Dodaj do ulubionych

są i kosmiczne historie...

19.09.20, 02:01
nie pracuję już od roku, a w nowej firmie wraz z tematem delegacji przypomniały mi się impalntacje. To jedna z fajnych odskoczni od "sklepowej rzeczywistości", jeździłem pierwsze 6 lat pracy czyli daaaawno temusmile zamysł jest taki żeby nie narzekać na obecną sytuację na wyjazdach, ale żeby przypomnieć sobie jakieś akcje, których sami byśmy nie wymyślili, a które na dawnych implantacjach miały miejsce! Zaliczyłem jakoś 18-20 wyjazdów z reklamy. I aż do wyczerpania tych bekowych będę je opisywał. Wyjazd 1. Racibórz: pracowałem dop 2 tygodnie rok 2007, i ktoś wypadł z wyjazdu i kierowniczka zapytała mnie czy nie chciałbym pojechać? Termin był końcowy, czyli sami doświadczeni reklamowcy, ale jako bezdzietny kawaler, to co mi tam, jadę! W pokoju spotykam gościa z pewnego sklepu (pamiętam imię, ale nie będę komuś robił dołków). Patrzy na mnie, palisz zioło? palę, też coś mam. Nie wiem skąd ale w Racibożu albo miał kiedyś dziewczynę, albo do jakiejś szkoły chodził, ale znał jakiś miejscowych, z którymi nast dnia się spotkaliśmy. Dziewczyna i jakiś skejcik. Była jesień lub zima, ale poszliśmy na taki plac na którym była fontanna/basen, ale z racji pory roku, bez wody. Palimy, dziewczyna stoi tyłem do tej fontanny i nagle mówi "o kur.. policja!". Ona rzuca fikę za siebie do pustej fontanny... dźwięk odbijającej się lufy roznosi się po całym placu, ja wyrzucam torbę na trawę i czekamy co dalej. Patrol 2 gości, którzy oznajmiają nam że czuć było już za rogiem, podjeżdża suka szukają i legitymują nas po kolei. Pan: z tego miasta, pan z innego, pani? Nie mam dowodu, pana już znamy patrząc na miejscowego skejcika. Przeszukanie czy coś mamy, nic. Pytanie nagle do laski: znaleźśmy pani dowód na trawniku, czemu pani wyrzuciła? Kto wyrzuca swój dowód? Stoję między nimi i sobię myślę, Kur... 2 tygodnie i mnie wyjeb...ą po pierwszym wyjeździe hahahaha No ale puszczają nas wolno. No i plac prostokątny, my idziemy z jednej, a ten patrol z drugiej. Spotykamy się z przeciwległym rogu. Gość niższy wyjmuje z kieszeni moją torbę i pyta: słuchajcie to było na trawniku, są tu odciski palców i powiedzcie mi czyje to? Oczywiście cisza! Powiedzcie czyje to i wam to oddaje, albo zawijamy was wszystkich na komisariat. Wciąż myślę, kurw... 2 tygodnie w robocie a tu taki numer. Powiedzcie czyje to i was puszczamy, a ja oddaję torebkę, albo jutro do pracy nie pójdziecie. Warto zwrócić uwagę, że nie chcieli nas zawinąć (jakie odciski i koszta takiej operacji), ale ch.. wie na kogo trafisz. Więc mówię: no nie powie mi pan źe ktoś się przyzna, pan oddaje i idziemy w swoją stronę? On: tak, dokładnie tak. Rozmowa idzie dobrze i grzecznie i nagle odzywa się laska : no właśnie nie róbcie z gęby śmietnika! Dżizzzzys! Nie mów tak do Pana, mówię... Moja ta torebka, przyznaję.... gość mi oddał zioło i rozeszliśmy się w swoje strony! Odbierałem to od niego rozglądając się za kamerami....Wytarłem torbę, oglądają się za siebie czy mi suka zza rogu nie wyjedzie. Jutro Tarnowskie Góry, tydzień 1 implantacji. Dadajcie swoje jakieś akcje, ale nie że najeb.. do pokoju wróciłem, bo ja codziennie na każdej smile
Obserwuj wątek
    • xelectric Re: są i kosmiczne historie... 29.09.20, 23:36
      Tarnowskie Góry, lato. Dla tych co tam pracują... przy wejściu służbowym na początku stał kosz. Za nim powinno być wgniecenie w elewacji, jeśli nie ma to panel wymieniono, ale... Było ciepłe lato, choć trochę padało, dużo wina się piło i mało się spało smile W pierwszym tygodniu implantacji do reklamy przyjechała masa kartonów A1, a3, a4 (kiedyś wszystkie ceny były pisane flamastrami), folie do plotera i tona innych rzeczy. Jako że był upał, i nie chcieliśmy dygać na górę z każdą rzeczą, wpadliśmy na pomysł, że wrzucimy wszystko na nożycówkę i będziemy podawać przez okno reklamy... może to i głupi pomysł,ale wtedy wszyscy przytaknęli! Na wzwyżkę wskoczył Adam, już nie pamiętam skąd, i do góry z dostawą. W połowie elewacji wózek stanął, bo ma czujkę ciężaru do wysokości podnoszenia. Pomyśleliśmy że to przez przechył wózka na kostce, więc Adam ustawiał się prostopadle do elewacji. Wzwyżki te starsze miały ten mankament, że gdy puści się joystick to wózek i tak nadal pokonuje jakieś 10-15 cm. Stój!! ktoś krzyknął, bo narożnik podstawy był parę cm od elewacji. Adam puścił drążek ale i tak wózek przesunął się o te pare cm dalej robiąc w nowiutkiej blasze rysę na kilkanaście cm smile Jak się okazało Adam był mocno "wczorajszy", bo żegnał kolegę wyjeżdżającego na wyspy. Na szczęście nikt alkomatu nie użył i skończyło się zakryciem rysy, nowiutkim koszem na śmieci. Poza tym Tamten wyjazd zapamiętam jako "miasto kobiet". Poszliśmy na dyskotekę to było ze 6 gości i cała sala dziewczyn, w tym 2 wieczory panieńskie... piękny wyjazd!!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka