Czemu to lubią masami

15.01.13, 11:43
Jest sobie taki artykuł agorowy, w nim link. Sobie kliknęłam, skoro chodzi o jakieś nieznane mi zjawisko medialne. Choć tv nie używam, wiedzę mieć mus.

Jednak nie udaje mi się ogarnąć z rozumem dlaczego ludzie uwielbiają takie tragicznie źle podane idiotyzmy. Czy ktoś umie to zroz... no, rozkminić?
    • ave.duce Re: Czemu to lubią masami 15.01.13, 12:05
      Ale o co chodzi, bo z linku jednoznacznie nie wynika.
      • dzidzia_bojowa Re: Czemu to lubią masami 15.01.13, 13:04
        Domyślam się, że chodzi o kretyńskie produkcje Polsatu czy innego tefałenu, pseudo dokumentalne programy obyczajowe, prawda? Moi znajomi twierdzą, że oglądają dla zgrywy. Śmiem twierdzić, że jednak autentycznie lubią taką rozrywkę bo ja nawet dla beki nie byłam w stanie przetrwać pięciu minut przed telewizorem, tak wielkim idiotyzmem i żenadą mi zalatywało. W każdym razie niestety, ludzie to oglądają, komentują przez co powstają klony tego typu programów.
        • illmatar Re: Czemu to lubią masami 15.01.13, 19:34
          Jest w tym artykule link wideo do jednego odcinka, coś z mięsnym jeżem. Żenada, po prostu. Głupie teksty, nie wierzę żeby ci ludzie tak sami z siebie gadali, a nie z papierka gdzieś schowanego, bo deklamują jak dzieci na akademii ku czci, w dodatku te teksty bez sensu. I niech tam sobie tak mają. Ale DLACZEGO to się podobno podoba MAS-AMI/-OM/-OWO?!
      • ave.duce Re: Link poprawiam 16.01.13, 08:58
        Obejrzałam kawałek i przeczytałam artykuł w GW - wydaje mi się, że na tej samej zasadzie discopolo bije rekordy popularności.
        • illmatar Re: Link poprawiam 16.01.13, 13:45
          No dobrze, ale disco polo dlaczego?
          Czy chodzi o rzeczy maksymalnie uproszczone?
          • ave.duce Re: Link poprawiam 16.01.13, 13:57
            Tak to zjawisko tłumaczy Lis >

            opinie.newsweek.pl/tomasz-lis-o-disco-polsce-zlego-gustu-i-kiczu,100358,1,1.html
            • ave.duce Re: Link poprawiam 16.01.13, 14:00
              A tak niejaki Gnat >

              marcingnat.natemat.pl/41569,zalegalizowac-disco-polo
              • ave.duce ps. 16.01.13, 14:25
                A może dlatego:

                Tak jak większość narodów europejskich, pochodzimy ze wsi > cytat z wypowiedzi jednej z moich ulubionych uczonych, Barbary Fedyszak-Radziejowskiej.
                • illmatar Re: ps. 17.01.13, 00:12
                  Pochodzenie ze wsi to jakiś mit, nikt już nie pochodzi. Muzyka wsi odradza się niszowo, trochę mam do czynienia z tą akurat niszą, ale w mieście, a nawet świecie. A na wsi jak wesele to nie ma już ludowej kapeli, leci coś z taśmy, DJ coś tam modzi w postaci puszczania krążków, nie żadnego miksowania, no skądże. Puszcza najchętniej Kaczuszki. I jasna rzecz inne disco polo, bo Gnat nie ma racji, że się wstydzą. Chyba tylko intelygenty.
                  Co do Lisa, to czytałam już ten tekst, bardzo dobry, ale jednak opisowy. Przyczyn nie ma, albo są tak ewidentne, że aż szkoda gadać.

                  Z tym, że Lis o tym guście pisze, chyba jednak gust to sprawa kodu środowiskowego. Już pomału przestaję się dziwić, że ktoś ma taki czy owaki gust. Trudno.

          • magdolot Re: Link poprawiam 16.01.13, 14:58
            Komfort psychiczny matoła.
            Takoż działają seriale komediowe z nagranym odgórnie rechotem.
            Parkiet się zapełnia przy rytmach od siekiery, bo matoł taneczny wie, że w to trafi nogą i nawet napity. A disco polo ma na dodatek proste komunikaty do porykiwania na uszko partnerce, żeby skumała o co kaman f te krzaki.
            Ewa Drzyzga, czyli matoł stawia dzielnie czoła fspółczesnym problemom. I ja myślę, że taka publicystyka strasznie ważna jest. Bo jak człek czyta cięgiem SE i Fakt, to mu frustrujące pytania pod czaszką powstają i coś mu się pod nią niepokojąco lasuje. A oglądanie burzy mózguf stada kompletnych matołów dla matoła umiarkowanego dowartościowujące jest chyba. Profesory frustrują, trudnych słów używają... i kumpletnie odrealnione są.

            I tak powstaje obieg kulturalny, w którym matoł jest kulturalnie oblatany, za nowoczesnością nadąża. Wie czyje majteczki w kropeczki na topie, kto gdzie zakisił bachora niechcianego i aktualnym potworem jest, jaką kreację weselną miała Bożenka z Klanu i jak zrobić te tipsy... I ktoś mu na odpowiednim poziomie przemyca przesłanie, że ta tolerancja może strasznie gupia i powykręcana jest, ale pedała już nie wypada naprawiać sztachetą.
            -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
            W pociągu spotkałam dwóch dwudziestolatków, co wsiedli we Włoszczowej i to dla nich city jest. Pod Olsztyn jechali do zbijania palet, bo mieli okazję zarobić! Smutno mi się zrobiło jak ich posłuchałam. Taki gówniany, szary, bidny świat, w którym British Museum realnie nie istnieje, a chłodnia w angielskiej rzeźni to jest szczyt marzeń, ciągle poza zasięgiem...
            Moje życie to dla nich kompletna abstrakcja, jak dla mnie mięsny jeż.
            Co ja o nich wiem? Jakie mam prawo oceniać ich poziom, ich gust, ich radości?
            Mam im żałować odrobiny komfortu psychicznego?!
            Nie.
            • ave.duce Dodam do tego, co jest na topie, kłosa ;) 16.01.13, 15:28
            • illmatar Re: Link poprawiam 17.01.13, 00:21
              Tak, tu tkwi sedno. Te włoszczowskie bidaki, pewnie matoły, ale skąd by miały nimi nie być, powinny nas poruszać i to robią od czasu do czasu. A czemuś gdy są w masie, zniesmaczają.
              Ambiwalencja.

              Szczególnie, że rozumieć, to być wyżej, a lubi się tę, cholera, równość. No cóż.
              • gat45 Re: Link poprawiam 17.01.13, 07:16
                Ale z pytaniem o gusta gminu zwróciłaś się na FzD, słusznie tusząc, że tutaj nikt się do takowych nie przyzna :) Już w pytaniu zresztą wyodrębniłaś zbiory : pytałaś NAS dlaczego coś się podoba IM.

                Ja też lubię równość, ale wiem, że do niej tylko dążyć można ze świadomością, że nie osiągnie się jej nigdy inaczej niż wycinkowo. Nie mam zadatków na Siłaczkę, która w lud niesie oświaty kaganek (razem z kagańcem), ani też nie marzy mi się, że wszyscy jak jeden mąż zachwycać się będą tą samą muzyką co ja.

                Nie mam ani odpowiedzi na Twój dylemat, ani nawet podsumowania. Chyba tylko tyle, że każdemu w dzieciństwie powinno się dać wybór między sztuką i rozrywką na różnych poziomach, a potem niech sobie wybiera ? Ba, niech nawet przeplata - raz to, raz tamto. Byle nie było takich podziałów na zaimki osobowe z granicą po środku.
                • illmatar Re: Link poprawiam 17.01.13, 14:22
                  gat45 napisała:

                  > Ale z pytaniem o gusta gminu zwróciłaś się na FzD, słusznie tusząc, że tutaj ni
                  > kt się do takowych nie przyzna :) Już w pytaniu zresztą wyodrębniłaś zbiory : p
                  > ytałaś NAS dlaczego coś się podoba IM.

                  Przecież napisałam, że ambiwalencja.
                  A pytanie kogoś (np. WAS, którzy być może znacie odpowiedź), nie jest jeszcze dowodem, że równości nie da się uzyskać. Chociaż oczywiście się nie da. Nawet ta słynna równość wobec prawa nie wychodzi ;-) No i nie świadczy o tym, że nie mam jakiejś opinii, lecz o tym, że ciekawi mnie co inni sądzą. TAMTYCH nie ma co pytać, to przecież za trudne pytanie. I nie chodzi o moje wywyższanie się, lecz o realistyczne podejście do rzeczywistości.

                  > Chyba tylko tyle, że każdemu
                  > w dzieciństwie powinno się dać wybór między sztuką i rozrywką na
                  > różnych poziomach, a potem niech sobie wybiera ? Ba, niech nawet przeplata - ra
                  > z to, raz tamto.

                  To za mało dać wybór w dzieciństwie. Człowiek wybiera to co zna i rozumie. Pokaż dziecku Prousta. Na każdym etapie życia może coś nowego poznać albo olać czy nawet nie zauważyć. Dlatego w dzieciństwie dawałabym trening umysłowy, a z resztą każdy by sobie poradził. Pewnie to ryzykowne, i tak mamy nadmiar inteligentów.

                  > Byle nie było takich podziałów na zaimki osobowe z granicą po
                  > środku.

                  Niech nie ma MY - ONI czy MY vs ONI? Chyba niemożliwe.
                  • gat45 Re: Link poprawiam 17.01.13, 14:49
                    illmatar napisała:

                    >
                    > Niech nie ma MY - ONI czy MY vs ONI? Chyba niemożliwe.
                    >
                    >
                    Racja. Przecz z versusem, myślnik może być. Tylko przy każdym my-oni trzeba dokładnie określać układ odniesienia. Bo na przykład wśród operowców w klasycznym podziale są mozartowcy (my) i wagnerowcy (oni), ale najbardziej zacięty wagnerowiec może znaleźć się w moim zbiorze "my" w lubowaniu się w takich a nie innych rodzajach literackich.
                    • ploniekocica Re: Link poprawiam 17.01.13, 14:56
                      No, popacz pani. A jak ktoś nie jest operowcem klasycznym, zadnym nie jest operowcem i nawet na dźwięk słowa opera ziewa, ale słucha na zmianę Mozarta i Wagnera non-stop od jakiegoś czasu, to ten un jest my, oni czy wybryk natury?
                      • gat45 Re: Link poprawiam 17.01.13, 15:05
                        Wtedy jest poza układem :) Specjalnie wybrałam taki przykład na my - oni i widzę, że mi się udało ! O ograniczone zbiory mię się rozchodziło było i na dodatek w innych dziedzinach zazębiające się inaczej. Płynne. Pantarejowate.
                        • gat45 Re: Link poprawiam 17.01.13, 15:07
                          Przypomniała mi się rodzinna historyjka, jak to brat mój, wypełniając kwestinariusz do tzw tymczasowego zaświadczenia tożsamości w rubryce "stosunek do powszechnego obowiązku służby wojskowej" wpisał "zdecydowanie nieprzychylny"

                          Więc Ty, Kocico, w rubryce wagnerowiec / mozartowiec wpisujesz "nie dotyczy" :)
                          • ploniekocica Re: Link poprawiam 17.01.13, 15:16
                            To nie ja. Ja jeśli już to zdecydowanie mozartowiec, chociaż nie identyfikuję się niemal nigdy za pomocą stosunku do dzieł kultury, a już na pewno niedychotomicznie. To moje dziecko, które słucha okresowo na okrągło rzeczy przedziwnych i pozornie się wykluczających (np. Grechuty i Metalliki na zmianę przez dwa tygodnie) i miewa fazy na Mozarta i Wagnera, chyba nawet bez świadomości, że to opera jest.
                            • gat45 Re: Link poprawiam 17.01.13, 15:19
                              Dajmy już spokój tym mozartowcom i wagnerowcom. To taka "korporacyjna" szutka, chyba nie najśmieszniejsza. I tak naprawdę bezpodstawna, bo nie ma takiego podziału.
                              • ploniekocica Re: Link poprawiam 17.01.13, 15:22
                                Się domysliłam, ale ponieważ się wstrzeliłaś dokładnie w upodobanie operowe nieoperowego faceta to podejrzewam, że szutka ma głębszy podtekst jednakowoż.
    • ploniekocica Re: Czemu to lubią masami 17.01.13, 10:21
      Moim zdaniem nie jest to problemem, dlaczego ludzie to lubią, ale dlaczego większość tzw. publikatorów prześciga się, aby im takiej rozrywki dostarczyć. Szybciej, mocniej, bardziej i z siłą wodospadu. A potem wychodzą najrozmaitsze gadające głowy mediów i diagnozują z troską, jaki to durny naród mamy.

      Drugim problemem jest identyfikowanie się przez stosunek do najrozmaitszych zjawisk kulturalnych i pogarda dla nich jako wyraz osobistej wyższości. Znacznie mniej denerwują mnie ci, którzy czytają Coelho niż ci, którzy tworzą jakieś fanpage na fb "nie czytam Paolo Coelho" i godzinami potrafią nawijać, jacy to świetni poprzez ten fakt są, a jakim kulturalnym plebsem są czytający go.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja