olga_w_ogrodzie
09.04.13, 16:50
a czy, gdy się lubi jakiś język, to to może chodzić tylko o jego brzmienie czy sympatię lub antypatię do narodu ?
ja uwielbiam włoski i czeski.
ten pierwszy za melodyjność i za to, że jest najłatwiejszym, wg mnie, do nauczenia się dla Polaka.
a drugi, bo taki ciepły jakoś się mi wydaje.
i zabawny.
a na niemiecki całe tysiąćlecia byłam obrażona i za to, że w LO akurat do klasy z niemieckim trafiłam.
i nic nie pomogło, że piątkę miałam, nauczycielka mi wskazywała, by na germanistykę iść - no nie.
wciąż była ta niechęć, że szwabski i nie chcę znać go wcale.
ciekawe czy to nie była kwestia indokrynacji silnej, bo ja jestem Szczecin łamane przez Kołobrzeg.
no to może akurat w tych rejonach szczególnie silne było gadanie, że Niemca się bać i tyle.
tymczasem słucham czasem hard rocka.
i ze zdumieniem odkrywam, że żaden język tak bardzo się nie nadaje do ostrego śpiewania, jak niemiecki właśnie.
a znów francuski, który tu często gości, wprawia w poczucie, że dno jestem.
bo pisownia.
mnie się wydaje, że nie do przeskoczenia - no angielski ok. - możliwe, ale francuski ?
calkiem co innego słyszę, niż w piśmie widzę.