Smutno się robi

02.07.12, 19:00
Kto żył w tzw. głębokim PRLu, ten wiedział i zawsze pamiętał o inwigilacji, podsłuchach, cenzurze i kontroli korespondencji.
Jednak wstrząsnął mną co nieco program "Cudze listy" nadany na kanale Planete. Rzecz o historii kontroli korespondencji i niewiarygodnych wręcz rozmiarach tego procederu w PRL. I choć dobór czytanych fragmentów listów nie jest przypadkowy, to całość wprawia widza w lekki stupor - zwłaszcza bezduszna i biurokratyczna bezosobowośc tej machiny.
Kto ciekawy, a nie widział - program będzie powtórzony w środę 4 lipca o 17.20. w kanale Planete.
    • damakier1 Re: Smutno się robi 02.07.12, 19:25
      Może Cię trochę odsmutni, jak Ci przypomnę, że to było?
      • witekjs Re: Smutno się robi 02.07.12, 19:36
        damakier1 napisała:

        > Może Cię trochę odsmutni, jak Ci przypomnę, że to było?

        Również i to, że w tamtym czasie nie oczekiwaliśmy niczego innego i rzeczywiście warto o tym zapomnieć, to było.

        Witek
      • tojajurek Re: Smutno się robi 02.07.12, 19:36
        Ongiś byłem dość długo za granicą - we Francji konkretnie. Pisywaliśmy z Kiciusiem do siebie długie listy regularnie co 3 dni. Do dziś spore pudło tych listów leży na strychu. Otóż do tej pory pamiętam deprymujące uczucie permanentnej samokontroli przy pisaniu, spowodowanej świadomością, że jakiś obcy skurwiel może nie tylko te listy czytać, ale je skonfiskować, albo nawet zrobić z nich, kiedy zechce, paskudny użytek. Zresztą kilka z tych listów nigdy nie dotarła do adresata. Wkurza mnie to jeszcze dziś.
        • witekjs Re: Smutno się robi 02.07.12, 19:54
          tojajurek napisał:

          > Ongiś byłem dość długo za granicą - we Francji konkretnie. Pisywaliśmy z Kicius
          > iem do siebie długie listy regularnie co 3 dni. Do dziś spore pudło tych listów
          > leży na strychu. Otóż do tej pory pamiętam deprymujące uczucie permanentnej sa
          > mokontroli przy pisaniu, spowodowanej świadomością, że jakiś obcy skurwiel może
          > nie tylko te listy czytać, ale je skonfiskować, albo nawet zrobić z nich, kied
          > y zechce, paskudny użytek. Zresztą kilka z tych listów nigdy nie dotarła do adr
          > esata. Wkurza mnie to jeszcze dziś.

          Rozumiem Cię teraz.
          Kiedy ja byłem w USA, pisywałem tylko listy do Mamy.
          Może w Polsce nie kontrolowali wszystkich listów?
          • tojajurek Re: Smutno się robi 02.07.12, 20:37
            witekjs napisał:

            > Rozumiem Cię teraz.
            > Kiedy ja byłem w USA, pisywałem tylko listy do Mamy.
            > Może w Polsce nie kontrolowali wszystkich listów?

            To zależy od tego w jakich latach i jakie były akurat nastroje społeczne. W zasadzie kontrolowano - w miarę możliwości - wszystkie listy w obrocie zagranicznym. Oczywiście byli też konkretni adresaci, których kontrolowano permanentnie.
            W programie, o którym pisałem, jest powalający fragment sprawozdania komórki "W" i w niej cytat (mniej więcej taki): "w okresie sprawozdawczym skontrolowano ponad 10 milionów listów". Aż trudno uwierzyć.
            • illmatar Re: Smutno się robi 03.07.12, 01:01
              Kontrolowali też telefony. Przyjaciel rodziny zadzwonił z zagranic, bynajmniej nie z Izraela, w dzień po 6 czerwca 1967 roku i wesołym tonem zapytał: Jak tam u was, biją Żydow?
              Wizy do Polski już nigdy nie dostał.
            • trusiaa Re: Smutno się robi 03.07.12, 09:59
              Listy zza granicy do nas zawsze przychodziły w podartych, poklejonych kopertach, pocięte albo częściowo zamazane czarnym markerem.
        • maniasza Re: Smutno się robi 03.07.12, 07:16
          tojajurek napisał:

          > Otóż do tej pory pamiętam deprymujące uczucie permanentnej sa
          > mokontroli przy pisaniu, spowodowanej świadomością, że jakiś obcy skurwiel może
          > nie tylko te listy czytać, ale

          Mnie oczywiście nie dotknęły te czasy w sposob bezposredni, ale pamiętam rozmowy dorosłych i strach dziadka. Jakoże dziadek byl człowiekiem krnąbrnym i honorowym, nie pozwolił sobie po 39. roku wcisnąć "czerwonego" paszportu, więc przez lata był na cenzurowanym. I wiedział o tym.
          W pewnym momencie napisał do swojego brata, który po wojnie osiedlił się w Kanadzie, aby ten przestał w ogole do niego pisać. Tak się bał. Brat przestał.
          Po wojnie spotkali się tylko raz, po dkoniec lat siedemdziesiątych, w Polsce, u ich siostry (której udalo sie, w odróznieniu od dziadka, w latach pięćdziesiątych wyjechać do Polski).
          Jak tak myslę, jak system potrafił wpływać na losy ludzkie, to też mnie ogarnia smutek i zlość.
    • ave.duce Re: Smutno się robi 02.07.12, 20:50
      Nie mam Planete, szkoda :(
    • olga_w_ogrodzie Re: Smutno się robi 03.07.12, 18:44
      ja już kiedyś pisałam - milicja przyszła do domu wujostwa, gdzie mieszkałam.
      no bo codziennie dostawałam kartki z Włoch od ukochanego.

      nie było mnie wtedy w domu, ale ciocię i wujka przepytali co to ma niby być, że codziennie korespondencja.
      a on tylko, że "ti amo", "ti voglio bene".
      mocno podejrzane.
      • man_sapiens Re: Smutno się robi 03.07.12, 21:50
        Do mojej Mamy przyszedł kiedyś dozorca kamienicy, nb. bardzo porządny człowiek, pytając czy nie zgubiła dowodu. Bo był u niego taki jeden esbek pokazując jej dowód (którego nie zgubiła) i wypytywał, czy często urządza balangi z cudzoziemcami. Po starannej analizie mama przypomniała sobie, że dzień wcześniej była u fryzjera i poprosiła go, żeby jej zrobił ekstra fryzurę, bo będzie się w domu bawiła z facetami z Anglii i Niemiec (ojciec zaprosił na kolację paru profesorów, którzy byli akurat w naszym mieście na jakiejśtam konferencji). Ile ten aparat nadzoru musiał kosztować... I jak sprawnie funkcjonował w czasach bez komputerów, internetu itp.
        Tylko - czy dzisiaj jest lepiej? Policja (cokolwiek to znaczy: PP, CBŚ, ABW, CBA itd. itp.) nie szuka już różnymi dziwnymi metodami "wrogów ustroju ludowego" ale podobno terrorystów i aferzystów. Zresztą, ten esbek pewnie nawet nie ścigał wroga ludu i wiecznej przyjaźni z ZSRR, tylko raczej sprawdzał, czy jakaś k... nie przyjmuje obcokrajowców poza nadzorem SB i nie płacąc należnego im haraczu. Zmienił się cel, ale bez porównania wzrosła ilość kontroli i gęstość siatki nas oplatającej. Przecież to, co esbecja podsłuchiwała wtedy, gdy telefony miał mało kto (numery telefonów w Poznaniu były czterocyfrowe) to pikuś w porównaniu z corocznymi dziesiątkami milionów podsłuchów telefonów i kontroli billingów w ostatnich latach. Wszędzie kamery. Byle policmajster może zażądać od naszego banku szczegółowych informacji komu kiedy gdzie i ile płacimy np. kartą kredytową. Jestem pewny że policja masowo kontroluje nasze e-maile i inna działalność internetową, bo czemu by nie. Listów zapewne dzisiaj nie czytają, ale kto dzisiaj pisze listy, no i trzeba by czytać... Szpicli prawdopodobnie też jest mniej, bo policja nie bardzo ma ich czym wynagradzać. Ale poza tym jesteśmy śledzeni bardzo dokładnie i masowo - wszyscy, a nie tylko dysydenci i tzw. inteligencja jak to było drzewiej.
        Jako obywatele za mało jesteśmy czujni w trzymaniu Wielkiego Brata na smyczy i przycinaniu mu odrostów, żeby się zbyt nie rozbuchał.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja