ex.mila
10.02.12, 22:50
matki (już ją kiedyś opowiadałam na swoim forum) ale ta kobieta śni mi się co noc i mam nadzieję, ze jak jej historię opiszę to przestanie - bo przy całej sympatii strasznie to męczące - budzę się w środku nocy spocona, boję się zasnąć, trzykropek, takie tam.
Rocznik 1945. Urodzona na Ukrainie, poczęta w wyniku gwałtu na jej matce przez radzieckiego żołnierza. Przepiękna, uzdolniona muzycznie, członkini zespołu Mazowsze.
Wyszła za mąż za trębacza jazzowego, niesamowicie przystojnego faceta. Miała świetną fuchę w naszej wsi - była dyrektorką bilioteki wojewódzkiej.
urodziła dwie córki - w ciągu 15 lat. Ta o15 lat strasza wyszła za 40 lat starszego reżysera filmowego, młodsza całe życie miała problemy z wagą (zakładali kódkę na lodówkę, żeby w nocy nie podjadała). W Polsce ledwo skończyła szkołę zawodową. Wyszła za bardzo przystojnego Chorwata - ona była gruba, on przystojny tak więc przymykali oko, że bił.
W Polsce Ewa była ledwo zdaluchem, w Stanach (po 20 latach udowadniania innym, ze jest coś warta0 została głównym managerem w National Louis University.
Gosciły mnie obie kilka miesięcy u siebie, były cudowne, wspaniałe. Ale do rzeczy.
W Stanach dorobiła się wnuków, samochodu, basenu - i nadal była piękna. Poza tym miała obok siebie człowieka, który by życie za nią oddał. Nigdy ani wcześniej ani później nie widziałam, zeby mężczyzna tak patrzył na kobietę.
Zachorowała na raka piersi. Setki jej przyjaciółek, rodzina, wszyscy zmobilizowani, jak ktoś nie mógł do niej pojechac (wiadomo, wizy) to się za nią modlił. Kochający mąż, kochające córki, kochające wnuki. Nastąpiła remisja. Dwa miesiące po tym jak ją za grube pieniądze wyleczono popełniła samobójstwo. W liście pożegnalnym napisała, ze nie może żyć ani jednego dnia dłużej z piętnem dziecka powstałego (okropne słowo) w wyniku gwałtu.
Mam nadzieję, że skoro opowiedziałam wam ta historię to mi odpuści i da się w końcu wyspać.