Rozmyślania przy malowaniu płotu ;)

18.08.12, 19:28
Stoję ja sobie jak ten głupek przy płocie hacjendy i macham pędzlem. Pewnie kilka dni tak mi zejdzie na tym machaniu, bo płot długi, pędzel mały, a znikąd ratunku. Rozglądam się ja nawet z nieśmiałą nadzieją, że ktoś mi zaoferuję szklaną kulkę, albo nawet żabę, za możliwość pomachania pędzlem, ale nikogo nie widać, tylko jakaś młoda sójka gapi się na mnie z gałęzi jak sroka w gnat i cośtam pomrukuje po swojemu.
Takie durnowate zajęcie nie angażuje aparatu myślenia (cokolwiek to jest), więc różności przychodzą człowiekowi do głowy, a zwłaszcza rozmaite spostrzeżenia światopoglądowe i konstatacje transcendentalne.
Postaram się nimi dzielić, pod warunkiem nie parskania zbyt głośnego.
Wczoraj zastanawiałem się nad życiem wiecznym, na razie czysto teoretycznie. Pojawiające się ostatnio dość często i nasilające się spazmatycznie ataki maniaków religijnych i ich politycznych protektorów, skłaniają do zastanowienia nad istotą sprawy. Sprowadza się ona w gruncie rzeczy do refleksji, czy warto zawrzeć umowę ubezpieczeniową z Panbukiem, w myśl której ja będę w niego wierzył i na niego łożył, a On - po moim zejściu, rzecz jasna - zabierze mnie do Nieba, o ile uprzednio oceni, że zachowywałem się zgodnie z wytycznymi Jego funkcjonariuszy.
Otóż, oceniwszy chłodno tę ofertę, uznałem, że na nią nie reflektuję. Koszty są zbyt wysokie, warunki trudne do spełnienia, a otrzymanie końcowej premii nazbyt uznaniowe i w ogóle wątpliwe. Przede wszystkim zaś oferta przebywania w nieskończoność w Niebie wyraźnie wiązałaby się z nieustannym obcowaniem z setkami osobników, na widok których już dziś sama noga mi się podnosi.
Dziękuję i proszę o nienagabywanie.
    • dzidzia_bojowa Re: Rozmyślania przy malowaniu płotu ;) 18.08.12, 19:35
      > Dziękuję i proszę o nienagabywanie.



      Już miałam napisać o metodzie Tomka Sawyera ale mam nie nagabywać to już nic...

      A w niebie żadnego skurczybyka się nie spotka, jestem dziwnie spokojna.
      • ave.duce Re: Rozmyślania przy malowaniu płotu ;) 18.08.12, 19:56
        A ja mialam juz, juz napisac o malowaniu plotu w wojsku (baj Gat), ale jak nie nagabywac, to nie.
        • tojajurek Re: Rozmyślania przy malowaniu płotu ;) 18.08.12, 20:23
          Przeca chozi o nienagabywanie w kwestiach pójścia do Nieba lub gdziebąź indziej.
          W innych sprawach nagabywanie (przez Panie, zwłaszcza) mile widziane.
          • trusiaa Re: Rozmyślania przy malowaniu płotu ;) 18.08.12, 21:24
            No to ja juszsz nie wiem: czy łapię się do kategorii pań (ergo: nagabywać mi wolno) czy do zwierzyny futerkowej (pasztetowej), a żywność milczy, jak wiadomo.
            Odważę się jednakowoż: pistolet sugeruję. Malarski - taki nieduży, do prac domowych w sam raz: i robota szybciej zlatuje i myśli - przy malowaniu płotu, weselsze.
            • tojajurek Re: Rozmyślania przy malowaniu płotu ;) 18.08.12, 22:07
              Terefere kuku
              Strzela baba z łuku
              A dziad z pistoleta
              Prosto do... płota (z siatki).

              Aż taki gupi to ja już nie jestem
              Może gupi, ale taki to już nie.
              • trusiaa Re: Rozmyślania przy malowaniu płotu ;) 19.08.12, 06:58
                Strzeliłam jak trusią w płot.

                Pod siatką zasadź bluszcz - niech się gadzina wije: tak właśnie uczyniłam i durnowatych oczek, co mi sen z powiek spędzały, nie oglądam juszsz, a płot stoi, tak jak stał.
                • ave.duce Re: Rozmyślania przy malowaniu płotu ;) 19.08.12, 07:20
                  Wewogle to plot jest do/od tego, azeby do niego podchodzic i azeby kobylka miala gdzie zakotwiczyc.
                  • trusiaa Re: Rozmyślania przy malowaniu płotu ;) 19.08.12, 11:19
                    Ale takie płoty - deskowate so i wysokie i dziurawe (to po sękach), gdyby nie one - byłaby Kasia panną jeszcze.

                    A tu pomysł jak się dziur owych pozbyć:

                    https://24.media.tumblr.com/tumblr_m7h56nU7XT1rq4tz3o1_400.jpg
    • tojajurek Re: Rozmyślania przy malowaniu płotu ;) 19.08.12, 20:02
      Ostatnio dużo myślałem o historii, która nie daje mi spokoju. Chodzi o paskudne perypetie i całą historię Wiery Gran, o której oglądałem program dokumentalny w TV kilka tygodni temu.
      Jest przerażające jak można człowieka zabić za życia i osądzić go, nie dając praktycznie żadnej możliwości obrony.
      Pisał kiedyś zapomniany już przedwojenny poeta Remigiusz Kwiatkowski:
      "Słowo, choć nie z głazu, może rozbić kości
      I zmiażdżyć od razu, chociaż nie jest z głazu..."
      Mam dużo współczucia dla ludzi takich jak Wiera. I nawet jeśli okazałaby się prawdą jej współpraca z Niemcami, to wolno byłoby rzucić kamieniem tylko temu, kto oparł się podobnej pokusie ryzykując zagrożenie życia. I - rzecz jasna - miałby niezbite dowody na poparcie oskarżeń.
      • ave.duce Re: Rozmyślania przy malowaniu płotu ;) 19.08.12, 20:19
        Ide na latwizne i linkuje to:

        www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,9401039,Obnazona_Wiera_Gran.html
        • tojajurek Re: Rozmyślania przy malowaniu płotu ;) 19.08.12, 21:12
          Mnie chodzi o coś głębszego, czego ta sprawa jest dobrą ilustracją. A właściwie o dwie sprawy.
          Pierwsza jest paskudną, czysto IPN-owską metodą działania, choć żywcem ściągnietą od bolszewickiej Czeki i KGB. Polega na głosnym oskarżeniu kogoś o jakieś łajdactwo, świństwo czy zdradę, a później szukaniu dowodów i "świadków". A gdy ich nie ma, to znaczy, że łajdak się sprytnie zakamuflował, co tylko świadczy o jego winie. Takie działanie budzi we mnie odruch wymiotny.
          Drugą sprawą jest niestety rozpowszechniony brak skłonności do empatii i chęci zrozumienia innego człowieka, jego motywów działania, słabości, lęków i zwykłej nieraz głupoty. To mnie boli i zawstydza.
          • maniasza Re: Rozmyślania przy malowaniu płotu ;) 20.08.12, 13:12
            tojajurek napisał:

            > Mnie chodzi o coś głębszego, czego ta sprawa jest dobrą ilustracją. A właściwie
            > o dwie sprawy.
            > Pierwsza jest paskudną, czysto IPN-owską metodą działania, choć żywcem ściągnie
            > tą od bolszewickiej Czeki i KGB. Polega na głosnym oskarżeniu kogoś o jakieś ła
            > jdactwo, świństwo czy zdradę, a później szukaniu dowodów i "świadków". A gdy ic
            > h nie ma, to znaczy, że łajdak się sprytnie zakamuflował, co tylko świadczy o j
            > ego winie. Takie działanie budzi we mnie odruch wymiotny.

            We mnie też.

            Oto klasyczny przykład esbeckich metod świętojebliwych, jak można zniszczyć człowiekowi życie.


            www.aktualnosci.uj.edu.pl/index.php/rzecznik/pokaz/id/84
            lustronauki.files.wordpress.com/2009/02/dziennik-polski-1-03-2012.jpg
            • maniasza Re: Rozmyślania przy malowaniu płotu ;) 20.08.12, 18:54
              - Cóż, pomyliliśmy się. Zdarza się. Przykro nam

              Pomylilismy sie, zdarza się.
              Fajne! Nie ma co!
              I że ta pomyłka jest taka bezkarna, i że spać mogą po tym wszystkim spokojnie i w lustro patrzeć, co zrobili temu człowiekowi.
              Ot, pomylili się!
              To trzeba naprawdę mieć esbeckie geny, aby tak sie pomylić!
              Nóz w kieszeni mi się otwiera, nawet po latach....
              • witekjs Re: Rozmyślania przy malowaniu płotu ;) 20.08.12, 21:19
                Jak żyć ze świadomością, że wciąż przy nas bezkarnie, z taką władzą żyją ludzie, którzy kwitują swoją głupotę i złą wolę zdaniem - "Pomyliliśmy sie, zdarza się"...
                • maniasza Re: Rozmyślania przy malowaniu płotu ;) 20.08.12, 22:39
                  To jest kwintesencja tego typu mentalności:

                  Tymczasem Barbara Niemiec nie ma sobie nic do zarzucenia. - Takie informacje dostałam z IPN-u i takie upubliczniłam. Miałam prawo sądzić, że sprawdzili wszystko dokładnie. Jeśli byłabym znów w takiej sytuacji, zrobiłabym to samo - powiedziała wczoraj "Gazecie". Jej zdaniem było to wówczas i jest nadal "w zgodzie z interesem kraju". - Co do sprawy pana Stanka cieszę się, że jest niewinny. I chwała IPN-owi, że potrafi się przyznać do błędu, a nie zamiata sprawy pod dywan - podkreśla Niemiec. Czy chciałaby się spotkać z Janem Stankiem? - Nie. Myślę, że nie mielibyśmy sobie wiele do powiedzenia - odpowiada. Informację, że prof. Stanek spędził siedem lat na udowadnianiu swej niewinności, komentuje tak: - Jak jest walka, to są ofiary. Żyjemy w czasach, gdzie każdy nad każdym się rozczula. Widziałam o niebo większe dramaty niż zobaczenie swojego nazwiska na jakiejś liście. Dobrze, że prof. Stanek się z tego wywinął, ale - jak to się mówi - gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą.

                  Niewiele rzeczy potrafi wyprowadzić mnie z równowagi, ale...
                  Ucięłabym tej babie łeb przy samej dupie.
                  Reszta bez komentarza.

                  • witekjs Re: Rozmyślania przy malowaniu płotu ;) 21.08.12, 08:36
                    "Barbara Niemiec nie ma sobie nic do zarzucenia./.../
                    Dobrze, że prof. Stanek się z tego wywinął, ale - jak to się mówi - gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą."

                    Ta baba uważa, że wszyscy dookoła to "drwa", a ona zawsze będzie drwalem.
                    Mam nadzieję, że nie...
        • ploniekocica Tuszyńska Agata 20.08.12, 10:21
          Mnie i ta książka Tuszyńskiej, film dokumentalny, o który pisze ToOnJurek nieco, a chwilami nawet mocno zniesmaczyły. Film zdecydowanie mniej niż książka, a właściwie chyba głównie przez pryzmat książki. Bo to jest, nie po raz pierwszy zresztą, książka o Tuszyńskiej, a nie o Wierze Gran. O jej wyjątkowej, rozegzaltowanej, artystowskiej i narcystycznej duszy. I o pokazywaniu swojej wyjątkowości poprzez niedyskrecje wobec innych.
          Też z lenistwa posłużę się linkiem, bo się z zarzutami tymi zgadzam:
          filmjidysz.blox.pl/2010/10/Wiera-Gran-i-Agata-Tuszynska.html
      • maniasza Re: Rozmyślania przy malowaniu płotu ;) 19.08.12, 21:03
        Ostatnio żesmy nieco dyskutowali w rodzinie o naszych przodkach, historii, wyborach życiowych.
        Ciężka sprawa, szczegolnie, jak sie nie wie wszystkiego, część "wiedzy" opiera się raczej na domysłach, a nie faktach. Bo przecież nie da się wejść w myśli i uczucia tamtego czlowieka, ktorego wybory mogą być dla nas dziś niezrozumiałe.
        Moja siostra ma bzika na rodzinnych historiach, więc jeździ praktycznie co roku na ziemie dziadkowe i rozmawia ze staruszkami, wypytuje, dopytuje, korzysta, poki żyją i są ludzie jeszcze, którzy sa w stanie cos opowiedzieć o dawnych czasach.
        W ten sposób dowiedziałam się, że przyrodni brat moejgo dziadka, kiedy weszły na ich tereny radzieckie wojska, uciekł do Niemiec. Miał jakichś 18 lat wtedy. Matka się go wyrzekła, był w zasadzie rodzinnym odrzutkiem. Palcem potem wytykali - a to ten co do niemców poszedł.
        A ja tak sobie myślę, co miał mysleć wtedy młody człowiek, kiedy z jednej strony ZSRR, gnali do partyzantki na siłę, z drugiej Niemcy, policja lokalna - też na siłę, a on - Polak w tym wszystkim. Jakkolwiek by wybrał, byłoby źle.
        Dlatego nie oceniam. Współczuje raczej, nie chcialabym byc postawiona przed takimi wyborami.
      • gat45 Re: Rozmyślania przy malowaniu płotu ;) 19.08.12, 21:52
        Mój ostatni rok szkolny w Polsce...
        Na klasówce dano nam wypracowanie na temat oceny postępowania którejś postaci z licznych wówczas lektur o tematyce okupacyjnej
        Zdawałam sobie sprawę, czego ode mnie oczekuje "linia programowa", a mimo to napisałam, że sądzić ni oceniać nie będę. Że nikomu nie wolno sądzić człowieka postawionego przed nieludzkim wyborem. Że pod sąd powinni iść ci, którzy go przed takim wyborem postawili.
        Miałam wtedy 13 lat i zdania dotąd nie zmieniłam.
      • ploniekocica Re: Rozmyślania przy malowaniu płotu ;) 20.08.12, 10:11
        Dla mnie jedną z gorszych cech ludzi jest osądzanie innych w ogóle (nie tylko w sytuacjach ostatecznych i ekstremalnych) i dopieszczanie własnego ego za pomocą tego osądzania. Podczas, gdy my naprawdę tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono. A nawet jeśli faktycznie nas sprawdzono w jakiejś sytuacji często natychmiast zapominamy o swoich ewentualnych winach, dorabiamy do nich ideologię i dalej oceniamy innych.

        Z innej, ale wbrew pozorom podobnej beczki. Kilka lat temu media dyskutowały o pewnej Brytyjce, która nie tylko zdecydowała się oddać na wychowanie matce zastępczej swoje upośledzone dziecko, ale na domiar najgorszego opisała powody swojej decyzji w książce. Oczywiście można się domyślić, jakie komentarze dominowały powszechnie - "wyrodna", "ja nigdy", "nie rozumiem takich kobiet" itp. Szczególnie bezlitośni wobec niej byli mężczyźni.
        Przypadkiem miałam okazję przysłuchiwać się dyskusji na temat tej książki i tego problemu w towarzystwie składającym się w większości z rodziców dzieci niepełnosprawnych mentalnie w najrozmaitszy sposób. I tu o dziwo niemal w ogóle nie było słów potępienia. Jeśli ktoś wie, jak bywa ciężko, jak często zdarza mu się wątpić, nie jest skory, aby rzucać kamieniami w innych. Tak myślę, bo mnie w tym kawałku na szczęście nie sprawdzono.

        "Sprzedaję kit. Wciskanie gratis."
    • tojajurek Re: Rozmyślania przy malowaniu płotu ;) 21.08.12, 21:30
      Cosik z zupełnie innej beczki.
      Przy okazji wizyty świątobliwego Cyryla, wyciągnieto na wierzch postać jednego z ważniejszych - jak się zdaje - ichnich świetych cerkiewnych, a mianowicie Gabriela Zabłudowskiego.
      Jestem jak najdalszy od prostackiego naigrawania się z czyjejkolwiek wiary, jednakowoż oczekiwałbym w niej swoistego sensu i wewnętrznej logiki.
      Otóż ów nieszczęsny Gabriel, właściwie należałoby powiedzieć Gabrielek, zginął tragicznie w wieku 6 lat w 1690 roku, prawdopodobnie zamordowany, choć nie jest to całkiem pewne (jakoś podobne tematy ostatnio szczególnie sie mnożą). Lokalny bogobojny naród oskarżył miejscowego Żyda, arendarza Szutkę, o mord rytualny. I choć nie udowodniono tego wówczas sądownie, to i tak uznano Gabrielka za męczennika i został kanonizowany w 1820 roku.
      No i tu dochodzimy do paranoi jakowejś. Cerkiew bowiem uznała później i do dziś stoi na stanowisku, że jakkolwiek Gabrielek został zabity, to żydowskiego mordu rytualnego tam nie było. No i zgłupieć można, bo jeśli biedny chłopczyna zginąłby z powodów religijnych, to możnaby dla świętego (!) spokoju uznać go za męczennika i kanonizować. Jeśli jednak - zgodnie ze stanowiskiem Cerkwi - uznać, że stracił życie w sposób banalny, na przykład zatłuczony przez pijanego tatusia - to całą świętość tego wydarzenia należałoby unieważnić, czyli potłuc o kant d...
      No i gdzie tu jakiś sens?
    • tojajurek Re: Rozmyślania przy malowaniu płotu ;) 22.08.12, 21:47
      No nieeee!
      Odszedłem na chwilę od płota - i proszę. Wiadomość dnia, do tego z dziedziny wyczynów iście sportowych.
      Otóż czytam, że w USA aresztowano właśnie sędzinę tenisową panią Goodman, w chwili gdy w stroju oficjalnym wybierała się sędziować mecz na kortach Flushing Meadows. Okazało się, że znaleziono dowody, iż owa dama zatłukła na śmierć swojego męża, przy użyciu... kubka do kawy.
      Żeby było ciekawiej - pani sędzina ma lat 70, zaś denat-mąż miał lat 80.
      Trudno tu nie docenić krzepy pani sędziny, niewątpliwie zawdzięczanej tenisowi, a także solidności amerykańskich kubków do kawy.
      Swoją drogą byłoby dla niejednego bardzo pożyteczne jako przestroga, gdyby ujawniono czym ówże mąż tak wkurzył swoją ślubną.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja