Dodaj do ulubionych

Rewolucja moralna - come back...

28.04.12, 08:13
... Rewolucja moralna jest potrzebna, bo w Polsce są potrzebne ogromne zmiany, jeżeli nie chcemy być peryferyjnym, półkolonialnym krajem, tylko liczącym się, dużym europejskim państwem ...

Kiedy czytam o "rewolucji moralnej" wg Jarosława K. - pierwsza myśl - wiać!
Za moment jednak przypominam sobie, że Jarosław K. to tylko nędzna kreatura, która sama sobie wmówiła - przy znacznym udziale klakierów - że się nadaje na polityka, ba - na męża stanu - i od lat usiłuje to wmówić społeczeństwu. 2005 rok i хватит. Nigdy więcej...

ps. kto w tej odsłonie rewolucji moralnej zastąpi Andrzeja Leppera?

... Ultrasi rewolucji moralnej ...

ps. na marginesie - gdzie są niegdysiejsze śniegi, panie Michnik?
Obserwuj wątek
    • witekjs Re: Rewolucja moralna - come back... 28.04.12, 11:57
      Droga Ave-Duce. Dziękuję Ci bardzo, za wspaniałą, bardzo ciekawą pracę Adama Michnika "Ultrasi rewolucji moralnej". -Tutaj wybrane fragmenty:
      /.../Strach i denuncjacja - oto sposoby rządów jakobińskiej cnoty.
      Jakobini deklarowali, że bronią wolności przed zdradą, przed wrogim spiskiem. Zaś spisek to sprzysiężenie zawiązane przeciw wolności i cnocie, a mówiąc prościej - to opozycja wobec rządów jakobińskich i metod sprawowania władzy przez ultrasów. Spisek - wedle opinii François Fureta, historyka Rewolucji - to idea typowa dla tradycyjnej mentalności religijnej "przywykłej do uważania zła za wytwór ukrytych sił"; to również idea charakterystyczna dla świadomości rewolucyjnej. Dzięki tej idei każdą przeszkodę można objaśnić jako rezultat działań wroga - wysokie ceny, brak żywności, skandale korupcyjne. Wiara w spisek "upewnia o potworności zbrodni,/.../
      /.../Służba Cnocie manifestowała się w jeden tylko sposób - jak nienawiść do wrogów Cnoty. Nienawiść - przypomniała o tym ostatnio Barbara Skarga - "to uczucie, które nie umie patrzeć na świat inaczej niż z perspektywy negacji. Nawet w tym, co innym wydaje się cenne, ważne, dostrzega wyłącznie podstępne działanie, upadek, oszustwo, bo takim jest dla niego naturalny stan ludzkiej kondycji. Nienawiść bynajmniej jednak nie zmierza do ulepszenia - przeciwnie, zastana sytuacja jej odpowiada, z satysfakcją stwierdza każdy błąd potwierdzający słuszność jej nastawienia, każde nieudane przedsięwzięcie. Przede wszystkim zaś tym nastawieniem chce zatruć wszystkich dookoła. I zaczyna się sączyć, aż ogarnia społeczność"./.../

      Dla Robespierre`a cel uświęcał środki, nawet te najbardziej podłe, a celem prawdziwym - pisał Blanqui - była "żądza władzy".

      /.../Czym zaś była sekta dla de Maistre'a? To ci, którzy deprawują lud bądź próbują obalić ustalony porządek. "To siewcy niepokoju i wywrotowcy - pisał Berlin. - Do protestantów i jansenistów dodawał de Maistre deistów i ateistów, masonów i Żydów, uczonych i demokratów, jakobinów, liberałów, utylitarystów, antyklerykałów, egalitarystów, zwolenników tezy o możliwości osiągnięcia doskonałości, materialistów, idealistów, prawników, dziennikarzy, świeckich reformatorów i wszelkiego rodzaju intelektualistów. /.../
      "Podkreślmy jednak - celnie dostrzeżony - związek intymny pomiędzy gilotyną i stosem. /.../Gilotyna jakobinów była naturalną córą stosu inkwizycyjnego"
      w retoryce i duchowości czerwonych ultrasów dostrzegamy przecież pierwszy zarys retoryki i duchowości bolszewików, w ikonie Robespierre'a - Lenina i Stalina, w terrorze jakobińskiej gilotyny widzimy zapowiedź plutonów egzekucyjnych sowieckiej czerezwyczajki./.../
      "Gwałtowna niechęć de Maistre'a - pisał Berlin - do swobodnego ruchu idei oraz jego pogarda dla intelektualistów to nie po prostu konserwatyzm (...), ale coś znacznie starszego i nowszego zarazem - coś, w czym jednocześnie pobrzmiewają echa fanatycznych głosów inkwizytorów i słychać chyba najwcześniejszą nutę wojującego, antyracjonalnego faszyzmu czasów współczesnych".
      Nie chcemy kolejnych rewolucji moralnych, ściągania cugli, specjalnych komisji do tropienia wrogów cnoty czy ładu Bożego, list proskrypcyjnych wrogów, podejrzanych o wrogość i kandydatów na podejrzanych.

      Więcej... wyborcza.pl/1,101418,2657761.html?as=7&startsz=x#ixzz1tK7Ibber



      • maniasza Re: Rewolucja moralna - come back... 28.04.12, 14:21
        Michnik zapomniał o wkładzie Marata i Dantona, kiedy wspominał o Robespierze. Jednak.
        Generalnie dużo gadania o niczym. I na mnie wrażenia nie robi.
        Historia się powtarza, a porównanie dziesiejszego bajzla w Polsce do Rewolucji Francuskiej to wielkie nadużycie. Chcial sie wygadać i to rozumiem.
        Mógł ograniczyć jednak swoj tekst do: Nam, malkontentom, marzy się taka właśnie łatanina kompromisu i zdrowego rozsądku. My, malkontenci, nie chcemy kolejnych rewolucji w kraju, który nie doszedł jeszcze do siebie po kilku poprzednich...

        Chociaż tych "malkontentów" nie musiał tu wstawiać.
        :)
        • gat45 Re: Rewolucja moralna - come back... 29.04.12, 07:57
          maniasza napisała:

          > Michnik zapomniał o wkładzie Marata i Dantona, kiedy wspominał o Robespierze.

          O wpływie Marata i Dantona na co ? Co konkretnie pominął z faktów, idei i postaw, co zmieniłoby tok wywodu, albo chociaż rzuciło inne światło na przebieg Michnikowego rozumowania ?
          • maniasza Re: Rewolucja moralna - come back... 29.04.12, 08:23
            Nie zmieniłoby toku wywodu.
            Chociaż, wczoraj to napisałam po przeczytaniu tylko cytatów Witka, a potem doczytalam artykuł, wspomniał jednak.
            Tak mi sie skojarzyły te wszystkie idee rewolucyjne Robespierre, Marat, Danton, a potem Lenin... był zachwycony. Mam niedobre wspomnienia i skojarzenia.
            • gat45 Re: Rewolucja moralna - come back... 29.04.12, 10:59
              Nie do wiary :(
              Napisałaś (wklejam in extenso ) :

              Michnik zapomniał o wkładzie Marata i Dantona, kiedy wspominał o Robespierze. Jednak.
              Generalnie dużo gadania o niczym. I na mnie wrażenia nie robi.
              Historia się powtarza, a porównanie dziesiejszego bajzla w Polsce do Rewolucji Francuskiej to wielkie nadużycie. Chcial sie wygadać i to rozumiem.
              Mógł ograniczyć jednak swoj tekst do: Nam, malkontentom, marzy się taka właśnie łatanina kompromisu i zdrowego rozsądku. My, malkontenci, nie chcemy kolejnych rewolucji w kraju, który nie doszedł jeszcze do siebie po kilku poprzednich...


              Chociaż tych "malkontentów" nie musiał tu wstawiać.

              na podstawie tylko cytatów, wklejonych przez Witkajs ?
              Najpierw sobie pomyślałam, że też chciałabym tak umieć. A zaraz potem, że jednak nie.
                • gat45 Re: Rewolucja moralna - come back... 29.04.12, 11:15
                  Znaczy - tchórzofretkaś, a nie żadna kocica :)

                  ... chociaż ja, towarzyski tchórz pełnokrwisty, też się musiałam zmóc w sobie. Nie znoszę nie tylko pouczania, ale nawet czegoś, co pouczania pozory mieć może. Tak więc mimo tego oraz dlatego...
                  • witekjs Re: Rewolucja moralna - come back... 29.04.12, 13:50
                    Dziękuję Ci Gat.
                    Wczoraj nie mogłem odpowiedzieć Maniaszy, z która się nie zgadzam.
                    Publicystyczny artykuł Michnika, nie jest praca naukową, a jednak jest bardzo dokładnym przedstawieniem tego, czym są "rewolucje moralne" i kim byli i są ich liderzy.
                    Analogia nasuwają się same.
                    Z konieczności moje cytaty, nie mogły być obszerniejsze.
                    Czytając tę prace uświadomiłem sobie, jak mało wiem o Adamie Michniku, jako doskonałym publicyście i historyku.
                    Dzięki Naszej Ave mogę Go zacząć poznawać i z tej strony.
                    Dla takich jak ja, zawodowych "inteligentów pracowitych", z ogromnymi niedoborami wiedzy humanistycznej, jest to ciekawa przygoda.

                    Witek }:-})=
              • maniasza Re: Rewolucja moralna - come back... 29.04.12, 13:04
                Nie rozumiem, skąd to zdziwienie.
                Przeczytalam Witka cytaty, a potem zajrzałam do linka. Też przeczytałam. Myslalam, że to cały artykuł. Witka link kierował do ostatniej strony.
                Napisałam, co napisałam.
                A potem wróciłam i zorientowałam się, że tam siedem stron. Więc przeczytałam całość.
                Co Cię dziwi?
        • maniasza Re: Rewolucja moralna - come back... 28.04.12, 22:19
          ave.duce napisała:

          > To tylko drobny rewanż za Twoje wszystkie ciekawe linki :)

          Złośnica.

          Dobrze, "bajzlu". Po bożemu i po polskiemu.
          Słyszałam komentarz w telewizorni, chyba Kurski mówił, ze katastrofa smoleńska była wynikiem rosyjskiego bardaku (a). ? (lubię to słowo, kojarzy mi się z rosyjskim "бардачок" - schowek w aucie). Zapomniał wspomnieć, biedak Kurski, o polskim bajzlu. :)
          • witekjs Re: Rewolucja moralna - come back... 29.04.12, 00:21
            maniasza napisała:

            > ave.duce napisała:
            >
            > > To tylko drobny rewanż za Twoje wszystkie ciekawe linki :)
            >
            > Złośnica.
            >
            > Dobrze, "bajzlu". Po bożemu i po polskiemu.
            > Słyszałam komentarz w telewizorni, chyba Kurski mówił, ze katastrofa smoleńska
            > była wynikiem rosyjskiego bardaku (a). ? (lubię to słowo, kojarzy mi się z rosy
            > jskim "бардачок" - schowek w au
            > cie). Zapomniał wspomnieć, biedak Kurski, o polskim bajzlu. :)
            >
            >
            Ave, chyba napisała to do mnie i z pewnością, nie dotyczyło to, tego o czym piszesz, Maniasza.
    • man_sapiens Re: Rewolucja moralna - come back... 29.04.12, 20:34
      Od czasu, kiedy na własnej skórze odczułem skutki rewolucji komunistycznej - osłabione upływem czasu - mam alergię na wszelakich ideologicznych zbawców ludzkości. Wzmocniły mnie w tym długie rozmowy z Niemcami i Austriakami (starszymi), którzy też coś takiego przeżyli. A ostatnio miałem kolejne wzmocnienie - rewolucyjka Ziobry i Kaczyńskich zwana IVRP.
      Dziękuję. Nie wpuszczam przez drzwi.
      • magdolot Re: Rewolucja moralna - come back... 30.04.12, 00:08
        > Dziękuję. Nie wpuszczam przez drzwi.

        Ja przez moje drzwi fpuszczam: zapach kwitnącej kaliny z ogródka, słońce, wiater, przyjaciół, Mańkę po wyroku do posmyrania póki jeszcze jest. Fczoraj wieczorem rozwalona w ogródku ze fszystkim pod ręką, w Bułhakowie, owiana zapachem kaliny, ćwiczyłam się w przedłużaniu momentu perfekcji... i trwał aż do ciemka.

        Leworucję moralną serdecznie pierdolę. Jest wiosna!
        • tw_wielgus Re: Rewolucja moralna - come back... 30.04.12, 14:19
          Wyłapałem z Twojego postu takie oto fragmenty, które układają się w całość spójną logiczną i dobrze uzasadnioną:
          Jest wiosna! Fczoraj wieczor...
          Leworucję moralną serdecznie pierdolę
          owiana zapachem kaliny, ćwiczyłam się w przedłużaniu momentu perfekcji...
          Leworucję moralną serdecznie pierdolę



          magdolot napisała:

          > > Dziękuję. Nie wpuszczam przez drzwi.
          >
          > Ja przez moje drzwi fpuszczam: zapach kwitnącej kaliny z ogródka, słońce, wiate
          > r, przyjaciół, Mańkę po wyroku do posmyrania póki jeszcze jest. Fczoraj wieczor
          > em rozwalona w ogródku ze fszystkim pod ręką, w Bułhakowie, owiana zapachem kal
          > iny, ćwiczyłam się w przedłużaniu momentu perfekcji... i trwał aż do ciemka.
          >
          > Leworucję moralną serdecznie pierdolę. Jest wiosna!
        • ave.duce Re: Rewolucja moralna - come back... 30.04.12, 14:34
          magdolot napisała:

          > wieczorem rozwalona w ogródku ze fszystkim pod ręką, w Bułhakowie, owiana zapachem
          > kaliny, ćwiczyłam się w przedłużaniu momentu perfekcji... i trwał aż do ciemka.
          >
          > Leworucję moralną serdecznie pierdolę. Jest wiosna!

          Post uniwersalny! Nadaje się jak najbardziej i tu >

          ... Seks ...
      • witekjs Re: Rewolucja moralna - come back... 30.04.12, 01:26
        Adam Michnik
        /.../Liberalny inteligent i wiatr dziejów V.
        Zamiast tego zacytuję Ci wizerunek Polski zobaczony okiem sfrustrowanego pisarza. Sporządził taki wizerunek Janusz Anderman w swojej książce "To wszystko".

        To znakomita, mądra i świetnie napisana książka, opowiada o Polsce, której nie ma w Twoich rozważaniach. Dlatego ten smutny obraz wart jest zacytowania. Pisze Janusz Anderman:

        "Wszyscy wiedzą, że znaleźliśmy się w krainie krzywych luster, w których nie sposób rozpoznać samego siebie. (...) Przeszłości nie ma, przyszłość nie istnieje; nie sposób jej sobie wyobrazić. Jest teraźniejszość, rozedrgana, galaretowata, rokująca niewiadomą. Już nie jesteśmy tacy, jak w zapomnianych czasach, nie wiadomo, jacy będziemy. (...)

        Jest tak, jakby przestały istnieć reguły. Wokół trwa zimna walka o władzę, o to, kto będzie dyktował warunki. Na początku rozczarował ten szlachetny i idealistyczny związek zawodowy, niezauważalnie przejmując rolę spełnianą od dziesięcioleci przez partię komunistyczną. A potem na arenę wkroczył Kościół; najpierw cichcem, ostrożnie badając grząski grunt, ukradkiem, a potem już całą gębą. Teraz ten Kościół, rozparty na stęchłych piernatach najgorszych tradycji międzywojennej prawicy, ma ostatnie słowo. Garstka światłych księży jest zagłuszana, niemal niema; przyszedł taki czas, że prosty ksiądz czy tępy mnich mogą bezkarnie zelżyć publicznie biskupa albo kardynała, którzy działają wbrew ich sprytnym zamysłom, i mało kto odważy się zaprotestować. Jeśli czasem podnoszą się jakieś głosy sprzeciwu, traktowane są według wygodnych standardów, które niegdyś wprowadzili komuniści. Krytyka partyjnego to atak na partię, a atak na partię to godzenie w Polskę. Krytyka księdza to atak na cały Kościół, a więc na Polskę i na wszystko, co polskie, na polskiego Boga. A kto może podstępnie godzić w serce Polski? To oczywiste: Żydzi i masoni. Polska jest znów przedmurzem chrześcijaństwa, osamotniona, zagrożona przez zmurszały Zachód, gdzie wszelkie zasady gry kontroluje lobby żydowskie. Jesteśmy teoretycznie bezbronni, ale silni wiarą i dlatego nie pokona nas nikt. Sypiemy szaniec, na który nie wedrze się żaden wróg. Chroni nas puklerz, który staramy się jeszcze wzmacniać. (...)

        Wizja sprzed lat, że Polska może wejść do Unii Europejskiej, wpierw Kościół przeraziła. Obawiano się, że kraj straci narodowy charakter, że stamtąd popłynie rzeka trujących miazmatów, a w dalszej perspektywie nastąpi odwrót wierzących od ludowego Kościoła. Ale kiedy okazało się, że z Unii popłynie przede wszystkim rzeka pieniędzy, nastroje się poprawiły. Te pieniądze to między innymi dopłaty do gruntów rolnych. Więc Kościół tak twardo wziął się do odzyskiwania ziem skonfiskowanych mu niegdyś, po wojnie, przez komunistów, że dzisiaj ma ich grubo więcej, niż posiadał przed wojną.

        Walka o władzę świecką przybrała kuriozalne wymiary. Do Sejmu czy do rządu z łatwością zaczęli przenikać nawet półanalfabeci i kryminaliści; jedynym kryterium była ich przydatność koalicyjna, ich dodatkowe głosy. Niesłychanie istotnym orężem stały się archiwa zbudowane z papierów, od dziesiątków lat pracowicie produkowanych i gromadzonych przez tajne służby. Ich wartość nie podlegała dyskusji i była niepodważalna. Nie dopuszczano nawet możliwości, że jakieś akta mogą być sfałszowane. Poza tymi, które jednak dotyczyły Kościoła lub przedstawicieli władzy - wtedy, w przypadku kłopotliwych znalezisk, ich wartość malała do zera i była energicznie kwestionowana. Ale w zasadzie agentem mógł zostać każdy, jeśli taka potrzeba zaistniała. Bo to agenci w spisku z dawną władzą tak paskudnie urządzili kraj. Historyczną zdradą nazwano pertraktacje komunistów z opozycją, którzy najpierw chcieli się podzielić władzą i odpowiedzialnością, a potem tę władzę bezkrwawo oddali. Głośno o zdradzie krzyczeli nawet niektórzy z tych, którzy negocjacje twardo prowadzili.

        Lata komunistyczne wywarły tak silne piętno na pokoleniach, że rządzący teraz bezwiednie stosowali tamte metody i tamten język. Możliwość korupcji znów wydawała się oczywistym przywilejem, a raz zdobytej władzy broniono wszelkimi sposobami. Niegodną propagandą, nielegalnym podsłuchem, manipulacjami; do opinii publicznej przeciekła informacja, ile milionów dolarów łapówki kosztuje dowolna uchwała sejmowa.

        Fakt, że żadna partia czy koalicja rządząca nie odważyła się dotąd na wprowadzenie dyktatury. Lecz gdyby zechciała? Z kraju wyemigrowały miliony przedsiębiorczych młodych ludzi, których do obrony demokracji by zabrakło. Za to po raz pierwszy od lat po przełomie pojawiło się nowe pokolenie cynicznych dziennikarzy gotowych służyć władzy tak, jak tamci najmici uprawiający komunistyczną propagandę. Wydawało się, że ów gatunek tchórzy i oportunistów wymarł, że się już nigdy nie odrodzi. Tymczasem okazało się, że młody dziennikarz, stosując tę samą retorykę, bez trudu potrafi dziś pisać niemal identycznie jak niegdyś jego praszczur z partyjnej gadzinówki. Być może takie cechy charakteru utrwaliły się w genach, choć to marne usprawiedliwienie.

        Więc co? O tym opowiadać? Kto będzie chciał słuchać takich umoralniających referatów, i to w moim wykonaniu? Nie należałem do tych, którzy nadstawiali głowy, więc jakie mam prawo do tego, by teraz łkać nad marnością mojego świata? Poza tym jedni to wszystko wiedzą, inni nie przyjmują do wiadomości. Są również ludzie uszczęśliwieni tym, że kraj odzyskał niepodległość. Cieszą się mimo wszystko. Wierzą, że to okres przejściowy, czas chwilowo sprzyjający miernotom, które zepchnęły w cień rzeczywistych twórców tej kalekiej demokracji i wdeptują ich w błoto. Wierzą, że to tylko moment, kiedy nawet byli dygnitarze partii komunistycznej chełpią się swoją głęboko zakamuflowaną działalnością opozycyjną".

        Cytat jest długi, ale wart pilnej lektury, tak zresztą jak i cała książka Andermana, gorzki rozrachunek z "krainą krzywych luster"./.../

        wyborcza.pl/1,101421,6110017,Liberalny_inteligent_i_wiatr_dziejow.html?as=3&startsz=x&startsz=x&startsz=x
        • witekjs Re: Rewolucja moralna - come back... 30.04.12, 14:04
          Kilka dni temu poznałem człowieka, który wytłumaczył mi jak doskonałym interesem jest dla niego, posiadanie gruntów rolnych, obsianych chociażby trawą, na paszę...
          W tekście powyżej znalazłem fragment, tłumaczący mi po co Kościół przyjmuje grunty rolne / ma podobno prawo pierwokupu/.
          Spotykanie ludzi i czytanie nowych tekstów zawsze owocuje jakąś zaskakującą wiedzą...

          Witek

          >Wizja sprzed lat, że Polska może wejść do Unii Europejskiej, wpierw Kościół prz
          > eraziła. Obawiano się, że kraj straci narodowy charakter, że stamtąd popłynie r
          > zeka trujących miazmatów, a w dalszej perspektywie nastąpi odwrót wierzących od
          > ludowego Kościoła. Ale kiedy okazało się, że z Unii popłynie przede wszystkim
          > rzeka pieniędzy, nastroje się poprawiły. Te pieniądze to między innymi dopłaty
          > do gruntów rolnych. Więc Kościół tak twardo wziął się do odzyskiwania ziem skon
          > fiskowanych mu niegdyś, po wojnie, przez komunistów, że dzisiaj ma ich grubo wi
          > ęcej, niż posiadał przed wojną.

          Kościół na ziemi
          wyborcza.pl/1,76842,7984542,Kosciol_na_ziemi.html

          Dopłaty Unijne - Stawki dopłat bezpośrednich 2011
          doplaty-unijne.eu/dotacje-dla-rolnikow/stawki-doplat-bezposrednich-2011.html
          Dofinansowanie polskiego rolnictwa z Unii Europejskiej, programy pomocowe prowadzone przez ARiMR, fundusze europejskie na PROW 2007 – 2013 i inne programy finansowania działalności rolniczej w Polsce
          doplaty-unijne.eu/dotacje-dla-rolnikow
    • witekjs Kościół w Polsce 03.05.12, 10:42
      Marzy mi się, aby nareszcie można było myśleć i pisać o ludziach polskiego Kościoła rzymsko-katolickiego z życzliwością i zaufaniem.
      Chciałoby się mieć szacunek do tej instytucji, z którą tak wielu Polaków, w tym nasze rodziny, były i są związane.
      Oby nareszcie twarzami Kościoła, przestali być ludzie rozsiewający nienawiść, wraz z politykami, którym marzy się przerażająca "rewolucja moralna", przedstawiana w ulicznych manifestacjach, oszukiwanych tłumów.
      Aby wspaniali kapłani, jak Ksiądz Boniecki, nie byli poniżani, przez bezmyślnych hierarchów.
      Chciałoby się, aby Kościół uświadomił sobie, że powinien robić wszystko, by nie doprowadzać do tak groźnych sytuacji, jak teraz w Polsce.
      O nieciekawej roli Kościoła, nie tylko w przeszłości, trudno jednak zapominać.
      Witek

      Ksiądz Boniecki: to oni ratują honor chrześcijan
      wiadomosci.onet.pl/kraj/ksiadz-boniecki-to-oni-ratuja-honor-chrzescijan,1,4981950,wiadomosc.html

      Ks. Boniecki przerywa milczenie
      wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Ks-Boniecki-przerywa-milczenie,wid,14092640,wiadomosc.html?ticaid=1e61a&_ticrsn=3
      Autor książki "Lepiej palić fajkę niż czarownice" opowiadał o wierze, autorytetach i "personelu kościelnym".
      www.mmwroclaw.pl/409649/2012/4/14/ksiadz-boniecki-spotkal-sie-z-wroclawianami-w-ix-lo--material-uzytkownika-mm?category=news

      Inne Oblicza Historii
      KONSTYTUCJA 3 MAJA A KOŚCIÓŁ KATOLICKI
      forum.ioh.pl/viewtopic.php?t=13374
      • witekjs Re: Kościół w Polsce 03.05.12, 17:11

        Bartoś: Polscy księżą nie mogą się oburzać, bo to mogłoby być niebezpieczne dla ich losu
        W Polsce, jeśli są oburzeni księża, to są oburzeni na piwku, przed telewizorkiem. Część księży jest bardzo krytyczna. To nie są ludzie ślepi i głusi. Ale są w sytuacji, w której nic nie mogą zrobić, bo to mogłoby być niebezpieczne dla ich losu - mówił w TOK FM prof. Tadeusz Bartoś - teolog i filozof.
        Tomasz Kwaśniewski: Czy wewnątrz Kościoła istnieje coś takiego jak ruch oburzonych?

        Prof. Tadeusz Bartoś: W Polsce tego nie ma. Jest to zjawisko, które występuje w Kościele w Europie Zachodniej i Ameryce Południowej. Kościół w Europie Zachodniej liczył na zmiany, które miały zajść po Soborze Watykańskim II. Kościół miał się otworzyć na świat. Ideą Jana XXIII, który zwoływał Sobór, było, żeby nie patrzeć na cały świat z podejrzliwością. Nie patrzeć z oskarżeniem. Nie patrzeć na wszystko, co się dzieje, z obrzuceniem, wstrząsem i oskarżeniem moralnym. Lecz żeby spojrzeć na świat z zaufaniem, uczyć się od niego. Kościół miał przestać przemawiać językiem potępień i oskarżeń, ale raczej wsłuchiwać się. Założenie było takie, że w tym świecie jest wiele dobrych rzeczy, które miano poznawać.

        Otwarcie Kościoła na świat szybko jednak zostało uznane za niebezpieczne, jako rodzaj zagrożenia, utraty własnej tożsamości. Że się całkowicie rozpłynie w świecie, i to wzbudziło silny opór. W latach 70. niektórych rzeczy w ogóle nie wprowadzono, z innych się wycofano. Duchowny miał być na służbie świeckich. A to się w ogóle nie zmieniło. Nie została zdemontowana kasta duchownych, tych właścicieli zarządzających Kościołem. Teologowie liczyli, że Sobór jest początkiem pracy, że będzie możliwa wolność poszukiwań teologicznych w Kościele. To się szybko stało rozczarowaniem. W 975 roku międzynarodowa komisja teologiczna została podporządkowana Kongregacji Doktryny Wiary, uzależniona od instytucji. Stopniowo zaczęto upominać, a potem zakazywać przemawiania teologom, którzy byli zaangażowani w ten proces przemiany mentalności w Kościele. Zaczęto spisywać listy podejrzanych teologów w Watykanie./.../
        Kościół oburza się na wszystko, co się dzieje w świecie.

        - Kościół ma problem z tożsamością. Tożsamość ustala nie na podstawie tego, kim się jest, czy co by się samemu ceniło, ale na podstawie relacji do innej osoby. "Nie jestem taki jak on", "nie chcę być taki jak on". Tożsamość relatywna mówi: nie jesteśmy tacy, jak ten zepsuty świat, jak ta kultura konsumpcyjna, jak ta cywilizacja śmierci. To jest jeden z poważniejszych problemów Kościoła. To jest tożsamość relatywna, niedojrzała. Pasożytuje na negatywnym ocenianiu innych. Macie być inni, niż jesteście. To jest tragedia dla Kościoła, nie potrafi się odnaleźć.

        W rozmowie prof. Bartoś mówił m.in. nauce religii w szkołach, komisji majątkowej, finansach Kościoła, 23 latach Kościoła w wolnej Polsce czy współpracy polityków z Kościołem.


        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11486011,Bartos__Polscy_ksieza_nie_moga_sie_oburzac__bo_to.html

        "Mafia homoseksualna" w Kościele? Ks. Isakowicz-Zaleski u Lisa: Kard. Dziwisz zainteresował się książką
        - Jestem zbudowany tym, jak kardynał zareagował na książkę - powiedział ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski w programie Tomasza Lisa. - Po raz pierwszy okazało się, że można po tej książce w inny sposób rozwiązywać problemy.
        Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski w programie Lisa odpowiadał na pytania związane z książką "Chodzi mi tylko o prawdę" - wywiadem rzeką, który przeprowadził z nim szef pisma "Fronda" Tomasz Terlikowski. W książce ujawnia istnienie "mafii homoseksualnej", która trzęsie Kościołem.

        Ksiądz napisał, że zna "przypadek jednej z kurii, w której od biskupa do kamerdynera pracują wyłącznie osoby o takiej skłonności". Wydawało się, że autora książki może spotkać za to wewnątrzkościelna kara polegająca np. na zakazie występowania w mediach.

        "Mogłem szczerze odpowiedzieć na pytania"

        Jednak ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski powiedział w programie, że został zaproszony na radę kapłańską archidiecezji, gdzie - jak przyznał - mógł "szczerze odpowiedzieć na pytania". - Okazuje się, że różne rzeczy docierały do księdza kardynała - powiedział. Ksiądz przyznał, że kard. Dziwisz zainteresował się książką. - Jestem zbudowany tym, jak kardynał zareagował na książkę. (...) Mogłem szczerze odpowiedzieć na pytania - powiedział i dodał, że "dotknął w tej książce wierzchołka góry lodowej".

        Obecny w studiu autor książki Tomasz Terlikowski powiedział, że zna nazwę tej kurii, o której mowa w książce w kontekście homoseksualizmu. Nie chciał jednak powiedzieć, która to kuria. - Nie zdradzimy jej, bo nie chcemy skandalu - powiedział Terlikowski.
        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11471203,_Mafia_homoseksualna__w_Kosciele__Ks__Isakowicz_Zaleski.html
        • maniasza Re: Kościół w Polsce 03.05.12, 21:42
          witekjs napisał:

          - Kościół ma problem z tożsamością. Tożsamość ustala nie na podstawie tego, kim się jest, czy co by się samemu ceniło, ale na podstawie relacji do innej osoby. "Nie jestem taki jak on", "nie chcę być taki jak on". Tożsamość relatywna mówi: nie jesteśmy tacy, jak ten zepsuty świat, jak ta kultura konsumpcyjna, jak ta cywilizacja śmierci. To jest jeden z poważniejszych problemów Kościoła. To jest tożsamość relatywna, niedojrzała. Pasożytuje na negatywnym ocenianiu innych. Macie być inni, niż jesteście. To jest tragedia dla Kościoła, nie potrafi się odnaleźć.

          Dzięki, Witku, za ten tekst i za całość.
          Wydaje mi się, że to problem nie tylko Kościoła w Polsce. Ten brak tożsamości.
          To problem narodu w całości. Jak to powiedzenie: jak gówno w przeręblu.
          Kościół (może nie jako instytucja KK, ale poprzez pojedynczych nawet przedstawicieli KK) cokolwiek by mówili dziś jego przeciwnicy w Polsce, w znaczących zawieruchach odegrał ważna mobilizującą rolę w społeczeństwie. In plus. Zarówno w Polsce jak i zagranicą, szczególnie ta wschodnią.
          Dziś nawet, jak oglądam nieraz reportaże w tv z Irkucka, z Syberii, o polskich potomkach wywiezionych tam niegdyś, nie ma w tamtych rejonach innych "dobrowolców" i nauczycieli , niż ci, z Polski. I w większości to są księża. Ich praca, tam, z pewnością nie jest związana, ani z Pisem, ani z żadną inną partią. Ani nawet z Kościołem, jako takim. Robią swoje, po prostu.
          Mój syn, na przykład, uczęszcza do jakiejś tam wspólnoty. Teraz jest to dla niego ważne. I ok.
          Bo trafił na księży-ludzi, a nie oszołomów. Tak jest wszędzie, w każdym zawodzie. Można trafić na złego nauczyciela w szkole, na złego szefa, na złego księdza.
          Ale tez może być całkiem inaczej. Że trafi się na mądrego i dobrego. To się chyba nazywa szczęście mieć w życiu :)

          I właśnie, Najwyższa pora, aby KK zacząć traktować jako odrębna instytucję.
          W przełożeniu na jednostki, to wygląda mniej więcej tak, jak w toksycznych relacjach rodzinnych. W przełożeniu: Państwo-kościół = dziecko - rodzic.
          Zależności nieraz są nie do pokonania. A przynajmniej, bardzo trudno je przezwyciężyć.
          Problem nie w tym, że KK istnieje, tylko w tym że tak naprawdę nigdy nie odbył się rozdział, państwo-kościół.
          Myślę, że to kwestia czasu.

          Zauważ, że dziś Polska, jako państwo, jest bardzo hermetyczne, nawet jak na kraj w Europie Środkowo-Wschodniej.
          Dlaczego? Bo jeszcze jest jakieś echo, tego, co było. Nie da się uciec od przeszłości, na pewno nie tak szybko. Ja będę pamiętać, ale mój syn, na szczęście (mam nadzieję), już nie.
          Takie jest usytuowanie Polski historyczno-geo-polityczne.

          Polska też nie jest wyjątkiem na tle Hiszpanii, Portugalii, Irlandii, nie mówiąc o byłej Jugosławii.
          Za mało czasu jednak minęło.
          Będzie dobrze :)


          • witekjs Re: Kościół w Polsce 04.05.12, 11:42
            Droga Maniaszo. Dziękuję Ci za bardzo ciekawy list.
            Pisałem o tym, że w mojej rodzinie istniał życzliwy stosunek do KK, właśnie ze względu na to jak pozytywną rolę odgrywali polscy księżą, na Syberii i Chinach-Harbinie.
            Dzięki ich pracy, nie tylko duszpasterskiej, polscy Sybiracy, kultywowali tradycje, kulturę i język polski na Dalekim Wschodzie.
            Czym innym jest jednak postawa kleru, a szczególnie hierarchii, we współczesnej Polsce.
            Oczywiście są wśród księży, ludzie uczciwi i kulturalni, nie oni jednak stanowią znaczącą siłę, w polskim KK.

            Pozdrawiam. Witek
            • gat45 Re: Kościół w Polsce 04.05.12, 12:32
              Nikt chyba nie neguje rzeczywistych zasług Kościoła Katolickiego w Polsce "na przestrzeni dziejów". Tak jak nikt nie może zanegować rzeczywistych wpływów i postaw szkodliwych, kiedy KK szkodliwy się stawał.

              Wydaje mi się, że dopóki wszyscy dyskutanci nie przeczytają "Naszych okupantów", to wciąż będziemy się kręcić w kółko. Tekst Boya byłby jakimś punktem wyjścia do dalszej dyskusji, układem odniesienia.

              (chwila zadumy : i pomyśleć, że kiedym ja to czytała w wieku lat ....nastu, to wydawało mi się, że czytam o zamierzchłej przeszłości, do której powrotu już nie ma...)
              • ave.duce Re: Kościół w Polsce 04.05.12, 15:35
                gat45 napisała:

                > (chwila zadumy : i pomyśleć, że kiedym ja to czytała w wieku lat ....nastu, to
                > wydawało mi się, że czytam o zamierzchłej przeszłości, do której powrotu już nie ma...)

                Jeszcze na ziemi ojczystej to czytałaś?
              • maniasza Re: Kościół w Polsce 04.05.12, 20:19
                Przeczytałam. Nie znałam tego wcześniej.
                Trudno Żeleńskiemu nie przyznać racji. No i wzbudza podziw, za dalekowzroczność w ocenie Kościoła. Rzeczywiście, czyta się tak, jakby to było wczoraj napisane , a nie 80 lat temu :).
                Niesamowite.

                Tym niemniej, wszystko co się dzieje teraz w Kościele obraca się jednak już na innej nieco orbicie, niz kiedyś. Nawet jeśli Kościół nie chce się zmieniać, to jego otoczenie się zmienia. I to otoczenie jedynie jest w stanie wymusić zmiany w Kościele. Nie sam Kościół.
                Tak jak kiedyś Witkacy mój ulubiony narzekał, też z 80 lat temu na upadek teatru i sztuki. Życie toczy się jednak dalej. Wszyscy, zawsze narzekali i wieszczyli upadek tego i owego. A to nie upada, tylko się przekształca, przeobraża się w coś innego, wcale nie gorszego.
                Mam nadzieję, że z polskim KK będzie tak samo. Kiedyś :)
    • witekjs Ofensywy jesiennej Kaczyńskiego- krok pierwszy 02.09.12, 15:40
      Ofensywy jesiennej Kaczyńskiego- krok pierwszy

      Prezes przedstawia swoją alternatywę zbawienia Polski.
      Nie mogłem go spokojnie wysłuchać, bo brzmiało to jak, nie poparte niczym konkretnym komunały.
      Trzeba to odnotować i poczytać komentarzy, które powoli będą się pojawiać.

      wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/402872,jaroslaw-kaczynski-prezentuje-program-i-reformy-pis-alternatywa-wobec-rzadu-donadla-tuska-likwidacja-gimnazjow-reforma-zus-likwidacja-nfz-reforma-szkolnictwa-reforma-podatkowa-ulgi-podatkowe-na-dzieci.html
      polska.newsweek.pl/kaczynski-na--expose---w-ciagu-10-lat-1-2-mln-nowych-miejsc-pracy,95630,1,1.html
      • amen13 Re: Ofensywy jesiennej Kaczyńskiego- krok pierwsz 02.09.12, 17:49
        Nie ma mowy o naruszeniu praworządności, choć Prezes Kaczyński sanacji Państwa dokonałby co najmniej tak samo skutecznie, jak swego czasu Marszałek. Dziś na FK ogłoszono najnowszy ranking partii politycznych: PIS 23%, PO 12%, SLD 7%, PSL 4%. Nie wiadomo, na jakiej próbce zrobiono to badanie. Mimo najlepszych intencji i patriotycznej postawy ankieterów badanie może zawierać pewne nieścisłości. W ogólności wszystko się zgadza, wyniki prawdziwych sondaży są właśnie takie, jednak mogło zdarzyć się i tak, że wyniki obozu patriotycznego zostały niedoszacowane. Po dzisiejszym wystąpieniu programowym, merytorycznym Orędziu Pana Prezesa Kaczyńskiego do Narodu Polskiego analitycy oczekują znaczącego wzrostu notowań PiS. Niezbędne zmiany zatwierdzone będą przez obecny, a jeśli nie ten, to nowy skład Sejmu.

        Pod kierownictwem Prezesa Kaczyńskiego przedstawiony w Orędziu plan naprawy Państwa zrealizowany zostanie w okresie najbliższych dziesięciu lat.

        Polsce potrzebne są radykalne zmiany, jakościowe. Musimy uzdrowić podejście do historii Narodu i Państwa, przebić się przez bezbożny lewacki bełkot i nauczyć młode pokolenia szacunku dla tradycyjnych wartości.
        Proces degradacji sPOłeczeństwa POsunął się (majuskuła wskazuje zdrajców, oszustów i aferzystów) daleko zwykłe środki działają bardzo powoli, a nie mamy tyle czasu, żeby na to czekać. Nie możemy liczyć na to, że Pan Prezes będzie z nami przez najbliższe 100 (może mniej). Dlatego Pan Prezes swego czasu (jeszcze w 2007!) mówił, że wszystkie dziedziny życia publicznego powinny być pod kontrolą państwa. Dlatego funkcje w państwie muszą sprawować ludzie czyści jak łza, powiedział Pan Prezes. Prezes Kaczyński to nasze wszystko, wszystko co mamy.
    • zapijaczony_ryj O przepraszam raczej na męża Stana 03.09.12, 18:49
      ave.duce napisała:
      >
      > Za moment jednak przypominam sobie, że Jarosław K. to tylko nędzna kreatura, kt
      > óra sama sobie wmówiła - przy znacznym udziale klakierów - że się nadaje na pol
      > ityka, ba - na męża stanu -
      >
      > ps. kto w tej odsłonie rewolucji moralnej zastąpi Andrzeja Leppera?
      >
      Każdy kto sie wypnie PST!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka