Dodaj do ulubionych

Damko, byłażeś tam

13.01.12, 20:47
w obiekcie służby zdrowia ?
i jak sprawki ?
Obserwuj wątek
    • damakier1 Re: Damko, byłażeś tam 13.01.12, 21:28
      No byłam, byłam.
      I tak: w przychodni mojej, gdzie moja pani doktor rodzinna - sama przyjemność. Ale to dość specyficzna przychodnia i jeszcze specyficzniejsza pani doktor. Juz ona na emeryturze dawno byc powinna, bo jeszcze starsza ode mnie, ale nie dość, że pracuje, to jeszcze kierowniczy. Ta pani doktor skrupulatnie mi wyszukała za pomocą komputera wszystkie moje leki, posprawdzałyśmy obie, czy nie ma czego tańszego i co ma, a co nie ma refundacji i w ogóle było miło. Powiedziała mi ona, że czerwoną sławetną pieczątkę otrzymała, ale nie postawiła jej nikomu i nie postawi w życiu. Ale tez uważa ona (i słusznie), że nie wiedzieć po co roboty z wyszukiwaniem, co i jak refundowane im dodano, bo ten sam wykaz w komputerze mają i w aptekach i taki sam obowiązek sprawdzania.
      A teraz ciekawostka: pokazała mi pani doktor wydruk, grubaśny jak cholera, w segregator oprawiony, a w nim drobniusieńkim druczkiem spisane to wszystko, co teraz w komputerze się sprawdza tyle, że praktycznie nie do odczytania, bo druk taki maleńki i bledziutki, jak sama anemia. Takie wydruki ponoć z początkiem roku dostali wszyscy lekarze, bo nie od razu to było w internecie. Teraz to juz własciwie nikomu niepotrzebne.
      Moje pytanie jest takie: ile kosztowało wydrukowaie tego dla wszystkich lekarzy i kto dostał to zlecenie?
      Miło było w przychodni, ale skończyło sie w aptece. Faktem jest, że pani doktor przy pisaniu recepty się pomyliła, ale poprawkę podpisem i pieczątka zaznaczyła. Przy kazdym leku było zaznaczone jak jest płatny, a i tak młody farmaceuta jakies watpliwości miał i pani kierowniczce receptę pod nos podetknął. Pani spojrzała i burknęła - sto procent. Ja tego nawet nie usłyszałam, ale mój czujny mąż, gdy młodzian zaczął na kasę nabijać, spytał, czy ja dobrze usłyszałęm, że to będzie pełnopłatne? No i tu pani kierowniczka zaczęła nam tłumaczyć, że mam zapłacic bez refundacji, bo w jakimś polu czegoś tam brakuje. I dodatkowo mi zaczęła jakimś wyłożonym na ladę obwieszczeniem o strajku, w czarnej obwódce niczym nekrolog, machać. No tośmy się trochę poawanturowali, zabrałam receptę i powiedziałam, że noga moja w tej aptece nie stanie. A w innej aptece miła pani aptekarka jeszcze mi na jeden lek tańszy odpowiednik wynalazła, wszystkie zniżki uwzględniła i choć jej powiedziałam, jak mnie potraktowano, nijak nie mogła dociec, o co w tamtej aptece chodzic mogło, bo błędu żadnego w recepcie nie widziała.
      No i jeszcze dodam, że to był mój stały od długiego czasu zestw leków i że po tej reformie wypadło mi trochę taniej niz przed. Podobnie z lekami mego męża.
      To tylem nasprawozdała.
      --
      "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
      (aut.: ToJaJurek)
      • olga_w_ogrodzie Re: Damko, byłażeś tam 13.01.12, 21:38
        Damo, ale nic nie mówisz co o zdrowiu Twem powiedziała ta doktor przemiła, którą już lubię razu od.

        czy Wy byliście tylko po recepty, a nie na badania kontrolne ?

        a te książeczki z wykazem, to w poradni, gdzie dr D. jest o której w innym miejscu pisałam, to potrzebne, Damko.
        tam nie ma komputerów.

        • damakier1 Re: Damko, byłażeś tam 13.01.12, 23:21
          O zdrowiu mym nie ma co mówić, bo ono szczęśliwie jest zdrowe stoswnie do peselu. Byłam tylko po recepty i skierownie świeże do kardiologa na ten rok.
          Jak te wydrukowane wykazy potrzebne, to mi ulżyło.
          --
          "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
          (aut.: ToJaJurek)
          • olga_w_ogrodzie Re: Damko, byłażeś tam 14.01.12, 09:25
            no to Bogu dziękować, że zdrowe zdrowie to.

            ja zaś zostałam całkowicie pozbawioną medycznej pomocy.
            na dodatek miałam jakąś beznadziejną lekarkę rodzinną i już zero animuszu, by szukać nowej.
            nieoczekiwanie zaprzyjaźniona, znajoma z forów odwiedzanych wspólnie zrobiła mi prezent w momencie mojej rezygnacji i poddania się.
            nic nie mówiąc wzięła i zapisała mnie do swojej, dobrej, sprawdzonej doktorki w innej poradni.
            no to tam poczłapię, bo chcę różne profilaktyczne rzeczy dokończyć.
            ale są ludzie zadowoleni z reformy.
            znajomy ze stwardnieniem zanikowym bocznym ma wszystkie leki tańsze, a jeden, który 300 zł kosztował go, teraz będzie za 3.20.
            żal mi min. Arłukowicza i zachowania się p. Kopacz to ja teraz kompletnie nie rozumiem.
            • damakier1 Re: Damko, byłażeś tam 14.01.12, 10:25
              Absolutnie nie trać animuszu i nie poddawaj się! Najwazniejsze, żebys kontynuowała to wszystko, co zaczęte było.
              Co do tych reformatorskich zmian cen leków to jasne, że skoro mają oszczędności przynieść, to jakieś leki musza zdrożeć i Ci, na których wypadnie będą źli. Pytanie tylko, czy mądrze to wszystko będzie robione.
              Druga sprawa, że błędy reformy swoją drogą, a zwalanie na reformę skutków własnej złej pracy i zła wola to druga sprawa. Przykład - opisane przeze mnie dwie apteki. Gdybym była tylko w pierwszej, uznałabym, że reforma jest fatalna, a gdybym od razu poszła do tej drugiej, reforma by mi się spodobała.
              Minister Arłukowicz miota się od ściany do ściany, ale nie żal mi go. Wiedział na co idzie, to niech ma. A Ewa Kopacz to też moje rozczarowanie. Bardzo ją ceniłam i lubiłam i staram się ją na wszelkie sposoby usprawiedliwiać, ale coraz marniej mi idzie.
              --
              "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
              (aut.: ToJaJurek)
              • ta Re: Damko, byłażeś tam 14.01.12, 12:30
                damakier1 napisała:
                > Druga sprawa, że błędy reformy swoją drogą, a zwalanie na reformę skutków własn
                > ej złej pracy i zła wola to druga sprawa

                Ot co!
                Znam medyków, co pieczątek nie przystawiają i nigdy tego nie zrobią ;)
                Tyle, że neta trza mieć na bieżąco hulającego.
                Pisałam o tym na FK na samiuśkim początku rozróby.
                Medyk kumaty nie ma problemu ze znalezieniem dedykowanego portalu z wyszukiwarką leków, gdzie po zalogowaniu i dwóch kliknięciach ma wszystko czarno na białym, co trzeba. Listę caluśką wszystkich preparatów z daną substancją czynną i stopniem refundacji.

                Jeden szkopuł zasadniczy, to brak możliwości sprawdzenia prawa do świadczeń z NFZ.
                Tak więc musi zawierzyć pacjentowi (i przed zmianą ustawy majątkiem swoim ryzykować)

                No i...jeśli czyta fora naczytać się o konowałach, harpiach, złodziejach i doktorach Mengele...:(
                • olga_w_ogrodzie Re: Damko, byłażeś tam 14.01.12, 12:41
                  no to ja nie wiem po jakich ja poradniach łażę, ale komputery, to i owszem widziałam -
                  w gabinetach prywatnej kliniki ortopedycznej.
                  oraz raz prywatny laptop terapeuty widziałam też.
                  u żadnych innych lekarzy - tych z publicznej zdrowia służby, nie było komputerów.
                  w recepcjach PZP nie ma też.
                  • ewa9717 Re: Damko, byłażeś tam 14.01.12, 13:05
                    U mnie, w naprawdę zapyziałym pipidówku w zapyziałym dość województwie zachodniopomorskim, komputer stoi w każdym gab. lekarskim w tubylczym ośrodku zdrowia czy jak tam się to nazywa.
                    • ta Re: Damko, byłażeś tam 14.01.12, 13:17
                      Może i komp stoi, ale, czy dostęp do netu jest?
                      Widziałam bowiem atrapy niedziałające w ilości reklamowej li tylko.
                      Z drugiej strony może i być nieudolność ludzka, nie wykluczam.

                      Z trzeciej strony, apteki mają dostęp do tych samych danych i w ich interesie jest
                      nanosić lub sprawdzać stopnie refundacji, bo to oni de facto rozliczają się w żywej gotówce z NFZ.

                      Na cóż przydawać lekarzom dodatkowej pracy "papierkowej"?

                      Jeśli w celach edukacyjnych tzn lekarz siłą rzeczy musi poznać ceny leków na rynku i ordynować specyfiki wg kieszeni pacjenta, to ten zamysł ma jakiś sens, ale wprowadzenie
                      w życie jest od d...strony.
                        • sclavus boszszsz, i jeżu, i ma ryja.... 14.01.12, 15:24
                          Jak ja wam współczuję!!!
                          Wszystkim, którzy ze służby zdrowia korzystają!!!
                          Ja wezme i zeskanuje jednom mojom receptem i umieszczem jom tutaj na dowód... polskiej odrębności :D
                          --
                          Czy konkordat jest traktatem legalnym?? Jak się przyjrzeć z bliska, to nie: Skubiszewski z Suchocką przekroczyli uprawnienia podpisując a Płażyński przyklepał ratyfikację bez ważnej większości - kościół korzysta z czegoś, co nie istnieje!
                • trusiaa Re: Damko, byłażeś tam 14.01.12, 16:52
                  W mieście obok mojej wsi widziałam dotąd tylko jedną skomputeryzowaną przychodnię.
                  Każdy pacjent ma tam swoje konto prowadzone od urodzenia, zapisane wszystkie leki, szczepienia, zabiegi, diety itd itp. Lekarze są nieskończenie cierpliwi, uśmiechnięci, kompetentni i niestrudzenie walczą o zdrowie każdego pacjenta, bez wyjątku. Sam budynek jest czysty, przytulny, funkcjonalny. Ceny zabiegów umiarkowane.

                  Kora uwielbia swoją Panią Wet. Ja też lubię wizyty w tej przychodni :)
                  • damakier1 Re: Damko, byłażeś tam 14.01.12, 17:49
                    Już na samym początku reformowania słuzby zdrowia, kiedy był powszechny strach przed prywatyzacją czegokolwiek, głosiłam, że gdybym miała wybór, najchętniej leczyłabym się u weterynarza. Ale tak mi się poszczęściło, że moja przychodnia i pani doktor rodzinna traktują mnie wcale nie gorzej, niż weterynarz Wronę i resztę.
                    --
                    "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
                    (aut.: ToJaJurek)
                    • ave.duce Re: Damko, byłażeś tam 14.01.12, 19:41
                      A ja pamiętam, jak wielkie larum protestacyjne podnoszono (w tym i lekarze wet.), kiedy miano prywatyzować służbę zdrowia naszych braci mniejszych...
                      --
                      "szczególnie znienawidzonego prezydenta, byłego dziś, nieżyjącego, ś.p. mojego brata" >
                      Prezes Jarosław K.
                      Forum ze Dworum/Freedom
                      • damakier1 Re: Damko, byłażeś tam 14.01.12, 20:20
                        A toś mnie zaskoczyła! W ogóle nie mam pojęcia o niczym takim, jak prywatyzowanie weterynarii. Od zawsze była w Szczecinie jedna duża lecznica weterynaryjna i tak aż do końca czasów słusznie minionych. Potem bez żadnej odgórnej prywatyzacji i bez protestów (bo i przeciw czemu?) zaczęły powstawać liczne prywatne gabinety weterynaryjne, ale ta "państwowa", jako lecznica Wojewódzkiego Inspektoratu Sanitarnego działa nadal tyle, że w innym miejscu. I doszła jeszcze Przychodnia Weterynaryjna przy szczecińskim TOZ. Oczywiście i w tej Insp. Wet. i w TOZ płaci sie za wizytę tak samo, jak w każdym innym gabinecie. No, ale i za komuny się płaciło.
                        --
                        "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
                        (aut.: ToJaJurek)
                        • ave.duce Re: Damko, byłażeś tam 15.01.12, 08:08
                          W miastach pewnie nie było takiego "strachu" jak na prowincji.
                          Akurat byłam w Bieszczadach u znajomych (on - kierownik lecznicy wet.), kiedy to się zaczęło. Obawy lekarzy: nie zdołają się sami utrzymać (wydzierżawienie lecznicy ze sprzętem), obawy "pacjentów" - ceny podskoczą, bo lekarze, żeby się utrzymać, etc. Skończyło się jak wszędzie - jest ok.
                          Jeszcze kilka lat temu w P. była lecznica "gminna". Po prywatyzacji - o ile chodzi o sprzęt - dzieje się w niej znacznie lepiej (choć na lekarzy nigdy nie mogłam narzekać).
                          --
                          @ nie chce mi się @ <<< Michaił Bułhakow >>>
                          „Prawdziwa dama pije tylko czysty spirytus i nigdy w małej ilości”
                          > Forum ze Dworum/Freedom
    • ave.duce Offowo > nt. lekarzy ... 14.01.12, 13:24
      Zgadzam się wyłącznie z tym, że państwo powinno zadbać o system kontroli uprawnionych do świadczeń. I tyle.

      A za SWOJE błędy winno się odpowiadać/płacić.
      --
      @ nie chce mi się @ <<< Michaił Bułhakow >>>
      „Prawdziwa dama pije tylko czysty spirytus i nigdy w małej ilości”
      > Forum ze Dworum/Freedom
      • magdolot Re: Offowo > nt. lekarzy ... 14.01.12, 16:51
        Jak Cyfra mi może napisać na telewizorze, że im nie zabuliłam, to ja żądam takiego samego kawałka plastiku od Państwa Polskiego za moje pierdykane podatki, a nie gonienia mnie z książeczką ZUS po durnowate pieczątki.
        Inna sprawa, że rok temu załatwiając sobie plastika o ubezpieczeniu na UE nagle okazałam się nieubezpieczona, bo ktoś skreślił mnie i awanturować się w dwóch miejscach musiałam i usiłowałam dociec do kogo mam się udać z moim pasem szachidki, a oba zasmarkane urzędy solidarnie zwaliły winę na program komputerowy...

        A w USA sto lat temu żadnej recepty na oczy nie widziałam, tylko likarzowi mówiłam do której apteki receptę przemailować {?} ma i machałam w aptece tym samym plastikiem, co likarzowi, a zawartość recepty na ladę wyjeżdżała. Ale tam likarz jest gość i pociumane pomagierki ma od durnowatych zajęć i od niedurnowatych też, a u nas paniusie administracyjne mają swoją dumę i często od utrudniania wszystkim wszystkiego są, pokłosie socjalizmu.
      • ta Re: Offowo > nt. lekarzy ... 15.01.12, 01:05
        ave.duce napisała:

        > Zgadzam się wyłącznie z tym, że państwo powinno zadbać o system kontroli uprawn
        > ionych do świadczeń. I tyle.
        > A za SWOJE błędy winno się odpowiadać/płacić.

        Ale te ew. błędy wynikają z faktu, że państwo NIE ZADBAŁO o system kontroli uprawnień do świadczeń!!! Jeżuuu, ratunku ileż można klepać wkoło to samo :(((

        Nie ma także sposobu sprawdzenia zakresu rejestracji danego leku, a od tego także zależy stopień refundacji.
        Jeśli firma nie zarejestrowała danego specyfiku na takie, a nie inne konkretne dolegliwości/choroby, to refundacji zakreślić nie można, podczas, gdy specyfik innej firmy ( zwierający tę samą substancję czynną) ma je zerejestrowane i temu specyfikowi refundacja się należy!

        Lekarze nie mają możliwości wglądu do papierów rejestracyjnych każdego specyfiku na rynku !

        I tak np. są leki identycznie działające z tą samą substancją czynną różnych firm,
        nazywają się A, B, C.
        Lek A zarejestrowano w przeziębieniu, grypie, bólach reumatycznych i miesiączkowych
        Lek B zarejestrowano w przeziębieniu,--------- bólach reumatycznych i miesiączkowych
        Lek C zarejestrowano w przeziębieniu, grypie, bólach reumatycznych --------------------

        Lekarz zna działanie substancji czynnej i rozpoznając u ciebie grypę chce ten specyfik zapisać. Pech chciał, że nie mając wglądu w rejestracje wycelował w lek B i go zapisał z refundacją. I co? I BŁĄD! I płać lekarzu, bo akurat ten lek nie ma w rejestracji - GRYPY

        Zakres rejestracji jest różny, bo za rejestrację płaci się ogromne sumy, im więcej wskazań, tym rejestracja jest droższa. Dlatego de facto te same leki ale różnych firm mają wykazane na papierze inne zakresy działania . A skąd TO mają wiedzieć lekarze???

        Kzet stara się to także na FK tłumaczyć, ale widzę, że nie trafia.
        • ave.duce Re: Offowo > nt. lekarzy ... 15.01.12, 07:58
          Dzięki za wykład, ale to, co piszesz, jest trochę "obok" tego, co ja napisałam.

          Pozdrawiam.
          --
          @ nie chce mi się @ <<< Michaił Bułhakow >>>
          „Prawdziwa dama pije tylko czysty spirytus i nigdy w małej ilości”
          > Forum ze Dworum/Freedom
          • ta Re: Offowo > nt. lekarzy ... 15.01.12, 13:10
            ave.duce napisała:

            > Dzięki za wykład, ale to, co piszesz, jest trochę "obok" tego, co ja napisałam.
            > Pozdrawiam.

            Absolutnie nie obok :)
            Za jakie błędy miał odpowiadać finansowo lekarz?
            Ano za takie, które może popełnić wypełniając receptę czyli wydawałoby się SWOJE?

            Otóż wywiodłam ( nie wszystko, a w skrócie jeno), że lekarz nie dostał BAZY DANYCH
            by mógł tych błędów nie popełniać.

            Naucz kogoś doskonale prowadzić samochód, ale nie daj mu możliwości poznania przepisów ruchu drogowego. Potem wypuść na drogę i karaj surowo za popełnione (PRZEZ NIEGO przecież :) ) błędy.

            To mniej więcej tak wygląda.

            • ave.duce Re: Offowo > nt. lekarzy ... 15.01.12, 15:25
              Czy pacjent płaci za najczęstsze błędy, jakie popełnia lekarz przy wypisywaniu recepty (brak lub mylnie podane: adres zamieszkania, numer PESEL i kodu oddziału NFZ)?

              ps. sprowadzanie wszystkiego do poziomu "kasy" jest wielkim uproszczeniem.
              --
              "szczególnie znienawidzonego prezydenta, byłego dziś, nieżyjącego, ś.p. mojego brata" >
              Prezes Jarosław K.
              Forum ze Dworum/Freedom
              • ta Re: Offowo > nt. lekarzy ... 16.01.12, 02:00
                ave.duce napisała:
                > Czy pacjent płaci za najczęstsze błędy, jakie popełnia lekarz przy wypisywaniu
                > recepty (brak lub mylnie podane: adres zamieszkania, numer PESEL i kodu oddzia
                > łu NFZ)?

                Wyżej wymienione przez ciebie to nie są błędy za które musi pacjent "płacić", ani też najczęstsze ( skąd te dane?). Więcej - ew. błędy, które wskazalaś, z mocy ustawy może poprawić lub brakujące dane nanieść na receptę farmaceuta.
                Teraz jednak farmaceuci rozeźleni ich potraktowaniem przy wprowadzaniu poprawki do ustawy będą stosować strajk włoski i nie będą niczego poprawiać, choć mogą, a nawet powinni poprawiać pomyłki "administracyje", właśnie te, które wskazałaś.

                Ustawa jest dramatycznie zła, reforma zaczęta od pupy strony, a cała wokół dyskusja świadczy, jak mało społeczeństwo wie na temat funkcjonowania NFZ, rozdziału środków, rozliczeń z podmiotami świadczącymi usługi.
                Szkoda gadać...
                • ave.duce Re: Offowo > nt. lekarzy ... 16.01.12, 10:01
                  O czym "dyskutujemy", jeżeli zgadzamy się obie, że najpierw powinien być system info., dopiero potem cała reszta.

                  Dane z NFZ.

                  ps. płacić można nie tylko pieniędzmi...
                  --
                  "szczególnie znienawidzonego prezydenta, byłego dziś, nieżyjącego, ś.p. mojego brata" >
                  Prezes Jarosław K.
                  Forum ze Dworum/Freedom
                  • ta Re: Offowo > nt. lekarzy ... 16.01.12, 10:44
                    No tak, wiesz, emocje...

                    Jedną kuriozalną bzdurę na przykład bezmyślnej durnoty urzędasów NFZ przytoczę na koniec.

                    W mieście X są dwa szpitale stanowiące zupełnie odrębne jednostki administracyjne.
                    Stoją ok. 250 m ( dwieście pięćdziesiąt metrów) od siebie. Oba szpitale posiadają oddziały o specjalności zabiegowej Y. Oba oddziały MUSZĄ ( wymóg NFZ) utrzymywać całodobowe ostre dyżury pomocy doraźnej. Ponieważ są to oddziały zabiegowe, więc po południu i nocą musi być dwóch lekarzy, dwie pielęgniarki i techniczna obsługa sali operacyjnej w pogotowiu opłacane oczywiście przez szpital. NFZ za nocne dyżurowanie oddziałów płaci rozśmieszające ryczałtowe grosze.

                    Po paru latach tej paranoi, dyrektorzy placówek umówili się, że będą pełnili w tej specjalizacji dyżury na zmianę. Były ogłoszenia w Szpitalach, powiadomione pogotowie i prasa, która podaje miejsca dyżurów.
                    Pacjent musiał co najwyżej przejść 200 metrów dalej, do drugiej placówki ( spacer 5 min),
                    Specyfika zachorowań i urazów w tej specjalizacji nie naraża nikogo na utratę życia i nie sprawia kłopotów w przemieszczeniu się, cięższe przypadki i tak są wożone karetkami, więc naprawdę nie było to uciążliwe dla pacjentów.

                    I co? I psińco. Funkcjonowało niecałe 1/2 roku. NFZ nałożył na obie placówki bardzo wysokie kary za ten "eksperyment" i pod groźbą zerwania kontraktu kazał podjąć dyżurowanie równoległe obu oddziałom. No tak, jesteśmy bardzo bogatym krajem.

                    W Niemczech dyżurujące jednostki zapewniające pomoc w godzinach popołudniowych i nocnych są wyznaczane bardzo skrupulatnie. Każdy dyżurujący w ramach opisywanej specjalizacji obejmuje obszar w promieniu 25 km! I nie ma prawa być gęściej.
                    Gdyby usłyszeli, że sąsiadujące ze sobą de facto szpitale dyżurują równolegle, to nie wyszliby ze zdumienia na taką niegospodarność.

                    A my? No cóż. Możemy okna otwierać szeroko...

                    Hej, pozdrawiam :)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka