Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcze

16.01.13, 07:43
Pokoleniowo jestem gdzieś po środku, ale rozumiem moje starsze siostry-kwiaty, które publicznie paliły biusthaltery i walczyły o nieskrępowanie ciała i ducha. Nie rozumiem natomiast sióstr nieco młodszych, które dobrowolnie wylansowały modę ciasno sznurowanych gorsecików. Noszonych wprawdzie na sukienki zamiast pod nimi (ukłon w stronę prababek), ale ciasno jest ciasno i sznurowanie jest sznurowaniem. Niezależnie od pokolenia zaś nie rozumiem, jak kobiety dały sobie wcisnąć , że powinny nosić obuwie projektowane przez mężczyzn. Oby wynalazca obcasu typu szpilka z piekła nie wylazł, a ci, co lansują pantofelki z wąskim czubem powinni przez całe wieki po czyśćcu w swoich kreacjach obuwniczych się przechadzać bez możliwości choćby usiąścia amen.

Damska moda to jedno z moich głównych zdumień nad ludzkim gatunkiem.

Wracając do absencji biusthaterów i późniejszych gorsetów : nie jestem w stanie pojąć żądzy zawarcia związku małżeńskiego przez osoby, które nie muszą. Francuski PACS dla ułatwienia tych tam takich prawno-administracyjnych – OK, pojmuję. Ale czy po to pokolenia walczyły, żeby dać nam kochać się spokojnie bez pieczątki cywilnej czy pobłogosławionej, żeby teraz ktoś inny domagał się powrotu do tych więzów, i to pod hasłem tego tam, no, jak mu.. – o,mam ! : postępu.

Drugie zdumienie.

Trzecie : w polskiej radiofonii nie raz słyszałam kapłanów KrK (pl) oraz osoby ze środowisk zbliżonych, z całą powagą utrzymujących, że dziecko MUSI mieć tatusia XY i mamusię XX, inaczej można krechę położyć na harmonijnym rozwoju i w ogóle dziecko bez tego zestawu to jedna wielka kupa nieszczęścia. A równolegle ci sami każą rodzić dzieci z gwałtu, czyli ex definitione bez kochającego tatusia. Wiem, wiem, gatunkowo jest to zdumienie mniejsze, bo chodzi po prostu o brak konsekwencji, co jako żywo nikogo, kto kilka lat na świecie świadomie przeżył, dziwić nie powinno. Ale jest.
    • ave.duce Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcze 16.01.13, 09:12
      1. w pełni się zgadzam
      2 tłumaczę to sobie idiotycznym dążeniem za wszelką cenę do "bycia normalnym"
      3. nie denerwuj mię od rana
    • trusiaa Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 16.01.13, 09:47
      Zgadzam się z Panią Gat w całej rozciągłości. Niemal.

      Niemal ten dotyczy zdania: Rozumiem moje starsze siostry-kwiaty, które publicznie paliły biusthaltery i walczyły o nieskrępowanie ciała i ducha. .
      Otóż ten punkt programu starszych sióstr naszych nie do końca mnie przekonuje. Gdyż ponieważ biusthalter daje mi poczucie swobody i wolności.

      (Żywię cichą nadzieję, że Dama - posiadaczka najsłynniejszego Biustu na Wszechforum, poprze mnie w tej kwestii)
    • damakier1 Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 16.01.13, 11:28
      Co do obuwia, zgadzam się w całej rozciągłości. Co do biusthaltera - popieram Trusięę, bo jak sobie pomyślę, żebym swe medale na luźno rozpuszczonym biuście nosić miała, to już nawet nie na czworakach chodzić, ale pełzać pewnie bym musiała...

      A o tym zawieraniu związków to w aproposie do czegoś konkretnego piszesz? Bo nic żem ostatnio nie słyszała, żeby ktoś jakąś akcję pod hasłem postępu w tej sprawie rozpoczął.
      Ale że są ludzie, z kapłanami KrK na czele, którzy wszystko, cokolwiek gdzieś w tle ma odrobinę seksu, pod sznurek, w ciasne rygory pragną ująć - wiadomo od dawna.
      Dlatego nie dziwi mnie ani to nakazywanie zawierania małżeństw, ani ścisłe wytyczne, jak ma wyglądać rodzina, kto może wychowywac dzieci itepe.
      I wszystkie te ludzie, i KrK, doskonale wiedzą, że jeśli w sprawach tak intymnych i osobistych, jak seksualność i, nie daj Boże, miłość pozostawi się człowiekowi odrobinę wolności, to dalej już pójdzie lawinowo. A przecież nie są oni tak głupi, żeby wolności człowieczej sprzyjać.
      • trusiaa Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 16.01.13, 11:47
        damakier1 napisała: Co do biusthaltera - popieram Trusięę
        Bardzo dziękuję, Damo :)

        Drobiazg dla Ciebie - może się przyda w podróży? ;)
        • damakier1 Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 16.01.13, 11:57
          Ach, jakie praktyczne i piękne! Wzruszonam :)
          • dzidzia_bojowa Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 16.01.13, 12:59
            Darzę głębokim podziwem damy, które zdecydowały się naszać spiczaste obuwie. Gdybym kiedykolwiek spróbowała, to z całą pewnością po dwóch, góra trzech użyciach szpic byłby dokładnie zryty. Także samo z naszaniem szpilek. Owszę, naszałam swego czasu lecz okupione to było okropnym cierpieniem i boleniem stóp. Tak, że eleganckie szpileczki stoją w szafce, od czasu do czasu okurzam je, zakładam i z nostalgią podziwiam odnóża. Chodzić w nich nie zamierzam.
            Natomiast co do "góry" to także zgadzam się z Trusiąą

            Pytania zawarte w pozostałych kwestiach są dla mnie nierozwikłaną zagadką ale muszę przyznać, że bardzo ciekawe i skłaniające do zadumy.
      • illmatar Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 16.01.13, 13:53
        Ze wszystkimi powyżej się zgadzam, za biusthalterem jestem, przeciw butom w szpic i gorsetom, dorzucę, że i za noszeniem majtek, żeby się nie kurzyć, nie rozumiem tylko co robi litera R wśród kk? Macie na myśli że rzymski? Nie lepiej dawać kwk?
        • gat45 Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 16.01.13, 16:48
          Wydawało mi się, że Kościół Rzymskokatolicki to nazwa oficjalna ? Ale mogę się mylić. Eglise catholique apostolique et romaine.
      • gat45 Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 16.01.13, 16:46
        "Małżeństwo dla każdego" (dla wszystkich ?) to akurat hasło nadsekwańskim i nadloarskim wiatrem aktualnie niesione. Manifestują na ulicach za i przeciw, czasem w rozdaniu wielce zaskakującym : jest organizacja gejowska ZA (i to koniecznie, już-zaraz-natychmiast), jest inna przeciw (bo po co się wychylać) i inna jeszcze przeciw (bo my jesteśmy ponad to, gej jako wyższa forma rozwoju człowieka). Streszczam, bo rozmaitość manifestantów nieprzebrana wprost.

        Tyle wyjaśnień a propos aproposu.
    • 99venus Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 16.01.13, 14:06
      moje drogie Panie,z wieloma poglądami się zgadzam,z wieloma się nie zgadzam ale jak widzę słowo biusthalter albo biustonosz to dostaję szału.TO JEST STANICZEK!!!!STANICZEK-piękne słowo oddające wdzięk,lekkość,czułość,ciepło,piękno tego co STANICZEK kryje.
      od lat byłem i do dzisiaj jestem koneserem damskich piersi albowiem po to piekno przyszło na ten świat aby było podziwiane.
      ponieważ mimo wielu ograniczeń cenzuralnych i niestety wiekowych pozostała mi wolna,
      niepodległa pamięć to do mojego wzorca piękna dodam jednak jeszcze szpilki(nie za wysokie),plisowane spódniczki,dobrze skrojone małe czarne i oczywiście cudowną bieliznę.
      piękno aby mogło być podziwiane winno być prowokacyjnie zakryte.
      rozmarzyłem się.
      • maniasza Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 16.01.13, 14:54
        Hhehehe, własnie mi sie przypomniało, że jak mój młody miał ze 2-3 latka , to na stanik mowił "stajniczki". Zawsze przez "j" i zawsze w licznie mnogiej.
        Nie wiem, czy to bylo u niego po analogii do majteczek, ale własnie tak mówił, do tego z jakimś niebywałym pietyzmem i rozmarzeniem, kiedy widział mnie: O... stajniczki..!
        • magdolot Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 16.01.13, 20:19
          W pszyrodzie to samczyki mają być śliczne, co męskim abnegatom kuszących lasencji pożądającym pszypominam. Można być sexy w butach górskich też. Za to bez halluksuf. Żyrafa na szpilkach zabójstfem jest dla menskiego ega i z rysu dominatrixa bez bólu rezygnujęć. Więc szpilki niech se fajczą filigranowe facety, a ja dorzucę od siebie gryzące koronki i stringi, żaboty, pliski i falbaneczki. Fszystko, co infantylizuje rasową kobietę i na niedorobione laleczkie przerabia.
          Zupełnie nie rozumię spodni rurek biodrówek na normalnie zbudowanej dziefczynie - na co komuś optyczne skrócenie nóg i przetrącenie miednicy?!

          Pęd do małżeństfa rozumiem. To jest rozumiem, że można dziko pożądać opcji choćby w celu olania jej i bycia ponad. Jak nie ma opcji, nie da się być ponad. Moim zdaniem frakcja, która udaje, że jest z definicji z za dobrej gliny na... udaje [niech se walczy kto inny, a my i tak równiejsi - no, lita elita].

          Sług bożych nie kumam, wiara we święty przypadek, którego wyroki moralne należy uszanować... nie dla mnie. Podświadomoś - ten palant przedziwny, prędzej - bo jego odrażające wyczyny mają sens, choć zdrowo pokręcony.
          A tfierdzenia sług bożych lud nauczających w ahistorycznej walce o inwestyturę, wydają mnie się paranoją dziką i jak bym spotkała luda, co je łyka pokornie i w życiorysie stosuje, to bym dopiero miała dysonans jak ta lala!

      • trusiaa Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 17.01.13, 09:49
        99venus napisał: > TO JEST STANICZEK!!!!STANICZEK

        "Na tę chwilę on czekał od lat
        dzielił ich rąbek szat
        Sukieneczka bluzeczka
        To cóż
        Dwie haleczki wstążeczka
        i już
        Jeszcze tylko
        staniczek szaliczek podwiązeczki majteczki buciczki spódniczki trzy broszki pończoszki mitinki fiszbinki koronki ofsonki sznurówka i bufka żakiecik gorsecik znów haleczka wstążeczka
        Żar bije z jej lic
        jeszcze haftki trzy
        więcej nic"


        > do mojego wzorca piękna dodam jednak jeszcze szpilki(nie za wysokie), plisowane spódniczki,(...) i oczywiście cudowną bieliznę.

        Takie panie, proszę Pana, to już tylko w Japonii. Wzdech.

        • dzidzia_bojowa Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 17.01.13, 10:13
          Miałam kiedyś plisowaną spódniczkę. Gdzie ona się podziała? Tak mnie teraz zastanowiło...W szkole podstawowej ją nosiłam do białej bluzki.
          • trusiaa Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 17.01.13, 10:33
            dzidzia_bojowa napisała: > Miałam kiedyś plisowaną spódniczkę. Gdzie ona się podziała? Tak mnie teraz zastanowiło...W szkole podstawowej ją nosiłam do białej bluzki.

            Dzidziu? No co też, Dzidzia? Rozumiem, że Marzenie Venusa Dzidzię natchło i letko rozkojarzyło (jak pewnie większość z nas) ale nie ma to tamto - to dzień biały, to miasteczko: zima huhuha! Spodnie narciarki, puchówka pod szyję zapięta, czapka z nausznikami i gogle, rękawice z jednym palcem - tak się ubieramy.

            Boszsz...
            • dzidzia_bojowa Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 17.01.13, 11:36
              Nie wiem jak u Trusii, ale u mnie w domu gorąc niemożliwy sprzyjający lekkiemu przywdziewaniu.
              Chociaż...jakby tak się zastanowić...ten gorąc to chyba przez działanie wyobraźni, która z kolei sprawiła, że musiałam okno otworzyć. Powiew lodowatego powietrza przydał się. Ocieplane gacie, obfite swetrzysko, grube skarpety to jest to, co nosić trzeba teraz a romanticzny nastrój poczeka do wiosny, kiedy ptaszęta tirlają, bladozielone listki na drzewach, kwiecie ścieli się na łące...ech...znowu ta wyobraźnia.
              • trusiaa Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 17.01.13, 11:50
                Wiesz co, Dzidziu? Lepiej się napijmy: zdrówko! :)))

              • ploniekocica Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 17.01.13, 11:54
                Etam, dziecko moje starsze spodnie, walonki i inne takie przywdziewa tylko do babci na obiad albo na zakupy w tesco. Kiedy idzie "do ludzi" to zawsze ma krótką i powiewną spódnicę, bądź sukienkę, elegancki żakiecik, skórzane dopasowane oficerki, a na głowie miękki berecik zamiast uszanki. Nawet jeśli puchówkę to w postaci dopasowanego płaszczyka z paskiem.
                I całkiem dobrze jej się w tym wszystkim wiedzie. O dziwo!
                • trusiaa Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 17.01.13, 12:04
                  I słusznie piszesz: dziecko. One tak mają.
                  Kiedy byłam w wieku Twego dziecka - w mróz dwudziestostopniowy nosiłam zamszową mini, kurtkę do figury, cienkie rajstopy i żadnej czapki. To se ne wrati ;)
                  • ploniekocica Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 17.01.13, 12:11
                    Nie do końca tak jest, bo moje dziecko - dorosła kobieta w końcu - bardzo o siebie zdrowotnie dba. Nosi grube rajstopy z mikrofibrą, ocieplane kozaczki z bardzo porządnej skóry, które kończą się mniej więcej tam, gdzie zaczyna się spódniczka. Płaszczyk też jest cieplutki - puchowy, albo z wełny z kaszmirem. Berecik wełniany, kaptur z futerkiem i wielki szal. Tylko, że to wszystko jest dopasowane, kobiece i jak na warunki pogodowe bardzo seksowne. Myślę, że Pan Wenus zaakceptowałby jej look w stu procentach (no może w 90, bo jednak szpilek w zimie nie nosi:).
                    • trusiaa Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 17.01.13, 12:24
                      Nie wątpię, że Venus zaakceptuje dziecko Twe w 99 procentach :)
                      • ploniekocica Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 17.01.13, 12:30
                        trusiaa napisała:

                        > Nie wątpię, że Venus zaakceptuje dziecko Twe w 99 procentach :)

                        Nie wątpię, rzekłam, wciągając na ocieplane spodnie walonki typu emu, a na łeb kaptur od parki.

                        W sobotę muszę dojechać komunikacją miejską w pewne miejsce, gdzie nie mogę zrobić dziecku młodszemu tzw. obciachu walonkami. Znaczy muszę włożyć tzw kozaczki itd.
                        Już jestem chora na samą myśl.
                      • 99venus Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 17.01.13, 13:40
                        w 100%!
                        nie przesadzacie miłe Panie z ciagłym odwoływaniem się do mnie?popadam w kompleksy.
                        • trusiaa Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 17.01.13, 14:07
                          Ale czemu w kompleksy? Przeciwnie, może Pan być dumny - Forum pod puchowym śniegu trenem przysypiało, aż tu jednym maluczkim wpisem w takie nas wprawiłeś pomięszanie, tak zachęciłeś do przeszukiwania szaf - a nuż jakaś zapomniana spódniczka się znajdzie? Że już marzymy o wiośnie - niech tam sobie coś tam coś tam huczy w koło nas, mróz szczypie w nosy, szczypie w uszy - nas to już nie dotyczy - nas się zima nie ima, Pan Venus to sprawił :)
                    • 99venus Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 17.01.13, 13:38
                      jestem pewny,że spodoba mi się natychmiast.może jakieś zdjęcie? ale zwracam uwagę,że moje poglądy uwzględniają warunki pogodowe.naprawdę trudno chodzić zimą po ulicach w szpilkach aczkolwiek przypominam sobie z czasów mojej bujnej,wesołej młodości,że takie przypadki były częste.tyle tylko,że wtedy jak pamiętam chodniki były czyściusieńkie!
                      popieram ubiór stosowny do pory roku i pogody a dziewczyny na pokładzie w kolorowych sztormiakach sam miód.równie atrakcyjne jak słonecznie rozebrane.
        • ploniekocica Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 17.01.13, 10:29
          Etam. Ta fashion Lolitka z Japonii Fcale nie ma na sobie plisowanej spódniczki tylko sukienkę z falbankami.
          Skądinąd zastanawiam się, czy autor posta miał faktycznie na myśli spódniczkę plisowaną czy chodziło mu bardziej o takie fru-fru?
          Przeprowadziłam błyskawiczne badanie na wybranej grupie facetów w wieku różnym i żaden nie odróżniał plis od falban i innych powiewności.
          • trusiaa Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 17.01.13, 10:38
            Też nie jestem zadowolona z tego zdjęcia :(
            Ale Panavenusowe wizje jakoś mi pasują do japońskich kobiet-dzieci w tych zalotnych kusych spódniczkach w szkocką kratkę albo gładkich (plisowanych, he ;), a żeby jeszcze zza dekoltu kawalątek bieliźnianej koronki kusił.
            • ploniekocica Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 17.01.13, 11:00
              A mnie się bardziej te wizje z takimi klimatami kojarzą
              https://www.google.pl/url?source=imglanding&ct=img&q=http://www.usmagazine.com/uploads/assets/photo_galleries/regular_galleries/1055-gossip-girl-the-best-style-moments-ever/photos/1302878817_lively-meester-468.jpg&sa=X&ei=Ssr3UOK_MoXXtQbmk4DwDA&ved=0CAkQ8wc4gwE&usg=AFQjCNFe2-ulR8XfIwj28Y3YE1KeOqlpkg

              https://www.collegefashion.net/wp-content/uploads/2008/05/blair-dresses.jpg
              • trusiaa Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 17.01.13, 11:15
                Ba! Ale czy Venusowi Panu też?

                (Bo dla mnie to ho ho, ale może się dowiemy, że tylko pończoszki jak mgiełka wchodzą w grę i nie żadne samonośne, tylko pas ma być - po bożemu)
          • 99venus Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 17.01.13, 11:03
            odróżniam!!!!chodziło mi o spódniczkę plisowaną!!!
            • magdolot Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 17.01.13, 11:31
              No, dobra, obnażę.
              Moim pierwszym skojarzeniem była gimnazjalistka z Kill Billa 2.
              Nie mogę znaleźć fotki, fięc rysunek:
              https://www.deviantart.com/download/254028702/the_ladies_of_kill_bill_2_by_misterhardtimes-d478psu.jpg
              • trusiaa Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 17.01.13, 11:45
                :)))) To prawie jak Siostra Diesel:

                https://1.bp.blogspot.com/-hbUTj-ZNIso/T3uzaN195tI/AAAAAAAACAs/49Pp6Vre93Q/s400/diesel.jpghttps://www.brookslyn.com/print/books/HA_Novel_Todaypress/Diesel1.jpg

      • illmatar Stan 17.01.13, 14:03
        99venus napisał:

        > jak widzę słowo biusthalter albo biustonosz to dostaję szału.TO JEST STANICZEK
        > !!!!STANICZEK

        To słowo znaczy talia. W krawiectwie stanik to górna część sukni, jeśli suknia ma taki krój, że jest dwuczęściowa. A dól, czyli doszyta spódnica może być plisowana lub portfelowa lub kloszowa itd, itd.

        Przy okazji: stroje typowo pensjonarskie, w tym opadające uroczo podkolanówki należą do stylu sweet modnego jakiś czas temu w Japonii.

        Więc z tym staniczkiem... to ja bym uważała.
        • trusiaa Re: Stan 17.01.13, 14:19
          Talia to inaczej: stan, to raz, a dwa Venus ma całkowitą rację:
          sjp.pwn.pl/slownik/2523808/gorset_w_zn._1
        • ploniekocica Re: Stan 17.01.13, 14:26
          illmatar napisała:

          > 99venus napisał:
          >

          > Przy okazji: stroje typowo pensjonarskie, w tym opadające uroczo podkolanówki n
          > ależą do stylu sweet modnego jakiś czas temu w Japonii.
          >


          Wybacz, że się wtrącę, ale styl spopularyzowany przez młode Japonki to nie styl sweet tylko ewentualnie sweet lolita, nie mylić z classic lolita,shiro lolita, kuro lolita, gothic lolita, punk lolita, strawberry lolita, hime lolita, kimono lolita itd. choć generalnie wszystkie z nich posługują się pensjonarskim lookiem i opadającymi podkolanówkami.
          www.lolitafashion.org/what_is_lolita.html
          • ave.duce Re: Stan 17.01.13, 14:34
            Washington albo Tymiński, o!
            • ploniekocica Re: Stan 17.01.13, 14:38
              Albo mąż? męża stanu? w stanach, w których takie małżeństwa są dozwolone.
              • gat45 Re: Stan 17.01.13, 14:43
                Wiwat król kochany ! (ta apostrofa ani mnie ziębi, ani grzeje)
                Wiwat sejm (no, nie !)
                Wiwat naród (proszę o definicję...)
                Wiwat wszystkie stany (a tu trzeba zapytać Venusa,czy wszystkie)
                • ave.duce Re: Stan 17.01.13, 15:11
                  Wiwat wszystkie staniczki?
                  • gat45 Re: Stan 17.01.13, 15:16
                    Właśnie.

                    Jestem przekonana, że gdyby Afganistan nazywał się Afganistaniczek, to cała ich historia byłaby łagodniejsza.
                    • ploniekocica Re: Stan 17.01.13, 15:18
                      Też tak myślę. Się to dotyczy także Pakistaniczka i Kurdystaniczka.
                      • gat45 Re: Stan 17.01.13, 15:29
                        A Zjednoczne Staniczki Ameryki Północnej z pewnością zabroniłyby zabaw z bronią każdemu pomyleńcowi.
                • 99venus Re: Stan 17.01.13, 15:20
                  toleruję wszystkie stany.lubię niektóre.
                  • ploniekocica Re: Stan 17.01.13, 15:24
                    99venus napisał:

                    > toleruję wszystkie stany.lubię niektóre.

                    A odmienne stany świadomości?
                    • 99venus Re: Stan 17.01.13, 15:29
                      u siebie toleruję-bo co mam robić.u innych toleruję ale staram się unikać.
          • illmatar Re: Stan 17.01.13, 16:24
            Wiem Kocico, ale nie chciałam tak dosadnie ;-)
            • ploniekocica Re: Stan 17.01.13, 17:03
              illmatar napisała:

              > Wiem Kocico, ale nie chciałam tak dosadnie ;-)
              >
              >

              Czemu dosadnie?

              Nawiasem mówiąc Lolitka pokazana przez Trusię
              https://1.bp.blogspot.com/_bQpRSj_W9Ls/Sg0bqHBZigI/AAAAAAAAADk/-zKEuGNYghE/s320/LUNERSSS.jpg

              mimo blond włosów to znacznie prędzej styl gothic lolita niż sweet lolita. Słitaśne lolitki są różowe:)
    • man_sapiens Re: Słowo na środę, czyli moje dysonanse poznawcz 16.01.13, 22:30
      > modę ciasno sznurowanych gorsecików.
      To dla mnie tylko kolejny przykład na słuszność hasła marketingowców - ciemny lud wszytko kupi jak mu się to umiejętnie wmówi. Np. że to eleganckie, albo że faceci na to lecą (jajka sadzone na baleronie tak, ale baba-baleron?).

      > nie jestem w stanie
      > pojąć żądzy zawarcia związku małżeńskiego
      Właśnie wyczytałem w moim ulubionym DGP, że w Polsce około 23% dzieci rodzi się z niezamężnej mamy. W miastach i na ścianie zachodniej ca. 25%. Czyli rozsądek zwycięża.

      Pozostałe omijam. Nie czytam wynurzeń różnych katolickich politruków, zwłaszcza w sprawach rodziny i seksu. Serce mam słabe a jestem egzaltowany więc nie mogę. Ostatnio i tak musiałem wypić pół litra (waleriany) bo znowu pisze się o tym wikarym, który nie zawiózł do szpitala rodzącej.
      • magdolot Venusu dzięks. 18.01.13, 11:48
        Fczoraj włóczyłam się depresyjnie po mieście m.in. w ramach już półrocznego poszukiwania półbutów, co albo przegięte są, albo za najzwyklej obleśne, albo za kłopotliwe w obsłudze, albo nie da się w nich chodzić, albo chcom oczu z głowy. W apogeum depresji odkryłam, że jeszcze tramwaj dopiero za minut 6 i żeby nie świerknąć wlazłam do sklepu dla paniuś... i pierwszy raz od lat paru mi coś na buty piknęło. Coś jakby... STANICZEK?
        Wylazłam z półbutami. Grafit, sznurowane, do kolan, dyskretnie zajebiaszcze a la Pippi Langstrumpf. F sam raz na żyrafę. Staniczek. Jako żywo.
        • trusiaa Re: Venusu dzięks. 18.01.13, 12:11
          Grafitowym STANICZKIEM pod postacią półbutów do kolan oczarowanam absolutnie :)))
          • ploniekocica Re: Venusu dzięks. 18.01.13, 12:15
            trusiaa napisała:

            > Grafitowym STANICZKIEM pod postacią półbutów do kolan oczarowanam absolu
            > tnie :)))

            Ty, Trusiuu, oczarowanaś, a ja zaciekawionam, czy Ci się uda ilustrację tego dziwa znaleźć w necie.
            Idę kupować młynek do espresso, a po powrocie z pewnością zobaczę i to nie tylko przed oczami duszy mojej.
            • trusiaa Re: Venusu dzięks. 18.01.13, 12:40
              Jedynie ta konstrukcja półbutów do mnie przemawia.

              Podeszwa zostaje pod stopą, wierzchnią część buta naciągamy aż pod kolano i sznurujemy, żeby się nie zsunęła.
              • dzidzia_bojowa Re: Venusu dzięks. 18.01.13, 13:12
                Aśczepiacie:)) Miały być półbuty a Magdzie udało się kupić półbuty w kształcie całych butów. No naprawdę! Ja tam wszystko sobie już wyobraziłam, nie potrzeba mi zdjęć.:))
                • ploniekocica Re: Venusu dzięks. 18.01.13, 13:27
                  dzidzia_bojowa napisała:

                  > Aśczepiacie:)) Miały być półbuty a Magdzie udało się kupić półbuty w kształcie
                  > całych butów. No naprawdę! Ja tam wszystko sobie już wyobraziłam, nie potrzeba
                  > mi zdjęć.:))

                  Nie dość, że całych butów to jeszcze z miejscem na biust? Półbuty do kolan ze staniczkiem, który jest powyżej pasa?
                  Swego czasu podobne konstrukcje widziałam na Dodzie - kozaczki się łączyła paskami ze spodenkami, a te sprzączkami ze staniczkiem.
              • ploniekocica Re: Venusu dzięks. 18.01.13, 13:27
                A staniczek dzie? I grafit?
                • trusiaa Re: Venusu dzięks. 26.01.13, 13:28
                  ploniekocica napisała: > A staniczek dzie? I grafit?

                  O nie nie nie: STANICZEK to słowo wytrych, abstrakcja kompletna, stan umysłu i ducha, mały cud. Niedefiniowalny, intuicyjny.
    • gat45 Wprawdzie sobota, ale znowu mi się zdysonansiło 26.01.13, 11:41
      Patrzę tak i patrzę, jak się nawet bardzo mili mi ludzie szarpią w sprawie związków parterskich i w ogóle pojąć nie mogę, o co się spierać. Teoretyk prawa ze mnie żaden, ale właśnie sobie usystematyzowałam (na użytek własny, fachowcy pewnie się obruszą) moje podejście doń. Tak więc są prawa obojętne (regulujące) - na ten naprzykład czy się jeździ po prawej, czy po lewej stronie. A reszta to prawa zamykające (ograniczające) i otwierające (znoszące ograniczenia). Jasne, że te dwa ostatnie często-gęsto się zazębiają, bo czasem jak się jednemu otworzy, to drugiemu zamknie. Ale prawo do zawierania związków partnerskich nikomu niczego ani nie zabrania, ani nie narzuca. Jest prawem otwierającym PPA (w czystej postaci, dla nie-chemików dodam). Dotyczy wyłącznie obywateli pełnoletnich. Komu, do licha, i jakim sposobem może przeszkadzać, że jego sąsiad sobie coś zawrze z sąsiadką albo z innym sąsiadem ? Kombinuję na wszelkie sposoby i odczuwam gwałtowną i prawie bolesną karencję pojmowania. Nawet bronić swojego zdania na temat tych związków nie potrafię, bo oponenci mówią niezroumiałym dla mnie językiem i szermują argumentami, które brzmią dla mnie jak kiepskie żarciki. Ciężko to znieść komuś, kto nieskromnie uważał się za posiadacza IQ na całkiem przyzwoitym poziomie. No nie rozumiem i już.

      Na szczęście nie ma takiego prawa, że ja mam wszystko rozumieć. Ulga.
      • ploniekocica Re: Wprawdzie sobota, ale znowu mi się zdysonansi 26.01.13, 12:08
        Też tego, Gacie, kompletnie nie kumam.
        Wewogle nie rozumiem, jak można w imię miłości do ludzi tym ludziom cokolwiek ściskać. Ja twierdzę, że kocham ludzi albowiem ponieważ mam ich w de. Co robią, z kim żyją, jak żyją i po co żyją. Mogę się temu przyglądać z antropologiczną ciekawością, ale de facto mam to gdzieś, bo jestem aspołeczna egoistką. Co mi nie przeszkadza a wręcz pomaga kochać ludzi, bo przy takim nastawieniu niewiele mi są w stanie zrobić krzywdy.
        A już argument, że komuś coś zaburza poczucie estetyki i dlatego geje są be, mnie po prostu rozwala na kawałki.
        • ploniekocica Erratum 26.01.13, 12:09
          nie ściskać tylko wciskać oczywista.
        • gat45 Re: Wprawdzie sobota, ale znowu mi się zdysonansi 26.01.13, 12:16
          ploniekocica napisała:
          [...]
          > A już argument, że komuś coś zaburza poczucie estetyki i dlatego geje są be, mn
          > ie po prostu rozwala na kawałki.

          To właśnie miałam na myśli pisząc o argumentach jak kiepskie żarty (przy zastosowaniu wykładni przychylnej, bo mogłam to również określić inaczej).
        • tojajurek Władza ogłupia 26.01.13, 19:31
          Dla uściślenia - moim zdaniem władza ogłupia tych cokolwiek kumatych, a głupi od niej dostaja małpiego rozumu.
          Dorwanie się do władzy daje możliwość nakazania, zakazania, bądź narzucenia innym wszelkich idiotyzmów. Bo to łatwe i zaspokaja najniższe instynkty dominacji i rządzenia.
          Zaś uregulowanie czegokolwiek w sposób pożyteczny i rozumny jest trudne, wymaga czasu i wysiłku, a przede wszystkim myślenia, co większość przerasta.
          Począwszy od policjanta, który może cię zatrzymać za skrzyżowaniem i wlepić mandat za jazdę na czerwonym świetle, choć ewidentnie opuściłeś skrzyżowanie na zielonym. A skończywszy na parlamentarzystach, którzy zakazują ci gry w pokera we własnym domu, decydują kiedy ma być otwarty mój sklep, pozwalają rowerzystom zapierdzielać po chodniku dla pieszych, a opłatę za wywóz śmieci chcą mi wlepic od zużycia wody, którą noszę sobie w kubełku z własnej studni.
          Bo nie ma większej frajdy od zaszkodzenia bliźniemu, a przynajmniej pokazania mu gestu Kozakiewicza.
      • ave.duce Zaczekam na "słowo na niedzielę". 26.01.13, 12:51
        A co do meritum: coraz bliżej mi do używania zasady "jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie".
        • gat45 Re: Zaczekam na "słowo na niedzielę". 26.01.13, 15:53
          Dziękuję, zrozumiałam. Więcej nie będę nudzić.

          Raduj się, Szefowo, niedziela już jutro.

          www.tvp.pl/vod/audycje/religia/slowo-na-niedziele
          • ave.duce Re: Zaczekam na "słowo na niedzielę". 26.01.13, 16:18
            gat45 napisała:

            > Dziękuję, zrozumiałam. Więcej nie będę nudzić.

            Wręcz wicewersja, Pani Prezydent.
            Czekam mimo wszystko.
            • magdolot Re: Zaczekam na "słowo na niedzielę". 26.01.13, 20:38
              Jak Kuba Bogu mnie się podoba.

              Bym była za dwoistością prawa: uchwalanie niektórych, właśnie owych otwierających ustaw, opatrzonych klauzulą NIE DLA KATOLIKÓW. Ale nasze kochane zamykacze na to nie pójdą niestety, bo to najlepszy sposób, żeby we Polsce zostało ich dwóch: prymas i szef opozycji.

              Argumentu estetycznego nie rozumiem, szczególnie po obejrzeniu prezesa całującego dłoń pani Pawłowicz.
              Mnie tutaj rozwalają na drzazgi męskie pary, szczególnie te w wieku letkopółśrednim, takie ciut przyprószone siwizną, co mają ten sam wyraz oczu, co stare dobre małżeństwa. I tylko po tym wyrazie poznaje się, że to pary. Damskich nie rejestruję. Może do kobiet robiących coś wspólnie i z dużym zrozumieniem... jestem przyzwyczajona. A może ci faceci zwracają moją uwagę właśnie tym, że ślipiami na boki za babmi nie strzelają [czyli za mną na przykład] i zwyczajnie, bez śladu maczostwa ani tej gotowości bojowej, skupieni se robią coś we dwóch, na przykład zakupy w markecie. Może to właśnie brak choćby śladu męskiego popisu zwraca moją uwagę...

              Tak se myślałam dziś, że afiszowanie się - to jest moment zalotów, te fszystkie puszenia, gulgania, ślinienia. Mnie heteryckie afiszowanie nie kręci też, a gejowskiego to nawet w tym sodomagomora Berlinie fcale nie widziałam.

              Pamiętam, jak mię niegdyś ogłuszył argument o "świętości małżeństwa", szczególnie w odniesieniu do szopki w USC z tymi upiornymi formułkami. Zamach na rodzinę?! Taki, jak ten smoleński...
            • ave.duce Re: Zaczekam na "słowo na niedzielę". 27.01.13, 12:10
              12:09
              • ave.duce Nie... bo nie? 28.01.13, 08:31
                No ba.
                • magdolot Re: Nie... bo nie? 28.01.13, 13:28
                  Tak. I kropka.

                  Fczoraj fpadłam na tekst ze słuszną myślą:
                  "Większość gorących debatat nie może jeszcze w Polsec dotyczyć konkretów. Przemawiając przeciw projektowi, konserwatyści opowiadają o tym, co definiuje i stwarza ich samych. Jest to wykluczenie Innych."
                  Rozwinięcie:
                  "Przyzwoitą rodzinę definiuje się na wzór Świętej Rodziny, w której dziecko poczyna się bez seksu, o seksie się nie mówi, bo to degeneruje młodzież itd. Cały ten straszny seks umieszcza się w kimś Innym, kogo się od tej pory nie będzie akceptować: jest to gej lub lesbijka. Niezależnie od tego jak naprawdę żyją, postrzegani będą jako straszni, rozwiąźli, nieuduchowieni itp. Czyli przeciwieństwo rodziny (zupełnie jak z tymi wyrażeniami zachować się po męsku imieć jaja). Natomiast nieprzyzwoitość w normalnej rodzinie to tylkko wyjątki."
                  www.tokfm.pl/blogi/storytelling/2013/01/prawica_mowiac_o_zwiazkach_partnerskich_mowi_o_sobie/1#Cuk
                  • ave.duce Re: Nie... bo nie? 01.02.13, 16:53
                    magdolot napisała:

                    > (...) "Natomiast nieprzyzwoitość w normalnej rodzinie to tylkko wyjątki."

                    A może przyzwoitość w "normalnej" rodzinie to tylko wyjątki?
                    • magdolot Re: Nie... bo nie? 01.02.13, 23:30
                      > A może przyzwoitość w "normalnej" rodzinie to tylko wyjątki?

                      Tu Pani tłumaczom jak komu dobremu [jako mawiała moja babcia do mię] jak myśli o sobie normalna rodzina, a Pani cięgiem jeno o tych popaprańcach?! O "normalnych" rodzinach?! Nie z nami takie numery, Pani Ave. Pani kapcia nie widzi we własnym oku, a belkę bliźniemu odbiera?! Normalna, zdrowa rodzina, polska, jak malowanie, żyfcem jak ze śfiętego obrasku. Nie to co my...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja