Dodaj do ulubionych

Część Jego pamięci (*)

      • scoutek Re: Część Jego pamięci (*) 30.10.17, 07:27
        To jasne
        Ale trzeba COŚ zrobić by to nie poszło na marne
        Ta zmowa milczenia mnie zabija
        Ta cisza
        I te obrzydliwe teksty z prawej nazwiska nie podam bo mi niedobrze
        Musimy się obudzić, pan Piotr, Szary Człowiek to zrobił w proteście
        Nie mam siły.....
    • magdolot Re: Część Jego pamięci (*) 31.10.17, 04:41
      [']
      Coś we mnie ścierpło 10 dni temu. Głęboko w środku tak. I niby przyswajałam kolejne fakty, ale jakby przez ścianę. Bo jak próbowałam myśleć, to mogłam tylko westchnieniami - żeby go nie bolało, żeby jakiś cud złagodził ból jego bliskich i jak straszliwie trzeba być zdesperowanym. Bo jeśli się robi coś takiego, to trzeba dobrze pomyśleć jak to zrobić tak, żeby nie odratowali. I zatyka mnie na samą myśl o spokojnym myśleniu takich myśli...
      Dzięki Ci Ave za tę relację i Włodkowi Ciejce dzięki za to, co on w niej powiedział.
      Bo ja nie byłam w stanie myśleć, po prostu wysiadł mi mózg odrętwiały. Nie byłam w stanie pisnąć słówka o tym. Nijak i nikomu. Dopiero teraz z tej relacji i przez łzy pierwsze, nareszcie wylane, dotarł do mnie manifest Piotra S. I nie dostrzegam w nim szaleństwa. Ani krztyny.
      Tylko ujętą w wyważone punkty troskę o wszystko i wszystkich. Ja także nie chcę wracać do czasów, w których ludzie się oglądają przez ramię zanim powiedzą co myślą. I też strasznie nie chcę, by moje dzieci w takim kraju mieszkały. Widać, on nie chciał bardziej. O wiele bardziej.

      Niedawno znalazłam sobie taką czasową analogię - od paru miesięcy czuję się jak po stanie wojennym, w tych kilku kompletnie beznadziejnych latach już po rozdeptaniu Solidarności. Kiedy już niby nic się nie działo, już się człowiek nie miotał i niby się żyło normalnie, ludzie wyszli z kicia, robiło się te dzieci, pieluchy się gotowało, w kolejkach się stało, a zewsząd strasznie ziało szarówą i beznadzieją. I do tego wisząca gdzieś nad głowami atomówa, od której się coś w człowieku samo przykurczało. I czasem się w telewizor patrzyło, jak ten zgniły Zachód się kładzie pod transportery przewożące głowice i się przy tym zapewnień słuchało, jak to nasz dzielny Blok, wrona skona, "walczy o pokój" czule wyręczając obywatela swego nawet od tego infantylnego leżenia na asfalcie... i czasem się nawet myślało, żeby już wreszcie pierdolnęła ta cała atomówka i wszystko diabli wzięli. Ja tamte lata wspominam gorzej niż stan wojenny. Nie chcę w nich znowu przebywać, ale nie mam już siły się miotać i boję się, że zacznę nienawidzić. Może Piotr S. czuł podobnie.

      Na to wszystko nałożyło mi się spotkanie i babska rozmowa z pewną Ukrainką, która od dawna mieszka za morzem, a pochodzi z Ługańska. Nie mogła pojechać na pogrzeb ojca, ściągnęła matkę do siebie i biedna jest ta matka na obczyźnie za morzem. Opowiadała mi o tym, że nie potrafi zrozumieć tego co się tam dzieje, że bracia podnoszą na siebie rękę, nie potrafi pojąć.
      No, nie potrafi. I dobrze że nie potrafi, choć to chyba boli bardziej. I dobrze, że jej ukraińsko-rosyjscy synowie rosną za morzem bezpieczni, choć ona jest rozdarta i... strasznie bezdomna nie mogąc się zbliżyć do ziemi na której się urodziła. Bo gdyby to wszystko potrafiła pojąć, to może by kogoś znienawidziła i rękę na kogoś podniosła...

      Tak mi się zbiegło, że widzę cierpienie Piotra S. jako kolejne stadium. On podniósł rękę. Na siebie. Włodek Ciejka ma rację, że to rodzaj przemocy. Ale komentując na szybko nie podkreślił jednego szczegółu [i trudno mu się dziwić i się bynajmniej nie czepiam], że jego polityczny manifest jest antyprzemocowy. Można powiedzieć, że Piotr S. podniósł rękę na siebie, żebyśmy się opamiętali, ochłonęli i rąk przeciwko sobie nie podnieśli. Tak czuję.

      Nie piszę On i Jego, bo zawsze coś we mnie się wzdraga, gdy zwykły szary on pisany małą literą pośmiertnie staje się Onym. Bym ja wolała taki świat, w którym zwykłego szarego onego za życia się dużą literą traktuje. Naprawdę, nie tylko na piśmie. W przypadku Piotra S. to coś we mnie się wzdraga szczególnie, bo chyba mu szło o to samo. I nawet za wszelką cenę.

      Nie zapomnę Szarego Obywatela.
      I postaram się nie być wredną małpą co drapie i gryzie bliźniego. Nawet takiego wybitnie wrednego współobywatela, któremu się słusznie należy. Pracowicie ćwiczę współczucie dla różnych odrażających osobników i mam nadzieję, że nie skrewię. Stopniowo może dojdę do szacunku. Przynajmniej podstawowego.







        • magdolot Re: Część Jego pamięci (*) 31.10.17, 12:32
          Gat operuje na tym forum od dawna pojęciem szacunku podstawowego, który należy się każdej istocie. Nawet takiej, która odmawia go innym. I choć żywienie go bywa moralnym wyzwaniem oraz masochizmem, warto się w nim ćwiczyć choćby w trosce o siebie. Nienawiść jest łatwiejsza.
          • gat45 Re: Część Jego pamięci (*) 14.11.17, 18:29
            magdolot napisała:

            > Gat operuje na tym forum od dawna pojęciem szacunku podstawowego, który należy
            > się każdej istocie. Nawet takiej, która odmawia go innym. I choć żywienie go by
            > wa moralnym wyzwaniem oraz masochizmem, warto się w nim ćwiczyć choćby w trosce
            > o siebie. Nienawiść jest łatwiejsza.

            Jest coś jeszcze gorszego niż nienawiść. Pogarda. Ta, co to niektórym poetom siostrą, z którą rozstawać się nie należy. Najwyraźniej my z panem Zbyszkiem nie od tej samej małpy, bo dla mnie pogarda to najbardziej destrukcyjne z uczuć - nawet dla szpiclów katów tchórzy. Pogardą niszczymy w sobie to, co w żadnym wypadku nie powinno być zniszczone, bo się staniemy tymi, których pan Zbynio wymienia. Chyba już lepiej sobie sprawić od czasu do czasu seansik nienawiści, bo nienawiść ma jednak coś ludzkiego i nawet może przejść w sprzyjających okolicznościach przyrody. A pogarda zostawi w nas szlam, muł, błoto, plwocinę plus inne substancje z gatunku obrzydliwych i niemożliwych do wyczyszczenia. Strzeżmy się tej fałszywej siostrzyczki. Niełatwe to, ale kto powiedział, że będzie łatwo ?
            • magdolot Re: Część Jego pamięci (*) 15.11.17, 00:58
              Ja obie mam w głowie jednym tchem, w jednej linijce.
              Linijce pana Natana Tenenbauma wyśpiewanej głosem pana Kaczmarskiego:

              Każdy Twój wyrok przyjmę twardy,
              Przed mocą Twoją się ukorzę.
              Ale chroń mnie Panie od pogardy,
              Przed nienawiścią strzeż mnie Boże.
              Wszak Tyś jest Niezmierzone Dobro
              którego nie wyrażą słowa
              Więc mnie od nienawiści obroń
              i od pogardy mnie zachowaj.
              Co postanowisz niech się ziści.
              Niechaj się wola Twoja stanie
              ale zbaw mnie od nienawiści,
              Ocal mnie od pogardy, Panie.

              Tuż przed śmiercią Tenenbauma była o to przeprawa ze spadkobiercami Gintrowskiego, którzy sobie nie życzyli aby "Modlitwa o wschodzie słońca", ta pono z gruntu pisia piosenka, padła łupem "totalnej opozycji". Użyto w tym celu praw autorskich. Wtedy odezwał się syn Tenenbauma na FB w imieniu swojego ojca i pozwolił używać tekstu. Wszystkim. Dzięki FB zdążyłam podziękować i wysłać do Szwecji pozdrowienia zanim Natan Tenenbaum umarł. To pewien plus FB, choć dawno tam nie byłam.
              Piszę o detalach, bo dziś na cmentarzu przy składaniu kwiatów śpiewano "Kocham wolność". Solo z gitarą. Nie odtworzono z taśmy oryginału, bo tu jest jakoś podobnie, choć trudno mi uwierzyć, że Bogdan Łyszkiewicz zwany potocznie Łyzią [wykonawca i autor tekstu] gdyby żył, to by miał coś przeciwko. I dobrze mi z tą niewiarą, bo ona jest jakaś normalniejsza, niż nasza obecna rzeczywistość w której ludzie już nie tylko flagę, lecz i piosenki młodości sobie wyrywają i usiłują dorabiać im plemienne nalepki.

              Mnie się wydaje, że pogarda i nienawiść są ze sobą związane. Że nienawiść to jest naprawdę duuuuże słowo, za duże na Twoje określenie "seansik nienawiści" - coś w ten deseń mi się raczej kojarzy jako przez pewien czas składane żal i złość, które się hurtem wyleją. Może dlatego, że nienawiści to ja się strasznie boję i bym jej za nic nie chciała czuć. Pogarda nie tylko brudzi, ona jeszcze wyzwala to coś, co ja bym nazwała nienawiścią i w sprzyjających okolicznościach przyrody pozwala jej się wyładować w okropne mordercze coś...

              Ja chyba właśnie tak a nie inaczej zareagowałam, gdy list Piotra mi wpadł do środka, akurat na ten fragment... bo nie wiem, czy ja bym go napisała. Resztę bym napisała, ale czy ten fragment też? Wątpię albo co najmniej mam pewności. Bym ją lubiła mieć.


              P.S. Dziś na cmentarzu mocno kwestowano na zwierze. Bliscy, widać, uznali, że jak już mają się zjawiać te tłumy, to niech przynajmniej zrobią coś pożytecznego. :-)
      • erte2 Re: Część Jego pamięci (*) 30.10.18, 10:28
        magdolot napisała:
        Pracowicie ćwiczę współczucie dla różnych odrażających osobników i mam nadzieję, że nie skrewię. Stopniowo może dojdę do szacunku. Przynajmniej podstawowego.

        Tu się różnimy. Bo o ile można wybaczyć, o tyle do szacunku nikt mnie nie zmusi. Bo z trudem bo z trudem, ale wybaczyłem autorom stanu wojennego (a miałem co wybaczać), to do szacunku dla Jaruzelskiego, Kiszczaka, Siwickiego i innych "ocalaczy narodowych" nikt mnie nie zmusi.
        Podobnie nigdy nie obdarzę szacunkiem kaczyńskiego, dudy, morawieckiego i innych ziobrów bo po prostu na to nie zasługują. A czy im wybaczę? Do tego potrzebna jest ekspiacja, skrucha i pokora, a nie spodziewam się tego po dzisiejszych "właścicielach" IV RP.
    • behemot17-13 Re: Część Jego pamięci (*) 01.11.17, 12:00
      Szkoda człowieka, niepotrzebna śmierć, niepotrzebne cierpienie, niepotrzebny ból dla najbliższych. Nie warto w taki sposób protestować, nie można poświęcać swojego życia i w tak okrutny sposób, nie można. Zalatani ludzie nie zrozumieją, zalatani politycy i żurnaliści uruchomią przemysł pogardy lub sztucznego współczucia.
    • ave.duce Spotkajmy się w Zaduszki 01.11.17, 22:47
      Dzień Wspominania Wszystkich Zmarłych, 2 listopada, o godzinie 18.00 przed Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie, w miejscu, gdzie podpalił się Piotr S. – by upamiętnić Go i odczytać przesłanie, które nam zostawił.

      Przynieśmy znicze.

      ... „Umarł człowiek. Wspaniały, odważny, szlachetny. Chciał nam powiedzieć coś bardzo ważnego. Od nas zależy, czy usłyszymy. Zasługuje na naszą uwagę i pamięć... - Agnieszka Holland ...
      • ave.duce ... i w poniedziałek, 6.11 02.11.17, 09:42
        "milczący marsz pod hasłem „Obudźcie się! Jeszcze nie jest za późno!”

        początek 16.30 Pl. Defilad

        Już jest za późno!
        Nie jest za późno!
        Nie jest za późno!
        Nie jest za późno!


        ... byle nam się chciało chcieć ...
      • ave.duce Re: Część Jego pamięci (*) 02.11.17, 09:29
        Oczywiście, że nie.
        Piotrowi S. chodziło wszak o coś innego: "większość społeczeństwa śpi, nie zwraca uwagi, co się dzieje, i trzeba je z tego snu obudzić" (zdanie z 2. listu). Naiwne? Trudno zaprzeczyć. Poruszające? Niestety, w większości dla już poruszonych od dni wyborów (Dudy i kaczystów).

        wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,22571979,samospalenie-w-warszawie-uslyszcie-moj-krzyk-o-piotrze-s.html
    • magdolot Re: Część Jego pamięci (*) 14.11.17, 18:04
      Byłam dziś na pogrzebie.
      Samowolnie wydelegowałam się także w imieniu FzD.
      Białą różę zdobyłam cudem oraz rzutem na taśmę.
      Pod cmentarzem już były wykupione i kiedy wyszłam z pustymi rękami z pierwszej kwiaciarni, pan z drugiej na mój widok rzekł: Nie mam już białych róż. W trzeciej nabyłam trochę drobnych białych chryzantem na wszelki wypadek - przyjaciółka miała nadejść z białymi różami, bo ona szła przez plac, ale nie było pewne czy zdąży. Dzikich tłumów nie było, kilkaset osób, jeden radiowóz się pętał przed cmentarzem, dwa były w odwodzie na dole, drogówkę udawały. Nie były potrzebne nikomu do niczego, bo tylko wyraz oczu ludzi, którzy starali się trzymać trochę z boku, jak ja, w niczym nie przeszkadzać ale jednak być tam, być tam i się nie rozpłakać. Do ostatniej chwili się łamałam, czy iść. Ze względu na rodzinę i jej prawo do intymności. Było tam wielu takich mnie.
      Minęli mnie powracający znad grobu duchowni. Boniecki, Lemański i... jeżeli ten trzeci był Pieronkiem, to za sam wyraz twarzy wybaczam mu słynne słowa, co od lat we mnie siedziały zadrą. [Nie mam jak tego sprawdzić, bo nie mam prenumeraty GW.]
      Na pewno był też Kasprzyk, bo o 18 jest spotkanie z nim. Nie mam siły iść, żem chora jeszcze i chyba mnie walnęła obuchem ze ściany kolumbarium własna data urodzenia mocno zbyt. Co innego wiedzieć, że mój rocznik, a co innego zobaczyć takimi na siłę suchymi oczami. O 20 na Rynku odczytają manifest, przy studzience pana Badylaka. Na to nie mam siły tym bardziej. Zresztą on we mnie jest.

      Ta róża jest od wszystkich nas, którzy tam chcieli być. Was zawiadamiam o tym po ptolach ja, samowolny delegat FzD, że byłam tam także w Waszym imieniu. I słusznie nie zbierałam wcześniej na Forumie Waszych osobistych zamówień na białe róże, dzisiaj deficytowe tak, bo pod ścianką taką miejsca bardzo mało...





    • ave.duce To już cztery lata... 20.10.21, 14:59

      - Nie wiem, co musi się stać, żebyśmy się obudzili i zobaczyli, że idziemy ku przepaści jako społeczeństwo, jako wspólnota, jako naród - /powiedziała/ Agnieszka Holland.

      Cześć Jego pamięci (*)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka