Z zapisków ofiary nowelizacji PZPWHMG,

03.09.12, 18:33
czyli planu zagospodarowania przestrzennego Wolnego Hanzeatyckiego Miasta Gdańsk:
Jedenaście lat temu wprowadziliśmy się do mieszkania, z którego okien widzieliśmy jakieś pięć kilometrów zieleni, łąki, krowy, kaczki, droga na Ostrołękę i te sprawy. Od mniej więcej pięciu lat naprzeciw naszego bloku w kształcie litery L wyrósł nowy, w kształcie przystającym, więc w środku mamy podwórko rezonujące jak warszawskie kamienice w latach swojej największej świetności. Wyrósł wbrew wcześniejszemu PZPWHMG, ale kogóż to kurwa obchodzi... Niestety nie docierają do mnie dźwięki Kapeli Czerniakowskiej, tylko permanentne darcie ryja przez tarzającą się tamże dzieciarnię.
Dzisiejszy dialog:
Małolat na trawniku do kolegi z piłką - dajesz, kurwa, dajesz!
Tato małolata z balkonu - Mikołaj! Jak ty mówisz!
Małolat - Sorry tato. Idziesz, kurwa, idziesz!

Jestem zupełnie spokojny o nasze osiągnięcia w najbliższych trzech finałach mistrzostw świata w piłce nożnej.
    • ave.duce Re: Z zapisków ofiary nowelizacji PZPWHMG, 03.09.12, 18:59
      zbigniew_clapton napisał:

      > Dzisiejszy dialog:
      > Małolat na trawniku do kolegi z piłką - dajesz, kurwa, dajesz!
      > Tato małolata z balkonu - Mikołaj! Jak ty mówisz!
      > Małolat - Sorry tato. Idziesz, kurwa, idziesz!
      >
      > Jestem zupełnie spokojny o nasze osiągnięcia w najbliższych trzech finałach mis
      > trzostw świata w piłce nożnej.

      Wcześniej zostaną więźniami politycznymi ryżotuszczego reżymu.
    • tw_wielgus Re: Z zapisków ofiary nowelizacji PZPWHMG, 03.09.12, 19:08
      To Ty farciarz jesteś. Na twoich oczach dorastają przeszłe gwiazdy futobolu.
      Za ileś tam lat będziesz mógł z dumą w głosie opowiadać wnukom jak Kazio Puszkasz wydeptywał trawę pod Twoim blokiem.
      • dzidzia_bojowa Re: Z zapisków ofiary nowelizacji PZPWHMG, 04.09.12, 16:16
        Po Twoim blokiem trenują finaliści w piłce kopanej a pod moimi oknami drą ryje następcy Konrada Czerniaka i Otylii Jędrzejczak. We wszystkie cieplejsze dni taplają się w fontannach i wrzeszczą jakby je ze skóry obdzierano. Ja rozumiem dziecięcą spontaniczność i nieskrępowaną radość ale weź wytrzymaj te dziesięć, dwanaście godzin dziennie w hałasie a nie możesz wyjść z domu by zaszyć się w leśnej głuszy.
        • ave.duce Re: Z zapisków ofiary nowelizacji PZPWHMG, 04.09.12, 17:27
          Coś za coś > jako sierota ze WSI mam cisz i spok.
          • inna57 Re: Z zapisków ofiary nowelizacji PZPWHMG, 04.09.12, 17:36
            Ja bym nie przesadzała. Ostatnio do informacji o małej ilości wróbli dopisała się "miłośniczka" przyrody której przeszkadzają ptasie "wrzaski".

            Nie da się wszystkim dogodzić. Z natury jesteśmy zwierzętami stadnymi i musimy zaakceptować "spontaniczność" stada. To że młode są hałaśliwe no cóż wszystkie młode ssaków tak mają. Jeszcze nie do końca identyfikują swoją pozycję w stadzie. Zwróciłabym raczej uwagę nie na głośność a na jakość dźwięków wydawanych przez młode. Tyle tylko że młode z reguły powielają zachowania dorosłych osobników. Takie tam o skorupce i Jasiu są bardzo aktualne.
            • ave.duce Co to za napis się ukazuje u dołu postu? 04.09.12, 18:00
              Polecasz 0?
              • ave.duce Re: Co to za napis się ukazuje u dołu postu? 04.09.12, 18:03
                Polecasz 1?
                • ave.duce Porąbało ....................................... 04.09.12, 18:06
                  forum.gazeta.pl/forum/w,299,138657012,,Co_za_polecam_.html?v=2
                  • magdolot Re: Porąbało ... do cna. 04.09.12, 20:58
                    Nie widzę żadnego polecam, ja leming.

                    A może się da programowo podprogowo podejść do wrzasków większości?
                    Zamiast się skupiać na wkurzaniu, spróbować polubić aż wsionkną?

                    Trenuję z chrapaniem małża, ale mi wychodzi tak sobie póki co. Zależy od natężenia. Dziś to mi nawet czytać nie dawało, ale przechodził sam siebie.

                    Lepiej mi idzie z divą operową. To dla Gata coś, choć wątpię, czy by lubił. Mieszka gdzieś nade mną i na szczęście se zamyka okna. Niezły ma, sporan chyba i mocno dramatyczny, bo straszliwie łka, arię tragiczną przyswaja, aryjską jak sto choler, więc jej po ćficzeniach zapodaję troszku Frania Londyna, tak na drugą nóżkę. Najpierw to myślałam, że bachor jakiś gamy się wyć uczy, potem obstawiałam, że ktuś tresuje psa, ale teraz z plim,plim na forteklapie i z niegdysiejszych wejść, co były krótkim wyciem przez godzinkę w kółko powtarzanym, wycie dłuższe i bardziej zorganizowane się zaczyna rozwijać, a ja uczę się kochać je, bo przecie nie mam wyjścia. Prześladowczynię mą se w wyobraźni przebieram ja w szatki walkirii, bo obok jest i Nibelungenstreet, a wewogole to Wannsee i całość Wagnerem mi jedzie na kilometr i się tak uczę... hmmm... kulturowej tolerancji? A poza tym mię diva tajemniczością sfą, wyobraźnię coraz to mocniej rozpala, bo okno od kuchni z widokiem na furtkę mam, a jako żywo ja powiewnej szafy w pikelhaubie przy furtce nie widziałam... Paczę dalej i się zastanawiam, czy to możliwe, że się nie mieści w drzwi?
                    A dodatkowo się kąpię mentalnie w cytacie z Pryszczyka o męczeniu Wagnera na fortepianie i trawestytuję go nieco, bo męczon on paszczą damską jest.
                    • ave.duce Na razie wcięło, oby na dobre. 04.09.12, 22:59
Inne wątki na temat:
Pełna wersja