O kwiatkach będzie.

26.05.13, 17:32
Właśnie przed chwila wróciłem z podróży.
Po drodze przejeżdżałem przez miasto o nazwie Rumia.
Niezbyt mogłem ocenić miejscowość z okien samochodu, albowiem droga przez nią ma charakter obwodnicy i niewiele widać. Z powodu jednak ponadprzeciętnej ilości świateł, zmuszony bylem zatrzymywać się na dłuższy postój co jakiś czas.
I kiedy tak sobie stałem przed tymi światłami i obserwowałem przechodzące obok mieszkanki miasta, różne pytania zaczęły przychodzić mi do głowy, w tym jedno stare, które często dopada mnie kiedy przejeżdżam przez polskie miejscowości: jak nazywają się mieszkanki tego miasta.
Po krótkim namyśle wyszło mi, że Rumianki.
I chyba jest to jedyne miasto w Polsce, gdzie mieszkają dziewczyny - kwiaty :)
    • trusiaa Re: O kwiatkach będzie. 26.05.13, 18:38
      A w miejscowości Cyców? Cycuszki?
      Bo nie Cycanki przecież!
    • czan-dra Re: O kwiatkach będzie. 26.05.13, 18:44
      Jest jeszcze miejscowosc Rumian, i mieszkanki Rumianu tez sa Rumiankami
      PeeS. Dzieki........ :)
      • rickky Re: O kwiatkach będzie. 26.05.13, 22:42
        czan-dra napisał:


        > PeeS. Dzieki........ :)

        Ależ, nie ma za co!
        Cała przyjemność po mojej stronie.
    • damakier1 Re: O kwiatkach będzie. 26.05.13, 23:51
      rickky napisał: nt

      Jeśli w długiej podróży, stojąc pod światłami, nie wkurzasz się, że światła za często, nie irytujesz się, że kierowcy się zagapiają i za wolno ruszają, tylko pogodnie rozmyślasz o nazwach mijanych miejscowości, ich mieszkankach i dziewczynach - kwiatach, to znaczy, że jesteś świetnym kierowcą. I do tego sympatycznym.
      • tojajurek Re: O kwiatkach będzie. 27.05.13, 00:59
        damakier1 napisała:

        > rickky napisał: nt
        >
        > Jeśli w długiej podróży, stojąc pod światłami, nie wkurzasz się, że światła za
        > często, nie irytujesz się, że kierowcy się zagapiają i za wolno ruszają, tylko
        > pogodnie rozmyślasz o nazwach mijanych miejscowości, ich mieszkankach i dziewcz
        > ynach - kwiatach, to znaczy, że jesteś świetnym kierowcą. I do tego sympatyczny
        > m.
        >
        Tak własnie robię. Oczywiście, że jestem świetnym kierowcą - bo jakże by inaczej - jeżdżę na codzień równo od 40 lat, aktualnie już 14-tym samochodem. Ale żebym był sympatyczny - to wątpię raczej. Raczej jestem flegmatycznym sceptykiem, przesiąkniętyn stoicyzmem. Z tej pozycji filozoficznej oraz życiowych doświadczeń wysnułem postawę życiową, która sprowadza się do idei, że szystko jest marnoścą nad marnościami. Z takim przekonaniem łatwiej jest pogodzić się z różnymi niedogodnościami - jak naprzykłąd; że wszystko jest przygotowane po łebkach, że samochody wloką się i stoją w idiotycznych korkach. Ja się tym wewogle nie przejmuję, bo coż to znaczy w porównaniu z wiecznością? A przejściowe zahamowania typu zatory na drodze, śnieżyce, korki, silnik co rzęzi i staje, deszczowa nawałnica, wściekła żona, córka co nie zdała sprawdzianu, uszkodzony laptop, ból głowy, brak czasu it.p. traktuję jak zjawiska przyrody, które muszą sie zdarzać w nieprzewidzianych momentach i na które nie mamy najmniejszego wpływu. Płynie z tego prosty wniosek, że jest bez większego znaczenia kiedy dostarczymu naszą wiadomość, czy wręcz weźmieny się do pracy, która i tak ma mikre znaczenie dla ludzkości. A w porównaniu z wiecznością nasza działalność jest włąściwie niezauważalna.
        Osobiście trafia mi do przekonania złotra myśl Konfucjusza, iż każdy problem pozostawiony odłogiem rozwiąże się sam, jeśli tylko dać mu na to dostatecznie wiele czasu.
        Mały, żółty, ryżem pędzony - a jaki łeb miał!
        • damakier1 Re: O kwiatkach będzie. 27.05.13, 09:28
          . Ale żebym był sympatyczny - to wątpię raczej.

          Oczywiście, że jesteś sympatyczny! A do tego kokiet ;)
      • rickky Re: O kwiatkach będzie. 27.05.13, 13:45
        damakier1 napisała:

        > rickky napisał: nt
        >
        > Jeśli w długiej podróży, stojąc pod światłami, nie wkurzasz się, że światła za
        > często, nie irytujesz się, że kierowcy się zagapiają i za wolno ruszają, tylko
        > pogodnie rozmyślasz o nazwach mijanych miejscowości, ich mieszkankach i dziewcz
        > ynach - kwiatach, to znaczy, że jesteś świetnym kierowcą. I do tego sympatyczny
        > m.
        >

        Po prostu przyzwyczaiłem się. Po długoletnim okresie nękania przez tym podobne sytuacje, doszedłem do wniosku, że nie ma sensu złorzeczyć i w jakikolwiek sposób się denerwować, gdyż wcale nie poprawia to sytuacji na drodze a obraca tylko się przeciwko mnie. Udało mi się odnieść w tej sprawie jakiś sukces, czego wyrazem jest moja postawa stoicka.
        W rzeczywistości wszystko zależy w dużym stopniu od mojego nastroju wewnętrznego i innych czynników, tak wewnętrznych, jak i środowiskowych. Przy kumulacji tych złych fluidów, bywam jeszcze, niestety, zły i warczący. Staram się jednak z tym walczyć i wzmacniać swoją determinację do zachowania zimnej krwi.

        Na podobnej zasadzie zaczynam obecnie przystosowywać się do zgodnej z przepisami jazdy samochodem, tzn nie przekraczać ograniczeń prędkości powyżej zakazu. Wiem, że jest to trudne, czasami nawet wydaje się niemożliwe, a ograniczenia prędkości czasami są zbędne, ale ja uparłem się, aby ich przestrzegać. Też nie jestem w tym jeszcze tak dobry jakbym ja (i ustawodawca:)) sobie życzył, ale jakieś postępy zaczynam robić.
        Zauważyłem nawet, że w pewnych sytuacjach zaplanowana i realizowana w sposób zgodny z zasadami, nie musi trwać dłużej. A i oszczędność paliwa zaczyna być zauważalna.

        Tak więc, jak sobie często stoję przed tymi światłami, to poza słuchaniem muzyki, myślę sobie niejednokrotnie o głupotach i stąd wychodzą takie przemyślenia.

        A czy jestem sympatyczny? Nie wiem.
        Ale na pewno szczęśliwszy niż średnia szczęśliwości w kraju :)
        • damakier1 Re: O kwiatkach będzie. 27.05.13, 15:43
          No, czyli jest tak, jak napisałam - jesteś świetnym kierowcą i jesteś sympatyczny.
          Wiadomo - dama ma zawsze... ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja