Dodaj do ulubionych

Czy idziemy do wojny domowej ?

22.04.12, 15:28
Czy idziemy do wojny domowej ?
Od wielu dni czytam, słucham radia i oglądam TV, starając odpowiedzieć sobie na to dramatyczne pytanie. Czy to o czym mówią mec. / były vice-premier/Giertych, Premier Tadeusz Mazowiecki, czy Prof. Smolar - "Pełzający rokosz. Pełzający pucz. Wojna domowa" jest prawdziwe.
Intrygujące jest to, dlaczego tak wiele "zarządzanego gniewu" ma do dyspozycji J.Kaczyński ?
"Jarosław Kaczyński kapitalizuje ludzki gniew. To bardzo niebezpieczne"
TOK FM
21.04.12 prof. Zbigniew Mikołejko,

- Gniew jest fantastycznym kapitałem. Odkłada się. Zawsze można go użyć po to, by wypchnąć ludzi na ulice. By krzyczeli, nieśli szubienice, grozili instytucjom praworządnego, demokratycznego państwa. By burzyli wyłoniony w demokratycznych wyborach porządek - mówi w rozmowie z TOK FM prof. Zbigniew Mikołejko, filozof i religioznawca.
''Ten gniew jest zarządzany''
- Wywoływanie kryzysów przez Jarosława Kaczyńskiego i jego środowisko ma podwójny aspekt. Z jednej strony chodzi o to, by czynić z siebie osobowość charyzmatyczną, która iskrzy w warunkach kryzysu. Charyzmatycy, prorocy nie pojawiają się wczasach normalnych. Tylko w czasach kryzysu mogą zaistnieć - mówi prof. Mikołejko.
- Po drugie, ten gniew jest potrzebny, by zmobilizować lud do działania. To nie jest gniew, który rozlewa się byle jak. To jest gniew zarządzany - z użyciem PR-u, mediów, pieniędzy. Zawsze można go użyć po to, by wypchnąć ludzi na ulice. By krzyczeli, nieśli szubienice, grozili instytucjom praworządnego, demokratycznego państwa. By burzyli wyłoniony w demokratycznych wyborach porządek - dodaje.
''Gniew przekuwany w hasła jest niebezpieczny''
Ale ten gniew nie bierze się znikąd - mówił Grzegorz Chlasta.
- Zawsze w społeczeństwie jest jakieś kwantum gniewu. Zawsze są jacyś niezadowoleni. Teraz dodatkowo żyjemy w czasie kryzysu - nie wiadomo, czy i jak kryzys europejski jeszcze nas dotknie. By uniknąć jego skutków, musimy przeprowadzać reformy, na których zawsze ktoś traci. Tu i ówdzie ujawnia się niesprawność państwa, niesprawność prawa. Ludzie to widzą, czują. A więc powodów do gniewu jest wiele, ale są to powody rozproszone. I ktoś je zbiera w jednym banku. A ten gniew przekuwany w hasła jest szczególnie niebezpieczny - podkreśla prof. Mikołejko. (wjs)
- Jest taka książka "Gniew i czas" Petera Sloterdijka. O tym, jak w historii świata różni ludzie kapitalizowali społeczny gniew i do czego to doprowadziło - mówi prof. Mikołejko.
www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,11586716,_apos_Jaroslaw_Kaczynski_kapitalizuje_ludzki_gniew_.html

Idziemy do wojny domowej, czyli proroctwa Giertycha
Adam Szostkiewicz – 18.04.2012
Mamy 23 rok niepodległości i polityczny stan wrzenia w wulkanie. Kiedy nastąpi wybuch?
Ponoć wybuch społeczny następuje, gdy liczba ludzi w stanie wrzenia (wszystko jedno z jakich przyczyn) przekroczy 10 procent populacji.
Kiedy gotowi są uwierzyć we wszystko, co im podsuną liderzy i posłużyć za mięso armatnie rewolucji. Jeśli co najmniej 25 proc. dorosłego społeczeństwa wierzy w zamach i zdradę premiera i prezydenta, a tysiące ludzi o tym przekonanych wychodzi już na ulice nie tylko dużych miast, to polska demokracja ma problem.
Teza Giertycha jest taka, że dziś w Polsce zbliżamy się do tego progu. Może Giertych wie więcej, może jednak bardziej ostrzega rządzących niż straszy naród telewizyjny/ klasę gadającą. Nie wiem.
Właśnie wróciłem z uroczystości 85-lecia Tadeusza Mazowieckiego, ,,mojego” premiera, w Pałacu Prezydenckim.
Mazowiecki powiedział tam, że z troską patrzy na to, co się dzieje w polskiej polityce. To ostrożne słowa, jak to u Mazowieckiego. Jednak dodał też mocniejsze: że Polska trwa w puczu. Pełzającym puczu bądź rokoszu – dopowiadał Aleksander Smolar w dzisiejszej rozmowie z M.O. Tak czy inaczej, otrzymaliśmy poważne ostrzeżenie, że obecny poziom nienawiści i pogardy wśród polityków i w społeczeństwie zagraża już dorobkowi naszej trzeciej niepodległości.
Halo, czy premier Tusk też je słyszy?
szostkiewicz.blog.polityka.pl/2012/04/18/idziemy-do-wojny-domowej-czyli-proroctwa-giertycha/
Wojna domowa? 18.04.2012
Daniel Passent

Z jednej strony Tadeusz Mazowiecki i wtórujący mu Aleksander Smolar, z drugiej – Roman Giertych. Mówią to samo: Pełzający rokosz. Pełzający pucz. Wojna domowa./.../
passent.blog.polityka.pl/

Obserwuj wątek
    • maniasza Re: Czy idziemy do wojny domowej ? 22.04.12, 16:29
      witekjs napisał:

      > Czy idziemy do wojny domowej ?
      > Od wielu dni czytam, słucham radia i oglądam TV, starając odpowiedzieć sobie na
      > to dramatyczne pytanie. Czy to o czym mówią mec. / były vice-premier/Giertych,
      > Premier Tadeusz Mazowiecki, czy Prof. Smolar - "Pełzający rokosz. Pełzający pu
      > cz. Wojna domowa" jest prawdziwe.
      > Intrygujące jest to, dlaczego tak wiele "zarządzanego gniewu" ma do dyspozycji
      > J.Kaczyński ?


      Nieśmiertelny Le Bon!

      Wydaje mi sie, że nie byłoby potrzeby wieszczyc nieszczęście, gdyby nie brakowało jednoznacznej reakcji ze strony rządu. Mnie jej bardzo brakuje. Każda dyplomatyczna wypowiedź - to jest zamiatanie sprawy pod dywan. Dlaczego te wypowiedzi są nader dyplomatyczne? Można się tylko domyślac. Jedni więc snują domysly takie, inni owakie. Stąd bierze się problem.
      A wystaczyło jasno postawic sprawę na samym początku. Nie ma mowy o stawianiu krzyży na KP, nie ma mowy o miesiączce 10. kazdego miesiąc jesli to przekracza granice prawa. A przecież przekracza! Nie ma mowy o koncesji dla Rydzyka, bo.... i tu powinna prokuratura się zając o wiele wczesniej wszelkimi nielegalnymi dochodami dyrektora, i zakończyc sprawę raz na zawsze. Dlaczego nikt i nigdy tego n ie zrobił?
      Nie ma mowy, by rzucac bezkarnie oskarżenia o zdradę państwową w kierunku najwyższych urzędników państwowych, jeśli się nie ma na to konkretnych i twardych dowodów.
      Nie należy też Kaczynskiego wysyłac do psychiatryka, jak to niektórzy robią, bo na jego zachowanie jest konkretny artykuł, ktory wystarczy zastosowac.
      Jesli to wszystko jest tolerowane, to nie ma co sie dziwic, że Kaczyński ma wciąż i wciąż duże pokłady gniewu do zagospodarowania w społeczenstwie. Bo rzeczy trzeba nazywac po imieniu i adekwatnie je traktowac.
      • witekjs Re: Czy idziemy do wojny domowej ? 22.04.12, 17:35
        maniasza napisała:

        > Nieśmiertelny Le Bon!
        >
        > Wydaje mi sie, że nie byłoby potrzeby wieszczyc nieszczęście, gdyby nie brakowa
        > ło jednoznacznej reakcji ze strony rządu. Mnie jej bardzo brakuje. Każda dyplom
        > atyczna wypowiedź - to jest zamiatanie sprawy pod dywan. Dlaczego te wypowiedzi
        > są nader dyplomatyczne? Można się tylko domyślac. Jedni więc snują domysly tak
        > ie, inni owakie. Stąd bierze się problem.
        > A wystaczyło jasno postawic sprawę na samym początku. Nie ma mowy o stawianiu k
        > rzyży na KP, nie ma mowy o miesiączce 10. kazdego miesiąc jesli to przekracza g
        > ranice prawa. A przecież przekracza! Nie ma mowy o koncesji dla Rydzyka, bo....
        > i tu powinna prokuratura się zając o wiele wczesniej wszelkimi nielegalnymi do
        > chodami dyrektora, i zakończyc sprawę raz na zawsze. Dlaczego nikt i nigdy tego
        > n ie zrobił?
        > Nie ma mowy, by rzucac bezkarnie oskarżenia o zdradę państwową w kierunku najwy
        > ższych urzędników państwowych, jeśli się nie ma na to konkretnych i twardych do
        > wodów.
        > Nie należy też Kaczynskiego wysyłac do psychiatryka, jak to niektórzy robią, bo
        > na jego zachowanie jest konkretny artykuł, ktory wystarczy zastosowac.
        > Jesli to wszystko jest tolerowane, to nie ma co sie dziwic, że Kaczyński ma wci
        > ąż i wciąż duże pokłady gniewu do zagospodarowania w społeczenstwie. Bo rzeczy
        > trzeba nazywac po imieniu i adekwatnie je traktowac.

        Nie zadowala mnie Wasz zgodny chór. Myślicie jedynie o siłowym rozwiązywaniu problemu

        Maniasza mówi co, ewentualnie mogłoby ukrócić demonstrowaną, co raz szerzej wrogość do władz państwowych, ale również do tych wszystkich, którzy nie identyfikują się z "tłumem?" ( Le Bon).

        Kiedy myślimy o "Psychologii tłumu", to trzeba sobie uświadamiać, kogo obecnie widzimy w transmisjach, z ostatnich demonstracji i kogo czytamy w oświadczeniach, Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu. To już nie są, jedynie moherowe babcie.
        Chyba trzeba zastanowić się nad tym, dlaczego tak wielu ludzi czuje się upokorzonych wypowiedziami Niesiołowskiego, czy Palikota i tym co piszą i jak mówią wykształciuchy.
        Trzeba również dostrzec i to, że hierarchowie i twarze Kościoła, pokroju Głódzia i Rydzyka stałe sączą zapiekłą wrogość to wszystkich, którzy myślą inaczej, niż mamy i babcie sygnatariuszy różnych, propisowskich oświadczeń.
        Myślą, że to wszystko może być źródłem, narastania poważnych napięć i wrogości między ludźmi, w naszym kraju
        • maniasza Re: Czy idziemy do wojny domowej ? 22.04.12, 23:29
          witekjs napisał:

          > Nie zadowala mnie Wasz zgodny chór.

          Odwieczny problem, czy dwa ziarenka piasku, to już kupa piasku, czy jeszcze nie. I czy dwa glosy to już chór, czy jeszcze nie ;)

          >Myślicie jedynie o siłowym rozwiązywaniu problemu

          Nie pomyślałam o siłowym rozwiązaniu problemu, jak sie wyraziłeś (jeny, złe skojarzenia mam)
          Myślałam o środkach prawnie dostępnych, ale niekoniecznie (choc czemu nie) siłowych.
          Nie wiem, czy cos mi się nie pomerdało, ale wydaje mi się że za prezydentury L.Kaczyńskiego była próba przesunięcia wszelkiego rodzaju demonstracji z centrum miasta na obrzeża. Uważam, że to świetny pomysł. Chcesz protestować i stawiać krzyże, palić kukły, drzeć ryja , za przeproszeniem - droga wolna, ale polna :). Jak do tej pory nie słyszałam, aby w jakimkolwiek państwie przed rządowymi siedzibami ktoś odstawiał taki cyrk w czasach pokoju. To jakiś ewenement na skale światową.

          > Kiedy myślimy o "Psychologii tłumu", to trzeba sobie uświadamiać, kogo obecnie widzimy w >transmisjach, z ostatnich demonstracji i kogo czytamy w oświadczeniach, Akademickiego >Klubu Obywatelskiego im. Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu. To już nie są, jedynie moherowe >babcie.

          Nie-moherowe babcie, to też tłum. Ciągle ten sam. Nie wyrozniamy w tym tłumie, kto jest babcia klozetową, a kto profesorem uczelni. To nie ma znaczenia.

          > Chyba trzeba zastanowić się nad tym, dlaczego tak wielu ludzi czuje się upokorz
          > onych wypowiedziami Niesiołowskiego, czy Palikota i tym co piszą i jak mówią wy
          > kształciuchy.

          Ja czuje się upokorzona kiedy Macierewicz i Kaczynski wmawiają mi, że premier i prezydent mojego kraju są zdrajcami, a Polska to nie jest wolne państwo. I że tylko oni mnie wyzwolą.
          Ciekawa jestem, z/od czego?
          Ale nie wyjdę na ulicę protestować z tego powodu.

          > Myślą, że to wszystko może być źródłem, narastania poważnych napięć i wrogości
          > między ludźmi, w naszym kraju

          Nie dramatyzowałabym tak.
          Przynajmniej jeśli ureguluje się sprawy finansowe z Kościołem, a to, wiadomo, wymaga czasu.
          Im z rozpędu marzą się maybachy, brylanty na palcach i rządy dusz.
          Minęło. Pojazgoczą i przestaną.

          --
          "Ja jestem afropolką, lesbijką i żydówką. A na jutro wykupiłam bilety do loży masońskiej."
          (by Szymon Majewski Show).
          • witekjs Re: Czy idziemy do wojny domowej ? 23.04.12, 01:14
            Pewnie powinienem napisać, o pięknie brzmiącym duecie :-)
            Pisząc o "siłowym" w cudzysłowie, byłoby bardziej adekwatne, do tego o czym myślimy. Wspomniane przez Ciebie propozycje, demonstracji na drodze polnej, bardzo by mi odpowiadała.
            Też jestem oburzony nadużywaniem, przez Kaczyńskiego prawa do demonstracji i to jakoby związanych z "tragiczną śmiercią ofiar katastrofy".
            Wiem, że dla Le Bona tłum, to praktycznie każde zgrupowanie ludzi, jednak obecnie te tłumy, stają się coraz bardziej niebezpieczne i chyba bardziej, zorganizowane.
            Myślę, że ani Ciebie, ani mnie perory Macierewicza i Jarkacza nie upokarzają, a drażnią i co raz częściej oburzają.
            Myślę, że Rząd powinien mieć jakieś możliwości, prawno-administracyjnego przeciwdziałania, tak bezczelnym, antypaństwowym wypowiedziom demonstrantów, a szczególnie polityków.
            To samo dotyczy hierarchów i innych przedstawicieli Kościoła watykańskiego.
            Jak widzisz rozumiem Cię, ale zastanawiam się jak, nie tylko "siłowymi" metodami władz, można by przeciwdziałać "zarządzaniu gniewem i przekuwaniu go w niebezpieczne hasła"
            ("Jarosław Kaczyński kapitalizuje ludzki gniew. To bardzo niebezpieczne"
            prof. Zbigniew Mikołejko).
            To, jak widać nie jest proste i sytuacja jest bliska, wymknięcia się spod kontroli, na czym z pewnością zależy Kaczyńskiemu.
            Widzą to nie tylko, wyżej wspominane osoby, ale również zwykli ludzie, którzy nie uważają, że politykę powinno się uprawiać, na ulicach naszych miast.

            Witek
            • maniasza Re: Czy idziemy do wojny domowej ? 24.04.12, 10:18
              Parę dni temu czytałam, że Tusk powiedział coś w rodzaju, że takie sa uroki demokracji, że musimy te brednie wysłuchiwać.
              Nie do końca się z tym zgadzam. Wydaje mi się, że władza nie wykorzystuje nawet tych narzędzi, którymi dysponuje, aby ukrócić ten proceder.

              > To, jak widać nie jest proste i sytuacja jest bliska, wymknięcia się spod kontr
              > oli, na czym z pewnością zależy Kaczyńskiemu.

              Kaczyński kapitalizuje i jednocześnie katalizuje te złe emocje w społeczeństwie. Na szczeście, widać po tym co ostatnio się działo jest mimo wszystko sam, mimo prób "przebaczenia" swoim byłym współpracownikom i chęci pójścia "wspólną drogą". A Ziobro tak sie podniecił na wiecu, że o mało mu się pępek nie rozwiązał z wysiłku :)

              Wczoraj T.Mazowiecki był u Lisa w programie. Fajnie mówił.

              --
              "Ja jestem afropolką, lesbijką i żydówką. A na jutro wykupiłam bilety do loży masońskiej."
              (by Szymon Majewski Show).
              • witekjs Czy idziemy do wojny domowej ? 25.04.12, 17:44
                Powyżej rozmawialiśmy trochę z Maniaszą o Le Bon i jego "Psychologii tłumu".
                Chciałbym zacytować pewne, ważne opinie Le Bona o tłumie, zawarte w ciekawej pracy Agaty Sochaczewskiej, o tej książce.
                Motłoch a tłum w „Psychologii tłumu” Le Bona [2]
                /.../Innymi słowy, to że społeczeństwo, czyli tłum lub masy, są pozbawione wiedzy, przez co nie nadają się do sprawowania władzy, nie jest jeszcze tak złe, jak kształcenie niższych warstw społecznych do celów innych niż sam tylko handel i rzemiosło. Z kształcenia szeroko zakrojonego, nie nastawionego na wartości narodowe i na wiedzę fachową rodzi się obok przestępczości niezdrowe niezadowolenie z własnego losu. Mówiąc dzisiejszym językiem, kształcenie ogólne sprzyja zdaniem Le Bona silnej potrzebie społecznego awansu: „robotnik nie chce być dalej robotnikiem, chłop nie chce być chłopem, a najuboższy kupiec marzy o karierze urzędniczej dla swych synów". Szkoła wychowuje „kastę urzędniczą, w której można się piąć do góry". „U dołu drabiny społecznej powstaje w ten sposób armia
                niezadowolonych ze swego losu robotników i chłopów gotowych zawsze do buntu" [ 16 ]. Wróciwszy w ten sposób do wątku zagrożeń socjalistycznych, podkreśla Le Bon wyniki swej obserwacji, wedle której „większość agitatorów socjalistycznych" — to ludzie „posiadający ambicję ponad stan" [ 17 ]./.../
                www.racjonalista.pl/kk.php/s,1097
                • witekjs __________________Dlaczego tłum jest niebezpieczny 27.04.12, 08:30
                  Zachowania masowe, reakcje tłumu a jednostka (psychologia tłumu)
                  /.../ W tłumie występują cechy wspólne dla wszystkich. Chodzi tu o takie cechy, które posiada duża część normalnych jednostek, należących do danej rasy, a które to cechy powstają na poziomie nieświadomości. Dla duszy zbiorowej charakterystyczne jest to, że cechy psychiczne i wszelkie odrębności jednostek się zacierają. Znacząca rola cech nieświadomych doprowadza do stopienia się różnorodności w jednorodność. Ponieważ jako cechy wspólne tłum przyjmuje cechy powszechne nigdy nie będzie w mocy wykonać czyn, który wymaga wysokiego poziomu intelektualnego. Dla zgromadzenia najważniejsze są cechy zwyczajne, posiadane prze każdego człowieka. A zatem nawet, jeśli decyzje dotyczące ogółu będą podejmowali wybitni uczeni, to nie one warte więcej od tych, które podejmą zwykli głupcy. I tutaj dochodzimy do pewnej prawdy. Mianowicie tłum to nie skupisko inteligencji, ale miernoty.
                  Wiele jest przyczyn, mających wpływ na tworzenie się specyficznych właściwości tłumu. Jako pierwszym posłużę się swego rodzaju poczuciem siły i potęgi, jakie odczuwa jednostka będąc częścią tłumu. to poczucie daje jednostce odwagę do takich działań, które nie wchodziłyby w grę, gdyby nie to poczucie bezpieczeństwa, czy może anonimowości w tłumie. W tłumie na bok można odłożyć odpowiedzialność, a ta, jak wiadomo zawsze blokuje działania jednostki. Tłum jest nieodpowiedzialny.
                  Drugą przyczyną jest zaraźliwość, zwana potocznie instynktem stadnym. Jednostka może dać się opanować do tego stopnia, że zrezygnuje z własnych celów na rzecz wspólnych. Nie jest to zgodne z naturą człowieka, ale w tłumie każdy staje się na nią podatny.
                  Najbardziej istotną zaś jest nabywanie przez jednostkę właściwości często sprzecznych tym, które są indywidualnymi cechami każdego z nas. Dzieje się tak w związku z podatnością na sugestie.
                  Jeśli zależy nam na odpowiednim zrozumieniu tego zjawiska musimy zapoznać się z ostatnimi odkryciami w dziedzinie fizjologii.
                  Znane nam są przypadki wprowadzania człowieka w taki stan, że straci on samoświadomość i stanie się podatny na wpływy tego, kto go w ten stan wprowadził. Wtedy człowiek może robić rzeczy, których normalnie nigdy by nie zrobił, bo nie byłyby zgodne z nim samym. Okazuje się, że niemal identyczny stan może w człowieku wywołać tłum. Jeśli przez jakiś czas człowiek przebywa w czynnym tłumie, łatwo może popaść w stan swego rodzaju fascynacji tak bardzo zbliżony do tego, który daje hipnoza. Podczas hipnozy dochodzi do paraliżu funkcjonowania mózgu, przez co człowiek może być dowolnie sterowany przez hipnotyzera. W stanie hipnozy człowiekiem rządzi jego podświadomość, staje się on jej niewolnikiem. Hipnotyzer kieruje myślami i uczuciami, staje się ich panem.
                  Można się zatem pokusić o stwierdzenie, że tłum wywołuje w jednostce zanik świadomości, pozbawia ją "ja", pozbawia ją indywidualności. Kierując jej myślami i uczuciami nakłania i popycha do realizacji sugerowanych pomysłów. W ten sposób jednostka z człowieka przemienia się w automat, którym można dowolnie sterować, narzucając mu wolę.
                  W tłumie poziom kulturowy jednostki obniża o kilka poziomów. Traci swoje cechy indywidualistyczne, jej kultura ustępuje instynktom, jakie wywołuje tłum. Ujawniają się cechy pierwotne, jednostka w tłumie staje się spontaniczna, gwałtowna, ale jednocześnie bohaterska i entuzjastyczna. Bardzo łatwo wywrzeć na nią wpływ poprzez słowa i obrazy. Jest trochę jak listek rzucany siłą wiatru.
                  Jak łatwo zauważyć, w kwestii poziomu intelektualnego, to jednostka jest zawsze wyżej niż tłum. Jeśli natomiast chodzi o uczucia i wywoływane przez nie działania to tłum działa zależnie od okoliczności. Bardzo ważna jest w tym wypadku sugestia. Pominięto te ważna kwestię, kiedy zajmowano się badaniem tłumu w kontekście kryminalistycznym. Oczywiście tłum potrafi być zbrodniczy, ale również bohaterski. W imię jakiejś ważnej dla niego idei tłum w swych działaniach może się posunąć bardzo daleko, do poświęcenia życia włącznie. Walka musi być jednak o "coś". Tym czymś może być honor, Ojczyzna, wolność, wiara, poglądy. Często jest tak, ze jest bohaterstwo nieświadome, przypadkowe. Ale takimi właśnie jest zapisana historia.
                  Tłum charakteryzuje się tym, że nie jest w żaden sposób zorganizowany formalnie, nie funkcjonują w nim żadne normy moralne i nie jest nad nim sprawowana żadna kontrola społeczna. Tłum organizuje się pod wpływem silnych bodźców emocjonalnych. Emocje wywoływać może gniew, poczucie krzywdy, chęć zemsty. Jeśli w masie ludzi brakuje organizacji, nie ma też jasnych norm moralnych, nikt nie wskaże, jak należy się zachowywać, w tłumie mogą się wyzwolić popędy, które doprowadzić mogą do zachowań niepożądanych./.../
                  www.bryk.pl/teksty/liceum/pozosta%C5%82e/wos/9169-zachowania_masowe_reakcje_t%C5%82umu_a_jednostka_psychologia_t%C5%82umu.html
    • 99venus Re: Czy idziemy do wojny domowej ? 22.04.12, 20:51
      my NIE,Kaczyński TAK.to jego jedyna szansa na zdobycie władzy.może nie aż drogą wojny domowej ale przeniesienia walki politycznej na ulice i destabilizacji kraju.

      "Chyba trzeba zastanowić się nad tym, dlaczego tak wielu ludzi czuje się upokorzonych wypowiedziami Niesiołowskiego, czy Palikota i tym co piszą i jak mówią wykształciuchy. "
      obnażenie i pokazanie głupoty boli,poza tym nie wiem czy tak wiele osób czuje się upokorzonych czy też im się to wmawia.mam wątpliwości czy wiele z tych rzekomo upokorzonych osób rozumie co Niesiołowski lub Palikot mówią.
      przeprowadzone w Polsce badania wykazały,ze bardzo duży % badanych nie jest w stanie zrozumieć treści przekazywanych wiadomości w tv.
      --
      Paranoja i Schizofrenia.dziki kraj
      • witekjs Re: Czy idziemy do wojny domowej ? 22.04.12, 22:11
        99venus napisał:

        > my NIE,Kaczyński TAK.to jego jedyna szansa na zdobycie władzy.może nie aż drogą
        > wojny domowej ale przeniesienia walki politycznej na ulice i destabilizacji kr
        > aju.
        >
        > "Chyba trzeba zastanowić się nad tym, dlaczego tak wielu ludzi czuje się upokor
        > zonych wypowiedziami Niesiołowskiego, czy Palikota i tym co piszą i jak mówią w
        > ykształciuchy. "
        > obnażenie i pokazanie głupoty boli,poza tym nie wiem czy tak wiele osób czuje s
        > ię upokorzonych czy też im się to wmawia.mam wątpliwości czy wiele z tych rzeko
        > mo upokorzonych osób rozumie co Niesiołowski lub Palikot mówią.
        > przeprowadzone w Polsce badania wykazały,ze bardzo duży % badanych nie jest w
        > stanie zrozumieć treści przekazywanych wiadomości w tv.

        Upokorzenie mogą odczuwać również ludzie, którzy nie rozumieją przekazywanych treści. Bardzo istotna jest forma, która bardzo często bywa, już nie ironiczna, a jawnie kpiarska.
        To fakt, że jest to sposób obrony i odreagowania przez wkształciuchów frustracji , wynikających z agresywnego słownictwa polityków IV RP, skrajnej prawicy i publicystów z mediów Rydzyka.
        Ten typ obrony, przez celną drwinę, jest bolesny i wyzwalający nienawistne reakcje.
        Błędne koło...
        Podobnie było, kiedy jedyną formą rewanżu i obrony przed wszechobecną władzą "ciemniaków", nie tylko Gomułki była, również kpina.
        Te relacje są w dalszym ciągu obecne, tylko współcześni "bolszewicy" w Polsce, nie są czerwoni...
        Dla większości ich ideologicznych guru-pasterzy, liberałowie, łże-elity i wszelkiego rodzaju wykształciuchy, są ich zapiekłymi wrogami.

        Witek
        • 99venus Re: Czy idziemy do wojny domowej ? 23.04.12, 08:26
          to prawda.ale mam pytanie:jak rozmawiać i z tłumem i jego poszczególnymi przedstawicielami?jak wyglądają "dyskusje" z Błaszczakiem,Hofmanem,Brudzińskim,Macierewiczem,Kempą i całą resztą pokazują codziennie telewizje.
          jak prowadzić dyskusje z biskupami wykorzystującymi ambony do uprawiania polityki?
          odnoszę wrażenie,że chętnych do rozmów i dyskusji po stronie prawicowo-koscielnej nie ma.chyba,że petenci będą na kolanach żałowali za niepopełnione grzechy.
          --
          Paranoja i Schizofrenia.dziki kraj
          • witekjs "Hyde Park" na Trakcie Królewskim w Warszawie 24.04.12, 09:38
            99venus napisał:

            > to prawda.ale mam pytanie:jak rozmawiać i z tłumem i jego poszczególnymi przeds
            > tawicielami?jak wyglądają "dyskusje" z Błaszczakiem,Hofmanem,Brudzińskim,Macier
            > ewiczem,Kempą i całą resztą pokazują codziennie telewizje.
            > jak prowadzić dyskusje z biskupami wykorzystującymi ambony do uprawiania polity
            > ki?
            > odnoszę wrażenie,że chętnych do rozmów i dyskusji po stronie prawicowo-koscieln
            > ej nie ma.chyba,że petenci będą na kolanach żałowali za niepopełnione grzechy.
            Dzisiaj przy śniadaniu moja żona, wymyśliła doskonałe określenie, miejsca comiesięcznych spotkań, każdego dziesiątego - "Hyde Park".W Londynie nie można w nim opluwać, jedynie Królowej, której u nas nie ma...

            Dałeś mi niezwykle dobre pytanie, z rodzaju retorycznych (?).
            Dobrze, że je postawiłeś, bo to o czym pisałem, jednoznacznie do postawienia go, prowadzi.
            Nie wiadomo czy istnieje sensowna i skuteczna odpowiedź, a jednak politycy i publicyści muszą ją znaleźć.
            Problemem jest to, że pod żadnym pozorem nie można, z żadnej strony, akceptować języka nienawiści, narzucanego przez Kaczyńskiego, Rydzyka i Macierewicza.
            Tak "rozmawia" się na ulicach wielu miast, tak pisze się na transparentach i w antyrządowej i przeciwnej wszystkim wykształciuchom, prasie.
            Jest to język, który w takim razie, zbierające się tłumy, uważają za zrozumiały i naturalny.
            Oni mają prawo, nie zastanawiać nad tym, że ten język prowadzi, nie tylko do słownej agresji.
            O pełzającym rokoszu-puczu mówił Premier Mazowiecki i Prof. Smolar.
            Wydaje mi się, że powinno to być, pilnie wyjaśnione ludziom, nie tylko przychodzącym, do tego "Hyde Parku".
            Być może powinny odbyć się, szeroko propagowane rozmowy, tłumaczące ludziom, jakie zagrożenia dla obywateli i Państwa, prowadzi takie rozgrzewanie atmosfery nienawiści.
            To już najwyższa pora, aby zaczęto mówić w radio i TV o ogromnym zagrożeniu.
            W naszej sytuacji, nie ma wątpliwości, że powinni w tych rozmowach wziąć udział, przedstawiciele hierarchii kościelnej w Polsce.
            Odmowa udziału, byłaby jednoznaczną informacją o postawie Kościoła, nie tylko Rydzyka.
            Obawiam się, że to co tutaj piszę, może być odebrane, jak moje pobożne życzenia, nie mające szans na realizację...

            Witek
              • witekjs Re: "Hyde Park" na Trakcie Królewskim w Warszawie 24.04.12, 12:59
                inna57 napisała:

                > Niechętnie biorę udział w tej dyskusji choć czytam ją uważnie i wiem że znajduj
                > ę się tu w gronie osób które podzielają moje obawy.
                >
                > Polecam (może i satyryczny) komentarz, do tego co się dzieje, Panów Sobczaka i
                > Szpaka w najnowszej Angorze. Naprawdę daje do myślenia.

                Tutaj możemy odnaleźć nasze grono, wśród innych Polaków, w diagramie Davida Nolana na wesoło

                Tutaj jest ten, ciekawy diagram z opisem, na poważnie

                Miło mi, że się odezwałaś, z krypto reklamą ostatniej Angory. Też ich z przyjemnością przeczytałem. Nie można jeszcze znaleźć w Internecie felietonu - zacytuję początek.

                " PODPALI DOM - Kiedy Jarosław Kaczyński podpali DOM, ten, w którym mieszkamy, POLSKĘ, będzie ogólnopolskie, dramatyczne, pełne emocji dociekanie, jak do tego doszło, jak mogliśmy do tego dopuścić. A przecież nic innego nie robimy, tylko stoimy z boku i przyglądamy się temu, jak od dwóch lat PiS-owski wodzuś, konsekwentnie, krok po kroku destabilizuje państwo, podważa jego struktury. Autorytet demokratycznie wybranej władzy niknie w oczach. Już udało się około 25% rodaków do tego stopnia skołować, że wierzą w spisek i zamach. Nieustannie degraduje się, odbiera wiarygodność najwyższych urzędników."/.../
            • 99venus Re: "Hyde Park" na Trakcie Królewskim w Warszawie 24.04.12, 12:35
              teoretycznie masz rację.problem polega na tym,że z definicji rozmowa wymaga dwóch stron.jak rozmawiać z Kaczyńskim,który opowiada brednie o samolocie,który przeleciał przez WTC i nie stracił skrzydeł?przecież to mimo wszystko nie jest idiota więc jeżeli opowiada takie rzeczy to nie dlatego,że w nie wierzy tylko celowo aby wzbudzać nastroje.a ciemnota szaleje.
              rząd kroczy od wpadki do wpadki.wielomiesięczne milczenie sprowokowało oszołomów do tworzenia paranoicznych teorii,dopiero ostatnio zaczęto przedstawiać racjonalne argumenty i opisywać fakty.chyba zbyt późno.wiara albo rozum,PiS wybrał wiarę w cudowne zjawiska.
              --
              Paranoja i Schizofrenia.dziki kraj
              • witekjs Re: "Hyde Park" na Trakcie Królewskim w Warszawie 24.04.12, 13:19
                99venus napisał:

                > teoretycznie masz rację.problem polega na tym,że z definicji rozmowa wymaga dwó
                > ch stron.jak rozmawiać z Kaczyńskim,który opowiada brednie o samolocie,który pr
                > zeleciał przez WTC i nie stracił skrzydeł?przecież to mimo wszystko nie jest id
                > iota więc jeżeli opowiada takie rzeczy to nie dlatego,że w nie wierzy tylko cel
                > owo aby wzbudzać nastroje.a ciemnota szaleje.
                > rząd kroczy od wpadki do wpadki.wielomiesięczne milczenie sprowokowało oszołomó
                > w do tworzenia paranoicznych teorii,dopiero ostatnio zaczęto przedstawiać racjo
                > nalne argumenty i opisywać fakty.chyba zbyt późno.wiara albo rozum,PiS wybrał w
                > iarę w cudowne zjawiska.

                Na rozmowę z Kaczyńskim nie można liczyć.
                Mam nadzieję, że jednak wśród jego zwolenników, lub byłych członków PiS istnieją, świadomi ludzie, którzy również mogą obawiać się o swoje dzieci i domy.
                Mogłyby spotykać się gremia, nie aktywnych obecnie polityków, intelektualistów, autorytetów, bez prof. Staniszkis.
                Chyba trzeba zacząć rozmawiać o tym, do czego prowadzi taki, jak do tej pory, sposób "dialogu".
                To już było, naszych ościennych krajach...

                Witek
                • almetyna_ilmatar Re: "Hyde Park" na Trakcie Królewskim w Warszawie 25.04.12, 12:10
                  witekjs napisał:
                  > Mogłyby spotykać się gremia, nie aktywnych obecnie polityków, intelektualistów, autorytetów, bez prof. Staniszkis

                  A jeszcze bardziej od Terlikowskiego, z wiecznie zbolała miną, pełną "chrzescijańskie troski" i nonsensów.


                  --
                  almetyna.blox.pl
                  Skromnie przypominam: - Wielką jesteś Artystką, Almetyno. - rzekła Dama, co "ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą." (aut.: ToJaJurek)
                  • witekjs Re: "Hyde Park" na Trakcie Królewskim w Warszawie 25.04.12, 12:33
                    almetyna_ilmatar napisała:

                    > witekjs napisał:
                    > > Mogłyby spotykać się gremia, nie aktywnych obecnie polityków, intelektual
                    > istów, autorytetów, bez prof. Staniszkis
                    >
                    > A jeszcze bardziej od Terlikowskiego, z wiecznie zbolała miną, pełną "chrzescij
                    > ańskie troski" i nonsensów.
                    >
                    >
                    Trudno nazwać go intelektualistą lub autorytetem.
                    • almetyna_ilmatar Re: "Hyde Park" na Trakcie Królewskim w Warszawie 26.04.12, 00:28
                      Witku, kupa ludzi tak o nim myśli.
                      Ze on dureń, to nie znaczy że nie jest "uczony" dureń. Nie tylko on nie jest intelektualistą, także pani Staniszkis intelektualistką nie jest. Być może jest niezależna umysłowo zawsze, a i kreatywna w swojej specjalności, ale wymądrza się w tv nie na temat socjologii, lecz o polityce, do tego niezwykle powierzchownie, rozdaje minusy i plusy i jakby to była kara śmierci i medal Orła Białego, to cały cmentarz jej imienia by się dało zbudować. Na szczęście używa zwrotów zmiękczających typu "wydaje się pewne", więc i jakiś czyściec jej imienia dla mniej potępionych i mniej słusznych wdzięczne media powinny wygrodzić w stosownym miejscu.

                      Pan T. nie ma ani intelektu, ani autorytetu, pani S. sobie autorytet wypracowała.
                      Co nas oczywiście w ogóle nie musi obchodzić :-)

                      PS. O tej godzinie piszę za długie zdania, wybacz mi gadulstwo.

                      --
                      almetyna.blox.pl
                      Skromnie przypominam: - Wielką jesteś Artystką, Almetyno. - rzekła Dama, co "ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą." (aut.: ToJaJurek)
              • maniasza Re: "Hyde Park" na Trakcie Królewskim w Warszawie 24.04.12, 13:27
                99venus napisał:

                > wielomiesięczne milczenie sprowokowało oszołomó
                > w do tworzenia paranoicznych teorii,dopiero ostatnio zaczęto przedstawiać racjo
                > nalne argumenty i opisywać fakty.chyba zbyt późno.

                Całkowicie się zgadzam.
                Jestem zdania, że jednak lepiej/łatwiej/prościej/skuteczniej jest zapobiegać, niż odkręcać po czasie zaniedbania/lekceważenie/jakośtobędzie.


                --
                "Ja jestem afropolką, lesbijką i żydówką. A na jutro wykupiłam bilety do loży masońskiej."
                (by Szymon Majewski Show).
                • witekjs Re: "Hyde Park" na Trakcie Królewskim w Warszawie 04.05.12, 11:26
                  Myślę, że większość z nas zastanawia się, czy jesteśmy jeszcze w stanie, ze sobą rozmawiać.
                  Podział wśród Polaków wydaje się być tak głęboki, że ostatnio nawet rozmowy w najbliższej rodzinie stają się, zaskakująco trudne.
                  Tak jest, jak sądzę i z tego powodu, że jawnie agresywną stroną, w tej wojnie polsko-polskiej, okazał się również Kościół.
                  Z tego co widzę, rzadko piszą o tym wprost, publicyści.
                  Demonstracje "o TV Trwam i katolicyzm" są i będą wspólne, z bezwzględną walką PiSu o władzę, z demokratycznie wybranymi przedstawicielami najwyższych władz RP.
                  Nie wygląda to wszystko optymistycznie.
                  Witek

                  Błaszczak: Katolicy w Polsce są dyskryminowani przez władzę
                  wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/389013,mariusz-blaszczak-z-pis-mowi-o-dyskryminacji-katolikow-w-polsce-w-europarlamencie-bedzie-wysluchanie-publiczne-w-sprawie-telewizji-trwam.html
                  Spór o Smoleńsk: Warto rozmawiać a może już nie warto
                  /.../– Nie widzę wspólnego zbioru wartości – kręci głową Zdzisław Najder, historyk literatury, w latach 80. dyrektor Radia Wolna Europa, zaocznie skazany na śmierć przez sąd PRL pod absurdalnym zarzutem szpiegostwa. W 1992 roku Najder był doradcą premiera Olszewskiego, dziś krytyczny wobec obozu smoleńskiego.
                  Wylicza: – Jedni bronią struktur państwowych, choćby i niedoskonałych; drudzy odmawiają ich legitymizacji, mówiąc: „To nie jest nasz rząd i nie nasz prezydent”.
                  Newsweek: Czy w polskiej historii były równie głębokie podziały?
                  Zdzisław Najder: Tę głębokość mógłbym porównać jedynie z podziałami istniejącymi u schyłku I Rzeczypospolitej, ogniskującymi się wokół Konstytucji 3 maja. W II Rzeczypospolitej podziały również były głębokie, ale wszystkie stronnictwa łączyła zasada niepodległości. Z wyjątkiem Komunistycznej Partii Polski, która odrzucała cały porządek prawny II RP – więc jest analogia.
                  Newsweek: Kto powinien przejąć inicjatywę?
                  Zdzisław Najder: Sprawa jest jednoznaczna. Władze wykonują swoje obowiązki. A co miałby zrobić prezydent, któremu mówi się, że nie jest prezydentem, tylko uzurpatorem? Gdy mam do czynienia ze schizofrenikiem, który patrzy na czerwone i mówi, że widzi zielone, to nie będę przecież wchodził z nim w spór.
                  Newsweek: Jak długo ten stan może się jeszcze utrzymywać?
                  Zdzisław Najder: Mam 82 lata i brakuje mi ochoty na przeczekiwanie, więc się niecierpliwię./.../
                  /.../Jeden z bardziej wyrazistych polskich publicystów prosi o anonimowość – nie chce uczestniczyć w medialnej młócce.
                  – Pytając o wspólne wartości, niewiele zrozumiesz – oznajmia. – Nie ma problemu wartości, jest tylko wysiłek publicystów i polityków, aby budować podziały. Głównie oczywiście wysiłek Jarosława Kaczyńskiego, który od 20 lat prowadzi wojny – kolejno z Unią Demokratyczną, Wałęsą, SLD, Platformą, teraz z Putinem. I za każdym razem pociąga za sobą ludzi, którzy określają się jako prawica. Jeszcze niedawno miałeś miliony sierot po PO-PiS, które dziś walczą z „kłamstwem smoleńskim”. Tylko co wspólnego ma katastrofa smoleńska z prawicowością? Nic, to tylko sztucznie wywoływane emocje.
                  Newsweek: Na tyle jednak głębokie, że coraz trudniej się porozumieć.
                  – Przesadzasz, społeczeństwo wcale nie jest aż tak podzielone. Mieszkamy obok siebie, posługujemy się tym samym językiem, oglądamy te same seriale. I to wystarczy. Czego więcej oczekujesz? Jeśli ktoś tu jest podzielony, to tylko zdychająca inteligencja. Ale to ostatnie podrygi.
                  Newsweek: Po co jej to?
                  – Po nic, po prostu tak została wychowana, że myśli wartościami. Ale w polityce normalnie funkcjonującego państwa wartości nie istnieją. One są potrzebne w czasach upadku, utraty niepodległości, dźwigania się do państwowości. W normalnych czasach wartości nie regulują polityki, to polityka żongluje wartościami. Nad wyraz sprawnie, co widać po tym, jak wielu ulega teraz iluzji głębokiego podziału smoleńskiego.
                  Newsweek: Jedni mówią, że „państwo zdało egzamin”. Drudzy, że ono jest do niczego, więc trzeba je rozwalić i zbudować nowe. To nie iluzja, ale realny stan ducha kilku milionów Polaków!
                  – Tyle że to państwo działa perfekcyjnie, a politycy wszystkich sił zachowują lojalność wobec procedur prawnych. Patrz z dystansu. To, co kiedyś odbieraliśmy jako ciężkie kryzysy demokracji, potem okazywało się jedynie anomalią. Gdy Kaczyński instalował IV RP, krzyczano, że demokracja upada. Ale on tylko rozpychał się w konstytucyjnym gorsecie. A państwo pod rządami PiS działało równie sprawnie jak zawsze. I o to chodzi, a nie o żadne wartości.

                  W latach 80. Jan Pospieszalski był basistą rockowego zespołu Voo Voo, a Kuba Wojewódzki pisał o polskim rocku w „Magazynie Muzycznym”. Dziś ten pierwszy jest medialną twarzą obozu „smoleńskiego”, a drugi stał się idolem wielkomiejskiej młodzieży. Czy byliby dziś w stanie normalnie ze sobą porozmawiać?
                  Kuba Wojewódzki: – Z Jankiem Pospieszalskim świetnie dogadywaliśmy się w burzliwych czasach rock’n’rolla. Możemy spróbować i dziś, bo czasy ponownie są rock’n’rollowe. Inaczej.
                  Jan Pospieszalski: – Pan pracuje w gazecie, która kłamie, szkaluje, posługuje się haniebnymi tekstami. Nie chcę mieć z waszą gazetą nic wspólnego. W związku z tym bardzo gorąco pana pozdrawiam.
                  polska.newsweek.pl/spor-o-smolensk--warto-rozmawiac-a-moze-juz-nie-warto,90686,1,1.html
                  Doskonałe komentarze Lisa:
                  Lis: Inwazja nienawiści
                  opinie.newsweek.pl/lis--inwazja-nienawisci,90970,1,1.html
                  Lis: Druga katastrofa smoleńska 16.04.12
                  opinie.newsweek.pl/lis--druga-katastrofa-smolenska,90677,1,1.html

    • ave.duce Rozmnażanie... z 20 już 120! 23.04.12, 08:43
      ... W sobotę na ulicach Warszawy na wielkim marszu widziałem 120 tysięcy wolnych Polaków, manifestujących odpowiedzialność i żywe zainteresowanie rozwojem Telewizji Trwam ...

      Tempo przyrostu imponujące!
      --
      @ nie chce mi się @ <<< Michaił Bułhakow >>>
      „Prawdziwa dama pije tylko czysty spirytus i nigdy w małej ilości”
      > Forum ze Dworum/Freedom
    • witekjs Re: Czy idziemy do wojny domowej ? 24.04.12, 13:58
      Myślę, że zwolennikom odbudowy IV RP przyda się spotkanie z księdzem, który nie dzielił Polaków i nie widział wszędzie wrogów.

      www.tygodnik.com.pl/ludzie/tischner/jt1982.html
      www.tygodnik.com.pl/ludzie/tischner/mysli.html
      • witekjs Re: Czy idziemy do wojny domowej ? 25.04.12, 09:31
        witekjs napisał:

        W jednym z postów powyżej napisałem, że do koniecznego dialogu w Polsce, powinien włączyć się Kościół.
        Nie wiem, czy jest to możliwe...


        Czy Kościół katolicki w Polsce zdolny jest do dialogu i współdziałania z demokratycznym państwem czy jedynie do jego kontestacji i mnożenia roszczeń?

        Profesor Stanisław Obirek

        Zacznę może od deklaracji czemu w ogóle zabieram głos. Otóż interesuje mnie problem postawiony w następującym pytaniu: „Czy Kościół katolicki w Polsce zdolny jest do dialogu i współdziałania z demokratycznym państwem, czy jedynie do jego kontestacji i mnożenia roszczeń?” Odpowiem krótko – nie jest zdolny./.../
        /.../Z Polską mamy problem, bo Kościół katolicki w Polsce jest inny. Powiem więcej – Kościół w Polsce ma różne oblicza. Prof. Hartman wspomniał o nieżyjącym ks. Tischnerze. Uważam, że nawet dzisiaj, wśród żyjących księży, znajdują się osoby gotowe do negocjacji, jak choćby ks. Boniecki. Problem w tym, że oni nie dochodzą do głosu, że nie są partnerami, że nie są w ogóle zauważani jako partnerzy./.../
        /.../Krótko mówiąc, uważam, że warto dookreślić, co chcemy osiągnąć na drodze tego dialogu. Wtedy nie będziemy walczyć o wymierne korzyści finansowe, czy o wymierne polityczne wpływy, tylko będziemy zastanawiać się nad tym, z jakim społeczeństwem mamy do czynienia. Być może znowu, tak jak to bywało za czasów PRL-u, wspólny interes zbliży i polityków i ludzi Kościoła, rozumianych właśnie jako hierarchia czy urzędnicy Kościoła. Tak zresztą już się dzieje. Różnica polega jednak na tym, że w czasach PRL-u Kościół miał wpływ łagodzący na autorytarną władzę, a w tej chwili głównie dba o swoje interesy, które niekoniecznie są zgodne z dobrem ogółu społeczeństwa./.../
        /.../Poszukiwania i wątpliwości nie są mocną stroną dzisiejszych katolików.

        Dlatego ja odczarowałbym troszkę ten polityczny problem Kościół a Państwo jako dwie wielkości i przesunął go w trochę inną przestrzeń. Powtórzę więc to, co powiedziałem na początku. Kościół katolicki nie jest zdolny w dzisiejszej Polsce ani do dialogu, ani do współdziałania z demokratycznym państwem. A dzieje się to z prostej przyczyny – żąda dla siebie przywilejów, które stanowią zaprzeczenie porządku demokratycznego. Nic nie wskazuje na to, by miał ochotę z tych przywilejów zrezygnować i w kierunku polityków będzie ciągle te żądania wysuwał. Jak dotąd nie były to oczekiwania próżne./.../
        www.kulturaswiecka.pl/node/562
        Polski Kościół wraca do polityki
        Angażując się w kampanię prezydencką, przedstawiciele Kościoła wykopali przepaść między nim a sporą częścią społeczeństwa.
        m.newsweek.pl/Europa,polski-kosciol-wraca-do-polityki,62706,1,1.html
        "Cenzurowanie ks. Bonieckiego ośmiesza Kościół"
        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10580322.html
        Ks. Boniecki "NA RAZIE" może pisać tylko do "TP". "Kościół zachowuje się histerycznie"
        www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,10585240,Ks__Boniecki__NA_RAZIE___moze_pisac_tylko_do__TP__.html
        Pan Bóg ma słaby personel naziemny?
        www.wiadomosci24.pl/artykul/pan_bog_ma_slaby_personel_naziemny_217025.html
        www.tvn24.pl/-1,1742487,0,1,wiekszosc-polakow-dobrze-ocenia-kosciol,wiadomosc.html
        m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105226,10070174,Kosciol_robi_sobie_gebe.html
        • 99venus Re: Czy idziemy do wojny domowej ? 25.04.12, 10:34
          w tej sprawie nie miałbym złudzeń.w Polsce rozmowa z kosciołem może odbywać się jedynie w pozycji klęczącej i ma formę pokornego wysłuchiwania poleceń. niektórzy to lubią.ja nie.
          --
          Paranoja i Schizofrenia.dziki kraj
          • witekjs Re: Czy idziemy do wojny domowej ? 25.04.12, 11:13
            99venus napisał:

            > w tej sprawie nie miałbym złudzeń.w Polsce rozmowa z kosciołem może odbywać się
            > jedynie w pozycji klęczącej i ma formę pokornego wysłuchiwania poleceń. niektó
            > rzy to lubią.ja nie.

            Wszystkie poprzednie rządy wiedziały, że można z nimi rozmawiać, nie tylko na kolanach.

            • witekjs Re: Czy idziemy do wojny domowej ? 25.04.12, 12:31
              witekjs napisał:

              > 99venus napisał:
              >
              > > w tej sprawie nie miałbym złudzeń.w Polsce rozmowa z kosciołem może odbyw
              > ać się
              > > jedynie w pozycji klęczącej i ma formę pokornego wysłuchiwania poleceń.
              > niektó
              > > rzy to lubią.ja nie.
              >
              > Wszystkie poprzednie rządy wiedziały, że można z nimi rozmawiać, nie tylko na kolanach.
              >
              Rozmowy już się toczą.
              wyborcza.pl/1,76842,11595487,Boni__0_3_proc__na_Kosciol__albo_wracamy_do_Funduszu.html
                • witekjs Re: Czy idziemy do wojny domowej ? 26.04.12, 12:01
                  magdolot napisała:

                  > Mój przepis jest prosty i zapewne skuteczny, ale nierealny.
                  > Wywalić katechezę ze szkół i spuścić KK na wyznawców. Kasę zainwestować w racjo
                  > nalną edukację [nauka logicznego myślenia] i powszechną psychoterapię.
                  >

                  Nie da się tego, bardzo poważnego problemu, rozwiązać u nas, w sposób prosty.

                  13 lat konkordatu – 13 lat mroku
                  www.racjonalista.pl/kk.php/s,4955/q,13.lat.konkordatu.8211.13.lat.mroku
                  Ojciec biznesmen. Prawda o imperium Rydzyka
                  polska.newsweek.pl/ojciec-biznesmen--prawda-o-imperium-rydzyka,90691,1,1.html
                  Czy można być etycznym nie wierząc w Boga
                  Nowa przyzwoitość
                  Odpowiedź, że można, wydaje się banałem, lecz nie w Polsce XXI w.

                  Więcej pod adresem www.polityka.pl/kraj/analizy/305048,1,czy-mozna-byc-etycznym-nie-wierzac-w-boga.read#ixzz1t8gu36z5



                  • 99venus Re: Czy idziemy do wojny domowej ? 26.04.12, 18:47
                    minister(ministrant?) Zdrojewski powiedział dzisiaj w wywiadzie w GW,że -Państwo winno budować szacunek wobec Kościoła,podważanie autorytetu Kościoła nie służy państwu.
                    chyba już nie masz watpliwości co do dalszej klerykalizacji kraju?
                    --
                    Paranoja i Schizofrenia.dziki kraj
                    • magdolot Re: Czy idziemy do wojny domowej ? 26.04.12, 20:48
                      To un nie na bieżąco jess z elektoratem.

                      Ostatnio matka ministranta, skądinąd niewykształcona, przytaknęła mi całkowicie jakem rzekła, że zamiast fundować katechezę, było baseny budować, a szczeniaki by miały PRAWDZIWE kręgosłupy zamiast urojonych.
                      Ma ona synka z felernym stawem biodrowym, grubego... i ani nie ma auta, żeby go wozić na basen, ani kasy na to nie ma tyż. A synek ministrantem być kocha, zaś katechezę szkolną serdecznie pierdoli.
                        • witekjs Czy idziemy do wojny - Akatolici-Heretycy-Apostaci 27.04.12, 08:57
                          Znalazłem, w swoich zbiorach niezwykle ciekawą pracę, w której możemy dowiedzieć się jak jesteśmy postrzegani przez Kościół. Tłumaczy to, między innymi, dlaczego trzeba prowadzić wojnę, to znaczy wszelkimi sposobami wspierać tych, którzy ją prowadzą.

                          O herezji

                          /.../Kościół a akatolicy
                          Akatolikiem jest człowiek nieochrzczony albo ochrzczony, który nie uznaje swego stosunku do Kościoła katolickiego. Ten ostatni nazywa się także heretykiem, apostatą (c. 1099).
                          Nieochrzczeni wobec Kościoła są obcymi i dlatego nie podlegają jego władzy. Apostoł przeto głosi, że nie ma prawa sądzić tych, którzy są poza Kościołem (qui foris sunt I. Kor. 5,12; sob. tryd. SS XIV c. 2 de poenit; c. 8 de divort IV. 19, c. 87). Nieochrzczeni wprost nie są związani prawem kościelnym, niekiedy atoli sięgają ich skutki prawa kościelnego (indirecte), np. gdy wchodzą w stosunki z osobami ochrzczonymi, jeśli np. nieochrzczony zawiera małżeństwo z osobą katolicką jest obowiązany do formy kanonicznej, również, gdy w małżeństwie osób nieochrzczonych, jedna z nich przyjmie chrzest, związek ich może być rozwiązany (c. 1099, 1120). Mają oni obowiązek poznać naukę chrześcijańską i to z prawa Bożego i przez chrzest wejść do Kościoła, nie wolno ich atoli zmuszać do tego (c. 750, 1322); mogą być karani, jeśli obrażają religię chrześcijańską, np. bluźnią Chrystusowi.
                          Heretycy są poddani Kościołowi ze względu na przyjęty chrzest; są przeto związani prawem kościelnym, o ile w jakimś wypadku nie są zwolnieni, np. są wolni od formy kościelnej zwierania małżeństw między sobą (c. 1099 § 2). Kodeks Prawa Kanonicznego głosi, że do zachowania jego postanowień są obowiązani wszyscy ochrzczeni (baptisati), a nie tylko katolicy (c. 12, 87, 1038, 1099, 1960). Heretycy są związani prawem Bożym naturalnym i pozytywnym w takim tłumaczeniu, jakie daje Kościół katolicki. Herezja w obliczu Kościoła jest delictum, przeto Kościół nakłada surowe kary na heretyków, np. są oni usunięci od uczestnictwa w owocach ogólnych i modlitwach Kościoła, tracą wszelkie urzędy kościelne, jakie posiadają, - ani też nie mogą ich otrzymać (c. 2314).
                          ks. Dr Ignacy Grabowski. Prawo Kanoniczne. Warszawa 1948, s. 63-64.

                          /.../Ukryci wrogowie Kościoła
                          Dałby Bóg, żebyśmy jeszcze zostawali pod panowaniem Dioklecjanów i Neronów. Lepsze było ono gwałtowne prześladowanie, wymierzone przeciw imieniowi chrześcijańskiemu, nad teraźniejszą wojnę głuchą i ukrytą, którą nam nieprzyjaciel wypowiedział. Walcząc za wiarę świętą, przyodziani zbroją niebieską, korzyść i zwycięstwo po naszej mielibyśmy stronie. Gorejące stosy, bicze, blachy rozpalone i wszelkiego rodzaju tortury nie zdołałyby nas przerazić, a z rąk katów naszych, wstydem i sromotą pokrytych, wydarlibyśmy palmy zwycięskie. Ale dziś nie rusztowania, ale sidła zdrady zastawiają, a ukryte zasadzki miejsce tortur zajęły. Nie w otwartej walce z tyranem mężnie się potykamy, ale walczymy z nieprzyjacielem w ukryciu zdrady knującym".
                          św. Hilary, biskup Poitiers

                          /.../Heretycka niezgoda
                          O pierwszej rzeczy mówiąc, o pewności i trwałości naszego okrętu, to jest Kościoła powszechnego rzymskiego, nikomu wątpić nie potrzeba; jedno, kto chce głębokie i straszliwe morze świata tego przebyć, a do nieba przypłynąć, w ten a nie w inny wsiadać ma; każdy inny heretycki omylny jest, i do portu niebieskiego nie doniesie, ale się rozbije i ludzie pogubi... W heretyckiej łódce wiele gospodarzów i sprawców: każdy chce rządzić, jeden drugiemu przeszkadza, nikt się do posłuszeństwa około wiary nie przywięzuje. Przetoż swarów, wołania, niezgody i nierządów w ich okręcie pełno; każdy z swoim się rozumem stawi, o pospolitą obronę wszystkiej łódki nie dba, i tak lada je wiatr przewraca i topi.
                          o. Piotr Skarga SI, Kazanie na czwartą niedzielę po Trzech Królach

                          /.../Nienawiść heretyków
                          Więc nienawidźmy tych, którzy warci są nienawiści, odsuńmy się od tych, od których Bóg się odsunął; wyznajmy też przed Bogiem z całą stanowczością należną heretykom: 'Czyż nie mam nienawidzić tych, o Panie, których Ty nienawidzisz?'
                          św. Cyryl Jerozolimski

                          /.../Protestantyzm ma znamię zwierzęcia
                          Jasną i niezbitą jest rzeczą, że protestantyzm nie tylko nie zapowiedział się w Europie, jak twierdzą, jako wyswobodzenie rozumu i wiedzy, ale raczej jako zaprowadzenie prawdziwego barbarzyństwa. Reformacja XVI. wieku przedstawia się w historii jako bunt zmysłowości i wszystkich niższych i złych pierwiastków ludzkiej natury, przeciwko rozumowi i godności moralnej człowieka; jest ona restytucją pogańskiego materializmu wraz z jego poniżeniem i zwyrodnieniem, o ile do tego dopuścić mogła atmosfera, przez cały szereg stuleci chrześcijańskich w Europie wytworzona. Gdyby narody protestanckie chciały były naukę Lutra i jego towarzyszów wziąć dosłownie, byłyby zeszły na stopień niższy od pogan, ci bowiem nie doszli tak daleko, aby wykląć rozum i wolną wolę, a w Atenach zarówno jak i w Rzymie umiejętnościom i sztuce oddawano cześć należną; najniższy praktyczny materializm wyniszczył te narody, ale ich mędrcy przynajmniej sławili rozum i wszelkie szlachetne i wzniosłe czyny. Bogu dzięki, kierunek moralny społeczeństwa europejskiego był dosyć silnym, aby jeśli nie zupełnie, to przynajmniej w wielkiej mierze oprzeć się poniżającym doktrynom, głoszonym przez przywódców protestantyzmu. W krótkim też czasie widziano wielką ilość protestantów, przerażonych z powodu wzrastającego zepsucia obyczajów, które groziło zatraceniem cywilizacji w bagnie błotnistym, starających się z wielką odwagą o przeciwstawienie tamy temu niszczącemu prądowi. Usiłowano poprawić to, co w nowej religii było zbyt rażące, i zbliżano się według możności do nauki moralnej Kościoła katolickiego, którego sąsiedztwo nie pozostało bez wpływu. To jednak pozostaje faktem historycznym, że protestantyzm, jak go twórcy jego pojmowali, widocznie ma znamię zwierzęcia, i że jest zaprzeczeniem wszystkich tych zasad, które tworzą siłę i chwałę cywilizacji europejskiej.
                          ks. dr Jan Żukowski, O źródłach niewiary, Lwów 1903, s. 391-392
                          swiety.krzyz.org/oherezjach.htm

                              • witekjs Czy idziemy do wojny -Kościół i polityka w Polsce 02.05.12, 15:57
                                witekjs napisał:

                                > Warto poznać szereg dat w historii Kościoła.
                                >
                                > blogi.newsweek.pl/Tekst/historia/570023,kilka-dat-z-historii-kosciola.html

                                Wybory Kościoła Adam Szostkiewicz
                                Złoty wiek minął
                                /.../ Kościół wciąż żyje wspomnieniem swej potęgi z czasów prymasa Wyszyńskiego, jakby nie zauważył, że ten złoty wiek już minął.

                                Wtedy Kościół też wchodził w politykę, lecz działo się to w systemie niedemokratycznym, dążącym do zepchnięcia katolicyzmu na margines. Chroniąc działaczy opozycji demokratycznej i Solidarności, Kościół służył dobrej sprawie i wnosił istotny wkład w odzyskanie wolności. W demokracji aktywność polityczna Kościoła łatwo może jednak prowadzić do konfliktu sumienia wśród wiernych. Publicysta i działacz katolicki ze środowiska „Więzi”, Cezary Gawryś, opowiadał w „Gazecie Wyborczej”, jak w swoim kościele parafialnym musiał słuchać oskarżeń przeciwko „złym mediom szydzącym sobie z polskiego patriotyzmu i katolików”. A w innym kościele ksiądz modlił się o wybór prezydenta Polaka. Znaczy Komorowski to nie Polak. Jak mogli się poczuć katolicy gotowi na niego głosować?

                                Nie można nad tym przechodzić do porządku. Skoro biskupi czy księża wchodzą na teren polityczny, opinia publiczna ma prawo traktować ich jak polityków. A to znaczy, że może takich duchownych rozliczać na tych samych zasadach jak polityków. Dopiero w takim pakiecie ma sens dyskusja o publicznej obecności Kościoła w demokracji. Chcecie politykować, proszę bardzo, lecz przyjmijcie odpowiedzialność za skutki swego politykowania i konsekwencje po przegranych wyborach./.../
                                /.../Państwo proboszczów
                                Od 1989 r. państwo polskie spełniło wszystkie oczekiwania i roszczenia Kościoła. Katecheza w szkołach publicznych, opłacanie katechetów z pieniędzy podatników, powrót osób duchownych do służby zdrowia, sił zbrojnych, konkordat z papiestwem, surowa ustawa antyaborcyjna, religia doliczana do średniej maturalnej, zwrot majątku o wartości ponad 20 mld zł, udział duchownych w uroczystościach publicznych i państwowych, pełna swoboda zrzeszania się katolików, zakładania mediów, działalności gospodarczej.
                                /.../W niemal każdej kontrowersyjnej sprawie polskie demokratyczne rządy, także lewicowe, ustępowały pod naciskiem strony kościelnej. Ostatnio w sprawie in vitro. Kościół nie dziękuje, tylko żąda więcej – więcej wpływu na kształt państwa i prawodawstwa. Protestuje przeciwko przymiarkom do legalizacji i refundacji in vitro i przeciwko ustawie przeciwdziałającej przemocy w rodzinie. Są to regulacje wcale nie rewolucyjne, choć zgodne z nowoczesnym modelem społecznym. I na tym właśnie polega ich „wina” w oczach liderów Kościoła.

                                Więcej pod adresem www.polityka.pl/kraj/analizy/1507444,1,polski-kosciol-mocno-zaangazowany-politycznie.read#ixzz1tiRVsdJc

                                Państwo Kościół w państwie Polska
                                Nie lękajmy się nie klękać
                                Jan Hartman
                                Niezawodny abp Józef Michalik oświadczył niedawno, że „atakowany jest dziś Kościół przez różne środowiska libertyńskie, ateistyczne i masońskie”. Pamiętam ten styl z czasów PRL, kiedy jątrzyły „określone koła”.

                                /.../Twierdzenie, że Kościół poniósł w dziejach Polski zasługi uprawniające go do wszelakich przywilejów w relacjach z państwem polskim, jest fałszywe. A przywileje te są ogromne i wyrażają się nie tylko w najróżniejszych dotacjach, nadaniach ziemi i zwolnieniach podatkowych, ale przede wszystkim w tzw. autonomii Kościoła, oznaczającej de facto jego eksterytorialność. Biskup polski nie tylko nie płaci podatku dochodowego, ale jest w Polsce niemalże ponad prawem. Nawet w sprawach kryminalnych, których w związku z działalnością Komisji Majątkowej toczy się w prokuraturach niemało, biskupi są poza śledztwem.

                                Kościół w Polsce to państwo w państwie. I to dosłownie, gdyż stosunki z Kościołem reguluje u nas konkordat, a więc umowa międzynarodowa. Nie jest to umowa równych i wolnych partnerów, lecz hołd dla Kościoła i papieża. Jak głosi ten dokument, przyjęto go z racji zasług Kościoła i papieża właśnie. Konkordat jest spisem przywilejów Kościoła, nakładającym na państwo polskie liczne zobowiązania (prawne i finansowe), a na Kościół praktycznie żadnych. Strachliwi politycy, obawiając się gniewu biskupów albo licząc na ich poparcie, stosowali skrajnie rozszerzającą interpretację konkordatu, obciążając budżet coraz to nowymi daninami na Kościół, w tym przede wszystkim biorąc w ciężar budżetu finansowanie gwarantowanych przez konkordat lekcji religii w szkołach oraz powołując Komisję Majątkową, mającą za zadanie dokonanie zupełnej restytucji mienia kościelnego zagarniętego przez reżim komunistyczny./.../
                                Nie ma też etycznego ani prawnego uzasadnienia dla finansowania przez państwo nauczania religii. Z etycznego punktu widzenia nie można zaakceptować sytuacji, gdy podatnicy będący przeciwnikami Kościoła i doktryn katolickich zmuszeni są łożyć na ich krzewienie w szkołach. W porządku prawnym zaś finansowanie lekcji religii nie da się pogodzić z bezstronnością religijną państwa. Jako bezstronne w tym względzie państwo polskie nie może uznać za korzystne (ani niekorzystne) społecznie i tym samym korzystne dla państwa to, że dzieci uczą się religii katolickiej lub jakiejkolwiek innej. Łożenie środków publicznych na cele niebędące uznanymi przez państwo korzyściami publicznymi jest bezprawne, stanowiąc co najmniej niegospodarność, jeśli nie sprzeniewierzenie.

                                Nie ma też żadnego uzasadnienia, by opłacając katechetów państwo czyniło wyjątek i zrzekało się wszelkiej kontroli nad tym, jak wykonywane są opłacane przez nie usługi. Ta niemoc państwa jest dla niego głębokim upokorzeniem, tym większym, że na lekcjach religii naucza się treści niezgodnych z polskim porządkiem konstytucyjnym i etycznością państwa, w tym treści dyskryminujących seksualność gejów i lesbijek oraz pożycie osób homoseksualnych./.../

                                Pierwszym krokiem w stronę normalizacji stosunków państwa z Kościołem powinno być przywrócenie równowagi dyplomatycznej. Kościół porozumiewa się z najwyższymi przedstawicielami państwa za pośrednictwem swoich lokalnych biskupów, którzy choć ani na jotę nie mogą odejść od instrukcji watykańskich, uchodzą w swej zbiorowości za niezależny i wewnętrzny (wewnątrzpolski) podmiot. Otóż nie. Kościół katolicki jest ze swej własnej woli podmiotem zagranicznym, przeto dyplomatycznym partnerem do rozmów o przywilejach tej instytucji w Polsce jest dla polskich władz papież.

                                Dopóki polski premier i prezydent ograniczają rozmowy z papieżem do składania mu hołdów i darów, a o interesach mówią z biskupami, nie może być wątpliwości, kto tu jest ważniejszy. Brak symetrii i partnerstwa w relacjach państwo–Kościół, audiencyjno-hołdowniczy styl tych relacji jest głębokim poniżeniem dla naszej republiki (czy pamiętamy, że żyjemy w republice?).

                                Drugi warunek normalizacji to wzajemne poszanowanie suwerenności wewnętrznej.

                                Więcej pod adresem www.polityka.pl/kraj/analizy/1525579,2,panstwo-kosciol-w-panstwie-polska.read#ixzz1tigpp4SH




                                • witekjs Czy idziemy do wojny -Kościół i polityka w Polsce 03.05.12, 13:26
                                  "Słyszysz coś złego o księdzu? Nie ciesz się, nie przekazuj"
                                  wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11495155,_Slyszysz_cos_zlego_o_ksiedzu__Nie_ciesz_sie__nie.html
                                  "Rządzący nie chcą tego narodu słuchać". O polityce w Kościołach
                                  wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,11502020,_Rzadzacy_nie_chca_tego_narodu_sluchac___O_polityce.html
                                  Episkopat: Polakami rządzi pieniądz i żądza zysku, a media pokazują Kościół nieobiektywnie
                                  wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11443260,Episkopat__Polakami_rzadzi_pieniadz_i_zadza_zysku_.html
                                  Prymas: Jak Kościół był potrzebny, to wchodzili do zakrystii
                                  wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,11354760,Prymas__Jak_Kosciol_byl_potrzebny__to_wchodzili_do.html
                                  Kaczyński: Kto atakuje Kościół, ten atakuje Polskę. Atakuje fundamenty
                                  wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,11361447,Kaczynski__Kto_atakuje_Kosciol__ten_atakuje_Polske_.html
                  • almetyna_ilmatar Re: Czy idziemy do wojny domowej ? 28.04.12, 23:42
                    witekjs napisał:

                    > Czy można być etycznym nie wierząc w Boga
                    > Nowa przyzwoitość
                    > Odpowiedź, że można, wydaje się banałem, lecz nie w Polsce XXI w.

                    No żeszszsz, przecież odp jest banalnie oczywista!


                    --
                    almetyna.blox.pl
                    Skromnie przypominam: - Wielką jesteś Artystką, Almetyno. - rzekła Dama, co "ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą." (aut.: ToJaJurek)
                    • witekjs Re: Czy idziemy do wojny domowej ? 29.04.12, 00:13
                      almetyna_ilmatar napisała:

                      > witekjs napisał:
                      >
                      > > Czy można być etycznym nie wierząc w Boga
                      > > Nowa przyzwoitość
                      > > Odpowiedź, że można, wydaje się banałem, lecz nie w Polsce XXI w.
                      >
                      > No żeszszsz, przecież odp jest banalnie oczywista!
                      >
                      >
                      Podałem link do tej ciekawej pracy, ponieważ ostatnio,nazbyt często słyszymy, że o tym, czym jest moralność mogą nam mówić, jedynie hierarchowie Kościoła...
                      • witekjs Re: Czy idziemy do wojny domowej ? 29.04.12, 00:28
                        witekjs napisał:

                        > almetyna_ilmatar napisała:
                        >
                        > > witekjs napisał:
                        > >
                        > > > Czy można być etycznym nie wierząc w Boga
                        > > > Nowa przyzwoitość
                        > > > Odpowiedź, że można, wydaje się banałem, lecz nie w Polsce XXI w.
                        > >
                        > > No żeszszsz, przecież odp jest banalnie oczywista!
                        > >
                        > >
                        > Podałem link do tej ciekawej pracy, ponieważ ostatnio,nazbyt często słyszymy, ż
                        > e o tym, czym jest moralność mogą nam mówić, jedynie hierarchowie Kościoła...

                        Link do artykułu:
                        www.polityka.pl/kraj/analizy/305048,1,czy-mozna-byc-etycznym-nie-wierzac-w-boga.read#ixzz1t8gu36z5
    • witekjs Czy idziemy do wojny domowej ? Nacjonalizm. 27.04.12, 20:59
      Krzemiński: Idzie nacjonalizm!

      rozmowa z prof. Ireneuszem Krzemińskim, socjologiem z UW

      Agnieszka Kublik: Pucz? Rokosz? Wojna domowa?

      Prof. Ireneusz Krzemiński: Mamy do czynienia z kolejną falą bardzo dobrze przemyślanych, zgranych wystąpień i manifestacji antypaństwowych. To mi przypomina sytuację w weimarskich Niemczech. Być może to zbyt daleko idące porównanie, ale Republika Weimarska została obalona przez ruchy nacjonalistyczne. Komentatorzy nie umieją tego nazwać. A mnie się wydaje, że Kaczyńskiemu przy dużym udziale o. Rydzyka udało się skonstruować nowy ruch narodowy o cechach nacjonalistycznych. Nacjonalizm to taka ideologia, która nakazuje traktować naród jako najważniejszą wspólnotę, która nakazuje lojalność wobec narodu, w której interesy narodu powinny być moralnym obowiązkiem. To pasuje jak ulał do ludzi, którzy zebrali się 10 kwietnia, do tych, którzy stale zbierają się pod Pałacem Prezydenckim.
      Mówi pan o tym tak emocjonalnie.

      - Bo ja to bardzo przeżywam. Byłem w autobusie podczas sobotniej demonstracji w obronie Telewizji Trwam. Wsiedli do niego ludzie, trochę ode mnie starsi, z nalepkami państwa niepodległego. Zastanawiałem się, czy się do nich odezwać, ale byłem tak zły, że nic dobrego by z tego nie wynikło. A chciałem ich zapytać, dlaczego chcą walczyć o niepodległą Polskę, skoro już ją mamy.

      Pod Pałacem były transparenty, np.: ''Komorowski, zdrajca Polski'', ''Znajdzie się kij na Tuska ryj''.

      - To nie jest dialog. I dlatego nazwijmy to wprost, jak na to zasługuje: idzie nacjonalizm! Duma narodowa, bycie Polakiem jest sprawą zasadniczą, oczywiście Polakiem z krwi i kości. Mnie jako człowieka wierzącego dotyka, że członkowie hierachii kościelnej wykonują pracę na rzecz mediów o. Rydzyka. I jeszcze pojawia się antykomunizm i antyrosyjskość, których u Romana Dmowskiego nigdy nie było. Mamy więc nową wersję polskiego nacjonalizmu. To bardzo groźna mieszanka.

      Źródło: Gazeta Wyborcza

      Więcej... wyborcza.pl/1,75478,11607162,Krzeminski__Idzie_nacjonalizm_.html#ixzz1tGj2eCN2

      wyborcza.pl/1,75478,11607162,Krzeminski__Idzie_nacjonalizm_.html
      • witekjs Co pisał o "Naszyzmie" Stefan Bratkowski. 29.04.12, 12:10
        Co pisał o "Naszyzmie" Stefan Bratkowski i czy przestało być to aktualne ?
        Myślę, że warto przypomnieć sobie, obecnie o czym pisał wybitny dziennikarz.

        Stefan Tadeusz Aleksander Bratkowski (ur. 22 listopada 1934 we Wrocławiu) – dziennikarz, publicysta, pisarz. Z wykształcenia prawnik (absolwent UJ z 1955). W latach 1954-1956 pracownik naukowo-dydaktyczny Wydziału Prawa UJ.

        Członek zespołu redakcyjnego tygodnika "Po prostu" w latach 1956-1957. W latach 1980-1982 i 1989-1990 prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, potem prezes honorowy. Założyciel i w latach 1970-1973 oraz 1980-1981 kierownik redakcji "Życia i Nowoczesności" (cotygodniowego dodatku do dziennika "Życie Warszawy"). 1971-1974 kierownik Pracowni Prognoz Rozwoju Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Informatyki. Autor scenariusza serialu telewizyjnego Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy.

        W 1978 zainicjował Konwersatorium "Doświadczenie i Przyszłość", które odegrało istotną rolę w formowaniu opinii publicznej okresu tuż przed powstaniem "Solidarności" i w podbudowie teoretyczno-politycznej przemian ustrojowych w Polsce. W 2007 reaktywował Konwersatorium celem rozwoju debaty publicznej o sprawach polskich w ostatnich latach.

        W latach 1984-1989 twórca podziemnej "Gazety Dźwiękowej"; współpracownik odnowionego "Po prostu", "Gazety Bankowej", "Gazety Wyborczej"; zajmuje się problematyką naukową, ekonomiczną, historyczną, kwestiami nowoczesnego zarządzania. Był stałym felietonistą "Rzeczpospolitej", z której to współpracy zrezygnował (październik 2006) w proteście po próbach cenzurowania jego tekstów przez redaktora naczelnego gazety, Pawła Lisickiego[potrzebne źródło]. Jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.

        Laureat nagrody im. Adolfa Bocheńskiego 1980, Nagrody Kisiela 1990. W 1998 r. otrzymał nagrodę PEN Clubu im. K. Pruszyńskiego. Członek ZLP, członek honorowy Związku Polskich Artystów Plastyków. Członek ZMP w latach 1949-1956, KC ZMS 1956-1957, PZPR w latach 1954-1981 (usunięty dyscyplinarnie).


        Naszyzm

        alfaomega.webnode.com/news/naszyzm/

        • witekjs Ruchy Narodowe w Polsce 29.04.12, 23:18

          pl.wikipedia.org/wiki/Ruch_Katolicko-Narodowy
          info-horyzont.pl/ruch-katolicko-narodowy-polaczy-sie-z-pis.html
          pl.wikipedia.org/wiki/Ruch_Ludowo-Narodowy
          narodowcy.net/z-tradycja-stylistyki-ruchu-narodowego-w-tle/2012/01/02/
          www.konserwatyzm.pl/artykul/4197/endecja---opozycja-systemowa-rozmowa-ze-zbigniewem-lipinskim
          • witekjs Jarosław M. Rymkiewicz o Marszu w obronie TV TRWAM 01.05.12, 16:06
            NASZ WYWIAD. Jarosław Marek Rymkiewicz: to był Marsz, który był zapowiedzią wielkiego, uprawnionego rokoszu
            wPolityce.pl: W sobotę przez Warszawę przeszedł wielki Marsz w obronie TV Trwam. Nie można mieć wątpliwości, że te grube dziesiątki tysięcy, może więcej osób, przyjechało nie tylko by bronić redemptorystów przez niesprawiedliwą władzą, ale także by przy okazji wyrazić coś więcej. Jak pan, polski Poeta, interpretuje to wydarzenie?

            /.../To był Marsz, który był zapowiedzią wielkiego rokoszu. Kiedyś mieliśmy w Polsce rokosze szlacheckie, to się zaczęło od XVI wieku. Teraz to będzie wielki rokosz ludowy, ponieważ lud polski przejął ideały polskiej szlachty. Rokosze szlacheckie to były rokosze skierowane przeciwko nieudolnym i głupim królom. Szlachta zbierała się, i była gotowa wyjść na pole bitwy przeciwko królom, którzy nie spełniali jej oczekiwań. Tak będzie i obecnie, jeśli ludzie, którzy rządzą Polską, nie opamiętają się. To będzie rokosz skierowany przeciwko nieudolnym, zdeprawowanym, a nade wszystko obojętnym, bo to obojętność jest tutaj najważniejsza, władcom obecnej Polski. Przeciwko tym, którzy Polską pomiatają, którzy ją poniżają, którzy ją ośmieszają. Bo tak dłużej być nie może./.../

            /.../Czy pańskim zdaniem ta medialna przemoc, która tak obficie wylewa się ostatnio ze wszystkich mediów, może zdusić ten sprzeciw, który widzimy, i o którym pan mówi? Bo media to dziś najważniejszy chyba element panowania nad Polakami.

            Tak, mamy pokazy tej przemocy i będziemy je oczywiście mieli w przyszłości, ale trzeba zawsze pamiętać, że my mamy nasz rokosz. Jesteśmy uprawnieni, jako Polacy, do obrony swoich demokratycznych przywilejów przy pomocy rokoszu. I rządzący Polską ludzie powinni się z tym liczyć. Bo to jest bardzo poważna sprawa. Rokosz, wielki ludowy rokosz, jeśli do niego dojdzie, po prostu ich zdmuchnie.
            wpolityce.pl./wydarzenia/27314-nasz-wywiad-jaroslaw-marek-rymkiewicz-to-byl-marsz-ktory-byl-zapowiedzia-wielkiego-uprawnionego-rokoszu
    • zapijaczony_ryj link 01.05.12, 19:58
      forum.gazeta.pl/forum/w,28,135192468,135192468,Jaroslaw_Kaczynski_dazy_do_wojny_domowej_.html
      --
      No niesprawiedliwe, żeby odwalić taki numer:
      tiny.pl/htd75
      I nie dostać co najmniej tytułu idioty roku?
    • witekjs Salon24- A.T.Kijowski -TV TRWAM - Przyszło wielu 02.05.12, 18:37
      TV TRWAM - Przyszło wielu i pokazać trzeba wielu.
      Andrzej Tadeusz Kijowski

      Onet podał, że było 20 tysięcy. Kłamią jak dwa razy dwa jest cztery.
      Manifestowało trzy, cztery razy tyle osób. Mam twarde dowody. Z wideoteki ATeKi.

      I zbudowali ten dom - gdzie kolumny są charaktery
      A każdy sam. I że sam to dumny. Król swojej sfery.

      Tę norwidowską cytatę położyłem jako motto drugiego tomu mego "Opisu Obyczajów" - A Teraz Konkretnie,w którym opisywałem swoją samotność w walce o wolne media. Musiałem pisać, wygłaszać, montować. Chętnie służyłem operatorowi za statyw do kamery i pomagałem mu ten statyw nosić. Nie przyszło mi jednak nigdy do głowy filmować. Miałem poczucie, że to jest rzemiosło samo w sobie, którego nie wolno partaczyć.

      Czymże jednak jest jakość ? Sztuka - wobec prawdy. Zostaliśmy tak bezczelnie oszukani. Przez wszystkie strony szarpiące dziś Polskę na sztuki. To co w dzisiejszym marszu w obronie TV Trwam zrobiło na mnie największe wrażenie, to bynajmniej nie politycy. Wszelkiej maści celebryci ,niektórzy na naszych oczach przepoczwarzający się z dziennikarzy w biznesmenów, z posiadaczy pieniędzy w aspirantów do władzy. Ta walka o uwłaszczenie się, o wstęp do mediapolitycznej klasy, coraz szczelniej zresztą zamykanej oligarchii, nie słabnie i nie ma nic wspólnego ze sprawą, w której zjechali do Warszawy ludzie.

      Jacyż wspaniali ludzie. Portretowałem ich z lekką obawą czy nie wykonuję pracy za agenta, który z tych zdjęć kiedyś skorzysta. A przecież co chwilę myślałem, że widzę znajomego. Co ich łączyło ? Inteligentne spojrzenie i szlachetny wyraz twarzy - to coś co bym nazywał: polskie oblicza, o których Politycy z Sejmu o upudrowanych pyskach wnet po przekroczeniu bram Wiejskiej - zapominają.

      Nie słuchałem polityków, ani ich nie nagrywałem. Już oni o to zadbają. Zresztą - cóż oni mogą nam powiedzieć. Powtórzyć te same, wyświechtujące Ojca Świętego, Miłosza, Herberta - slogany. Filmowałem ludzi. I ich transparenty. Nasze proste wolanie.

      JA-RO- SŁAW !!! JA-RO- SŁAW !!! JA-RO- SŁAW !!!

      To nie imię przecież. To Antyfona.

      JA-RO- SŁAW !!!

      Wołano, pod Belwederem gdy Ziobro coś tam wykrzykiwał upozowany pod Pomnikiem Piłsudskiego.
      Wołano. A gdy ten coś tam jeszcze PI_S_z_c_z_a_ł ani go słuchano - nadal ludzie wołali

      ZIOBRO do PIS-u.

      Raz tylko powtórzyli co powiedział. Wołali: RAZEM, RAZEM, RAZEM, RAZEM,


      kijowski.salon24.pl/
      • witekjs PiS, TV Trwam -Manifestacje w czasie EURO 2012 03.05.12, 09:00
        PiS szykuje manifestacje. W Brukseli i podczas Euro 2012

        To będzie gorący czerwiec. Oprócz manifestacji związkowców, swoje protesty, w obronie TV Trwam, podczas Euro 2012 zapowiada też PiS. Sympatycy tej partii zapowiadają też wielką demonstrację w Brukseli.


        O planach działań w obronie TV Trwam, której KRRiT nie przyznała koncesji na nadawanie na pierwszym multipleksie cyfrowym, poinformował na niedzielnej konferencji prasowej w Sopocie poseł PiS Andrzej Jaworski. Jak powiedział, PiS zdecydowało się na całą serię posunięć, bo chce zainteresować sprawą opinię publiczną poza granicami Polski. Według Jaworskiego, w manifestacji w Brukseli może wziąć udział kilka tysięcy osób. "Zarezerwowane są już autobusy, a środowiska katolickie myślą o zarezerwowaniu pociągów. Mamy też nadzieję, że dołączy do nas Polonia" - powiedział.

        W komunikacie PiS napisało, że zdecydowano się na manifestację przed siedzibą Parlamentu Europejskiego, bo jednym z głównych zadań PE jest występowanie w obronie przestrzegania praw człowieka, w tym wolności słowa, którą łamie decyzja Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Dyskryminacja jedynej polskiej telewizji katolickiej jest przecież równoznaczna z dyskryminacją katolickiej większości polskiego społeczeństwa - podkreślono w komunikacie.

        Jaworski poinformował, że - z myślą o zainteresowaniu sprawą opinii publicznej poza Polską - PiS chce też organizować pikiety w czasie mistrzostw Euro 2012. Nie myślimy jednak o protestach przed stadionami, ale o pikietach w miejscach, gdzie spotykać się lub mieszkać będą zagraniczne oficjalne delegacje - powiedział Jaworski, dodając, że jego partia chce także - na specjalnych spotkaniach zainteresować sprawą Polonię. "Sam niedługo wybieram się do Sztokholmu - dodał. W planach PiS jest też wystąpienie z dezyderatem w sprawie Telewizji Trwam do Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE). W imieniu PiS chcemy skierować apel w tej sprawie do komisji zajmującej się łamaniem praw człowieka - powiedział Jaworski.
        wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/388948,pis-bedzie-bronil-tv-trwam-w-brukseli-i-na-euro-2012.html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka