poprawmy prezydenta

05.09.10, 22:59
niby ważniejsza treść, a nie forma, ale jednak :

1/niech nie mówi tonem księdza z ambony
2/niech poluzuje napięcie mięśni i się rusza jak premier Tusk choćby
3/ niech wiarę zachowa dla siebie jako osobistą sprawę - nie że się ma z tym kryć, bo i czemu niby, ale
niech zauważa, iż przytulania się do Matki Boskiej wcale nie każdy oczekuje.

a poza tym, to OK.
w Brukseli, Paryzu, Berlinie wypadł dobrze, IMO.
    • remez2 Re: poprawmy prezydenta 05.09.10, 23:42
      Punkt 4).
      Niech się nie dzieli ze światem każdą myślą, jaką zdoła z siebie wydalić.
      ---------------
      • olga_w_ogrodzie Re: poprawmy prezydenta 06.09.10, 00:01
        to "wydalić' mi przykrość sprawiło.
        to jest , IMO, mądry, porządny człowiek.

        są niedoróbki formy, treści nie.

        • blind_as_a_bat Re: poprawmy prezydenta 06.09.10, 00:06
          olga_w_ogrodzie napisała:

          > to "wydalić' mi przykrość sprawiło.

          Zgryt.
        • remez2 Re: poprawmy prezydenta 06.09.10, 00:08
          olga_w_ogrodzie napisała:

          > to "wydalić' mi przykrość sprawiło.
          Grasz nie fair. :-)
          > to jest , IMO, mądry, porządny człowiek.
          Różne są miary.
          > są niedoróbki formy, treści nie.
          No, nie:
          - Dla mnie wielką rzeczą jest to, aby móc na początku swojej posługi
          prezydenckiej zrobić dokładnie to, co staramy się w życiu prywatnym - zaczynać
          razem z błogosławieństwem Matki Bożej; zaczynać w oparciu o dotknięcie tego
          źródła wartości, którym zawsze była, jest i będzie Jasna Góra - powiedział
          prezydent w krótkim wystąpieniu do zgromadzonych w kaplicy osób.
          • sclavus Re: poprawmy prezydenta 06.09.10, 00:20
            Może to było na okolicznaść?
            Bo w kaplicy?
            Gdyby to samo powiedział w jakiej knajpie, przed obiadem, to i ja bym zrugał... ;)
            A poważnie: nie powinien!
            W ten sposób, już nie jest prezydentem wszystkich Polaków... cała pokaźną grupę zostawił na
            boku... olał! Quoi!
            • remez2 Re: poprawmy prezydenta 06.09.10, 00:23
              W ten sposób, już nie jest prezydentem wszystkich Polaków... cała pokaźną
              grupę zostawił na
              boku... olał! Quoi!

              Olaw Komarenko.
              • blind_as_a_bat Re: poprawmy prezydenta 06.09.10, 06:54
                Powtórzę się z FK => Prawo czlowieka 'prywatnego' tak, Prezydenta - nie.
                Szkoda. Wychodzi na to, że ŻADEN Prezydent III RP po 1997 roku nie respektował postanowień
                Konstytucji RP.
                P/S. Kto/co to jest => Olaw Komarenko?
                • sclavus Re: poprawmy prezydenta 06.09.10, 09:34
                  Pogromca komarów????
                  • blind_as_a_bat Re: poprawmy prezydenta 07.09.10, 06:48
                    Poczekam na Remeza.
          • olga_w_ogrodzie Re: poprawmy prezydenta 07.09.10, 12:05
            remez2 napisał:

            > olga_w_ogrodzie napisała:
            >
            > > to "wydalić' mi przykrość sprawiło.
            > Grasz nie fair. :-)

            dlaczego ?
    • damakier1 Re: poprawmy prezydenta 06.09.10, 12:22
      Co do punktu 1. i 2. to mnie nawet ten misiowaty imidż nie przeszkadza, a nawet z lekka wzruszajacy sie wydaje. Ale zatrzymać się chciałam nad punktem trzecim. Tak sie stało, że kiedy zobaczyłam pana prezydenta na tle Obrazu Świętego, żachnęłam sie okropnie i oburzyłam, ale potem refleksja mnie naszła, że przecież dozynki to są , na Jasnej Górze, że chłop polski od wiek wieków zawsze bochen chleba znakiem krzyża naznaczył zanim go kroić zaczął, że uroczystość dożynkowa jest świętem ważnym dla wszystkich Polaków niezależnie od ich wiary, bądź nie i że obecność na niej pana prezydenta jest oczywista i naturalna. I w końcu, że prezydent Komorowski od zawsze, kiedy mu sie prezydentem nawet być nie śniło i kiedy na urząd ten zaczął się szykować, katolikiem się określał i to, że ktolickość ta jest dla niego ważna podkreślał. I kiedy tak sobie to wszystko przemyślałam, to słowa prezydenta wydały mi się w tej sytuacji naturalne i nie zazgrzytały mi żadnym zgrzytem.

      Jak daleko sięgnę pamięcią, sprawa wiary była zawsze jakoś rozgrywana. Za komuny na siłę chciano nas zlaicyzować , stąd potem każdy, kto walczył ze starym systemem automatycznie uznawany był za zdeklarowanego katolika chocby mu do wiary było bardzo daleko. Potem , jak to zwykle bywa, wahadło poleciało w drugą stronę. W moim odzcuciu stanowczo za daleko. To może jest przyczyną, że w ludziach ceniących swpbodę przekonań, wzsystko jedno religijnych, czy nie - wykształciła sie pewna alergiczność na wszelkie odniesienia do wiary w życiu publicznym. Cos takiego własnie obserwuję u siebie. I stąd pewnie liczne głosy, żeby wiara była sprawą wyłącznie prywatnie i aby osoby publiczne, zwłaszcza z kręgu "władzy" w żaden sposób jej nie manifestowały.
      Ale ja rozumiem, że człowiek prawdziwej wiary, w ważnych chwilach może mieć potrzebę o wierze swej powiedzieć i nią się podeprzeć.
      Marzy mi się, ach,marzy taka sytuacja, żeby kolejni prezydenci i wszelkie osoby publiczne, kiedy mieć będą taką potrzebę, do wiary swej, niezależnie "w co"ona by była, mieli odwagę sie odwołać.
      I tylko to jest dla mnie wazne, żeby wszyscy słuchający mieli to przekonane, że jeśli ich prezydent mówi:
      - Dla mnie wielką rzeczą jest to, aby móc na początku swojej posługi
      prezydenckiej zrobić dokładnie to, co staramy się w życiu prywatnym - zaczynać
      razem z błogosławieństwem Matki Bożej; zaczynać w oparciu o dotknięcie tego
      źródła wartości, którym zawsze była, jest i będzie Jasna Góra
      to chce mi powiedzieć, że chce swą służbę zacząć w sposób dla niego osobiście najświętszy, a nie ma w tym przekazu, że ten "jego sposób" jest lepszy, a wiara słuszniejsza od innych.
      Wszystkie mowy oficjalne, przemówienia publiczne, a i różne bardzie prywatne, rzadza się pewnymi regułami, posługuja specyficznymi zwrotami retorycznym. Gdybyśmy w nich skrupulatnie przestrzegali zasad poprawności politycznej mogłoby nas to zaprowadzić na manowce. Gdyby pan prezydent powiedział: -" Dla mnie wielką rzeczą jest to, aby móc na początku swojej posługi
      prezydenckiej zrobić dokładnie to, co ludzie wierzący [...]" dopiero miałoby to chyba wydźwięk "wykluczajacy" a literacko byłoby nieudolne.

      Bardzo ważny jest to dla mnie temat i duzo bym chciała powiedzieć, bo jako babcia wnuczka nie uczęszczającego na lekcje religii dopytujacego sie czy teraz w 4. klasie wreszcie będzie miał lekcje etyki mocno odczuwam to "wychylenie wahadła" - więc kończę, bo widzę, że zakałapućkuję sie coraz bardziej. Ale myślę, że warto tu o tym wszystkim rozmawiać.
      "Warto rozmawiać" _ o Boże, do czego doszłam!





      • ploniekocica Re: poprawmy prezydenta 06.09.10, 13:36
        Też mogłabym długo na ten temat, ale z grubsza podpisuje się pod Twymi Damo słowami.
        Z tym, że mnie to nawet przez moment nie zabolało - pewnie dlatego, że jako osoba nigdy przez KK nienadużyta odnoszę się do deklaracji religijnych (jeśli nie są wymierzone przeciwko nikomu) podobnie jak np. do deklaracji ekologicznych, feministycznych, wegetariańskich.
        Sprzeciw mój natomiast budzą wszystkie deklaracje wartościujące dlatego np. mnie wegetarianki to, co inni mają na talerzu nic nie obchodzi i nigdy nie użyje swojego niejedzenia mięsa do oceniania kogokolwiek (nawet myśliwego:)) itd. itp.
        A może dlatego, że znam i bardzo szanuję kilka osób wywodzących się z podobnych do prezydenta środowisk i podobnie głęboko wierzących, które są po prostu rewelacyjne i to właśnie z tym swoim katolickim chrześcijaństwem rewelacyjne. Chociaż dzieli mnie od nich mnóstwo potrafimy rozmawiać (hihi bo warto) niemal na każdy temat, nigdy nie starały mi się narzucić swojego systemu wartości, a przeciwnie często skłaniały mnie swoja postawą wobec różnych rzeczy do refleksji i nawet niejako do zazdrości, że ja tak nie potrafię.
        • damakier1 Re: poprawmy prezydenta 06.09.10, 14:02
          O rany, Kocico, tak dużo chciałam powiedzieć i sama widziałam, że pisze tak nieskładnie, że byłam pewna, że nikt mnie nie zrozumie. A jednak zrozumiałaś. Bardzo sie cieszę.
          • sclavus Re: poprawmy prezydenta 06.09.10, 17:35
            a ja nie rozumiem...
            Deklaracje i wypowiedzi oficjalne urzędnika państwowego, powinny być neutralne światopoglądowo... Muszą być! - konstytucja! A już tego najwyższego - absolutnie...
            W przeciwnym razie:
            - ci, którym to pasuje, biorą to jako zachętę;
            - mówiąc: my wszyscy, daje doopy, ale też i zachęca (j.w.)
            - jest to nieliczenie się z pokaźną częścią narodu - głupi lud to kupi (my wszyscy... - prezydent powiedział)
            Też mógłbym więcej i długo... :)
            PeeS - Sarkozy, w jednym ze swoich exposé, odwołał się do boga, czy tylko do religii - prasa zjechała go jak szczeniaka a prawicowa też (Le Figaro), ale delikatniej... a przecież nie powiedział: my wszyscy... ;)
      • ave.duce Re: poprawmy prezydenta 06.09.10, 17:03
        A ja się jednak zgadzam z Gackiem.
        Nie przeszkadza mi wiara Pana Komorowskiego. Przeszkadza mi wystąpienie Prezydenta Komorowskiego.

        Co do ew. stylistyki "z biegu" >

        - Dla mnie wielką rzeczą jest to, aby móc na początku swojej posługi prezydenckiej zrobić dokładnie to, co staram się czynić w życiu prywatnym - zaczynać razem z błogosławieństwem Matki Bożej; zaczynać w oparciu o dotknięcie tego źródła wartości, którym dla katolikówzawsze była, jest i będzie Jasna Góra...
        • olga_w_ogrodzie Re: poprawmy prezydenta 06.09.10, 18:41
          no i o to, Ave, mi idzie.
          mnie - jako osobie wierzącej.

          krzyże zdjąć, nie powoływać się na wiarę.
          traktować Bogarodzicę jako tradycję.
          pozwolić na wybór, a nie narzucać.

          z drugiej strony nie obśmiewać wierzących
          jako tych co to w koszałki-opałki wierzą.
          ich sprawa.
          • sclavus Re: poprawmy prezydenta 06.09.10, 18:57
            Przyznaj, że najpierw musiałby się zmienić stosunek wielu wierzących do rzeczywistości... również samego kościoła...
            Wtedy i ja wróciłbym na pozycję zwykłego ateisty :)
            • ploniekocica Re: poprawmy prezydenta 06.09.10, 19:13
              sclavus napisał:

              > Przyznaj, że najpierw musiałby się zmienić stosunek wielu wierzących do rzeczyw
              > istości... również samego kościoła...
              > Wtedy i ja wróciłbym na pozycję zwykłego ateisty :)

              O widzisz i w tym momencie się możemy zgodzić - mnie jako zwykłej ateistki to nie denerwuje. Zaczyna mnie dopiero wkurzać w kontekście tego, co wyprawia sam kościół, ale ponieważ mnie to osobiście na szczęście nie tak bardzo dotyka potrafię się wyabstrahować i patrzeć na "wyczyny" prezydenta jakby był na zjeździe związku kół łowieckich np.
              • sclavus Re: poprawmy prezydenta 07.09.10, 10:15
                ... a ja ubieram szatki wojującego ateisty... :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja