Dodaj do ulubionych

Trzymacie kciuki?

26.10.10, 22:27
My tu o pierdołach i innych Kaczyńskich, a życie dzieje się na morzu.
Zbigniew Gutkowski świetnie rozpoczął regaty samotnych żeglarzy dookoła świata Velux 5 Oceans. Prowadził już nawet stawkę. Cieszy tym bardziej, że jacht płynie pod polską banderą a jego sponsorem jest polska firma - wydawnictwo Operon! Niestety miał właśnie wypadek: śmigło generatora zraniło go w głowę i to chyba poważnie. To poważne utrudnienie w wyścigu - bo musi bardzo ograniczyć swoją obecność na pokładzie, żeby woda z fal wchodzących na pokład nie zmoczyła opatrunku - to groziłoby infekcją. Jest w tej chwili drugi. Przed nimi jeszcze wiele tygodni samotnej żeglugi (ten etap do Kapsztadu). Piekielnie trudny wyścig, tylko nieco mniej niż połowa jachtów kończy co roku te regaty.
Trzymajmy kciuki!
Więcej tutaj.
A jego sponsor tutaj
Z kolei tutaj widzimy Gutka jeszcze całego na maszcie swojego jachtu
A to s/y Operon:
https://www.w-w-i.com/images/gallery/8/6/00046368_p.jpg
Obserwuj wątek
    • man_sapiens Re: Trzymacie kciuki? 27.10.10, 17:40
      Wiadomości z dzisiaj południa. Gutkowski ma chyba trudny okres, bo narzeka mocno - ale też awarii ma sporo - na szczęście świetnie sobie z nimi radzi. Jest drugi, dystans do pierwszego (81NM) i do trzeciego (218NM) nie zmieniły się od wczoraj. Ten pierwszy to Amerykanin Bran van Liew, trzeci to Kanadyjczyk Derek Hatfield. Potem goni ich Brytyjczyk Chris Stanmore-Major. Niemiec Christophe Bullens miał fatalnego pecha: trzy tygodnie przed startem jego jacht stracił maszt. Wskutek naprawy wystartował z dwudniowym opóźnieniem, ale płynie.
      Gutek oczyścił sobie rany na głowie i założył parę szwów. Jak pisze - było prawie tak, jak z Terminatorem operującym sobie oko - tyle że jacht mocno kołysze. Gutek wygląda dość makabrycznie:
      https://www.w-w-i.com/images/gallery/8/7/00046478_p.jpg
      ale z kontuzją jest chyba ok.
      Reszta wieści? Zatkał skutecznie przeciek w okolicy rufy przy pomocy pustej butelki po wodzie i sikaflexu (ten nasz polski talent do improwizacji...), ale wypapranie ubrania klejem najwyraźniej zepsuło mu humor. Za to udało się postawić genaker (taki duuuży fok) pomimo, ze w ostatnich dniach zerwały się dwa fały. Ale wtedy padł samoster (założył zapasowy). Silnik sam się włączył bo zaczęła go obracać śruba, udało się go zatrzymać, ale nie jest pewne, czy uda się w razie potrzeby uruchomić (a to byłby problem, bo służy on głównie do ładowania akumulatorów dla elektroniki). Udało się za to zamocować hydrogenerator (który urwał się parę dni temu) tak, że jest z niego prąd. Sukces, jeżeli nie liczyć małego wstrżasu elektrycznego (słona woda...) przy podłączaniu do niego kabla.
      W sumie normalne rozkosze żeglowania :/
      Jeżeli Gutek utrzyma swoja przewagę nad trzecim, to będzie świetnie. Miejmy nadzieję, że uda mu się trochę odpocząć po niemiłych przygodach z ostatnich dni - wtedy humor mu się poprawi a to świetnie wpływa na prędkość żeglowania.
      Czołówka minęła Wyspy Zielonego Przylądka. Przed nimi równikowy pas ciszy, w którym oprócz przeważającego wiatru typu "cisza" charakterystyczne są niespodziewane i gwałtowne szkwały i burze. Trzech pierwszych powinno przedrzeć się do niedzieli przez ten pas, ale wszystko może się zdarzyć. Z prognoz wynika, że czeka ich raczej słaby ale za to przeciwny wiatr :-\ Czwarty żeglarz wybrał trasę nie na zachód od Wysp Ziel. Przyl., ale przy brzegu Afryki. Ciekawe, czy to okaże się dobrym wyborem - w ostatniej dobie miał świetny przebieg, ale teraz czeka go niekorzystny wiatr.
    • man_sapiens Re: Trzymacie kciuki? 28.10.10, 15:47
      Dzisiaj dobre wieści. Tzn. nic szczególnego się nie dzieje, Gutkowski zmniejszył minimalnie dystans do prowadzącego (z 81 do 78NM), trochę wyraźniej zwiększył przewagę nad trzecim (o 27 mil, z 218 do 245NM). Ten trzeci - Derek Hatfield - narzeka na słaby wiatr i porusza się wolniej (9 węzłów) niż prowadząca dwójka (11 węzłów). To ma duże znaczenie,bo jest on bardziej na północ niż Gutkowski i van Liew, a strefa ciszy przemieszcza się na południe i poszerza. Wygląda na to, że Gutkowski i van Liew przeskoczą ją przy stosunkowo korzystnym wietrze, a Hatfield może w niej utknąć. Czwarty, Stanmore-Major, porusza się bardzo powoli i dopiero teraz zdecydował się odejść od wybrzeża Afryki bardziej wgłąb oceanu. Piąty, Bullens, chyba odpuścił: płynie sobie blisko wybrzeża Portugalii (dopiero na wysokości Lizbony) w spacerowym tempie 3 węzłów. Nota bene to jego pierwszy samotny rejs wokół świata. Jest byłym żołnierzem - dowódcą czołgu. Aha, jest Belgiem a nie Niemcem, jak pisałem (te ich flagi są tak podobne).
      Jutro/pojutrze pierwszy jacht minie połowę pierwszego etapu.
    • man_sapiens Re: Trzymacie kciuki? 28.10.10, 23:01
      Wiadomości z popołudnia, z nagrania z rozmowy z Gutkiem, niestety nie mojej :/
      Wiatr coraz słabszy (strefa ciszy...), bardzo ciepło, bo równik blisko. Pokazały się ryby latające i delfiny - podobno brązowe bo brudne(?). W sumie spokojna żegluga. Prowizorka z hydrogeneratorem sprawdza się. Hydrogenerator to taki generatorek ze śmigiełkiem zanurzonym w wodzie (śrubką?) - gdy jacht się porusza, to produkuje prąd. Prąd na jachcie w dzisiejszych czasach jest bardzo ważny: światła nawigacyjne, gps i plotter (taka nawigacja, jak w samochodzie), radio, telefon satelitarny, samoster... Bez tego wszystkiego nie da się bezpiecznie żeglować.
      W takich warunkach, w jakich jacht jest teraz, największym niebezpieczeństwem jest zderzenie ze statkiem (pamiętacie pewnie zatopienie jachtu "Bieszczady"). Jacht jest bardzo trudno wypatrzeć z wielkiego statku: na co większym kontenerowcu (ponad 300m długości) mimo tego, że mostek jest na wysokości np. 8-go piętra nad wodą, ładunek zasłania widoczność tak, że powierzchnię wody widać dopiero np. 1,5 km przed dziobem
      https://www.ships-info.info/design/Jazan.jpg
      Dla radaru jacht daje sygnał praktycznie nieodróżnialny od zakłóceń pochodzących od fal, a na dodatek oficer na wachcie na statku - zwłaszcza na otwartym morzu - często zajęty jest pracą przy komputerze... Pozostaje obserwacja horyzontu przez słabszego, czyli załogę jachtu. Jachty (co bogatszych) samotników mają takie urządzenie, które podnosi alarm, kiedy jacht zostanie "oświetlony" przez radar jakiegoś statku. Ale - to jest dość zawodne. Pozostaje kontrola wzrokowa horyzontu - co kilkanaście minut trzeba wyjść na pokład i rozejrzeć się. To nie ułatwia wysypiania się, ale żeglarze śpią inaczej.
      Gutkowski narzeka na ciężki jacht. Jacht prowadzącego van Liew jest o 3 tony lżejszy i przez to szybszy. No cóż, to skutek większej kasy, którą był w stanie wyłożyć sponsor Amerykanina. Mimo tego Gutek siedzi mu na plecach :) Próbuje on teraz naprawić główny samoster - płynie na rezerwowym, który utrzymuje tylko stały kurs kompasowy, a nie uwzględnia zmian kierunku wiatru.
    • man_sapiens Re: Trzymacie kciuki? 31.10.10, 18:24
      Ostatnie wieści: prowadzący van Liew i drugi Gutkowski mają już za sobą zarówno równikowy pas ciszy jak i równik. Van Liew pomalutku zwiększa przewagę nad Gutkiem i chyba nic na to nie da się poradzić: Operon to nie tylko najstarszy jacht w wyścigu, ale także najcięższy i o najmniejszej powierzchni żagli. Obaj są już blisko Brazylii - przejdą pewnie 200-300 na wschód od Recife. Mają tam solidny, wschodni wiatr, i zapewne kombinują, że tak około 30 stopnia szerokości południowej załapią się na zachodni - północno zachodni wiatr, który ich zawiezie do Kapsztadu. Trzeci Hatfield poszedł - późno, ale zawsze - po rozum do głowy i płynie ich szlakiem. Stracił dużo dystansu do Gutkowskiego, to już prawie 340mil. Czwarty - Stanmore-Major - chyba długo planował, żeby iść na południe bliżej Afryki, ale tam miałby stale wiatr prosto w nos i chyba zdecydował się iść śladem prowadzących. No i wreszcie piąty, Bullens - jest dopiero koło Maroko.
      Poza tym nie ma żadnych wiadomości. Zbigniew Gutkowski jest świetny - pełny profesjonalizm.
      • ave.duce Trzymacie kciuki? Yes, yes, yes! 31.10.10, 18:49
        Nie mamy mapy?

        ps. czy wiesz coś o jachcie tego trzeciego, Hatfielda?
        Czy 340 mil morskich to "bezpieczny" dystans dla Gutkowskiego i "Operona"?
        Jak rozumiem, I miejsce poza zasięgiem, jeżeli liderowi nie przydarzy się nieszczęście, czego mu nie życzę.
        • man_sapiens Re: Trzymacie kciuki? Yes, yes, yes! 31.10.10, 20:22
          Mapa jest tutaj. Hm, zdradziłem główne źródło moich informacji.
          Jak już obejrzysz mapę, to zamknij ją - zobaczysz, że jako tapetę strony wybrano zdjęcie Gutka leżącego na bukszprycie i majstrującego przy watersztagu. Filmik z jego jachtu np. tutaj.
          340NM przewagi nad trzecim to niemało - 10% pozostałego dystansu, ale chyba ważniejsza jest tendencja - rosnąca. Jacht Hatfielda jest nie tylko o 8 lat młodszy od "Operona" ale też o 25% lżejszy. Tyle, że "Operon" ma najwyraźniej lepszego skippera :)
          Wydarzyć może się wszystko: Gutek przecież już prowadził w tych regatach. Pomijając zdarzenia typu awarii takielunku (odpukać, odstukać) - dobór drogi jachtu to wielka sztuka. Skipperzy oglądają prognozy, mapy prądów - i na tej podstawie plus własna intuicja wybierają optymalny wariant. Drobny błąd może kosztować mnóstwo czasu. Także niewielkie zmiany w doborze i ustawieniu żagli i kursu mają znaczenie. Wiatr się stale zmienia i trzeba bez przerwy te ustawienia korygować. No i - zmiana pogody nie przewidziana w prognozie może kompletnie przestawić kolejność. W typowych regatach oceanicznych, np. Volvo Ocean Race, nad czymś takim pracuje całe stado ludzi. W załodze jest meteorolog (albo i kilku), nawigator, sternik (ten decyduje m.in. o doborze i ustawieniu żagli) - niektórzy na pokładzie, ale też wielka grupa na lądzie. Oczywiście im więcej forsy ma zespół, tym więcej i lepszych ma specjalistów itd. Jak w Formule 1. Velux 5 Oceans jest pod tym względem bardzo fajny: cała ekipa to 3 osoby: skipper na jachcie, pomocnik do prac w porcie i zaopatrzenia i "rzecznik prasowy". Koniec kropka. W czasie rejsu skipper może korzystać tylko z oficjalnej prognozy pogody dostarczanej wszystkim przez organizatora. To bardzo wyrównuje szanse niezbyt bogatych uczestników w rodzaju naszego Gutkowskiego. Także parametry samego jachtu są w tych regatach dość ściśle określone i dzięki temu jachty zbudowane prawie 20 lat temu wciąż mają szanse w nich wygrywać, pomimo ciągłego postępu w konstrukcji i materiałach jachtów. No i nie jest to ekstremalna impreza jak Vendee Globe (wyścig wokół świata bez zawijania do portów), co - moim zdaniem - psułoby smak (za dużo papryki w gulaszu...).
          Malutką skazą jest to, że Velux to praktycznie monopolista w Europie w branży okien dachowych. Jedynym ich poważnym konkurentem jest polska Fakro... Co zrobić, Bonduelle konkuruje w puszkowanym groszku z Pudliszkami i też sponsoruje ekstremalny jachting. Okien jakoś nie kupuję, ale przy groszku zawsze mam zagwozdkę - Pudliszki czy Bonduelle :-/
          • ave.duce Re: Trzymacie kciuki? Yes, yes, yes! 31.10.10, 20:44
            Ekstra! :)

            Ale i tak bez Twoich komentarzy się nie obejdzie.

            ps. zawsze podobały mi się reklamy Bonduelle > www.dailymotion.pl/video/x3a9pd_reklama-bonduelle-groszek_ads , a "Pudliszki"...szkoda gadać! www.youtube.com/watch?v=cgOYOtPA1rA&feature=related
    • man_sapiens Jest nieźle 01.11.10, 20:23
      Gutek i val Liew zasuwają ostro na południe, minęli już połowę dystansu. Gutek znalazł zaplątany wokół kilu szlauch czy coś takiego (wiadomo, robota Putina z Tuskiem, że też Macierewicza na nich nie ma). Usunął to i troszkę poprawił prędkość, wygląda na to, że przestał tracić dystans do prowadzącego. Ale - narzeka na źle działający samoster. Inna rzecz, że mniejsze czy większe kłopoty ze sprzętem ma każdy. U prowadzącego nudy, za to van Liew zachwyca się swoim samosterem. Ma on samouczące się oprogramowanie (sztuczna inteligencja), które coraz lepiej potrafi bez jego udziału wykorzystać wiatr. Trzeci - Kanadyjczyk - narzeka: strefa ciszy przesunęła się razem z jego jachtem na południe i stracił znowu sporo do prowadzącej dwójki... Pisze też o tym Brytyjczyk (czwarty), jak to każda decyzja w takich regatach wywołuje efekt domino: on i Kanadyjczyk nie poszli na początku wgłąb Atlantyku, przez co później od prowadzącej dwójki weszli w strefę ciszy i teraz są za to dodatkowo karani. Belga (piątego) prześladuje pech: silny szkwał dwukrotnie położył jego jacht przy 16 węzłach, uszkodził sobie takielunek (sztag) i podarł grotżagiel. Musi celem naprawy zawinąć do portu na Wyspach Kanaryjskich. Pisze on o tym, że te awarie to skutek pośpiesznej naprawy po złamaniu masztu tuż przed startem. Tak to już jest na morzu -nie ma cudów, wszystko trzeba robić porządnie (ci, czytali "Znaczy kapitan" wiedzą, o co chodzi).
      Stanmore-Major opisuje, jak wpadł w chmurę przeróżnych przyniesionych jakimś cudem z Afryki na środek oceanu owadów, które obsiadły jego jacht. Większość szybko zniknęła za burtą, ale jakiś pasikonikowaty przetrwał i urządza mu na pokładzie koncerty. Pisze też o tym, jak kilka minut za długo zabradiażył pod pokładem i kiedy wyszedł na pokład to zobaczył, jak mija go spory statek o milę za rufą (na morzu to tak blisko, jak dotknięcie lusterkiem jadącego z naprzeciwka samochodu). A pisałem przecież o tym, że co kilkanaście minut trzeba sprawdzać widnokrąg - powinien czytać FzD. Teraz za każdym razem, gdy schodzi pod pokład - nastawia minutnik na 20minut.
      • ave.duce Re: Jest nieźle 01.11.10, 20:50
        man_sapiens napisał:

        > A pisałem przecież o tym, że co kilkanaście minut trzeba sprawdzać widnokrąg - powinien czytać FzD.

        Pewnie nie zna polskiego, nieuk jeden!
    • man_sapiens Robi się ciekawie 03.11.10, 15:07
      Gutek trzyma się równo ze stratą około 10 godzin do lidera. Hatfield utrzymuje ich prędkość, ale ma też niemal stałą (minimalnie rosnąca) stratę ok. 450mil - jakieś 30 godzin - do Polaka. Czwarty Stanmore-Major wpakował się w mało optymalny wiatr i na dodatek ma kłopoty z kabestanem. Bullen jeszcze w porcie - naprawia jacht.
      Prowadzący zbliżają się do końca strefy passatu, gdzie mieli stały i solidny wschodni wiatr 15-20 węzłów. Zbliżają się do wyżu nad Wyspą Św. Heleny (ta on Napoleona). Wejście w jego zasięg oznacza osłabienie wiatru albo nawet i ciszę i oczywiście wyhamowanie. Ale bliżej nich, na wysokości La Plata rozbudowuje się niż z silnym i korzystnym wiatrem. Wykorzystując ten wiatr można nieźle popędzić, ale trzeba robić to sprytnie, żeby nie wpaść w pułapkę wyżu Św. Heleny albo we wschodni (przeciwny) wiatr na południowym brzegu tego niżu. Sytuacja pogodowa jest niestabilna i prawidłowe albo błędne decyzje w wyborze drogi mogą wiele zmienić kolejności pierwszej trójki. Jeżeli Gutkowski będzie miał lepszą od van Liew'a intuicję i wiedzę w przewidywaniu pogody - no i więcej szczęścia albo mniej pecha - to może nawet bardzo szybko wyjść na prowadzenie. Także trzeci ma ciągle szanse, chociaż prognoza pogody bardziej sprzyja tym, którzy już są bliżej mety.
    • man_sapiens Ach, ten słodki brytyjki racjonalizm... 04.11.10, 23:55
      Z blogu Chrisa Stanmore-Majora: Równik się zbliża, linia która nie znaczy nic dla ptaków czy stworów morskich, a ja idę na rufę z ostatnią puszką coli, która będzie wyjątkowo smakowała i ostatnią paczką ulubionych orzeszków w imbirze. To dla tych, dzięki którym tu jestem, i którzy płyną tu razem ze mną, choć na pokładzie ich nie ma.
      [...] Więc miejcie swoich bogów głębin, swoje pechy, przesądy i wymysły. Ja jestem tutaj, wspierany przez małą armię ludzi związanych ze Spartanem - armię, dzięki której to wszystko było możliwe. Jeżeli pojawia się problem, to nie tylko ja go mam, ale my wszyscy, jeżeli jest sukces - to nie mój, ale wspólny, wszystkich którzy pracowali na rzecz tego wyzwania - człowiek kontra ocean.
      Jak Neptun chce colę i orzeszki to niech sobie znajdzie swoje.

      U Gutkowskiego wszystko ok. Naprawiony samoster działa bezbłędnie, co mu wyraźnie poprawiło humor. Pisze też o tym, że prognozy pogody zmieniają się szybciej niż sama pogoda, co oczywiście nie ułatwia planowania drogi. Jak naprawił samoster? Mailował ze swoim przyjacielem z Francji, który rozmontował identyczne ustrojstwo i podesłał Gutkowi wskazówki, dzięki którym znalazł on w swoim autopilocie zabrudzoną część, wypucował ją i wszystko działa. Nie ma to jak internet + przyjaciele. Ciekawe, czy zagląda też na FZD?
      Przed prowadzącą dwójką pojawiła się wcześniej niż do tej pory prognozowano "bariera" z wyżów wypełnionych ciszą. Obydwaj wyraźnie zwolnili i mogą w tym wyżu stracić bardzo dużo czasu. Ale sytuacja pogodowa jest, jak to niektórzy mówią, "dynamiczna". Tam jest tak, ze nad Wyspą Św. Heleny jest zawsze wyż i trzeba go ominąć, najlepiej od zachodu. Ale w okolicy ujścia La Platy stale tworzą się mniejsze wyże, które potem wędrują na wschód i wtapiają się w ten świętoheleński. Cała sztuka to się miedzy nimi przemknąć. Kto to zrobi pierwszy, ten wygra, bo dalej na południe jest stabilny zachodni wiatr aż do mety etapu.
      To że bariera wyżowa już się utworzyła daje szansę na zniwelowanie straty do prowadzącej dwójki przez trzeciego Hatfielda i czwartego Stanmore-Majora. Ten ostatni jest jeszcze tak daleko od tej "wyżowej bariery", że może jeszcze zdecydować się na jej ominięcie od wschodu. To byłoby bardzo hazardowe zagranie: taka droga w 99% przypadków oznacza utknięcie na długo w przeciwnym wietrze. Ale jeżeli trafi się akurat na nietypowy układ ciśnienia, to zyskuje się w drodze w do Kapsztadu wiele dni żeglugi.
      Bullens naprawił jacht i wyszedł już z Las Palmas. Nie traci optymizmu: resztę tego etapu traktuje luźno, ale już myśli o kolejnych, zwłaszcza dwóch po Oceanie Południowym do Wellington w Nowej Zelandii i potem wokół Hornu do Salvador w Brazylii. Ma nadzieję, że tam wyjdzie na prowadzenie.
    • man_sapiens Jest dobrze! 05.11.10, 20:57
      Dzisiaj w południe strata Gutka do Brada wynosiła 21mil. O godzinie 18:00 - 0NM!
      To nie tak, że płyną obok siebie dzióbek w dzióbek. Brad przedzierał się przez barierę niżową kursem na Horn, czyli tak trochę na zachód od kursu na południe. Gutek szedł kursem bardziej na południe a nawet odrobinę na wschód. No i znaleźli się w jednakowej odległości od Kapsztadu, Brad bardziej na południe i trochę bardziej na zachód.
      Nie wpadajmy w euforię: wyż już przesunął się na wschód i Brad też skręcił trochę na wschód. Ale - Brad tak mówił dzisiaj o naszym żeglarzu
      Gutek naprawdę jest świetny. Skąd się ten facet wziął, do diabła?! Bardzo dobrze mieć za plecami takiego rywala, który naprawdę walczy o każdą milę. Nie wiem, czy taka walka będzie trwała na wszystkich odcinkach, ale mam nadzieję, że żaden z nas przez to nie uszkodzi swojej łódki. On naprawdę dociska pedał cały czas, i to jest fantastyczne. Ma starszy jacht, ale świetnie przygotowany, mający na koncie zwycięstwo w Vendée Globe, więc nie żaden łach. Nasza rywalizacja naprawdę mi się podoba. Liczę jednak na to, że będę w porcie pierwszy.
      A my liczymy na to, że Gutek będzie pierwszy. W Kapsztad, w Wellington, potem w San Salvador i wreszcie w La Rochelle!
    • man_sapiens Re: Trzymacie kciuki? 06.11.10, 19:48
      Van Liew i Gutkowski są praktycznie na tym samym południku, ale Brad o jakieś 180mil bardziej na południu. Brad płynie kursem południowo-wschodnim, już jest poniżej wyżu, złapał silny i korzystny wiatr. Wyż blokujący Gutka przesuwa się bardziej na południe niż na wschód i wprawdzie ma on dość silny wiatr, ale musi płynąć odrobinę bardziej na południe niż Brad. Tak czy owak, jego taktyka - wcześniej skręcać na wschód - pozwoliła mu odrobić jakieś 100mil ze starty, którą miał do van Liew'a.
      W najbliższych dniach pomiędzy tymi dwoma i Kapsztadem będzie w układzie ciśnień niezła kaszana - niże, wyże, fronty - wszystko w ruchu no i na prognozie nie można zbytnio polegać. Będzie się działo.
      Gutkowski zjadł ostatnią pomarańczę - zostało mu tylko liofilizowane pożywienie (nie nazwę tego jedzeniem...). Ale za to znalazł pęto suchej kiełbasy - zostało chyba z poprzedniego rejsu.
    • man_sapiens Re: Trzymacie kciuki? 08.11.10, 08:55
      Brad i Gutek są na tej samej praktycznie szerokości geograficznej, Gutek jakieś 120 mil w tyle, na zachód. Brad idzie kursem prosto na Kapsztad. Bezwietrzny bąbel zimnego, wyżowego powietrza, który omijali z zachodu rozmywa się w kierunku na północ i południe i przesuwa na zachód. Brad idzie najkrótszą drogą po południowej krawędzi tego obszaru ciszy i jeżeli on rozbuduje się choć trochę bardziej na południe, niż dotąd prognozowano, to może stracić sporo na prędkości. Gutkowski chyba liczy na to i będzie szedł trochę bardziej na południe. Tam jest niemal pewny silny wiatr aż do mety etapu. Zresztą - iść za Bradem nie ma sensu, bo ten ma szybszy jacht (lżejszy, więcej żagla), a trzeci w stawce coraz bardziej zostaje z tyłu. Ciekawe co będzie robił Grad, jest w przedzie i jeżeli zechce może także pójść bardziej na południe...
      Poza tym nic w ogródkach się nie dzieje.
      Aha, ta sucha kiełbasa znaleziona przez Gutka to wyrób francuski. Ciekawe jak smakuje, moje doświadczenia z kiełbasami produkcji francuskiej, tudzież hiszpańskiej i portugalskiej nie są najlepsze.
    • man_sapiens Shit happens... 08.11.10, 16:11
      Oto, co pisze Gutkowski: Chce mi się płakać. Całą noc naprawdę szybko płynąłem by nadążać za układem niskiego ciśnienia.
      Zerwał sie kolejny fal! Tym razem topowy genaker wpadł do wody. Po 2 godzinach usuwania bardzo poważnej awarii wróciłem na właściwy kurs żeglowania.
      Od wczoraj mam naprawdę dobre warunki do szybkiej jazdy, 27 węzłów wiatru. Jestem załamany, zmęczony i zawiedziony tymi wszystkimi awariami!!!!!
      Niestety został mi tylko fok i  realnie nie mam się na czym ścigać z Bradem. Tu już nie miałem możliwości ratowania żagla. W wodzie natychmiast się podarł.

      Niech on tylko nie traci zapału i optymizmu. Po pierwsze - Bradowi też może się to i owo jeszcze przydarzyć (czego mu nie życzę, ale - shit happens każdemu). Po drugie - to dopiero pierwszy etap. W Kapsztadzie trzeba przejrzeć takielunek, wymienić fały (to akurat nie majątek), uszyć zniszczone żagle (to będzie kosztowało, ale miejmy nadzieję, że sponsor - wydawnictwo Operon - ma jeszcze kasę w rezerwie). No i kupić zapas żarcia - na Oceanie Południowym zalecana dieta dla żeglarza to 7500 kalorii dziennie.
    • man_sapiens Forza Gutkowski! 09.11.10, 21:52
      Gutkowski mając tylko niedużego foka musi refować grota, żeby utrzymać jacht w jakiej takiej równowadze. Front atmosferyczny z silnym wiatrem (30 węzłów i więcej) już mu uciekł na wschód. Gutek idzie wyraźnie na południe - tam przepowiadają silny wiatr i będzie pewnie chciał to wykorzystać.
      Brad za to idzie teraz na północny wschód. Trzyma się jeszcze tego frontu, ale to już końcówka. Ciekawe co kombinuje - na tej bardziej północnej trasie do Kapsztadu prognoza przepowiada wkrótce ciszę i jeżeli nie zdąży albo cisza pojawi się wcześniej niż zapowiedzi, to przymusowo "zaparkuje" na morzu. Gutkowski pewnie widzi w tym swoją szansę i słusznie próbuje w tym szczęścia. Na awarię jachtu van Liewa nie ma co liczyć: wprawdzie obydwaj liderzy wyciskają co się da ze swoich statków, ale "Le Pingouin" jest świetnie przygotowany. Brad ma teraz grubo ponad 200 mil przewagi. Razem z Gutkowskim prawią sobie nawzajem komplementy chwaląc żeglarskie umiejętności i wolę walki.
      Aha, Gutkowski zapowiada, że będzie starał w Kapsztadzie wszystkie naprawy i przegląd jachtu zrobić osobiście, żeby na trudnym drugim (i trzecim) etapie móc w 100% polegać na sprzęcie.
      Swoją drogą - dziwię się gazetom rozpisującym się o naszych tradycyjnie już nieudacznych siatkarkach, że o nożnych piłkarzach nie wspomnę, a milczące na temat s/y Operon i jego skippera.
    • man_sapiens Gutkowski nie odpuszcza 11.11.10, 22:05
      Pierwszy etap zbliża się do końca. Brad van Liew może dotrzeć do Kapsztadu w niedzielę, Gutek o dzień - półtora później.
      Brad poszedł dość mocno na północ i jest na południku Kapsztadu. Troszkę ryzykuje, bo jeżeli dogoni go strefa ciszy, to może dużo stracić. Ale na razie trzyma się.
      Gutek miał świetny plan i o mało co nie udało mu się wyregacić Brada. Poszedł sporo na południe, w strefę silniejszego i stałego wiatru. Jak pisałem - stracił genakera - duży żagiel na słabe i średnie wiatry - i ma tylko niewielki fok, więc podziałał trochę na zasadzie "going where the weather suits my clothes" to było w "Everybody is talking to me" z "Nocnego kowboja". W jego przypadku raczej "Going where the wind suits my sails" - poszedł tam, gdzie (silny) wiatr pasuje do jego (niewielkich) żagli. I tak mógł sobie spokojnie płynąć do mety. Ale biernie poddawać się losowi to najwyraźniej nie jego specjalność, na dodatek trzeci w stawce płynie zbliża się też do niego. Przy fali 4-6metrów i wietrze 18 węzłów wylazł na maszt (25 metrów - tak z 8 pięter!), żeby naprawić zerwany fał. Mało się nie zabił, ale fał założył. Po czym postawił spinaker -potężny, 400m2 - pomimo, że zrobiło się już ciemno. To był błąd - po kilku minutach było po spinakerze i Gutek płynie znowu, jak to pisze "jak turysta" - ładny mi turysta, zasuwa 13 węzłów.
      Zapowiada się ostra walka o 3 miejsce, ale Gutkowski nie nie może czuć się 100% bezpiecznie. Pech nie popuszcza piątemu - Belgowi. Dostał gorączki, komisja regatowa zaleciła mu, żeby wszedł do portu i dał się zbadać. Doktor dał mu nowy antybiotyk i kazał porządnie wyspać się. Płynie znowu, ale stracił kolejne godziny.
      Aha, ponoć Superexpress napisał, że budzet Gutkowskiego to 1 milion euro. Gutkowski kwaśno to skomentował, że przy takim budżecie powymieniałby o wiele więcej elementów wyposażenia jachtu na nowe. Żarty żartami, ale w Johannesburgu na uszycie nowych żagli trzeba będzie wydać dużo pieniędzy. Żeby tylko ich nie zabrakło!
    • man_sapiens Countdown 13.11.10, 19:36
      Brad van Liew jest 218 mil od celu. To już odliczanie - jeszcze jakieś 15 - 20 godzin i będzie w porcie jako zwycięzca etapu. Gutkowski poszedł jeszcze dalej na południe, wgłąb ryczących czterdziestek, gdzie jest wiatr odpowiedni do jego żagli. Tam, gdzie płynie teraz, spotkanie góry lodowej nie byłoby ewenementem. Trzeci - Hatfield - musiałby nadrabiać ponad 200 mil dziennie, żeby wyprzedzić Gutkowskiego. Jest to raczej nieprawdopodobne, ale jeszcze za wcześnie, żeby puszczać kciuki.
      Przed startem regat różni spece dywagowali, że ukończenie etapu to już będzie wielki sukces Gutkowskiego, a miejsce inne niż ostatnie będzie sensacją. No to mamy sensację.
      Z Kaapstad start do drugiego etapu 12 grudnia. Do tego czasu Gutkowski musi wyposażyć się w nowe żagle (i dostanie za to punkty karne, ale nie ma wyboru) i powymieniać to i owo w takielunku. Żeby tylko nie zabrakło na to pieniędzy...
    • man_sapiens Pierwszy już nie będzie, ale jest świetnie 14.11.10, 20:15
      Brad van Liew jest już w Kaapstad, pierwszy. Przez całą drogę nie miał praktycznie awarii, tylko krótko przed metą rozsypał mu się kabestan i zmiana żagla przy pomocy pomocniczego wymagała coś koło tysiąca okręceń korbą - ale czwarty w stawce Brytyjczyk ma tak już od dawna. Gutkowski ma jeszcze trochę ponad 600 mil do przepłynięcia. Ostatnio co nieco zwolnił, bo od mety odgradza go klin wyżowy czyli pas o szerokości jakiś 100mil. Na szczęście ten klin szybko znika i we wtorek już nie będzie po nim śladu - Gutkowski dotrze do celu pewnie w środę. Trzeci trochę nadrobił do Gutka, bo jedzie w przyzwoitym wietrze "na plecach" tego wyżowego klina przesuwającego się na wschód. Ale musiałby potroić to tempo nadrabiania, żeby zagrozić Gutkowskiemu.
      Tak więc - tak trzymać! Gutkowski bo idzie mu świetnie, my z FZD - bo nasze trzymanie najwyraźniej skutkuje.
    • man_sapiens Ostatnie metry (mile) 17.11.10, 09:10
      O 0600 Gutkowski miał 117 mil do portu i robił 10 węzłów. Cisza mu raczej nie grozi, zwiększa się przewaga nad trzecim. Powinien być po południu w porcie (tam jest lato, jeszcze długo będzie jasno). Jeszcze te kilka - kilkanaście godzin trzeba trzymać.

      Swoją drogą: pierwszemu (Bradowi) można - na jego stronie - wpłacać pieniądze. Broń boże tego nie róbcie! On ma i tak aż za dużo kasy! Ale czemu tego nie robi nasz Operonracing?
    • man_sapiens No i nie wiadomo 17.11.10, 20:10
      Ostatnie wyliczenia (o 1200) mówiły, że Gutkowski dopłynie o 1930 naszego czasu. O 1900 miał 4 mile do portu. Czyli - nawet na motorku już pewnie dopłynął. On już może popija szampan piwem, a ja ciągle jeszcze trzymam i nie ma jak sobie nalać ani wlać - bo informacji jeszcze nie ma. No i nie można się jeszcze puścić.
      • man_sapiens PUSZCZAĆ!!! 17.11.10, 22:22
        Nie chodzi o uwalnianie orki, chodzi o nasze zsiniałe i zdrętwiałe od trzymania kciuki. Gutkowski dopłynął, jest drugi na mecie w Kaapstad!
        Linię mety przekroczył o 2003UTC, czyli 2103 naszego dziwnego czasu.
        Ja już nalałem i wlałem z tej okazji, czego i wam współtrzymaczom życzę.
        Jak się po dłuższym czasie schodzi z jachtu na ląd, to najdziwniej - przynajmniej dla mnie - jest w łazience. Na dworze jest normalnie, ale jak się wejdzie do kabiny prysznicowej, to się człowiek musi zapierać o jej ściany, tak się kiwają. Trwa to tak z pół dnia, potem ziemia uspokaja się i prysznic przestaje się kiwać.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka