gat45
16.01.13, 07:43
Pokoleniowo jestem gdzieś po środku, ale rozumiem moje starsze siostry-kwiaty, które publicznie paliły biusthaltery i walczyły o nieskrępowanie ciała i ducha. Nie rozumiem natomiast sióstr nieco młodszych, które dobrowolnie wylansowały modę ciasno sznurowanych gorsecików. Noszonych wprawdzie na sukienki zamiast pod nimi (ukłon w stronę prababek), ale ciasno jest ciasno i sznurowanie jest sznurowaniem. Niezależnie od pokolenia zaś nie rozumiem, jak kobiety dały sobie wcisnąć , że powinny nosić obuwie projektowane przez mężczyzn. Oby wynalazca obcasu typu szpilka z piekła nie wylazł, a ci, co lansują pantofelki z wąskim czubem powinni przez całe wieki po czyśćcu w swoich kreacjach obuwniczych się przechadzać bez możliwości choćby usiąścia amen.
Damska moda to jedno z moich głównych zdumień nad ludzkim gatunkiem.
Wracając do absencji biusthaterów i późniejszych gorsetów : nie jestem w stanie pojąć żądzy zawarcia związku małżeńskiego przez osoby, które nie muszą. Francuski PACS dla ułatwienia tych tam takich prawno-administracyjnych – OK, pojmuję. Ale czy po to pokolenia walczyły, żeby dać nam kochać się spokojnie bez pieczątki cywilnej czy pobłogosławionej, żeby teraz ktoś inny domagał się powrotu do tych więzów, i to pod hasłem tego tam, no, jak mu.. – o,mam ! : postępu.
Drugie zdumienie.
Trzecie : w polskiej radiofonii nie raz słyszałam kapłanów KrK (pl) oraz osoby ze środowisk zbliżonych, z całą powagą utrzymujących, że dziecko MUSI mieć tatusia XY i mamusię XX, inaczej można krechę położyć na harmonijnym rozwoju i w ogóle dziecko bez tego zestawu to jedna wielka kupa nieszczęścia. A równolegle ci sami każą rodzić dzieci z gwałtu, czyli ex definitione bez kochającego tatusia. Wiem, wiem, gatunkowo jest to zdumienie mniejsze, bo chodzi po prostu o brak konsekwencji, co jako żywo nikogo, kto kilka lat na świecie świadomie przeżył, dziwić nie powinno. Ale jest.