Jakoś nie mogę na poważnie

15.04.09, 13:39
o tym feminizmie.
To dla mnie stara historia i dziwi gdy jeszcze budzi namiętności. Ludzie są
równi, a gdy rzeczywistość temu przeczy, to ją trzeba poprawiać, zupełnie na
zimno.

W 2. dzień świąt byłam u dalszej rodziny i pewien kuzyn poprosił czy mogę mu
zrobić herbaty. Tak samo nie byliśmy u siebie. Pogoniłam go do kuchni, bardzo
był zdziwiony. Ale co miał robić, poszedł.
    • zzaqq Re: Jakoś nie mogę na poważnie 15.04.09, 14:13
      ka.mu napisała:

      > o tym feminizmie.
      > To dla mnie stara historia i dziwi gdy jeszcze budzi namiętności. Ludzie są
      > równi, a gdy rzeczywistość temu przeczy, to ją trzeba poprawiać, zupełnie na
      > zimno.

      Tak serio, to w Polsce nie powinno być z tym problemu. Prawa wyborcze kobiety
      posiadają od przedwojnia. Nie to co we Francji, bodajże końca lat 60tych. Poza
      tym jest ich więcej. Czyli mogłyby, gdyby się zorganizowały narzucić, żeńską
      wizję świata. A, że się nie potrafią zorganizować, to czyj problem :) ?
    • taziuta Re: Jakoś nie mogę na poważnie 15.04.09, 14:15
      ka.mu napisała:

      > o tym feminizmie.
      > To dla mnie stara historia i dziwi gdy jeszcze budzi namiętności...

      Budzi namiętności wśród 'konserwatystów', a takich ci u nas nie
      brakuje... ;)
    • remez2 Re: Jakoś nie mogę na poważnie 15.04.09, 18:04
      A przecież Pismo mówi: "Spragnionego napoić".
      • sclavus Re: Jakoś nie mogę na poważnie 15.04.09, 18:16
        ... a gołego przepędzić :)
        • remez2 Re: Jakoś nie mogę na poważnie 15.04.09, 18:36
          sclavus napisał:

          > ... a gołego przepędzić :)
          Gołego czyli bez kasy.
          • sclavus Re: Jakoś nie mogę na poważnie 15.04.09, 18:38
            No przecież! Bo gdyby miał kasę, to by goły nie był... pomijając
            tych, co w innych celach golizną epatują...
            • remez2 Re: Jakoś nie mogę na poważnie 15.04.09, 18:48
              Mógłby chodzić w czapce niewidce.
              PS Pewien pan, w wyniku chrobotu klucza w zamku ewakuował się o czwartej a.m.
              bez ubranka. Przeczekał w krzakach do świtu i dołączył do przebiegającej grupy
              joggingowców. Biegnąca obok pani: "pan długo biega?". "O, prawie dwa lata". "I
              zawsze w prezerwatywie?" "Tak, to na wypadek deszczu".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja