaczasz ?

          Otóż to, to niszczyło wielkich bogaczy i to jest wentylem bezpieczeństwa -
          degeneracja. Skoro spada mi manna z niebo po co pracować. Większość, którzy
          wygrali z toto ogromne majątki straciła wszystko. Wentyl ten działa raz szybciej
          raz wolniej. Czasami trwa to przez stulecia, aż roztrwoni się majątek przodków.
          Tak właśnie kończyły rody, o których wspominał Tim.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja