Dodaj do ulubionych

No i tak: się sprawy poważne zaczynają

29.01.20, 21:54
No poważne, a nie jakieś polityczne pierdoły /Dobra, dobra Scoutku, wiem, że wiesz, iż nieco kłamię w sensie politykowania, że mnie to nie obchodzi/
Ale naprawdę poważnie.
No ma przyjechać kociczka. Młodziutka. Nie ma nawet 3. miesięcy.
Mam tu w tym Kołobrzegu świetną wetkę i na pewno coś doradzi.
Ale nie wiem do końca czy wie o jakichś sposobach o których mówią internauci - że gdy przybywa nowy kot, to dobrze w domu przedtem rozpylać jakieś feromony dla kotów, by zmniejszyć stres.
Stresu i awantur się boję, bo ta mniejsza już dość się nacierpiała.
Nie znam jej wcale, ale zdjęcia mi co chwila są przysyłane i ja widzę - ta Kitka /imię tymczasowe/ ma ręce i nózki tak wielkie, jak Krzysia. No nie. Nikusia takich łapczysk nie miała. I ja wysnułam teorię, że te bardziej dzikie mają te łapiny większe, bo muszą być sprawne w kwestii uciekania, jakby co. No ale co tu jeszcze wymyślić, by ta nowa nie była pobita na starcie przez Krzysię? I tak ledwo będzie żyła ze stresu. Na początek mogę Krzysię izolować. A potem? Niby wiem jak dałam radę z Nicole i Krzysią. Jedną i drugą głaskałam jednocześnie. Ale też Krzysia szanowała Nikusię - gdy Niki prychała, Krzysia odchodziła. Ale jakoś nie bardzo wydaje mi się, by teraz Krzysia była oszczędna w wyrażaniu swej opinii nt. tego, że nowa kociczka się pojawi. Nie chcę, by ją biła. No ja wiem, że to niegroźne zwykle. Ale nie chcę.
Obserwuj wątek
    • erte2 Re: No i tak: się sprawy poważne zaczynają 30.01.20, 13:44
      Koty (i inna żywina) musi sobie ułożyć stosunki między sobą. Gorzej jeśli jest ich stado i "znaczą" terytorium; zostałem w ten sposób pozbawiony:
      1). Dekodera
      2). Odtwarzacza DVD
      3). Wieży (amplituner i odtwarzacz CD /stare, ale z tzw. "wysokiej półki")
      4). Drugiego podobnego zestawu
      5). Monitora komputerowego.
      Szczęście w nieszczęściu jest takie że są to byłe kocury i w związku z tym nie muszę się wyprowadzać z domu.
    • inna57 Re: No i tak: się sprawy poważne zaczynają 30.01.20, 20:32
      A ja bym się Olgo nie martwiła tak bardzo bo może Krzysia zamiast boksować się z maleństwem zacznie jej matkować.
      Ja wiem że pies i kot to dwie różne planety ale dawno temu nasz generalnie wredny jamnik który bronił swoich włości i własności (nawet miski z wodą) niczym niepodległości gdy tylko nasz próg przekraczał inny pies zaczynał zachowywać jak dobry gospodarz. Oprowadzał gościa po pokojach, prowadził do miseczek z przysmakami i radosnym młynkiem zachęcał gościa do częstowania się.
      Nasza obecna dziewczynka (suczka rasy coś koło sznaucera) gdy my wyjeżdżamy musi jechać do naszego syna który ma dwie sunie chihuahua i chłopczyka chow chow i zawsze na początek jest jakaś scysja, czasem do pierwszej krwi a i tak na koniec razem śpią, razem urządzają pościgi po domu i po ogrodzie a gdy przychodzi czas rozstania tęsknią za sobą.
      A poniżej pokażę Ci zdjęcie jak kociątka poczynały sobie z naszym chow chow
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/bc/ag/bgyb/VdZ2b7eKLABEupxcuB.jpg

      --
      ... Moje wyspy szczęśliwe ...
      ... Pozytywnie zakręcona xxx ...
      Mój świat igłą malowany
      ... Pozytywnie zakręcona 2 xxx ...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka