Dodaj do ulubionych

Sikorski-trafiony.zatopiony

09.12.14, 10:24
jeszcze w tym roku?
Obserwuj wątek
      • 99venus Re: 1000 km miesięcznie? 09.12.14, 12:40
        ja osobiście nie widzę żadnego problemu.jak piszesz,przeliczając złotówki na kilometry trochę więcej niż 1000 km miesięcznie czyli tak naprawdę nic ale:
        do szału doprowadza mnie kompletna nieudolność w wytłumaczeniu tego wszystkiego ludziom,kompletna bezradność i bierność w odparciu pisuarowego ataku.pasywność PO w tej sprawie powoduję,że machlojki Hofmana schodzą na plan drugi a cała gawiedź jest przekonana,że złapano Sikorskiego.w tym sensie użyłem sformułowania trafiony-zatopiony.lud ciemny do końca życia będzie wierzył w przekrety Sikorskiego.
          • 99venus Re: 1000 km miesięcznie? 09.12.14, 13:28
            1000 zł= 200 l benzyny(w zaokrągleniu),przyjmując zużycie paliwa 8l/100km-zakładam,że Sikorski nie porusza się maluchem.w ryczałt jest wliczona także amortyzacja samochodu więc pewnie faktycznie tych kilometrów jest znacznie mniej.Jeszcze niedawno średniorocznie przejeżdżałem od 30 do 35 tysięcy km.dzisiaj nie jeżdżę "nigdzie" i wychodzi mi 10-12 tysięcy rocznie.więc ja bym nie przesadzał.nie zmienia to faktu,że system rozliczeń poselskich jest kuriozalny a Hofman pokazał jak można go wykorzystywać.
            mniemanie,że cechą nieodłączną posła jest uczciwość,przyzwoitość i mądrość jest wyjątkową naiwnością.
            • man_sapiens Re: 1000 km miesięcznie? 09.12.14, 20:02
              Ja kiedy jeżdżę "gdzieś" to przejeżdżam rocznie zwykle ponad 100tys. Fakt, że wtym jest co nieco wyjazdów za granicę, ale ze Śląska w szczecińskie, tam się pokręcić dzień-dwa i z powrotem to już 2tys. km.
              A tyle, ile wyjeździł Sikorski, to raz w tygodniu do Katowic i z powrotem - jak tysiące "słoików". Do tego stawka 0,83zł za kilometr nie pokrywa w 100% kosztów użycia samochodu (benzyna = amortyzacja + ubezpieczenie + przeglądy itp.). Według moich skromnych obliczeń stawka rzędu 0,95 - 1 zł/km dopiero pokrywałaby koszty. Kilometr przejechany rządową limuzyną to zapewne 4zł albo i więcej - skoro taksówka za 2zł/km uchodzi za niedrogą.
        • gat45 Re: 1000 km miesięcznie? 09.12.14, 12:59
          Może ja wredna jestem, ale nie mam naj-mniej-szych wątpliwości, że Sikorski (i inni) wziął te pieniądze, bo "można było". I że nawet jeżeli coś tam wyjeździł własnym samochodem, to sam nie ma pojęcia, ile tego było i na pewno nie w ramach wykonywania obowiązków poselskich. Inni posłowie takoż. W związku z tym nie mogę powiedzieć, żem się rozczarowała.
          Sama mam straszliwie nudziarsko-rygorystyczne podejście do cudzych pieniędzy i w ogóle do cudzego mienia, z państwowym włącznie, więc dalej nie będę się wypowiadać, bo strasznie moralizatorskie by to było. Na ten temat to ja samą siebie potrafię zanudzić.
          • damakier1 Re: 1000 km miesięcznie? 09.12.14, 13:43
            > Może ja wredna jestem, ale nie mam naj-mniej-szych wątpliwości, że Sikorski (i
            > inni) wziął te pieniądze, bo "można było". I że nawet jeżeli coś tam wyjeździł
            > własnym samochodem, to sam nie ma pojęcia, ile tego było i na pewno nie w ramac
            > h wykonywania obowiązków poselskich.

            A ja może naiwna jestem, ale pojęcia nie mam skąd masz pewność, że Sikorski i inni posłowie rzeczywiście nie wykorzystywali prywatnych samochodów w ramach swych poselskich obowiązków i ryczałt za to wzięli rzetelnie? Ale nieważne, czy słuszniejsze jest w tej sprawie podejście wredne, czy naiwne, sedno tkwi gdzie indziej, a mianowicie w tym stwierdzeniu: wziął te pieniądze, bo "można było".
            W czasach słusznie minionych były zawody, w których oficjalne zarobki były marne, ale z góry wiadomo było, że są tylko dodatkiem - u kelnera do napiwków, u lekarza do łapówek, u marynarza do "przemytu". To się odbija czkawką do dzisiaj. W kraju tak populistycznym, że na hasło "ośmiorniczka" pół narodu wpada w histerię, a pensja premiera w wysokości 16 654 zł spędza ludziom sen z powiek, istnieje powszechny strach przed oficjalnymi wysokimi zarobkami przedstawicieli szeroko pojętej "władzy". Dlatego właśnie poseł nie zarabia zbyt dużo, ale stworzone ma rożne furtki i "może" dorobić. I to jest chore.
            Co do Sikorskiego, to wcale on tak dużo z tego limitu nie wykorzystał, bo zaledwie 1/3 w ciągu 7. lat.
            • widz102 Ale nie o to, nie o to! 09.12.14, 14:11
              W Japonii, czy inszej Skandynawii albo Holandii była jedna pani minister. Zapłaciła za maluśkie prywatne zakupy dosłownie kilka euro służbową kartą. I jeszcze tego samego dnia wpłaciła z osobistego konta na służbowe równowartość.
              A mimo to, jak się ludziska dowiedzieli, to przeczołgali publicznie w tę i nazad jak burą sukę.
              BO OD MINISTRA WYMAGA SIĘ WIĘCEJ!
              Bo minister, czy inszy poseł nie robi czegoś dlatego, że "mogłem, to zrobiłem", ale nie robi czegoś, choć mógł prawnie to zrobić. Ale już moralnie nie.
              I nieważne, że to pic na pokaz.
              Ten pic i ten pokaz w cywilizowanych społeczeństwach to powszechnie uznana NORMA!

              U nas Azja ciemna, niestety pod tym względem nadal. A neleżało mnie siem, mogłem, tom i WZIĄŁ, a co! I pocałujta w d... ... ministra! Albo i posła!. Najjaśniejszej.
              W końcu do kradzieży nie swojego , nawet łamięcy Konstytucyją (patrz OFE! ;D ) to une pierwsze som! Nieprzypadkowo. Właśnie dlatego że moralnie wzglendem cudzego som takie, jakie som!
              Ot, co.
              • magdolot Bulwersowanie Widza 09.12.14, 20:30
                Zbulbulwersować Cię, Widzu, na ament?
                Na jakiej podstawie uwierzyłeś, że pieniądze z OFE są Twoje? Na takiej, że z tych pieniążków pobierają Ci haracz za ich przetrzymywanie, a nie za pomnażanie? Czyżbyś mógł je realnie dostać do rączki?
                Czy okradł Cię Vincent z Ryżym, czy twórcy OFE zapatrzeni podobno w lyberalyz gospodarczy w stylu amerykańskim i go nam przeszczepiający?
                Jeden taki przez dwa lata wykładał na amerykańskim uniwersytecie i ten uniwerek mu robił przelewy emerytalne przez dwa lata do firmy, którą mógł wybrać spomiędzy kilku podobnych. Ta firma właśnie przysłała mu kolejne rozliczenie z którego wynika, że realnie wpłaconą sumę przez kilkunastoletni okres co najmniej potroiła. Zaś liberalna rewela [w odróżnieniu od lyberalnej] polega na tym, że on może tę sumę kazać sobie wypłacić co do grosza do rączki w momencie osiągnięcia wieku emerytalnego lub kazać sobie ją rozdzielić na składki.

                Ja to się ma do krachów amerykańskich i niebotycznego wzrostu naszej gospodarki i pomnażania składek w OFE? Nie wiem jak urosło OFE, ale dla porównania sobie policzyłam, że suma wsadzona do banku na 3% po 20 latach by się prawie podwoiła. Of kołz liczyłam jakby ten fsad fpadł cały w jednej racie 20 lat temu, bo prościej.

                Ja po wykonaniu tego obliczenia wierzę raczej, że daliśmy się strasznie orżnąć i nasi przyszli emeryci żyli złudzeniem palmów na Majorce tudzież "własnego kapitału" w OFE i w tym samym czasie w rzeczywistości finansowali... rozwój "polskiego oddziału" Lehman Brothers. I powiem Ci ja za panem Kwinto, że to była wiara w ucho od śledzia, a śledź był pana Balcerka w Brazylii.
                  • magdolot Re: Bulwersowanie Widza 10.12.14, 00:37
                    A ja Ci się pochwalę, że właśnie ta mantra wypowiedziana o jeden most za daleko i w odpowiedniej chwili, cuś mnie we mózgu nagle przełączyła i powiedziałam "zaraz!", dorwałam karkulator i otrzymałam zrozumiały efekt w nagłym blicku.
                    A kiedyś żem się szalenie przyłożyła do jakowegoś strasznego zestawienia argumentów konta i pro przez śfiatłych ekonomistów nam przedstawianych... i nic żem nie zrozumiała i żem myślała żem ciemniak. A teraz rozumię! I mogę ja tfurcą OFE napluć w oko ze czystym sumieniem. Chyba, że te ekonomisty same nie rozumieją, co one tam pierdolą, a Vincentowi dopiero dało do myślenia, jak mu spłynęły dwa kfitki emerytalne naraz: angielski i polski.

                    No, skądś ten kapitał na kapitalizm trzeba było wziąć, ale żeby asz tak beszczelnie te stada małp bankowych sfinansować narodem?! Posprawdzam se, czy mój bank też miał OFE i będę mu pluć po marmurach [jak miał], bo przez te marmury nasze pampersy nie będą miały na Pampersy.
            • gat45 Re: 1000 km miesięcznie? 09.12.14, 14:45
              Nie wiem, Damo, skąd we mnie takie przekonanie. Nie lubię go (tego przekonania w sobie), ale ono jest. A martwić się tym powinni politycy : dlaczego w oczach uczciwego wyborcy oni właściwie wszyscy*) uchodzą za ludzi zdolnych do wszelakiego szwindlowania. W końcu ich imidż w moich oczach to ich kapitał, a nie mój. To ich byt zawodowy od tego zależy. Czy raczej powinien zależeć.

              *) mówię o politykach polskich i francuskich, bo ich znam i obserwuję chcąc nie chcąc
          • magdolot Re: 1000 km miesięcznie? 09.12.14, 14:17
            A ja w tej sprawie jestem naiwna jak stokrotka. I nie spodziewam się np. odkryć u Sikorskiego daru bilokacji.
            Cudze pieniądze czasem oszczędza się dziwacznie. Przy podróżach w ramach grantu możesz zlecić uniwersytetowi kupienie biletu, ale lecz urzędasy się na tym nie znają i nie umieją kupić taniego, kupują pierwszy z brzegu, marnując na to grant i tak M. sam ślęczy. Raz M. wykupił sobie samolotową wycieczkę na Kretę w biurze podróży [czarter], bo była tańsza niż bilet samolotowy [tanich linii jeszcze u nas nie było] i przeżywał męki Tantala współżyjąc z ową wycieczką przez 3 dni, bo terminy wycieczki i workshopu się nie do końca zgadzały. Wolę nie myśleć jak to wygląda w oczach obywatela.

            Sikorski jeżdżący dwoma samochodami, rządowym jako minister i własnym jako poseł. Tu rację ma pewna pani: problemem jest łączenie władzy wykonawczej i ustawodawczej, co w demokracji nie powinno mieć miejsca i tyle.
            Ale jak sobie przypomnę prezydenta "tanie państwo" Kaczyńskiego latającego na Hel dwoma samolotami, to cieszę się z tej afery. Opowieść usłyszałam w 2006 i przy okazji odkryłam, że się kumpluję od lat z obsługą naziemną 96 pułku. Kwaśniewski latał z Warszawy na Hel helikopterem. Podróże prezydenta Kaczyńskiego wyglądały tak, że najpierw pusty helikopter leciał z Wawy do Gdańska, w ślad za nim prezydent tutką i w Gdańsku przesiadał się łaskawie do helikoptera, którym leciał na Hel. Prezydentem Komorowskim już nie musimy się martwić, bo chyba nie ma tutki [?] a i kompleksy ma mniejsze.

            Może jestem naiwna, ale obstawiam, że jednak śfiętoszki w kładzeniu łapy na cudzym zwykle bardziej wychodzą przed szereg.
            "Robienie państwa" na kilka tysiaków bokiem nie pasuje mi do Sikorskiego i jego taczeryzmu, żony oraz Chobielina. Jeżeli on ma kompleksy do leczenia, to raczej leczy je odwrotnie niż "cfaniutkie" Hofmany.
            • gat45 Re: 1000 km miesięcznie? 09.12.14, 14:40
              magdolot napisała:

              > "Robienie państwa" na kilka tysiaków bokiem nie pasuje mi do Sikorskiego i jego
              > taczeryzmu, żony oraz Chobielina. Jeżeli on ma kompleksy do leczenia, to racze
              > j leczy je odwrotnie niż "cfaniutkie" Hofmany.

              Paczpani, jak to ten sam obrazek innym okiem inaczej wygląda. Taczeryzm, Chobielin i strefa zdekomunizowana Sikorskiego mnie pasują do wzięcia tych marnych kilku groszy, bo nawet na uwagę nie zasługują. Jak wezmę z portmonetki Tubylca 0,50 euro na parkometr, bo sama nie mam drobnych do miasta jadący, to całkiem mogę przegapić poinformowanie go o tej defraudacji. Ale jak przyciśnięta jakąś koniecznością wyciągnę z jego portfela 50 euro - to już zupełnie inna sprawa. Najczęściej zostawiam karteczkę z informacją w miejsce banknotu.
              Więc no właśnie.
              • magdolot Re: 1000 km miesięcznie? 09.12.14, 15:59
                Tylko, że to się dzieje w realiach pełnych bezczelnej ściemy.
                Łeż, że jakiemuś z PSL wzrosło o 1100% i to była różnica pomiędzy exitem a wynikami miał się na FK śfietnie na długo potem, jak Żako któren dotarł do źródeł, tłumaczył we radio, że piękne cyfry co legły u jego podstaw, to: 1. wynik tego pana w eurowyborach [gówniany] i 2. w samorządowych [znakomity].
                Jak porównam wiadomości o sprawie Siko i komentarze na ten temat, to się rozjeżdża w taki sam sposób.

                A to, czego się Venus obawia, a ja jego obawy podzielam, to takie wywrócenie kota ogonem, w którym "złodziej" 0.50 euro na parkometr jest "be", zaś bilokacyjne wyprowadzenie 50 euro jest chwalebne i cacy.
                A podzielam te obawy także dlatego, że w dzisiejszych czasach w Polsce ludzie po prostu wierzą swoim i nawet nie sprawdzają w mediach, bo te wychodzą im bokiem. Niedawno usłyszałam jakąś potworną bzdurę o katastrofie smoleńskiej z ust gościa mocno wierzącego i niekoniecznie pisiaka. Bzdurny szczegół z idiotycznymi "wnioskami" rozciągniętymi na całość i w efekcie Maciarewiczem jako narodowym bohaterem. Ten kolo nie widział końferencji Skypem z parówkami, "naukowych" raportów Biniend tudzież Cieszewskich nie czytał, ale uwierzył na zasadzie "jedna baba drugiej babie".

                Drugi przypadek w mojej okolicy, to wykształceni i szlachetni katolicy, traktujący pisaków jako katolików z szaconkiem, a na mnie pozierający jak na dziwnego lewaka. Oczeźwienie im przyszło wraz z serią SMS-ów, które dostali na prywatne telefony, o konieczności tupania po mieście z różańcem i transparentem przeciwko "Golgota picnic", co jest ich psim obowiązkiem jako katolików. Ftedy ze fffkurzonego rossspędu posłuchali radia i nawet kilka gazet przeczytali i to była dla nich załamka na całej linii i szok tak straszliwy, że z rossspędu przede mną nieproszeni samokrytykę złożyli. Ale to uniwersyteccy matematycy, więc jak już się zniżą, to sporo kumają.

                Niektórzy od lat na tym jadą i niestety wychodzą na swoje. I coraz więcej ludzi się tego od nich uczy. Episkopat, który skutecznie przykrył żęderem pedofilię, a ostatnio pan Miler w bardzo męskim stylu pokrywał swój wynik fałszerstwem wyborczym pod rękę z Kaczuszką. Ot, sojusze niepokalanych.
                Powoli robi nam się norma, w której myślenie zanika. Plemienni nie myślą z powodów plemiennych, a nieplemienni "salomonowo wypośrodkowują". W efekcie łeż jest górą.

                Ja wcale nie twierdzę, że Sikorski aniołkiem jest. Jest bufonem. Bufonem określonego rodzaju, odwrotnym niż Hofmany. A rzeczowej dyskusji nad dopuszczalnym i niedopuszczalnym wykorzystywaniem przez waadzę udogodnień za pieniądze obywateli się w Polsce nie spodziewam. Choćby ze względu na cygarko Tuska i menu u Sowy oraz kiecki Małgośki.
                Spokój tu może zapanować jeno wtedy, gdy wprowadzimy w polityce cenzus majątkowy i niezwracanie nikomu niczego i za nic.
          • mania.sza Re: 1000 km miesięcznie? 09.12.14, 23:47
            "Może ja wredna jestem, ale nie mam naj-mniej-szych wątpliwości, że Sikorski (i inni) wziął te pieniądze, bo "można było". "

            Ja tez jakos nie.
            Przez siedem lat wiedzialam jak to dziala na panstwowej uczelni.
            Zawyzanie kilometrow, zawyzanie pojemnosci silnika, branie delegacji na cztery auta , a poruszanie sie w czterech jednym i inne wygibasy i kombinatoryka.
            Szkoda gadac.

            Fakt, nie slyszalam do tej pory, aby ktos wpadl na pomysl zastapienia samochodu samolotem.
            Najgorsze, ze ci ludzie nie robia tego z biedy. Tylko robia i mysla, jaki to jestem cool, wycyckalem ich, gosc jestem! hahaha, a inni to frajerzy i balwany!
            • gat45 Re: 1000 km miesięcznie? 10.12.14, 08:51
              Mnie nawet nie o takie kombinacje chodzi. Raczej o wrażenie, że w politycznym światku panowie (i panie, i panie też ! dżęder całkowity !) zorganizowali sobie takie kupki pieniędzy, które leżą tu i tam do ich dyspozycji. Bierze się z nich nawet bez kombinowania.
              I nijak nie chce mi się to pogodzić z wyjątkowo restrykcyjnymi przepisami, obowiązującymi zwykłych obywateli. Każdy urząd wymaga dzikich ilości dokumentów na każde pięćdziesiąt groszy, a tu taki luz. Uczestnictwo w odgórnie organizowanej imprezie firmowej to dochód,który należy zadeklarować fiskusowi, a w sejmie i w politycznych gabinetach - tu ryczałcik, tam oświadczonko - i jadziem, panie zielonka. Nawet się biorącemu nie ma czasu charakter zepsuć w walce z pokusą, on nawet nie ma świadomości, że oszukuje.
              Wczoraj wieczorem zastanawiałam się głęboko, jak długo moja cnota uczciwości pozostałaby niepokalana, gdybym znalazła się wśród takich stosików "niczyich" pieniędzy, z których bierze każdy, kto przechodzi obok. Ale zasnęłam, więc wyników przemyśleń brak. Pozostaje lęk, że w końcu bym wzięła. Bo podobno nie ma cnoty, której by się nie dało kupić. Taki aksjomat słyszę od zawsze. Najwyraźniej mnie jeszcze nikt nie zaproponował właściwej ceny, ale to może być tylko przypadek albo niska ocena mojej użyteczności :(.
              • magdolot Re: 1000 km miesięcznie? 10.12.14, 16:03
                Z tym się, Gatu, zgadzam ab-so-lut-nie. I bardzo mnie cieszy, że dokładnie to samo rzekł fczoraj Frasyniuk. A o Sikorskim rzekł, że w jego interesie oraz interesie PO jest drobiazgowe śledztwo ze sprawdzaniem u borowców oświadczeń marszałka włącznie.
                I z tego miejsca dziękuję Ertemu za wątek na FK, bo dzięki niemu żem sobie Frasyniuka u Olejnik w necie obejrzała i to jest dzika przyjemność w dzisiejszych czasach: wysłuchać czynnego jeszcze polityka i móc się zgodzić z każdym jego słowem i uprzytomnić sobie, że tacy jeszcze istnieją. :)
                Panie Frasyniuk, od wielu lat nieustający szacun.
              • mania.sza Re: 1000 km miesięcznie? 10.12.14, 18:30
                Mnie chodzilo ogolnie o tzw. pieniadze panstwowe, czyli o kazda panstwowa instytucje.

                gat45 napisała:
                >Nawet się biorącemu nie ma czasu charakter zepsuć w walce z pokusą, on
                > nawet nie ma świadomości, że oszukuje.

                W to nie uwierze, ze nie ma swiadomosci.

                > Bo podobno nie ma cnoty, której by się nie dało kupić.
                Znalam, raczej znam taka jedna cnote. Co dysponujac pokaznym budzetem (panstwowym rzecz jasna), w delegacje jezdzi za wlasne pieniadze, ksiazki(zwiazane stricte z praca) kupuje za wlasne i wszelkie rozmowy sluzbowe przeprowadza z wlasnego telefonu i na wlasny rachunek). Czyli de facto doplaca do jednostki budzetowej. I szczyci sie tym, ze m.in. dzieki temu z propozycjami "ponizej pasa", a raczej ponizej jego godnosci, nikt nie odwazy sie nawet wystartowac. Kazdy jak widac radzi sobie jak moze, by cnote zachowac.
                Ale to skrajny przypadek.
              • gat45 Re: 1000 km miesięcznie? 10.12.14, 09:48
                99venus napisał:

                > gdzie się podziała uczciwość,przyzwoitość?

                Na to w dużej mierze odpowiedziała Dama w swoim wczorajszym wpisie.
                Prawie dwa wieki - z krótkim intermedium na okres międzywojenny - pod rządami władz obcych (1945-1989 wliczam jako "obce") dało w wyniku brak poczucia przynależności do własnego Państwa. Ba, więcej, okradanie wrogiego okupanta zakrawało na czyn patriotyczny. I masz skutki. Tylko skoro ja potrafię to zanalizować, to nasi wielcy politycy też powinni być tego świadomi i od ćwierćwiecza wiedzieć, że w Polsce akurat przywrócenie zaufania do uczciwości i przyzwoitości jest przynajmniej tak ważne, jak utrzymanie zdobytej wolności.
                Mam też głębokie przekonanie - może i naiwne, ale bardzo głębokie - że pierwsze ekipy po 1989 UD, UW - na to były nastawione. I kto wie, czy nie dlatego przegrały z kombinatorami.
                • 99venus Re: 1000 km miesięcznie? 10.12.14, 18:23
                  no nie wiem.moi przodkowie i potem ja też żyliśmy w tym kraju żyją moje dzieci.i wszyscy żyjemy jakoś bez krętactwa,przyjmowania i dawania łapówek,bilety tramwajowe kupujemy,papieru toaletowego z pracy nie wynosiłem nawet w ramach walki z tamtym ustrojem(może dlatego,że go popierałem),delegacje rozliczałem prawidłowo i generalnie żyłem sobie spokojnie bez codziennego narzekania na niskie zarobki.cud??
        • scoutek Re: 1000 km miesięcznie? 09.12.14, 15:54

          99venus napisał:


          > wiedź jest przekonana,że złapano Sikorskiego.w tym sensie użyłem sformułowania
          > trafiony-zatopiony.lud ciemny do końca życia będzie wierzył w przekrety Sikorsk
          > iego.

          i o to właśnie chodziło
          zemsta za audyt

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka