Dodaj do ulubionych

Rumieńce lata pobladły...

11.08.11, 22:01
kuleczki dzikiego bzu już fioletowe prawie całkiem.
śniegulki na tych krzewach, co to przedtem miały maleńkie, różowe kwiatki,
już gotowe do zrywania, rzucania pod nogi i robienia trzask, trzask.
lub w palcach pstryk, pstryk.
chłodno, wilgotno, słońce gdzieś pooooooooszło się opierniczać w kącik leniwie.
trudno się zgodzić na jesień, skoro lata nie było nieomal.
tj. było w maju.
i w czerwcu nieco.

stanowczo się na koniec lata nie zgadzam.
mam postanowienie, iż będę do października
udawała, że lato jest.
niezależnie od tego, co się z pogodą tą wyczyniać będzie.
Obserwuj wątek
    • tojajurek Re: Rumieńce lata pobladły... 11.08.11, 23:07
      Nie strasz, Dobra Kobieto! Ja już z obawą oglądam drzewa na hacjendzie, bo tyle liści w tym roku na nich wisi, jak nigdy. A w ubiegłym napełniliśmy suchymi liśćmi jesienią 85 worków. Ile będzie w tym roku? Ja pierniczę! A stary grzbiet ciężko się zgina.
      • dzidzia_bojowa Re: Rumieńce lata pobladły... 12.08.11, 03:39
        Nie nacieszyliśmy się latem jeszcze więc i ja nie zgadzam się na przyjście jesieni. Jak zatrzymać lato? Pytanie dramatyczne i oczekujące odpowiedzi natychmiastowej bo czas leci...W lipcu o tej porze już ptaszki świergoliły a teraz poza odgłosami miasta głucha cisza. A te ptaszki przynajmniej zagłuszały myśli czarne. Czuję wprost fizyczny ból odczuwając przemijanie. A wiosną, wczesnym latem wszystko jest inaczej, daje nadzieję. Teraz nadziei brak. I wielkie niepogodzenie!
      • dupetek Re: Rumieńce lata pobladły... 12.08.11, 10:45
        Może powinieneś pomyśleć o zmianie strategi panie Jurku. W jakimś kąciku hacjendy kompostuj te liście.
        Ja z przyrodzonego lenistwa jesienią liści nie zbieram, podpieram się opiniami ekologów, że w tych liściach zimuje masa pożytecznych robaczków:) Wiosną odpalam kosiarkę i po kłopocie! Liście, skoszoną trawę i roślinne odpady kuchenne kompostuję, przesypuję tą masę popiołem z kominka i mam świetny nawóz do małego przydomowego warzywniaka. Warzywa rosną jak wariaty bez dodatkowego nawożenia. Zresztą pojęcie kompost brzmi nieco zbyt dumnie, bo nie przerzucam tego bałaganu i gdy jesienią rozrzucam przed kopaniem, to bardziej przypomina kiszonkę. Znowu lenistwo:), ale w ziemi rozkład idzie bardzo prędko. Co ważne nie ma żadnego smrodu, jedynie lekki bagienny fetorek rozkładających się roślin.
      • ta Re: Rumieńce lata pobladły... 12.08.11, 11:28
        tojajurek napisał:
        > Ja już z obawą oglądam drzewa na hacjendzie, bo tyle
        > liści w tym roku na nich wisi, jak nigdy. A w ubiegłym napełniliśmy suchymi li
        > śćmi jesienią 85 worków.

        Panie Jerzy !
        Kompostowniki założyć trzeba koniecznie ! Ileż dobra pakujesz pan w wory!
        Urządzenie do przemiału liści (gdy ich tak wiele) i drobiazgu patyczkowego zakupić, przeschnięte listki i inszą organiczną marnotę mielić , w pryzmy składać i uzyskiwać super substancyję dla żywego rosnącego. Ileż to frajdy mieć żywe będzie :)
    • tw_wielgus Re: Rumieńce lata pobladły... 12.08.11, 10:40
      Sądzę, że nie powinniśmy przejść nad tym do porządku.
      Musimy złożyć reklamację w TVN Meteo, najlepiej zbiorowo.
      To nie do pomyślenia, że nie dość, iż zima w minionym sezonie była wyjątkowo paskudna i długa to nam jeszcze sprzedano niesprawne technicznie lato. W końcu mamy niezbywalne prawo do tych paru ciepłych miesięcy w roku. Mamy prawo podsmażyć się na słońcu tu na miejscu, w kraju. Stąd rodzi się moje wielce uzasadnione podejrzenie, że TVN Meteo działa w interesie potężnego lobby turystycznego. Jako wyborcy powinniśmy wywrzeć presję na posłów żeby powołali komisję śledczą w tej jakże ważkiej i dotyczącej wszystkich obywateli sprawie.
    • wanda43 Re: Rumieńce lata pobladły... 18.08.11, 15:23
      Jeszcze zadne lato nie bylo takie smierdzace i obfite w muchy oraz komary. Mam go dosc nie dlatego, ze opady i juz chyba z 5 razy nas zalewalo, ale przez smrod szamba pompowanego przez malzenstwo nauczycieli z sasiedztwa do lasu i schnące od tego drzewa. I szlag mnie trafia na sama siebie, bo na zwracanie uwagi nie reagują i powinnam zglosic strazy miejskiej, a nie potrafie sie przelamac.
      • witekjs Re: Rumieńce lata pobladły... 18.08.11, 19:01
        Tutaj chyba nie ma żadnych wątpliwości.
        Powinno również, jeśli nie przede wszystkim zgłosić się tę sprawę do władz sanitarnych/medycznych.
        Stanowi to zagrożenie dla środowiska, ludzi i zwierząt.
        Warto również przygotować dokumentację fotograficzną.
        To groza, mieć takich chamów /pedagogów ! /, sąsiadów.

        Pozdrawiam. Witek
        • wanda43 Re: Rumieńce lata pobladły... 18.08.11, 20:26
          Fotki mam, robilam je specjalnie tak, aby widzieli, uprzedzilam, ze wykorzystam jesli nie przestaną. Najgorsze jest to, ze pozostali sasiedzi boja sie mnie poprzec. Psioczą, ale po cichu. Uklady, ukladziki lokalne dają o sobie znac. A ja mam opory, bo brzydze sie donoszeniem nie mniej, niz tym odorem.
          • witekjs Re: Rumieńce lata pobladły... 18.08.11, 20:36
            wanda43 napisała:

            > Fotki mam, robilam je specjalnie tak, aby widzieli, uprzedzilam, ze wykorzystam
            > jesli nie przestaną. Najgorsze jest to, ze pozostali sasiedzi boja sie mnie po
            > przec. Psioczą, ale po cichu. Uklady, ukladziki lokalne dają o sobie znac. A ja
            > mam opory, bo brzydze sie donoszeniem nie mniej, niz tym odorem.

            Rozumiem Cię, chociaż mam świadomość, że ta powszechna u nas postawa, jest związana z latami nieidentyfikowania się Polaków z naszymi władzami, Państwem.
            Jak pewnie wiesz, zupełnie inaczej wygląda to w innych krajach Europy.
            Myślę, że ktoś to w końcu musi zrobić i sądzę, że w tym momencie spotka się ze wsparciem innych sąsiadów.
            No cóż, głowy za to nie dam... ;-)
      • maniasza Re: Rumieńce lata pobladły... 18.08.11, 22:43
        wanda43 napisała:

        > Jeszcze zadne lato nie bylo takie smierdzace i obfite w muchy oraz komary. Mam
        > go dosc nie dlatego, ze opady i juz chyba z 5 razy nas zalewalo, ale przez smro
        > d szamba pompowanego przez malzenstwo nauczycieli z sasiedztwa do lasu i schnąc
        > e od tego drzewa. I szlag mnie trafia na sama siebie, bo na zwracanie uwagi nie
        > reagują i powinnam zglosic strazy miejskiej, a nie potrafie sie przelamac.

        Zadaj sobie pytanie, czy to co robia jest złe/niebezpieczne (nie tylko dla Ciebie i innych mieskzańców), czy też nie warto zgłaszać mozna to zbagatelizować. Zważ i zdecyduj. W sobie. Nie kierując się oporami swoimi.

        Kiedyś mieliśmy z sąsiadami wspólny korytarz. Takie wspolne zamykane wejscie, jakies szafki na buty, rowery, kwiatki itp, i dwa mieszkania - ich i nasze. Zawsze w dobrych relacjach bylismy z sąsiadami, mimo pewnych lekkich zgrzytów, bo młodsi byli nieco, lubili imprezować i i takie tam, nie potrafili drzwi zamknąć normalnie, tylko trzaskali i wiecznie klamke trzeba było naprawiać, otwierać norrmalnie tez nie potrafili, tylko wyrywali te drzwi do siebie itp. ale to dało się znieść.
        Natomiast pewnego dnia po ich częsci (bliżej ich mieszkania), stanęły plastikowe ok 100 litrowe beczki. Niby puste, ale na drugi dzien w tym korytarzyku dało się wyczuć, i to dość mocno - zapach paliwa. Więc eks podszedł, popatrzyl, że sa jakieś resztki paliwa na dnie w tych dwoch beczkach, grzecznie zapukał do nich i juz niegrzecznie powiedział. Jak kradniesz paliwo, to mnie to nie interesuje, twoje sumienie, ale jak qqqq wystawiasz to na korytarz, gdzie mam wdychac opary i narażasz mnie, rodzinę i co najmniej całą klatkę na niebezpieczeństwo to wynieś to natychmiast.
        Cos tam sasiad probowal zaczynać, na zasadzie "co ci to przeszkadza, jutro wyniosę", no ale eks nie popuscił i dal mu wybór :) - albo je usuniesz natychmiast, albo bedziesz mial dwie sprawy na raz.
        Podziałało natychmiast.


        ps. donos by był, jakbyś zobaczyła, że sąsiad wystawił chałupę i Cie krew zalewała i walnęłabyś anonima do US bez żadnych podstaw. To takie polskie przecież. Natomiast zgloszenie ewidentnego naruszenia prawa, donosem nie jest. Pozbądź się takiego myslenia, im szybciej. Mamy inne czasy. Myśl o sobie i swoim najbliższym środowisku.
    • man_sapiens Re: Rumieńce lata pobladły... 20.08.11, 11:54
      Ostatnio (za)dużo jeździłem po Polsce - w kilku miejscach widziałem bociany nie w 3-4 osobowych rodzinach, ale w 8-10 osobowych grupkach. Czy to już? Szkoda, że (Waligórski) nie ma rady na to innej niż (Mrożek) ucieczka na południe.
    • olga_w_ogrodzie Re: Rumieńce lata pobladły... 26.08.11, 21:43
      słońce się stara bardzo, ale już mu nie wychodzi jak w maju, czerwcu.
      tamtej siły rażenia nie ma, choć, przez wilgoć ziemską parującą się utrzymywała upalna duchota.
      może to dlatego tak się w niej zawiesił i trwał dziś, stał w powietrzu nad jednym tajnym miejscem w Ogrodzie Saskim, ten szczególny zapach marihuany.
      ktoś w okolicy palić musiał dla spożycia nastroju lepszego.
      a ten zapach, to ładny jest.
      no.
      naprawdę ładny.
      • damakier1 Re: Rumieńce lata pobladły... 26.08.11, 22:17
        U mnie lato się rozszalało i się robi tropikalne. Wczoraj tak porno i duszno było, że barometr mi zdurniał i pokazywał 120 proc. wilgotności powietrza. Dzisiaj już aż 120. nie było, ale za to słońce prażyło na 200 procent. Zaprosiła mnie koleżanka do ogrodu na maliny - suknie przywdziałam kolorową, kapelusz od słońca na łeb nadziałam, sok malinowy po palchach mi spływał, W malinowym chruśniaku se w myślach przepowiadałam - zupełnie jakbym miała dwadzieścia lat, a nie sto dwadzieścia...
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka